Dzień 1: „ON MUSI MIEĆ OSTATNIE ZDANIE”

Kategoria: Artykuły
Utworzono: 2014-11-25

Mam na imię Aneta. Mam 37 lat i od 10 lat jestem mężatką. Mam troje dzieci. Najstarszy syn ma na imię Michał i ma 9 lat, córka ma 5 lat i chodzi do przedszkola i najmłodszy syn ma prawie 3 lata. Od ukończenia studiów zawsze byłam aktywna zawodowo, z niewielką przerwą związaną z pojawianiem się na świecie naszych dzieci. Mąż ma również wykształcenie wyższe. Mamy dobrą sytuację finansową. Mieszkamy w kilkupokojowym mieszkaniu, na które wzięliśmy kredyt. Obecnie oboje z mężem pracujemy w międzynarodowych korporacjach na stanowiskach kierowniczych. Męża poznałam na studiach. Byłam przekonana, że to ten jedyny na całe życie. Sprawiał wtedy wrażenie dojrzałego, odpowiedzialnego. Nigdy by mi nie przyszło do głowy, że ze strony osoby najbliższej będzie mi groziło największe niebezpieczeństwo. Kolejne narodziny dzieci stopniowo zaczęły pogarszać sytuację w naszym związku. Mąż chciał we wszystkich sprawach mieć ostatnie zdanie. Z czasem do ostatniego zdania dołączył złe traktowanie, żeby mieć pewność, że nigdy, w żadnej sprawie nie wyrażę własnego zdania. O tym, co się dzieje w moim związku, mówiłam tylko swojej siostrze. Wydawało mi się, że tylko ona jedna nie oceni mnie negatywnie i nie powie, że przesadzam. Kiedy mąż zaczął być coraz bardziej agresywny (popychać mnie, wykręcać ręce, zmuszać do wysłuchiwania wielogodzinnych monologów, wyzywać i to wszystko na oczach naszych przerażonych dzieci) nie potrafiłam tego ukryć i opowiedziałam o przykładach jego złego traktowania koleżance z pracy. To ona powiedziała, że powinnam się skontaktować z „Niebieską Linią". Początkowo zajrzałam na ich stronę internetową. Okazało się, że wiele tam zamieszczonych treści pasuje do mojej sytuacji. Po kolejnej awanturze odważyłam się zadzwonić i tak trafiłam na pierwszą rozmowę.

CO MI DAŁ KONTAKT Z POGOTOWIEM „NIEBIESKA LINIA"?

Zanim trafiłam do „Niebieskiej Linii" wiedziałam, że mąż jest agresywny i wybuchowy. Myślałam, że to moja wina. Może gdybym się odzywała w odpowiednim momencie, gdybym mówiła ciszej a w innych sytuacjach głośniej, gdybym była bardziej domyślna, lepiej zorganizowana, to on by się tak nie denerwował. Zabrało mi dużo czasu dojście do wniosku, że nie mam wpływu na samopoczucie i zachowanie drugiej osoby, nawet bardzo bliskiej. Kontakt z „Niebieską Linią" pozwolił mi przede wszystkim przemoc w mojej rodzinie nazwać po imieniu. Pamiętam, że kiedy dotarło do mnie, że to przemoc, poczułam ulgę, że to nie moja wina i strach, bo bałam się, że są małe szanse na zmianę u mojego męża. Niestety po dzień dzisiejszy nie widzi problemu po swojej stronie. Kontakt z „Niebieską Linią" dał mi poczucie, że mam dokąd pójść. Wiem, że są ludzie, którzy nie będą mnie oceniać, nie będą mówili, że przesadzam. Tutaj spotkałam się ze zrozumieniem. Dowiedziałam się o swoich prawach (m.in. o tym, że przemoc jest karalna). W „Niebieskiej Linii" poznałam inne osoby, które mają ten sam problem. Kiedy słucham na zajęciach grupowych opisywane przez nie sytuacje wydaje mi się, że ktoś sklonował mojego męża. To pomaga wiedzieć, że nie jest się jedyną osobą w takiej sytuacji i że przemoc można skutecznie zatrzymać, choć czasami za cenę odejścia od osoby, która rani i krzywdzi.

CO BYM POWIEDZIAŁA INNYM KOBIETOM W PODOBNEJ SYTUACJI DO MOJEJ?

Szukajcie pomocy w pierwszej kolejności w instytucjach, które znają się na rozpoznawaniu przemocy w rodzinie. Nie bójcie się mówić o przemocy i nie zniechęcajcie się osobami, które zlekceważą wasz problem. Nie zajmujcie się zmianą drugiej osoby – to należy do niej (chodzi tu np. o szukanie miejsca, do którego powinna trafić osoba stosująca przemoc). Zajmijcie się sobą i swoim bezpieczeństwem (jeżeli macie dzieci to również i ich bezpieczeństwem). Uwierzcie, że nie ma takiego waszego zachowania lub jakiegoś braku, które zasługują na złe traktowanie – to nie wasza wina. Starania jednej strony, żeby w rodzinie było bezpiecznie nie mogą być wystarczające. Przestańcie wierzyć w to, że wasze wysiłki wystarczą do tego, żeby poprawić sytuację w związku, w którym jest przemoc.

 

POMOC W NIEBIESKIEJ LINII

Poradnia Telefoniczna Niebieskiej Linii: 22 668-70-00 (dni powszednie: 12.00-18.00; soboty, niedziele i święta: 12.00-22.00)

Poradnia internetowa: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Zapisy na konsultacje: Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" IPZ, ul. Korotyńskiego 13, 02-121 Warszawa | sekretariat: 22 824 25 01

 

Zobacz także: