Lekarze zaczną częściej reagować na przemoc? Stworzono specjalny algorytm do jej rozpoznania

Utworzono: 2015-06-09

Tylko w czterech pierwszych miesiącach tego roku policjanci założyli prawie 25 tysięcy Niebieskich Kart w rodzinach, gdzie istniało ryzyko podejrzenia przemocy. Stróże prawa od jakiegoś czasu szacują ryzyko w oparciu o specjalne kwestionariusze opracowane m.in. przez Ogólnopolskie Pogotowie "Niebieska Linia". Teraz takie zasady działania opracowano również dla pracowników służby zdrowia i oświaty. Bo zbyt rzadko reagowali na przemoc. Specjalne algorytmy mają im w tym pomóc.

Pani Emilia jest mamą 6-letniego Kuby. Jak mówi, wyszła za mąż z miłości. Tak jak wiele kobiet dziś doświadczających przemocy. Przed ślubem były kwiaty, czułe słówka, miłe gesty. Po ślubie zaczął się koszmar. Przemoc fizyczna, psychiczna, seksualna. I ekonomiczna, bo pani Emilia nie mogła iść do pracy. Musiała siedzieć w domu, bo tak chciał mąż. O 10 czy 20 zł na zakupy musiała prosić. By pojechać do rodziców, też błagała o pieniądze na bilet.

Poniżanie, wyzwiska i uderzenia były na porządku dziennym. Gdy bywała u swojej lekarki rodzinnej, wielokrotnie miała siniaki. Lekarka, owszem, pytała. Ale kobieta zawsze miała odpowiedź: uderzyła się o kant stołu, spadła z drabiny, młotek spadł jej na stopę. Wymówek było mnóstwo. A pani doktor? Wypisywała receptę. Np. na maść na siniaki. I tak do kolejnej wizyty.
[...]

Lekarze mogą zakładać Niebieskie Karty, ale zakładają rzadko

Niewielu lekarzy stanowczo i zdecydowanie reaguje na przemoc - bardzo rzadko (w porównaniu z policją czy opieką społeczną) zakładają Niebieskie karty. Obawiają się, że pacjent potraktuje to jak donos; nie chcą ingerować w jego prywatne życie; czasami uznają, że od reakcji jest policja/prokuratura, a nie służba zdrowia.

Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" Instytutu Psychologii Zdrowia chce to zmienić. W ramach projektu "Algorytmy działania w przypadkach przemocy w rodzinie" specjaliści opracowali specjalne ankiety - druki do wypełnienia, które zawierają określone zasady postępowania (dla lekarzy, ale też dla pracowników szkół). By reagowali, gdy mają podejrzenie przemocy.

Lekarze: "A może to jeszcze nie przemoc?"

Część lekarzy nie reaguje, wychodząc z założenia, że może to jeszcze nie przemoc. - Słyszę często od lekarzy, że mają obawy. Na przykład lekarka mówi mi: "Ja zareaguję, a potem się okaże, że to wszystko nieprawda i że jestem uwikłana w jakąś dziwną sytuację. I sprawca przemocy mówi mi, że go oczerniłam i z powództwa cywilnego oddaje sprawę do sądu" - mówi Renata Durda z "Niebieskiej Linii".

I właśnie po to fachowcy, którzy na co dzień zajmują się problematyką przemocy opracowali algorytmy, które pomagają rozpoznać symptomy, które mogą świadczyć o przemocy domowej oraz wskazują, jak zachować się w sytuacjach, gdy zachodzi podejrzenie, że pacjent może być jej ofiarą.

Jest broszura-przewodnik i jest kwestionariusz z ankietą

Po pierwsze więc, opracowano specjalną broszurę "Przewodnik dla pracowników ochrony zdrowia". Jest podzielony na dwie części: pierwsza dotyczy sytuacji, gdy krzywdzona jest osoba dorosła, druga część jest poświęcona dzieciom. - Obydwa te narzędzia, zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci, zostały przetestowane przez pracowników ochrony zdrowia od września 2014 do marca 2015 roku i uzyskały ich pozytywną rekomendację - mówi Renata Durda. I zachęca do używania ich.

Druga rzecz pomocna lekarzom to specjalne kwestionariusze oceny ryzyka występowania przemocy. Każdy lekarz może je sobie ściągnąć ze strony i wydrukować. Jeśli uzna, że dany pacjent może być ofiarą, wypełnia kwestionariusz i sprawdza, co mu wychodzi - jak dużo symptomów może świadczyć o biciu czy przemocy psychicznej.

Co lekarz powinien ocenić? Są m.in. objawy alarmowe

W kwestionariuszu są cztery grupy, które trzeba ocenić: 1) wywiad; 2) zachowanie dziecka (np. zaburzenia pamięci, niska samoocena, tiki, stany lękowe); 3) badanie przedmiotowe (np. powtarzające się urazy w wywiadzie czy brak zgody rodzica na takie badanie) i wreszcie 4) objawy alarmowe (a wśród nich np. mnogie urazy w różnych fazach gojenia, uraz niemożliwy do wystąpienia u dziecka w danym wieku czy ślady zastosowanego narzędzia).

- Lekarza powinno zaniepokoić np., gdy rodzic przychodzi do przychodni dopiero kilka dni po tym, jak dziecko doznało siniaków czy złamania ręki. Pytanie, dlaczego zwlekał. Bywa też tak, że oboje rodzice mówią coś zupełnie innego na temat tego, jak dziecko doznało urazu, są rozbieżności w ich wypowiedziach. To też pewien sygnał - mówi Renata Durda.

Podkreśla, że podobne algorytmy dużo wcześniej zostały opracowane dla policji i widać, że przynoszą efekty. Jest więc szansa, że zmieni się też coś w przychodniach. - Ten kwestionariusz szacowania ryzyka i te zasady postępowania mówią lekarzowi, że w takiej sytuacji, gdy są takie i takie objawy, ma zrobić to czy tamto - mówi Durda.

Liczy na to, że kwestionariusz upowszechni się wśród lekarzy, by nie mieli wątpliwości i pytań, jak działać.

Projekt związany z opracowaniem algorytmów jest realizowany przez "Niebieską Linię" w ramach programu "Obywatele dla Demokracji", finansowanego z Funduszy EOG.

Źródło: www.tokfm.pl