Dzień 10: MASKA „DOBREGO CZŁOWIEKA”

Kategoria: Artykuły
Utworzono: 2014-12-04

Mam na imię Elwira. Mam 43 lata i 11 lat małżeństwa w krzywdzącym, naznaczonym dotkliwą przemocą związku (obecnie sprawa rozwodowa w toku). Mój mąż po ślubie szybko „przeistoczył się" z szarmanckiego, pełnego wdzięku i inteligencji mężczyzny w potwora, który skutecznie przejął pełną władzę nad moim życiem. Z kobiety niezależnej, pełnej optymizmu, radości i życiowej energii stopniowo stawałam się wrakiem człowieka przepełnionym lękiem, bezsilnością i poczuciem totalnego bezsensu mojego istnienia. Gdy straciłam pracę mąż nasilił nade mną swoją kontrolę. Sprawdzał moje wydatki, odsunął ode mnie znajomych, moją rodzinę, wydzielał jedzenie nawet w czasie, kiedy byłam w ciąży z naszym dzieckiem. Coraz częściej kierował pod moim adresem wulgarne słowa typu: „szmato, dziwko, zdziro". Straszył, że zrobi ze mnie psychiczną i odbierze mi dziecko. Do swoich gróźb dołączył rękoczyny. Kopanie, bicie pięścią i ciągnięcie za włosy stały się elementem mojej codzienności. Narastało we mnie przekonanie, że to ja wywołuję w nim tak straszne zachowania, że naprawdę muszę być beznadziejna i nic nie warta, co mi często powtarzał. Nie wiem, co by się stało i jak dalej potoczyłoby się moje życie, gdyby nie przeczytana historia pewnej kobiety, która była opisana w kobiecym czasopiśmie. W historii tej bohaterki odnalazłam samą siebie. Czułam się jakby ktoś spisał moje osobiste doświadczenia. Na końcu historii podany był kontakt do „Niebieskiej Linii". Długo wahałam się zanim poczułam, że to moja ostatnia „deska ratunku". I stałam się klientką „Niebieskiej Linii".

CO MI DAŁ KONTAKT Z POGOTOWIEM „NIEBIESKA LINIA"?

Od momentu, kiedy trafiłam do „Niebieskiej Linii", zaczęło zmieniać się moje życie. Korzystałam z pracy z psychologiem oraz porad prawnych. Trafiłam też na grupę wsparcia. Przede wszystkim zobaczyłam, że takich kobiet jak ja jest wiele i że nie jestem sama ze swoim problemem. Powoli uwolniłam się od poczucia winy i zrozumiałam, że źródło krzywdzących zachowań mojego męża leży w nim samym, a nie we mnie i że to on ponosi całą odpowiedzialność za koszmar, który zgotował mnie i naszemu dziecku. Zrozumiałam też, że nie jestem bezradna, ponieważ są ludzie, którzy mną pokierują i podpowiedzą jak wyzwolić się z tego uwikłania. To stopniowo budowało we mnie wewnętrzną siłę.

CO BYM POWIEDZIAŁA INNYM KOBIETOM W PODOBNEJ SYTUACJI DO MOJEJ?

Póki jest w Was siła, aby wyjść na zewnątrz to zróbcie to jak najszybciej i szukajcie dla siebie ratunku. Nie zwlekajcie. Porzućcie fałszywy wstyd, który nakazuje Wam robić z Waszej tragedii tajemnicę. To nie Wasza wina, że zaufałyście komuś, kto „zrzucił maskę" dobrego człowieka, aby pokazać prawdziwą twarz oprawcy. Nigdy nie jest za późno. Każdy ma prawo żyć godnie, w spokoju i poczuciu bezpieczeństwa.

 

POMOC W NIEBIESKIEJ LINII

Poradnia Telefoniczna Niebieskiej Linii: 22 668-70-00 (dni powszednie: 12.00-18.00; soboty, niedziele i święta: 12.00-22.00)

Poradnia internetowa: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Zapisy na konsultacje: Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" IPZ, ul. Korotyńskiego 13, 02-121 Warszawa | sekretariat: 22 824 25 01

 

Zobacz także: