Dzień 2: „INNI MAJĄ GORZEJ”

Kategoria: Artykuły
Utworzono: 2014-11-26

Iwona, 49 lat. Jestem mamą trójki dzieci: Małgorzaty (25 lat), Dominika (23 lata) i Amelii (12 lat). Przez pół życia byłam żoną człowieka - alkoholika, który nigdy mnie nie szanował.

Od początku ze wszystkim musiałam radzić sobie sama, nigdy na męża nie mogłam liczyć. Bywało naprawdę ciężko. Kiedy nie mieliśmy gdzie mieszkać, mój mąż mówił "ludzie mają gorzej". Kiedy nie mieliśmy z dziećmi co jeść, mój mąż mówił "ludzie mają gorzej". Kiedy dzieci ciężko chorowały, mówił "ludzie mają gorzej". Kiedy wracał z pracy pijany z resztkami nieprzepitej pensji...

Właściwie już od początku małżeństwa doświadczałam przemocy psychicznej, fizycznej i seksualnej z jego strony. Z czasem agresja zaczęła narastać, mąż był coraz bardziej brutalny. Nie chcę nawet przypominać sobie, jakiego okrucieństwa doświadczyłam, bo samo wspomnienie sprawia ból. Tłumaczyłam sobie, że dla dobra dzieci, muszę to jakoś przetrwać. Chciałam, aby dzieci wychowywały się w pełnej rodzinie. Ale mąż zaczął również znęcać się nad naszym synem i tego już w żaden sposób nie potrafiłam zrozumieć ani usprawiedliwić...  Długo borykałam się z decyzją o odejściu. Zastanawiałam się nad tym, dokąd mam odejść i czy sobie poradzę: nie miałam dachu nad głową, środków do życia.  W końcu razem z dziećmi uciekłam do innego miasta. Znalazłam mieszkanie i pracę, która pozwoliła mi na życie jakościowo zdecydowanie lepsze niż te, które dzieliłam razem z mężem. Pomimo odległości fizycznej mój mąż nie odpuszczał, przemoc z jego strony nie ustała - w końcu nadal byłam jego żoną i w jego wyobrażeniu ciągle miał nade mną władzę.

Ale ja zaczęłam już nowy rozdział w moim życiu. Po długim czasie radzenia sobie samodzielnie, zgłosiłam się po pomoc do Niebieskiej Linii. Dużo kosztowało mnie przyznanie się przed samą sobą, że takiej pomocy potrzebuję...

CO MI DAŁ KONTAKT Z POGOTOWIEM „NIEBIESKA LINIA"?

CO BYM POWIEDZIAŁA INNYM KOBIETOM W PODOBNEJ SYTUACJI DO MOJEJ?

Jesteście wspaniałymi i bardzo dzielnymi kobietami. Nie ma takich spraw, z którymi byście sobie nie poradziły. Idźcie do Niebieskiej Linii. Tam pomogą Wam w to uwierzyć. Nikt nie ma prawa Was krzywdzić. Ten świat ciągle jeszcze jest piękny, trzeba tylko to piękno zobaczyć. Nie poddawajcie się. Z pomocą specjalistów z Niebieskiej Linii będzie Wam lżej uporać się ze swoją sytuacją. Kiedyś myślałam, że do NL trafiają kobiety, które muszą natychmiast uciekać od kogoś, kto katuje je i dzieci i muszą natychmiast szukać POGOTOWIA, żeby gdzieś uciec i przeżyć. Nie przyszło mi nawet do głowy, że ja kwalifikuję się do pomocy, bo przecież "jakoś" sobie radziłam. Mój mąż nauczył mnie myśleć, że "ludzie mają gorzej" i ja nie mam prawa nigdzie i nikogo o pomoc prosić. Nie tylko mamy prawo, ale mamy moralny obowiązek walczyć o swoje życie, swoją godność i swoje prawa, bo jesteśmy ludźmi, a to są naturalne prawa każdego człowieka. W NL prawnicy, psycholodzy i inni pracownicy wiedzą o co chodzi. Zrozumieją Was i nie będą oceniać. Kiedy opowiadałam na jednym ze spotkań o swoim życiu, widziałam w oczach mojej pani psycholog zrozumienie. Wiedziałam i czułam, że mi wierzy. Zaufałam jej. Wiecie przecież dobrze, Drogie Panie, że nie wszędzie nas tak dobrze rozumieją i nie wszyscy nam wierzą. Dlatego idźcie tam, gdzie spotkacie doświadczonych profesjonalistów - do Niebieskiej Linii.

 

POMOC W NIEBIESKIEJ LINII

Poradnia Telefoniczna Niebieskiej Linii: 22 668-70-00 (dni powszednie: 12.00-18.00; soboty, niedziele i święta: 12.00-22.00)

Poradnia internetowa: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Zapisy na konsultacje: Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" IPZ, ul. Korotyńskiego 13, 02-121 Warszawa | sekretariat: 22 824 25 01

 

Zobacz także: