BEZPOŚREDNIO I TELEFONICZNIE - DLA ŚWIADKÓW I OFIAR

Kategoria: Artykuły
Utworzono: 2012-04-19
Administrator NL

Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" IPZ jest wyjątkową placówką - oprócz poradni środowiskowej, dysponuje także poradnią telefoniczną: Warszawską Niebieską Linią (22 668-70-00). Pomoc interwencyjna zyskuje przez to dodatkowy wymiar. Klientka, przychodząc osobiście, może liczyć na dodatkowe wsparcie w chwilach kryzysu poprzez rozmowę telefoniczną. Jednak osoby pozostające w stałym kontakcie z naszą placówką, korzystają raczej tą drogą jedynie z dyżurów prawnych.

Szczególne sytuacje

Do Pogotowia przychodzą także osoby, które są świadkami przemocy wobec rodzeństwa bądź rodziców mieszkających poza Warszawą. Zdarza się, że sami przyjeżdżając do domu rodzinnego, mogą być adresatami zachowań przemocowych. Myślę o świadkach występujących w swoim imieniu bądź innej osoby bliskiej, którzy stanowią często dla nich, jeżeli nie jedyne, to najczęściej podstawowe źródło wsparcia, informacji prawnych i siły psychicznej. Poradnia telefoniczna w takich sytuacjach stwarza możliwość bezpośredniej rozmowy z bliskimi, w których imieniu występuje nasza (najczęściej) klientka. Zdejmujemy wtedy ciężar odpowiedzialności i decyzyjności z klientki i oddajemy jego część jej bliskim, z którymi możemy być w kontakcie telefonicznym. Oczywiście taki rodzaj pracy wymaga współdziałania klientki z rodziną i trwa jedynie tak długo, jak długo potrzebna jest interwencja z racji realnego zagrożenia. Dodatkowym warunkiem powodzenia takiej pracy jest mały stopień zaprzeczania sytuacji przemocy, nazwanie jej i pokonanie wstydu, aby możliwe było rozmawianie o niej. Niestety w pracy z osobami doświadczającymi przemocy nie jest to wcale takie oczywiste. Predykatorem powodzenia pracy prowadzonej dwutorowo jest zbliżony poziom motywacji naszych klientów oraz podobna gotowość na zmiany zarówno u świadka, jak i jego rodziny.

