W OBLĘŻONEJ TWIERDZY?

Utworzono: 2009-10-29

Więcej przedszkoli, walka z przemocą w rodzinie, składki emerytalne dla gospodyń domowych. Dlaczego w tych sprawach feministki nie szukają sojusznika w Kościele? - Niech pani spróbuje - usłyszałam od feministek. Więc spróbowałam - pisze Natalia Waloch w Gazecie Wyborczej.
(...)

- Szczęść Boże, dzwonię z fundacji Mama na Fali - zaczynam rozmowę w jednej z toruńskich parafii. - Organizujemy akcję zbierania podpisów pod petycją do posłów, żeby w Polsce było więcej przedszkoli, bo dziś dla wielu dzieci brakuje miejsc. Chodzi o to, żeby było je łatwiej zakładać i żeby powstawały małe przedszkola domowe takie jak we Francji. Wspomniałby ksiądz na mszy o naszej kampanii?

- Przedszkola nie zdają egzaminu - wyrokuje duchowny. - Rozbijają rodzinę. Dziecko myśli: "Mama i tato mnie nie kochają, bo mnie oddają". Jak się dziecko do przedszkola budzi o szóstej rano - zima, ciemno, to to jest tortura. Potem się dziwimy, że dzieci są nerwowe.

- Ale takie są czasy, że kobiety pracują, rodzice spłacają kredyty, dwie pensje są potrzebne - tłumaczę.

Ksiądz: - To te 2 tys. miesięcznie, co idą na dziecko w przedszkolu, trzeba dać mamie. I nie będzie chciała iść do pracy.

- Ale część kobiet chce pracować. Kończą studia, mają ambicje - przekonuję.

- To niech się rozwijają w domu - radzi ksiądz. - W dzisiejszych czasach przy internecie można studiować nawet w domu.

- Ale ja muszę w mojej pracy odbyć z siedem spotkań tygodniowo - oponuję.

- To resztę czasu może pani poświęcić dziecku.

- A młoda lekarka w trakcie specjalizacji? Musi mieć kontakt z pacjentami.

- To niech najpierw zrobi specjalizację, a potem rodzi.

- Ale jeśli po specjalizacji zostanie w domu sześć lat, do czasu gdy dziecko nie pójdzie do szkoły, to wypadnie z zawodu.

- No to nie nadaje się na matkę i żonę - ucina ksiądz. - Kiedyś byłem katechetą w przedszkolu. Jeden brzdąc spytał mnie, co to jest dom starców. Wytłumaczyłem dzieciom. I wtedy inny maluch powiedział: "Nie, proszę księdza, dom starców to podziękowanie od dzieci dla rodziców za żłobek i przedszkole".


W 2008 r. fundacja Feminoteka, która m.in. prowadzi popularny portal kobiecy, zawitała do gminy Jedlnia-Letnisko na Mazowszu zamieszkanej przez 11 tys. osób. Feministki przyjechały tu z pilotażem programu "Razem działamy - przeciwdziałamy". Cel: walka z przemocą domową wobec kobiet.

Idea była taka, że do akcji włączają się wszyscy: samorząd, obywatele, policja, opieka społeczna i Kościół. - Zaprosiłyśmy przedstawicieli wszystkich tych środowisk i nie przyszedł tylko ksiądz - wspomina Joanna Piotrowska, szefowa Feminoteki. - To zresztą niejedyny raz, kiedy nam Kościół odmówił. Naszym działaczkom zdarzało się usłyszeć, że kobieta sama jest sobie winna, jak mąż ją bije, bo to znaczy, że się nim źle opiekuje.

(...)

W sumie obdzwoniłam dziewięć parafii. W trzech księża zgodzili się pomóc od razu. W czterech wyrazili chęć pomocy, ale poprosili o konsultację z kurią i materiały na temat kampanii. Odmówili tylko dwaj.

W Polsce jest 10 tys. 114 parafii. 36,6 mln osób deklaruje się jako katolicy. Według najnowszych badań na msze chodzi 40 proc. z nich. Gdy odliczymy dzieci do lat siedmiu itp., co niedzielę w polskich kościołach jest ponad 14 mln wiernych.

Czy warto próbować namówić ich do współpracy?

Kazimiera Szczuka ocenia, że praca w organizacjach pozarządowych to taka harówka, że feministki po prostu nie mają czasu się zastanawiać, jak wyjść z klinczu z Kościołem.

Podobnie uważa Joanna Piotrowska z Feminoteki: - Trudno mi poświęcać się edukowaniu księży w sprawach społeczeństwa. Gdybym miała mnóstwo pieniędzy, to może bym ich szkoliła. Ale nie mam, więc szkolę środowiska, które są otwarte. Zresztą myślę, że w państwie rzekomo świeckim nie można ze wszystkim zwracać się do Kościoła. Nie może być tak, że bez jego akceptacji pewne projekty nie przechodzą. Osobiście nie chciałabym zwiększać roli Kościoła w życiu społecznym. Ona i tak jest za duża.

Romana Cieśla: - Jeśli ktokolwiek powinien wykazać się aktywnością, to raczej właśnie Kościół. Powinien wykorzystać inicjatywę kobiet. Organizacje pozarządowe to tylko organizacje. Nie można od nich oczekiwać za dużo. Realizują szalenie ważne cele, robią w Polsce bardzo dużo, ale to organizacje państwowe oraz Kościół mają dbać o obywateli, bo do tego są powołane.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Cytowane za www.feminoteka.pl