RPD: SPADA PRZYZWOLENIE NA BICIE DZIECI

Kategoria: Badania i raporty
Utworzono: 2011-11-10

Spada społeczne przyzwolenie na bicie dzieci, choć nadal aż 69 proc. Polaków uważa, że trzeba dziecku czasem dać klapsa - wynika z badań, które zlecił rzecznik praw dziecka Marek Michalak.

W sierpniu zeszłego roku weszła w życie nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która wprowadziła zakaz bicia dzieci. W 2008 r., kiedy rozpoczynano prace nad nowelą, 78 proc. Polaków zgadzało się ze stwierdzeniem, że "są sytuacje, gdy dziecku trzeba dać klapsa". Obecnie pogląd ten podziela 69 proc. ankietowanych.

Poziom aprobaty dla klapsów wciąż jest wysoki, jednak spadł o 9 pkt proc. Jednocześnie wzrósł odsetek osób, które takich zachowań nie akceptują: z 19 proc. w 2008 r. do 27 proc. w 2011 r.

Zdecydowanie spadło przyzwolenie dla stosowania bicia jako metody wychowawczej. Obecnie 71 proc. respondentów nie uważa, że "w niektórych sytuacjach bicie dzieci jest najskuteczniejszą metodą" - to o 21 proc. więcej niż trzy lata temu (50 proc.). W skuteczność tej "metody" wierzy 21 proc. badanych, wobec 33 proc. w 2008 r.

"Chciałbym, aby odsetek ten był jeszcze mniejszy, ale już widać, że zapis w ustawie zmusił nas do innego spojrzenia na podmiotowość i godność dziecka. Wykazujemy się coraz większą dojrzałością społeczną. To dobry sygnał" - ocenił Michalak w rozmowie z PAP.

W opinii Michalaka wynik ten dowodzi, że uchwalenie i wejście w życie ustawy, a także towarzyszące jej dyskusje i kampanie społeczne, przyczyniły się do wzrostu świadomości społecznej na temat niewłaściwości stosowania kar cielesnych.

Potwierdzają to badania pokazujące stosunek do ustawowego zakazu bicia dzieci. W 2008 r. przeciwnikami wprowadzenia tego zapisu było 51 proc. ankietowanych (wobec 41 proc. zwolenników). Obecnie 46 proc. badanych jest zdania, że wprowadzenie zakazu było słuszne i może przynieść pozytywne skutki, a 36 proc. jest przeciwnego zdania.

Z badania wynika, że większość społeczeństwa zdaje sobie sprawę z istnienia zakazu bicia dzieci. Trzy czwarte badanych (74 proc.) wie, że jest to niezgodne z prawem, 10 proc. nie wie, 16 proc. uważa, że nie ma takiego zakazu.

Badanie pokazało także, że sposób traktowania dzieci przez rodziców przestaje być postrzegany jako prywatna sprawa. Obecnie 30 proc. respondentów uważa, że postępowanie z dziećmi i stosowanie wobec nich kar cielesnych jest wyłączną sprawą rodziców; 61 proc. jest przeciwnego zdania.

Nadal jednak przyzwolenie na ingerencję kogoś z zewnątrz w sprawy rodziny nie jest wysokie. Ponad jedna czwarta badanych (26 proc.) uważa, że gdy dziecko jest źle traktowane, działania powinien podejmować tylko ktoś bliski rodzinie lub krewny, a 4 proc. uważa, że nikt nie powinien się mieszać. Z drugiej strony, 28 proc. respondentów odpowiedziało, że interwencję powinien podjąć każdy, kto wie o takiej sytuacji. Sporo osób wskazało policję, prokuratora lub sąd (13 proc.), szkołę i pomoc społeczną (po 9 proc.) oraz RPD (8 proc.).

Na pytanie, jakie działania powinny być podejmowane w takiej sytuacji, badani wskazali nadzór kuratora (28 proc.), edukację rodziców (23 proc.), pomoc psychologiczną (21 proc.). Mniej zwolenników mają restrykcje: karanie wyrokami (13 proc.), odbieranie dzieci (6 proc.), przymusowe leczenie (6 proc.).

W badaniu sprawdzono, jak oceniane są środki ochrony ofiar przemocy wprowadzone przez ustawę. Odebranie dziecka rodzicom i umieszczenie go w bezpiecznym miejscu pozytywnie oceniło 42 proc. badanych, a negatywnie - 43 proc. Nakaz opuszczenie mieszkania przez sprawcę przemocy ma 77 proc. zwolenników i 11 proc. przeciwników. Zakaz zbliżania się sprawcy do ofiary popiera 84 proc. ankietowanych, a przeciwnych jest 8 proc. Jak widać, zdecydowaną społeczną aprobatą cieszą się te środki, które zmniejszają ryzyko ponownego skrzywdzenia przez odseparowanie ofiary od sprawcy.

Zdaniem Michalaka to pokazuje, że nie ma zgody na ingerencję w rodzinę, gdy dobrze się w niej dzieje, ale jest społeczna akceptacja dla stanowczych działań, gdy dziecko jest zagrożone.

Badanie zrealizował TNS OBOP na zlecenie RPD w dniach 4-12 sierpnia, na próbie 1005 dorosłych Polaków.

Źródło: PAP, www.wyborcza.pl