Przykład A
Sytuacja Pani Igi i jej mamy

Pani Iga przyszła na konsultację psychologiczną przed czasem. Miała wówczas 30 lat, zadbany wygląd, zdecydowanie stawiała na wygodę. Sprawiała wrażenie optymistki. Moje pierwsze wrażenie potwierdziło jej wiele zasobów, które przydały się także w toku pracy psychologicznej. Pani Iga dysponowała umiejętnością radzenia sobie w życiu w sferze materialno-socjalnej oraz nastawieniem na działanie i zdrowym dystansem wobec opinii innych na jej temat. Jednak sytuacja, o której opowiedziała, przesłoniła mi początkowo zasoby psychiczne. Od kilku lat mieszkała z bratem, 25-letnim Adamem w Warszawie w mieszkaniu ich matki. 61-letnia pani Alina, emerytka, przebywała z nimi zimą, a przez pozostałą część roku mieszkała w starym domu po swoich rodzicach, w małej wsi pod Siedlcami. Obydwie doświadczały przemocy głównie psychicznej w postaci nieustannego poniżania, wyzywania, wyśmiewania ze strony brata i syna: Adama. Dodatkową trudnością w tej sytuacji było fakt, że od ponad 10 lat to pani Iga utrzymywała finansowo rodzinę, kończąc przy tym dwa kierunki studiów. Brat nie chciał podjąć pracy i nieustannie wymuszał pieniądze na siostrze i matce. Jeżeli siostra stawiała granice, to wtedy jechał do matki i ją zastraszał do tego stopnia, że otrzymywał to, czego w danym momencie potrzebował. Ojciec pani Igi zmarł wcześnie i rolę ojca, zwłaszcza wobec Adama, przejął bliski krewny matki, który przekazał mu przemocowe wzorce zachowania. Terroryzował rodziców pani Aliny oraz ją samą i wzmacniał przekonanie w Adamie, że jemu należą się wszelkie dobra i przywileje. Negatywny wzorzec zachowania i jego akceptacja ze strony bliższej i dalszej rodziny, pokazały Adamowi, że może być bezkarny. Pani Alina w swojej rodzinie powieliła wzorzec wyniesiony z domu - nie miała oparcia w rodzicach (podporządkowanych krewnemu) i mężu (który zmarł), a doświadczenia życiowe osłabiły jej siłę psychiczną. Należy podkreślić, że niezależnie od wzorca rodzinnego, przemoc ze strony własnego dziecka powoduje w rodzicu wciąż nawarstwiające się poczucie winy, które dodatkowo umacnia niefunkcjonalne sposoby radzenia sobie. Tak też było w sytuacji pani Aliny i pani Igi - wypróbowały repertuar strategii obronnych od prośby, przekonywania, po delikatne groźby i niekonsekwentne zachowania. Nieustannie żywiły nadzieję, że Adam po skończeniu już drugiego, podjętego kierunku studiów znajdzie pracę i wtedy będzie miał mniej czasu na dręczenie ich oraz nie będzie potrzebował pieniędzy. Przy pogłębionym wywiadzie okazało się także, że obie panie doznały przemocy fizycznej - brat dusił siostrę, a matce groził ostrym nożem. Panie dość długo ukrywały przed sobą te fakty, nie chcąc się nawzajem obarczać.

Praca z panią Igą

Bliska relacja obu pań powodowała, że niemożliwa była praca tylko z córką, bez utrzymywania jej w znanym mechanizmie brania odpowiedzialności za całą rodzinę. W pracy z panią Igą konieczne było rozdzielnie dwóch perspektyw: optyki świadka i osoby doświadczającej przemocy. Z tego powodu zachęcona przez córkę, pani Alina podjęła kontakt z poradnią telefoniczną. Początkowo oczekiwanie wobec pomocy psychologicznej w "Niebieskiej Linii" pani Iga sformułowała następująco: "co można zrobić, aby on nam nie dokuczał i zmienił się?". Takie nastawienie przy silnym związku z matką i wzorcach rodzinnych zapowiadałoby trudny kontakt z klientką, gdyby nie jej zasoby. Była to osoba inteligentna, o ścisłym umyśle i co najważniejsze - gotowa na duże zmiany. Świadczył o tym niespodziewanie szeroki uśmiech po zrelacjonowaniu sytuacji życiowej i stwierdzeniu "przecież go nie wyrzucimy". Była w tym zapowiedź kierunku pracy i rozwiązania, które przy pierwszym spotkaniu było jeszcze poza zasięgiem działań klientki, ale jego wyobrażenie okazało się jak najbardziej możliwe. Początkowo rozdzielenie w klientce jej myśli i uczuć, które miała jako osoba doświadczająca przemocy, od pozycji świadka było trudne. Na tym etapie dobre efekty dało: empatyczne wysłuchanie, nazywanie zachowań, edukacja na temat zjawiska oraz doprecyzowanie jej oczekiwań wobec placówki. W tym pomogło dostosowanie się do umysłowości klientki - czyli rzeczowe pokazanie zakresu ich wpływu na Adama (małego) i jego dobrowolności działań (która jednak kierowana jest zasadą przyjemności i braku konsekwencji). Wtedy klientka sama wysnuła wniosek, że tylko konsekwencja w stawianiu granic może doprowadzić do zmiany zachowań brata. Oczywiście wymagało to ode mnie zadawania pytań naprowadzających i odwoływania się do doświadczeń, gdy klientka lub jej matka ustępowały. Indywidualną pracę psychologiczną mocno wsparła grupa edukacyjna, w której pani Iga brała udział. Dla niej ważne było dostarczenie wiedzy z zakresu mechanizmów i form przemocy oraz mitów i stereotypów, które ją podtrzymują. Pani Iga doskonale sobie poradziła z takim zasobem informacji, odnosząc je do siebie i stopniowo wprowadzając w życie. Pierwszym krokiem, którego się podjęła, była odmowa finansowania brata, mimo wspólnego mieszkania. Następnie wyprowadziła się i odmówiła opłacania rachunków oraz przeorganizowała pomoc finansową, którą udzielała matce. Zdawała sobie sprawę, że wobec matki także powinna stawiać granice, tym bardziej że pani Alina przez pewien czas nie była gotowa do tak radykalnych zmian. Był to taki moment w pracy, w którym pani Iga coraz mniej doświadczała przemocy ze strony brata i coraz bardziej psychologicznie była w roli świadka przemocy. Czyli uczyła się oddawać kierowanie sytuacją mamy jej samej.

