Wtórna wiktymizacja

Kategoria: Artykuły
Utworzono: 2015-11-27
Monika Tarnowska

#03W dniu dzisiejszym chcemy zwrócić specjalną uwagę na wtórną wiktymizację. Jest to specyficzny proces, który zachodzi już po sytuacji przemocy. Osoba doświadczająca przemocy doznaje kolejnej (wtórnej) krzywdy. Jednak w tym wypadku nie ze strony sprawcy, a innych osób - otoczenia, rodziny, bliskich, służb porządkowych. Poprzez nadanie jej specyficznej etykiety przez społeczeństwo dopiero wtedy "staje się ofiarą", bo tak po prostu zaczyna się ją traktować.

Ludzie wokół nas w znacznej mierze wpływają na to jak sie czujemy i jak sobie radzimy z tym, co nas spotyka. Wsparcie otoczenia może złagodzić skutki przemocy, jednak wroga i negatywna reakcja pogarsza stan osoby poszkodowanej i przeszkadza w powrocie do normalności. Często przez ciekawość, niewiedzę czy nieumiejętność wczucia się w sytuację drugiej osoby, znajomi i rodzina krzywdzą i stygmatyzują osobę doświadczającą przemocy. Nawet nieświadomie, gdy próbują na swój sposób pomóc. Sytuacje gdy córki słyszą od swoich matek: "faceci już tak mają, zaciśnij zęby i idź dalej" lub gdy kobiety słyszą od swoich duszpasterzy: "każdy niesie swój krzyż" są nagminne i przez to powodują, że tak trudno przyznać się, że jest się krzywdzonym.

W dojściu do zdrowia potrzebne jest wsparcie najbliższych, a do wsparcia potrzebne jest wyczucie. Brak wystarczającej wiedzy na ten temat oraz narosłe wokół niego mity i stereotypy nie pomagają w skutecznej walce z przestępstwem przemocy w rodzinie i przemocy wobec kobiet. Dlatego w pracy z osobami stosującymi i doświadczającymi przemocy oraz ich rodzinami najważniejsza powinna być edukacja.

O ile wiktymizacja wtórna, do której przyczynia się społeczne otoczenie, jest jednym z bardzo negatywnych zjawisk społecznych, o tyle sytuacja, kiedy wtórnie wiktymizują osobę organy ścigania czy wymiar sprawiedliwości, to porażka systemowa.

Wiktymizacja wtórna nie tylko krzywdzi już wcześniej skrzywdzoną osobę, ale w dużym stopniu przyczynia się do dysfunkcjonalności systemu, który nie przeciwdziała krzywdzeniu i nie pomaga osobom potrzebującym pomocy. Wpływ na to ma między innymi sposób wykonywania procedur prawnych. Procedury dochodzeniowe, ze względu na swoją inwazyjność, mogą pogłębiać u osób poczucie utraty kontroli i w konsekwencji pogłębiać uraz. Juz na etapie przesłuchania policyjnego osoba doświadczająca przemocy, ze względu na sposób przeprowadzenia przesłuchania i nastawienie policjanta, może wytworzyć lub pogłębić u siebie przekonanie o własnej winie. Typowe przykłady sytuacji, w których może nastąpić wtórna wiktymizacja to częste lub zbyt długie przesłuchiwanie, przeprowadzane nieprofesjonalnie i niedelikatnie, wypytywanie osoby czy nie była pijana i nie zachowywała się prowokująco lub sugerowanie jej wprost sprowokowania lub przyzwolenia na to, co ją spotkało. Tego typu reakcje, nacechowane brakiem empatii, są szczególnie bolesne wobec osób, które ucierpiały w efekcie przestępstw na tle seksualnym oraz przemocy w rodzinie. W naszej kulturze nadal silnie panują pewne przekonania, jak to kobiety gwałcone prowokują sprawców, bite dzieci pyskują rodzicom, a znęcanie sie nad żoną to jedynie "układanie sobie kobiety". Niestety, praktyka pokazuje, że negatywne postawy i zachowania bardzo często mają miejsce na policji, w prokuraturze, w sądzie, czy w opiece społecznej.

Wiedza na temat psychologicznych problemów i potrzeb osób doświadczających przemocy jest pomijana i lekceważona. Często skutkuje to tym, że osoba szukająca pomocy, po pierwszej, nieprzyjemnej próbie, nigdy już do placówki pomocowej nie wraca. Praktyczne zniechęcanie skrzywdzonych osób do szukania pomocy w Polsce jest wręcz patologiczne. Czasami wynika to ze złej woli (gdy na przykład policjant z małej miejscowości chroni swojego kolegę), najczęściej jednak ze zwykłej obojętności osób, które obojętne być nie powinny.

Dodatkowo sposób, w jaki media nagłaśniają sprawy związane z przemocą wobec kobiet (szczególnie seksualną), niesie ze sobą duże ryzyko dezinformacji. Zamiast straszyć powinny edukować. Często jednak już na poziomie języka media zawodzą i używają słów krzywdzących i stygmatyzujących.

Zmiana tradycyjnego myślenia, tak zakorzenionego w naszej kulturze, jest trudna. Odpowiedzialność powinna spoczywać na instytucjach zobligowanych do niesienia pomocy. Co jednak, gdy te instytucje same mają z tym problem? Konieczne jest współdziałanie i działania systemowe. Edukację należy zaczynać już od najmłodszych lat, by w urzędach znajdowały się osoby, którym zależy, i którym nie jest obce podejście równościowe. Gdy słyszymy, że ktoś wypowiada się w sposób krzywdzący o problemie przemocy, lub trywializuje go, reagujmy. Bo kto jak nie my?

Zobacz także: