NA KŁOPOTY KURATOR

Kategoria: Artykuły
Utworzono: 2006-02-02
Administrator NL

Kim są współcześni kuratorzy sądowi? Przed laty ośmieszani w felietonach Wiecha o życiu warszawskiego półświatka, bezlitośnie deprecjonowani przez podopiecznych, dla reszty społeczeństwa wygodny plaster na sumienie. Od kilku lat ze swojej profesji mozolnie czynią prestiżowy zawód.

W badaniu przeprowadzonym przez Instytut Psychologii Zdrowia w 2003 roku wzięło udział 52 kuratorów sądowych z całego kraju, pracujących w ośrodkach kuratorskich dla młodych, którzy byli uczestnikami szkolenia organizowanego przez PARPA poświęconego specyfice i metodom pracy z dziećmi z rodzin alkoholowych.

Kim są

Badani najczęściej pracowali w miastach, liczących od 20 do 100 tysięcy mieszkańców (42%) lub od 100 do 500 tysięcy (36,5%). Przeważały wśród nich kobiety (73%). Zdecydowana większość posiadała dyplom wyższej uczelni (83%), a co dziesiąty respondent uzyskał licencjat. Najwięcej wśród nich było pedagogów; pojedyncze osoby miały wykształcenie psychologiczne, ekonomiczne, polonistyczne lub inne.

Grupa okazała się bardzo zróżnicowana pod względem stażu pracy. 27% osób pracowało krótko w zawodzie – od roku do 5 lat. O prawie co trzecim respondencie (31%) można powiedzieć, że pracował jako kurator sądowy dość długo ? od 6 do 10 lat. Najwięcej osób miało długi – ponad dziesięcioletni ? staż pracy w tym zawodzie. Zdecydowana większość badanych, oprócz posiadania kierunkowego wykształcenia i doświadczenia zawodowego, doskonaliła swoje umiejętności w ramach różnych szkoleń związanych z pomaganiem rodzinom dysfunkcyjnym. Najczęściej dotyczyły one rodziny alkoholowej (86,5%) oraz zjawiska przemocy domowej (79%). Najmniej osób zadeklarowało, że uczestniczyło w szkoleniach z zakresu pracy z młodocianymi przestępcami (38,5%).

Z kim pracują

Ich podopieczni to tzw. trudna młodzież w grupie wiekowej 13-17 lat (94%), co w przypadku popełnienia czynu prawnie zabronionego oznacza grupę młodocianych, wobec których nie stosuje się kar, a jedynie środki wychowawcze i poprawcze.

O tym, że wszyscy ich podopieczni są młodocianymi przestępcami mówiło 40% badanych, a kolejne 42% ? że odsetek ten sięga co najmniej 50%. Często była to młodzież z rodzin alkoholowych. Dwie trzecie respondentów (65%) szacowało, że co najmniej 70% ich podopiecznych pochodzi z rodzin, w których co najmniej jedno z rodziców ma problem alkoholowy. Znacznie mniejsze odsetki wskazywano, jeśli chodzi o nadużywanie alkoholu i branie narkotyków. Kilka osób stwierdziło, że żaden z ich wychowanków nie nadużywa alkoholu (6%), a 60% badanych uznało, że robi to nie więcej niż 30% podopiecznych.

Większość kuratorów stykała się również z ofiarami przemocy w rodzinie. Niespełna 8% badanych nie miało w ogóle do czynienia z takimi dziećmi. Co czwarta osoba oceniała, że problem ten dotyczy 20% młodzieży, z którą pracują, a nieco ponad połowa badanych (52%) stwierdziła, że co najmniej 25%. Jednocześnie niższe były szacunki dotyczące młodzieży, która stosuje przemoc fizyczną wobec najbliższych. Niemal co piąty respondent (19%) uważał, że jego wychowankowie nigdy nie przyjmują takiej roli, a 23% nie udzieliło na to pytanie odpowiedzi. Pozostałe osoby oceniały, że odsetek sprawców przemocy wśród ich podopiecznych nie przekracza 50%.