Praca z panią Aliną

Dzięki doskonale merytorycznie przygotowanym dyżurnym telefonu, kontakt z panią Aliną sprowadził się do psychologicznego wsparcia i skonfrontowania z nieskuteczną strategią ustępstw. Życzliwość osoby dyżurującej pomogła w nabyciu wiedzy, że jedynie przeciwstawianie się może doprowadzić do tego, że jej syn zrezygnuje z przemocy. Dużą część pierwszej rozmowy zajęło motywowanie do kontaktu z pracownikiem socjalnym w najbliższym ośrodku pomocy społecznej. Kontakt z panią Aliną i jego wpływ na pracę z panią Igą był przedmiotem zebrań klinicznych wraz z dyżurnymi telefonu. Dzięki temu niezależnie od tego, z kim danego dnia rozmawiała pani Alina, otrzymywała podobne informacje i zachęty do działań według wcześniej omówionego kierunku pracy. Przy czym wspólna strategia dla obu klientek polegała na konsekwentnym stawianiu granic w obszarach ustalonych z klientkami, przy jednoczesnym zbudowaniu planu bezpieczeństwa w razie zagrożenia życia. Ważnym elementem takiej pracy była edukacja na temat zjawiska przemocy i w przypadku telefonu - nieustanna praca dyżurnych nad zbudowaniem kontaktu oraz umiejętności jego podtrzymywania mimo wielu konfrontacyjnych przekazów (np. na temat roli i odpowiedzialności matki za dziecko). Dzięki udanej pracy zespołu oraz wsparciu, które otrzymała pani Alina w ośrodku pomocy społecznej, udało się obu klientkom stopniowo odcinać od sprawcy przemocy.

Przykład B
Sytuacja Pani Moniki i jej rodziców

Pani Monika przyszła na pierwszą konsultację, chcąc pomóc swoim rodzicom. Była to osoba 38-letnia, mieszkająca od 12 lat w Warszawie, dosyć dobrze sytuowana materialnie, pracująca w korporacji. Wiele mówiła o przemocy fizycznej i psychicznej, której jej rodzice doświadczają ze strony brata Stefana - alkoholika. Natomiast ona - jak wynikało z jej opowiadania - była w tej rodzinie prawie niewidzialna w sensie zgłaszania i zaspokajania własnych potrzeb. Pełniła rolę obrońcy i osoby, która wszystko może osiągnąć. Rodzice klientki mieli ponad 80 lat i mieszkali wraz ze wspomnianym bratem i jego żoną w dwóch domach, lecz na jednym, wspólnym podwórku w małej wsi pod Rzeszowem. Początkowo na możliwe trudności w pracy z panią Moniką wskazywała przewlekłość sytuacji, współuzależnienie jej rodziców oraz ich zaawansowany wiek. Jednak decydujące okazały się przekonania dotyczące ich miejsca zamieszkania - z uwagi na zaawansowany wiek i własne przyzwyczajenie nie chcieli wyprowadzić się do małego mieszkania, które mieli w mieście. Dodatkowo zachowanie klientki - bardzo emocjonalne, chaotyczne opowiadanie oraz oczekiwanie cudu polegające na zmianie zachowania brata, pokazywało, że jest ona nie tylko świadkiem przemocy, ale i sama jej doświadcza. Niestety pani Monika była także w poważnym kryzysie niezależnie od sytuacji rodzinnej - jej ciało odmawiało posłuszeństwa, pojawiły się dolegliwości psychosomatyczne w postaci zasłabnięć, nieustannego zmęczenia, trudności ze snem oraz napadów lęku. Patrząc od strony psychologicznej - nic dziwnego, że miała coraz mniej sił, by działać, skoro pracowała kilkanaście godzin na dobę, a w weekendy jeździła do domu, by "wspierać" rodziców. Nieustanne ignorowanie swoich potrzeb kosztem rodziców spowodowało wycieńczenie fizyczne i psychiczne. Brak efektów starań klientki doprowadził do podjęcia decyzji - poprosiła o pomoc w Warszawie.

Praca z panią Moniką

Na pierwszym etapie pracy skupiłam się na stanie psychicznym klientki. Konieczne okazało się wsparcie farmakologiczne, które zaordynowała współpracująca z naszą organizacją pani doktor psychiatra. Następnie podejmując się wspierania rodziców klientki (wraz z zespołem dyżurnych poradni telefonicznej) przejmowaliśmy jej rolę, by ona swoją energię psychiczną mogła skoncentrować na własnym życiu. Sytuacja w domu rodzinnym zaostrzała się - brat Stefan wylał trujące substancje na podwórko rodziców, więc klientka zawiadomiła policję i prokuraturę. W tym momencie koniecznym było, by jej rodzice sami włączyli się w postępowanie prawne, gdyż pani Moniki nie traktowano jak strony postępowania (de facto nią nie była). Osobne spotkanie poświęciłam na zmotywowanie klientki do tego, by zachęciła rodziców do kontaktu telefonicznego z nami. Ten temat powracał na kolejnych sesjach, ale w efekcie jej rodzice: pani Anna i pan Błażej zadzwonili do poradni. W miarę zmiany sytuacji psychologicznej starszych państwa, pani Monika pozwalała sobie na tak potrzebne skupienie się na swoich potrzebach. Jednak nadal kontrolowała sytuację, chociażby przez ciągłe upewnianie się, że rodzice są bezpieczni, a podjęte kroki prawne przynoszą dobre efekty. Ważnym punktem w toku spotkań z nią była konsultacja, na której klientka skonfrontowała się z tym, że mimo jej wielu działań, psychicznie nadal nie akceptuje rzeczywistej sytuacji. W swojej głowie ciągle powtarzała: "to się nie dzieje naprawdę". Nie przyjmując do wiadomości sytuacji i trwając w poczuciu: "dlaczego on tak robi, nie wierzę w to", nie była w stanie skutecznie funkcjonować. Zatrzymanie się na tym i zauważenie, że ciągle odwołuje się do tego jak być powinno, a nie przyjmuje do wiadomości faktów, było dużym szokiem. Dopiero uznanie krzywd, które ją (i rodziców) spotykają, pozwoliło stawiać im czoło. Na zakończenie kontaktu z placówką klientka usłyszała sugestie psychologa - z uwagi na wyuczony i przez lata wzmocniony mechanizm brania odpowiedzialności za rodziców, jeśli chciałaby polepszyć jakość swego życia, może zgłosić się na terapię DDD (dorosłych dzieci pochodzących z rodzin dysfunkcyjnych).

Praca z rodzicami klientki

Kontakt ze starszymi państwem należał do wyjątkowo trudnych. Podstawowym kłopotem było ich wymaganie, by stał się cud, de facto bez ich udziału - bez kontaktu z policją czy pracownikiem socjalnym. Tym bardziej że konieczny był ich udział w postępowaniu, które miałoby toczyć się w prokuraturze. Niestety przy kolejnej rozmowie okazało się, że fakt bycia rodzicami sprawcy utrudniał im działanie. Nie mając możliwości wyjazdu do jakiejkolwiek placówki w ich rejonie, mogli jedynie poprosić o wywiad pracownika socjalnego, a praca psychologiczna mogła odbywać się jedynie przez telefon i to w ograniczonym zakresie. W toku kilku rozmów wyrazili zgodę na nasz kontakt z pracownikiem Ośrodka Pomocy Społecznej oraz zawiadomienie policji. Dzięki takiej interwencji mieli wsparcie w trakcie toczącego się postępowania. Konieczny był także ich dobry kontakt z funkcjonariuszami policji, gdyż syn Stefan, zwłaszcza pod wpływem alkoholu, bywał nadal wobec nich agresywny. Powołany do pracy z nimi zespół interdyscyplinarny zmotywował panią Annę i pana Błażeja do kilkumiesięcznej przeprowadzki do ich mieszkania w mieście. Zagrożenie ich życia było duże, bowiem toczyła się sprawa karna o znęcanie się syna nad rodzicami.
To trudna decyzja dla starszych państwa, którą omawiali także, dzwoniąc do poradni telefonicznej. Gdy zapadł wyrok, mogli wrócić do swego domu na wsi.

Wyjątkowość pracy interwencyjnej

Powyżej omówione historie osób oraz sposób pracy interwencyjnej pokazuje jak wielkim atutem naszej placówki jest możliwość łączenia funkcjonowania obu poradni. W takiej współpracy najbardziej procentujące zgrany zespół kliniczny wraz z zespołem dyżurnych. Niewątpliwe zalety tak zorganizowanej pracy to: dobra komunikacja między obiema grupami oraz wspólny sposób myślenia o zjawisku przemocy. Dobre wyszkolenie dyżurnych gwarantuje pierwszych kilka miesięcy ich pobytu w placówce przeznaczonych na szkolenia. Następnie mają możliwość pracy z klientami. Jasne jest także, że w sytuacji, gdy z poradnią środowiskową pozostaje w kontakcie klientka, której bliscy motywowani są do podjęcia kontaktu telefonicznego, nadzór nad merytorycznym poziomem udzielanej pomocy ma psycholog pozostający z klientką w kontakcie wsparciowo-interwencyjnym. Dyżurni - nawet jeśli są to różne osoby - ustalają z nim kierunek kontaktu z bliskimi klientki. Nie bez znaczenia jest pomoc prawna i psychiatryczna, którą mogą otrzymać klienci, a indywidualną pracę psychologiczną znacznie przyspiesza grupa edukacyjna.

Dodatkową możliwością, którą mamy dzięki poradni telefonicznej, jest przeprowadzanie interwencji w miejscu zamieszkania osoby dzwoniącej. Polega to na pisemnym i często dodatkowo telefonicznym zgłoszeniu sytuacji do odpowiedniej służby działającej w jej miejscu zamieszkania. Oczywiście takie działania są podejmowane tylko w wyjątkowych sytuacjach. Niemniej jednak czasami okazują się konieczne. Z racji na wyuczoną bezradność osób dzwoniących lub ich zły stan psychiczny, który uniemożliwia dobrą komunikację np. z policjantem, przekazanie informacji o sytuacji stanowi rodzaj wsparcia dla klientów. Daje im to nadzieję oraz ułatwia pracę miejscowym służbom.

Należy zaznaczyć, że wtedy pracownik socjalny czy policjant w tej miejscowości stają się partnerami w interdyscyplinarnej pomocy rodzinie. A od sprawności działania tamtejszych placówek i dobrej komunikacji między nimi i poradniami "Niebieskiej Linii", zależy skuteczność udzielanej pomocy.

Justyna Rzytki-Sroka - psycholog, Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" IPZ w Warszawie.

Źródło: Dwumiesięcznik "Niebieska Linia" Nr 5/76/2011, www.pismo.niebieskalinia.pl