Artykuł wstępny (Niebieska Linia nr 3 / 2013)

Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy

I znowu wracamy do intrygującego i inspirującego tematu pracy ze sprawcami przemocy w rodzinie. Nową (przynajmniej w Polsce) metodę pracy z traumą nie tylko u ofiar, ale także u sprawców przemocy, przedstawia, za Peterem Levinem, Małgorzata Sieczkowska. Marek Prejzner, człowiek, który sprowadził program Duluth do Polski, opowiada o tym, gdzie teraz jesteśmy w myśleniu o pracy ze sprawcami przemocy i nad czym warto pracować, aby w obszarze przeciwdziałania przemocy nastąpiły skuteczniejsze zmiany. Równocześnie rozmawiamy także z jednym z absolwentów programu Duluth, aby pokazać, do jakich zmian udział w programie może prowadzić lub zachęcać.

Nie da się pominąć także tego, że ten numer „Niebieskiej Linii” przygotowujemy w cieniu wydarzeń w podwarszawskim Wołominie i innych rodzinnych tragedii, które miały miejsce w czasie tzw. Długiego weekendu majowego. Od lat obserwuję, że dni wolne od pracy, świąteczne obfitują w dramatyczne zdarzenia przemocowe. Czy to dlatego, że ludzie więcej czasu spędzają w domu, w gronie rodzinnym, czy to dlatego, że odpuszczają kontrolę, którą na co dzień sprawują nad swoimi relacjami z innymi ludźmi…? Każda placówka pomagająca ofiarom przemocy zna ten poniedziałkowy czy poświąteczny szczyt zgłoszeń, kiedy telefon dzwoni od rana. Policjanci wiedzą, że najwięcej interwencji w sprawach związanych z awanturami domowymi i przemocą rodzinną mają w weekendy. My to wiemy. Ale czy wiedzą to także nasi klienci? I przełożeni, którzy odpowiadają za organizację pracy w instytucjach i placówkach?

Po tragedii w Wołominie (3 ofiary śmiertelne i dwoje ciężko rannych dzieci) trudno nie zadawać sobie pytania, co takiego powinno się wydarzyć w tej rodzinie wcześniej, pomogłoby (podkreślam oczywiście hipotetyczność tego stwierdzenia) zapobiec tragedii. Niezależnie od personalnych zaniedbań, które zapewne jak zwykle zostaną odkryte, to – w mojej ocenie – wszystkim zabrakło narzędzi do szacowania ryzyka zagrożenia przemocą i eskalacji przemocy. Nawet najprostsze narzędzia wskazywały na bardzo wysoki stopień zagrożenia nasileniem i powtarzalnością przemocy –choroba psychiczna, nadużywanie alkoholu, wcześniejsze konflikty sprawcy z prawem, agresywne zachowania poza domem, wychowywanie nie tylko biologicznych dzieci czy wreszcie wcześniejsze interwencje związane z przemocą domową… Według narzędzi diagnostycznych i algorytmów postępowania sytuacja była bardzo czytelna… Trzeba było tylko te narzędzia znać i ich użyć, a tak się nie stało w Wołominie i nie dzieje się w bardzo wielu innych przypadkach. Pora to zmienić!

Inspirującej lektury „Niebieskiej Linii”

Renata Durda