Dotychczasowe badania prowadzone przez Instytut Psychologii Zdrowia dotyczące grup zawodowych zaangażowanych w pomaganie dzieciom z rodzin alkoholowych obejmowały przede wszystkim socjoterapeutów. I chociaż nie zbieraliśmy tak dokładnych danych na temat wychowanków świetlic socjoterapeutycznych, to wskaźniki uzyskane w prezentowanym badaniu sugerują, że podopieczni kuratorów sądowych są grupą znacznie trudniejszą.

O własnych kompetencjach

Własne przygotowanie do pracy z młodzieżą najczęściej oceniano jako dobre (69%). Nie miał tu znaczenia poziom wykształcenia ani staż pracy w zawodzie kuratora. Natomiast osoby wyżej oceniające swoje kompetencje miały za sobą większą liczbę szkoleń z zakresu pomagania członkom rodzin dysfunkcyjnych. Sugeruje to, że najbardziej przydatne dla kuratorów sądowych są przede wszystkim specjalistyczna wiedza i umiejętności pracy z trudną młodzieżą, nabyte nie tyle w ramach doświadczeń zawodowych, ile podczas zajęć warsztatowych i szkoleń. Kuratorzy sądowi lepiej oceniają swoje kompetencje zawodowe niż na przykład socjoterapeuci. (ryc.1)

Ryc. 1. Ocena własnych kompetencji w zakresie pomagania podopiecznym – kuratorzy sądowi i socjoterapeuci (w %).
 

W badaniu przeprowadzonym przez IPZ w 2002 roku o dobrym przygotowaniu mówiło 49% socjoterapeutów, a 6% oceniło je jako bardzo dobre. O ile odsetki badanych dokonujących skrajnych ocen (przygotowanie bardzo słabe lub bardzo dobre) były zbliżone w obu grupach, to wśród kuratorów wyższy był odsetek osób postrzegających swoje przygotowanie jako dobre, natomiast wśród socjoterapeutów – jako przeciętne. Obie te grupy zawodowe zajmują się pomaganiem dzieciom i młodzieży. I chociaż wydawałoby się, że kuratorzy mają do czynienia z populacją o większym nasileniu destrukcji i tym samym trudniejszą, to czują się lepiej przygotowani do pracy.

O pracy kuratora

Badani bardzo wysoko (77%) oceniali sensowność pomagania populacji młodzieży, która popełniła czyny karalne. Za raczej sensowne uznało takie działania 11,5% kuratorów. Jako mało sensowne postrzegało je 8%, a kolejne 4% ? nie miało na ten temat zdania. Mimo tak dużego przekonania o sensowności pomagania młodocianym przestępcom, niespełna co trzeci kurator (31%) uważał, że jest ono również skuteczne (w tym 27% ? raczej skuteczne). Połowa respondentów uznała, że jego skuteczność jest mała (50%).

Zdecydowana większość badanych jako czynniki najbardziej utrudniające im pracę podawała wadliwy system pomagania oraz brak odpowiedniego zaplecza materialnego (po 83%). Często wskazywano również na przeciążenie pracą (58%) oraz brak współpracy z innymi instytucjami (52%). Wszystkie te elementy dotyczą tej samej sfery – organizacji i funkcjonowania systemu pomagania. Można uznać, że system pracy kuratorów wymaga przede wszystkim przeorganizowania i dofinansowania, co – aby zapewnić skuteczność ? powinno przebiegać równolegle.

Dzieci krzywdzone

Ankietowani zostali poproszeni o określenie, czy w ciągu ostatniego roku swojej pracy zawodowej zetknęli się z przypadkami przemocy domowej stosowanej wobec dzieci i młodzieży, a osoby, które udzieliły twierdzącej odpowiedzi – o podanie ich liczby. Kuratorzy najczęściej spotykali się z przypadkami młodzieży poważnie zaniedbywanej – dzieci brudnych, niedożywionych, nieleczonych (92%) oraz z ofiarami przemocy fizycznej w rodzinie (88%). Połowa badanych (50%) zetknęła się z przypadkami trzech form krzywdzenia, a kolejne 31% ? ze wszystkimi czterema rodzajami przemocy wymienionymi w ankiecie (zaniedbywanie dziecka, przemoc emocjonalna, przemoc fizyczna, wykorzystywanie seksualne).

Badani w 2002 roku socjoterapeuci mieli nieco inne doświadczenia z dziećmi krzywdzonymi. Ta grupa zawodowa najczęściej miała styczność z dziećmi poważnie krzywdzonymi emocjonalnie – odrzuconymi, zastraszonymi. Jednak, mimo że tu właśnie odnotowano najwyższy odsetek wskazań, to i tak był on nieco niższy niż wśród kuratorów (podobnie jak w przypadku pozostałych wymiarów) (ryc. 2).

Ryc. 2. Czy w swojej praktyce zawodowej w ciągu ostatniego roku spotkał/a się Pan/i z przypadkami krzywdzonych dzieci? (w %).
 

Ponadto, żaden z kuratorów nie stwierdził, że nie miał w ogóle do czynienia chociażby z jednym przypadkiem krzywdzonego dziecka, co zdarzało się w grupie socjoterapeutów (9%). Wydaje się, że kuratorzy nie tylko częściej mają do czynienia z okrutnie traktowanymi dziećmi, ale są też znacznie bardziej wyczuleni na krzywdy, jakich doznają ich wychowankowie, a przy tym posiadają umiejętności ich rozpoznawania.

Współpraca służb

Zdecydowana większość kuratorów (88,5%) zadeklarowała, że spotykając się z przypadkiem krzywdzonego dziecka, zawsze podejmowała interwencję. Można powiedzieć, że badani wykazują się dużym zaangażowaniem i chęcią pomocy. Jest to jeszcze bardziej widoczne w porównaniu z grupą socjoterapeutów, w której o podejmowaniu interwencji w każdej sytuacji mówiło zaledwie 38% respondentów, a aż 43% nie udzieliło w ogóle odpowiedzi.

Podejmowane przez badanych interwencje mają najczęściej charakter bezpośredni – rozmowy z rodzicem lub dzieckiem. Najczęstszym powodem braku działania było przekonanie, że do tego typu działań powołane są inne służby. Niektórzy badani wskazywali na brak czasu i możliwości.

Kuratorzy uczestniczący w badaniu, są zgodni co do tego, że w przypadku wystąpienia każdej formy przemocy wobec dziecka należy interweniować. Największą rolę upatrywano w działaniach sądu rodzinnego i szkoły. Ponad trzy czwarte respondentów uważało, że pracownicy właśnie tych instytucji powinni podejmować działania zarówno w przypadku przemocy fizycznej, emocjonalnej, jak i zaniedbania. Wyjątek stanowią tu oczekiwania wobec szkoły w sytuacji wykorzystywania seksualnego dziecka – wyraziło je 48% badanych.

Zdaniem respondentów, jeśli wobec dziecka bardzo często stosowane są w rodzinie kary fizyczne, problemem powinny zainteresować się wszystkie służby, które mogą pomóc – począwszy od policji, prokuratury, sądu rodzinnego, przez szkołę i pracowników pomocy społecznej, a skończywszy na służbie zdrowia. Na każdą z tych placówek wskazywała zdecydowana większość kuratorów. W odniesieniu do przemocy seksualnej interwencji oczekiwano przede wszystkim od instytucji związanych z wymiarem sprawiedliwości – prokuratury (100%), policji (88,5%) oraz sądu rodzinnego (81%).

Kuratorów sądowych poproszono również o ocenę świadczonej przez inne grupy zawodowe (takie jak policjanci, lekarze, pracownicy socjalni, pedagodzy szkolni i nauczyciele) pomocy dzieciom źle traktowanym w rodzinie. Najlepiej oceniano pracę pedagogów szkolnych – 81% badanych uważało, że skutecznie pomagają ? oraz pracowników socjalnych (65%). W odniesieniu do policjantów najczęściej stwierdzano, że „starają się pomagać, ale mają ograniczone możliwości” (46%). Najbardziej kontrowersyjne wydają się być w oczach kuratorów postawy lekarzy i nauczycieli. W przypadku tych grup zawodowych odnotowano najwyższe odsetki osób, które nie potrafiły dokonać oceny (co najmniej co czwarta osoba zaznaczała odpowiedź „trudno powiedzieć”). Porównanie lekarzy z przychodni rejonowych z pracownikami pozostałych służb wypadło na ich niekorzyść. Lekarze są postrzegani jako osoby, które wcale nie pomagają (23%).

Sens własnej pracy

Ważnym aspektem przeprowadzonego badania było przyjrzenie się postawom kuratorów wobec pracy z rodziną dysfunkcyjną. Pracując z młodocianymi przestępcami, zdecydowana większość badanych (81%) miała poczucie, że robi coś pożytecznego. Jednak również znaczna część badanych (41,5%) skłonna była uznać, że pomaganie rodzinom dysfunkcyjnym wyczerpuje psychicznie i niszczy. Respondenci, którzy w większym stopniu byli przekonani o destrukcyjnym wpływie pomagania rodzinom dysfunkcyjnym, częściej przyznawali się do odczuwania złości i zniechęcenia wobec podopiecznych.

Dla nieco ponad połowy kuratorów (52%) ważnym źródłem satysfakcji z pracy jest poczucie zmagania się z trudnym zadaniem. Osoby te mówiły, że duże znaczenie ma dla nich w pracy zawodowej możliwość poznania ludzkiej psychiki i ciemnych stron życia oraz wdzięczność tych, którym się pomaga. Były one również bardziej przekonane o tym, że ich wychowankowie są w stanie w przyszłości prowadzić normalne i wartościowe życie. Takiej postawie często towarzyszyło przekonanie o wartości współpracy między instytucjami w pomaganiu rodzinom dysfunkcyjnym.

Tylko co piąty badany (19%) przyznawał, że w kontaktach z podopiecznymi często trudno jest mu przełamać niechęć. Zdecydowana większość kuratorów (75%) zaprzeczała takim odczuciom. Część badanych (19%) uznała, że praca z młodocianymi przestępcami po jakimś czasie odbiera chęć pomagania ze względu na bezskuteczność tych działań. Kolejne 15% nie potrafiło zająć stanowiska w tej sprawie. Większemu przekonaniu co do braku efektów pomagania towarzyszyło bardziej nasilone uczucie potępienia wobec podopiecznych (o takich odczuciach mówiło 15% kuratorów).

Nowy obraz

Uzyskane wyniki burzą dotychczasowy stereotyp kuratora sądowego – biernego, niechętnego pomaganiu i słabo do tego przygotowanego, wrogo nastawionego wobec podopiecznych i czerpiącego satysfakcję z autorytarnego postępowania wobec nich.

Osoby, które uczestniczyły w badaniu, są dobrze przygotowane od strony merytorycznej do wykonywanej pracy, na co wskazuje zarówno ich wykształcenie, jak i doświadczenie. W zakresie kompetencji zawodowych czują się pewnie, aczkolwiek nadal chcą je podwyższać. Za czynnik sprzyjający efektywnemu pomaganiu można uznać też ich postawę wobec podopiecznych, rodzin dysfunkcyjnych i własnej pracy ? wykazują oni czysto ludzką życzliwość wobec wychowanków i chęć udzielania im pomocy; dostrzegają sensowność takiej pracy, choć uznają i to ? że nie zawsze przynosi ona skutek.

Katarzyna Kurza

Artykuł zamieszczony w numerze 4/33/2004 Dwumiesięcznika „Niebieska Linia”
www.pismo.niebieskalinia.pl