Na przykład Julia

Tomasz Garstka

Niebieska Linia nr 1 / 1999

Trzy podstawowe kierunki interwencji: skoncentrowana na sprawcy, ofierze przemocy, niemym świadku, mają jeden cel - dobro dziecka 
 
 

Historia Julii

Poznałem Julię, gdy była uczennicą szóstej klasy szkoły podstawowej. Chodziła na grupę socjoterapeutyczną, którą prowadziłem wraz z koleżanką. Julia była bardzo sympatycznym i miłym w kontakcie dzieckiem. Ojciec nadużywał dość regularnie alkoholu, ale nie miał bardzo długich ciągów. Julia bardzo kochała ojca i nie mogła pogodzić się z jego alkoholizmem. Matka uczęszczała na własną terapię w grupie dla osób współuzależnionych. Julia sama przyjeżdżała do poradni z drugiego krańca miasta. Była bardzo samodzielna i pracowita. Matka ograniczała jej kontakty z rówieśnikami, "bo zawsze było coś do zrobienia". Jak mogliśmy się przekonać, została wydelegowana przez rodzinę do bycia bohaterem.

W czasie spotkań grupy czy rozmów indywidualnych Julia nie mówiła nigdy o biciu jej w domu. Problemu przemocy fizycznej nie zgłosiła też matka w czasie wstępnych konsultacji.

Julia coraz częściej opuszczała spotkania grupy, usprawiedliwiając to obowiązkami domowymi i nauką szkolną. W pierwszym półroczu klasy siódmej zniknęła z grupy. Powodem podawanym przez nią był nawał nauki. W tym czasie zadzwoniła do nas dwa razy towarzysko. Dowiedzieliśmy się od niej, że "w domu po staremu". Niepokoiliśmy się o Julię i zaczęliśmy podejrzewać, że może być ona ofiarą przemocy ze strony ojca i przerwanie spotkań z nami stanowi próbę zachowania rodzinnej tajemnicy. Nie wiedzieliśmy wówczas, że nasze przeczucia były słuszne, ale ocena sytuacji mylna.

Julia pojawiła się niespodziewanie dopiero w połowie klasy ósmej, prosząc o spotkanie indywidualne. Bardzo wydoroślała przez ten rok. Jej opowieść bardzo mnie zaskoczyła i zasmuciła. Okazało się, że powodem jej wizyty była awantura w domu, w czasie której została pobita przez... matkę. Matka użyła pasa, biła Julię na oślep, popychała ją, szarpała i ciągnąc za włosy uderzyła jej głową kilka razy o ścianę. Gdy zapytałem, czy zdarzyło się to pierwszy raz, straszna tajemnica została ujawniona. Julia była ofiarą przemocy od kilku lat. Gdy tylko zaczęła dojrzewać, matka scedowała na nią rozmaite obowiązki, łącznie z obsługiwaniem pijanego ojca. Julia musiała kłaść go spać, dawać mu jeść, dbać, by był odpowiednio ubrany, wiedzieć, gdzie wychodzi. Matka biła ją pod różnymi pretekstami - za to, że się nie uczy (choć Julia była dobrą uczennicą), za bałagan w domu (choć codziennie odkurzała mieszkanie, zmywała naczynia), za to, że jest latawicą (choć bardzo ograniczyła kontakty z rówieśnikami), a wreszcie za to, że jest taka sama jak ojciec. Myślę jednak, że bijąc ją mściła się nieświadomie za to, że Julia miała dobry kontakt z ojcem.

Dowiedziałem się, że matka porzuciła własną terapię. Zaproponowałem, że skontaktuję się z matką i zaproszę na spotkanie. Julia odrzuciła zdecydowanie tę propozycję. Był w niej ogromny strach, że matka nakaże jej zerwanie różnych kontaktów, także ze mną. Podjąłem decyzję, że dopóki Julia nie będzie gotowa do bezpośredniej interwencji, możemy zająć się tym, jak może radzić sobie w tej sytuacji - jak chronić się przed atakami matki oraz jak realizować swoje potrzeby i pragnienia mimo stawianych jej w domu ograniczeń. Jednym z wyników naszych spotkań była decyzja Julii, że po ukończeniu podstawówki pójdzie do liceum z internatem poza miastem. Dzięki temu ma teraz więcej czasu dla siebie, może w spokoju uczyć się, rozwijać swoje zainteresowania - rysować i grać na gitarze. Do domu przyjeżdża na weekendy. Nadal zdarza się, że jest szykanowana przez matkę lub że matka jest napastliwa fizycznie. Ale Julia broni się teraz skuteczniej i już nie usprawiedliwia matki. Przychodzi do mnie raz na dwa miesiące, aby porozmawiać o bieżących problemach, ale teraz częściej dotyczą one normalnych rozwojowych zjawisk (przyjaźni, pierwszych miłości, stresu szkolnego).

Nie uważam, aby problemy Julii zostały rozwiązane. Mimo że wielokrotnie miałem ochotę doprowadzić do bezpośredniej konfrontacji z matką lub zaprosić ją na spotkanie interwencyjne, uszanowałem sprzeciw Julii. Oceniam, że wybrana forma pomocy sprawiła, iż Julia sama może wpływać na swój los. To, że uznałem jej wybór, ułatwiło jej odzyskanie wiary w siebie i kontroli nad sytuacją.  
 
 

Gdy mówimy o przemocy fizycznej wobec dzieci, często mamy na myśli przede wszystkim dzieci maltretowane. Zwłaszcza te, pokazywane w telewizji, które trafiły na oddziały chirurgii dziecięcej i ostre dyżury, w wyniku przypalania papierosami, zanurzania we wrzątku, wiązania, katowania pogrzebaczem. Nie powinniśmy jednak zapominać, że problem przemocy dotyka także dzieci trafiających do poradni specjalistycznych z innych przyczyn, np. z powodu trudności szkolnych, zaburzeń zachowania, problemów związanych z uzależnieniem rodzica. Za tymi bezpośrednio zgłaszanymi trudnościami może kryć się bolesna tajemnica domowej przemocy - wstydliwie ukrywane siniaki, skaleczenia i obrzęki.

Chcę zwrócić uwagę na potrzebę wczesnego rozpoznawania tego zjawiska, co umożliwi wybór odpowiedniej formy pomocy psychologicznej. Wykorzystam tu doświadczenia Poradni dla Dzieci, Młodzieży i Dorosłych Dzieci Alkoholików "Dziupla" przy Centrum Leczenia Odwykowego, Ośrodka Profilaktyki Uzależnień i Socjoterapii OPUS oraz Zespołu ds. Przemocy Żoliborskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. 
 
 

Jak rozpoznać, że dziecko jest ofiarą przemocy fizycznej?

Aby możliwe było wczesne rozpoznanie problemu fizycznej przemocy wobec dziecka, w wywiadzie wstępnym zwracamy szczególną uwagę na opisane poniżej kwestie oraz staramy się bacznie obserwować zachowania dziecka.

W pierwszej kolejności naszą uwagę zwracają te dzieci, z których rodzicami nie udaje się nam nawiązać kontaktu. Zazwyczaj przyprowadzają je rówieśnicy uczęszczający już na grupy socjoterapeutyczne, czasem starsze rodzeństwo. Gdy o pomoc dla dziecka starają się osoby dorosłe z dalszej rodziny (dziadkowie, wujkowie) lub spoza niej (np. sąsiad, pedagog, pracownik socjalny), ustalamy, co wiedzą o rodzicach dziecka i czy mają jakieś informacje na temat stosowania przez nich przemocy.

Bardzo istotne jest ustalenie, czy dorosłych członków rodziny lub starszego rodzeństwa dotyczą problemy alkoholizmu, narkomanii, prostytucji, związków konkubenckich (zwłaszcza wielokrotnych), karalności, wcześniejszych brutalnych zachowań, zubożenia i bezrobocia, choroby psychicznej, widocznej niewydolności wychowawczej, wcześniejszego przebywania w domach dziecka lub poprawczakach itp. Ważne jest ustalenie takich faktów, ponieważ często idą one w parze z fizyczną przemocą wobec dzieci. Pomocny w uzyskaniu lub weryfikacji tych informacji może być pedagog ze szkoły dziecka lub terenowy pracownik socjalny, opiekujący się daną rodziną.

Gdy do poradni trafia dziecko z rodzicem, przeprowadzamy wstępną rozmowę z każdym z nich. Podczas rozmowy z dzieckiem pytamy, w jaki sposób rodzice karzą je, gdy coś przeskrobie. Zdarza się, że rodzic podczas wywiadu stanowczo zaprzecza stosowaniu jakichkolwiek kar fizycznych. Ma się wtedy wrażenie, że wypiera się zarzutu stosowania przemocy, zanim jeszcze zostanie postawiony. Budzi to naszą szczególną czujność.

Niektórzy rodzice manifestują postawę przeciwną - przyznają się do bicia dzieci, traktując je jako zwykły środek wychowawczy. Bywa, że nawet brutalnej fizycznej kary nie traktują jako przemocy, jeśli jest "zasłużona". W takich wypadkach usprawiedliwiają ją nie tylko sprawcy i świadkowie (rodzice), ale nawet same ofiary (dzieci). Nie wolno nam jednak zapominać, że karanie jest często przykrywką dla dotkliwej fizycznej przemocy.

Jeśli dowiadujemy się, że dziecko często opuszcza szkołę, nie chce ćwiczyć na lekcjach wychowania fizycznego, jest hospitalizowane z powodu niewyjaśnionych częstych urazów, także musimy brać pod uwagę możliwość przemocy domowej.

Gdy brakuje bezpośredniego dowodu istnienia przemocy fizycznej wobec dziecka (w postaci urazów, relacji ofiary lub świadka), ważnych informacji może dostarczyć nam obserwacja funkcjonowania dziecka w grupie i w kontakcie indywidualnym. Na przykład, jeśli dziecko w upalne dni chodzi w ubraniu zakrywającym całe ciało, może to świadczyć o tym, że chce ukryć ślady przemocy. Z czasem ta niestosowność ubioru może stać się objawem braku akceptacji dla własnego ciała, systematycznie poniewieranego przez sprawcę przemocy.

Dzieci bite w domu przejawiają nadmierną czujność i napięcie w czasie zabaw i ćwiczeń grupowych wykorzystujących kontakt fizyczny. Często reagują skuleniem się na niespodziewane dotknięcie, mają trudność z przyjmowaniem bliskości fizycznej za oznakę życzliwości. Przypadkowe popchnięcia interpretują jako atak i w odpowiedzi wybuchają agresją lub wycofują się z aktywności grupy.

Strach przed sprawcami przemocy domowej może sprawiać, że dzieci uważają poradnię za jedyne bezpieczne miejsce. Wtedy ociągają się z jej opuszczaniem po zakończeniu spotkań grupy, szukają pretekstu, by zostać dłużej. Bity w domu przez ojca-alkoholika czternastoletni Robert, uczestnik jednej z grup socjoterapeutycznych, zachęcany, by już poszedł do domu po spotkaniu grupy, zapytał "Dlaczego mnie wypędzacie? Tu jest mój dom". Jednocześnie niepokoiła go możliwość spóźnienia się do domu. Wiedzieliśmy też, że często kłamał na temat ocen w szkole i terminów zebrań dla rodziców. Zdarzyło się, że uciekł z domu. Wszystko to z lęku przed brutalnością ojcowskiej "kary".

Informacje, które uzyskamy ze wstępnych rozmów i obserwacji, są często wystarczające, by rozpoznać problem przemocy. Możemy wtedy czynić dalsze kroki w celu ustalenia jej rozmiarów i nasilenia, ale przede wszystkim możemy zaoferować konkretną pomoc. 
 
 

Co zrobić, gdy dziecko jest ofiarą przemocy fizycznej?

W domu, w którym dziecko doświadcza przemocy fizycznej, możemy zaobserwować układ co najmniej trzech podstawowych ról. Przedstawia je poniższy schemat. W zależności od tego, na którym członku rodziny skoncentrowana jest nasza interwencja, możemy wyróżnić trzy podstawowe jej kierunki: skoncentrowana na Sprawcy, skoncentrowana na Niemym Świadku, skoncentrowana na Ofierze. Niezależnie od wyboru kierunku interwencji, jej celem zawsze pozostaje dobro dziecka. Po dokonaniu oceny sytuacji należy wybrać kierunek interwencji lub połączyć wszystkie trzy.  
 

wykres

 

Interwencja skoncentrowana na sprawcy ma charakter przede wszystkim prawny, a jej celem jest przerwanie przemocy poprzez wyeliminowanie z rodziny jej źrodła. Może to polegać na złożeniu w prokuraturze zawiadomienia o przestępstwie lub informacji o dziecku krzywdzonym w Wydziale Rodzinnym Sądu Rejonowego. Dobrze, jeśli poprzedza ją postawienie sprawcy ultimatum. Tego typu interwencji podejmują się zazwyczaj pedagodzy szkolni, pracownicy służb społecznych i przedstawiciele organizacji broniących praw dziecka. Interwencja tego typu jest konieczna, gdy akty przemocy są brutalne, a Niemy Świadek odmawia wszelkiej współpracy i konsekwentnie chroni Sprawcę. Przy takiej interwencji warto skorzystać z pomocy prawnej Niebieskiej Linii.

W poradniach częściej mamy do czynienia z rodzicami dzieci, którzy przyjmują rolę Niemego Świadka. Na przykład do poradni zwróciła się po pomoc matka, która patrząc, jak jej mąż bił dzieci, nie reagowała z obawy przed skierowaniem jego agresji na siebie. W innym wypadku kobieta borykająca się z własnym współuzależnieniem nie odważyła się podjąć decyzji o wezwaniu policji, gdy konkubent bił swoje dziecko kablem po głowie i plecach. Obawiała się, że zostanie wtedy przez niego ostatecznie porzucona.

Interwencja skoncentrowana na Niemym Świadku ma na celu pokazanie mu jego współodpowiedzialności za zaniechanie ochrony dziecka przed przemocą i konsekwencji tego stanu. Każde dziecko ma prawo liczyć na ochronę ze strony najbliższych. Niemy Świadek dowiaduje się, że może uzyskać pomoc prawną i psychologiczne wsparcie, a jeśli będzie nadal chronił Sprawcę, to w wyniku jego niewydolności rodzicielskiej konieczne może się okazać przejęcie funkcji opiekuńczych przez państwo (pozbawienie praw rodzicielskich, skierowanie do placówki opiekuńczej). Pragnienie bycia z dzieckiem zazwyczaj silnie motywuje do współpracy świadka przemocy. Praca z matkami skupia się na wzmocnieniu u nich poczucia współwiny, poszerzaniu świadomości praw własnych i dziecka oraz ćwiczeniu zachowań asertywnych. Dzięki temu matka ma się stać aktywnym obrońcą swojego dziecka. Jeśli Niemi Świadkowie przemocy wobec dzieci sami okazują się ofiarami przemocy, wtedy kierujemy ich po pomoc specjalistyczną dla dorosłych (np. do Poradni "Od Do" przy Centrum Leczenia Odwykowego).

Często okazuje się, że po opanowaniu sytuacji rodzinnej ważna jest dalsza praca z matką dziecka. Powinna ona rozwijać swoje umiejętności wychowawcze lub zająć się pogłębioną pracą nad sobą. Proponujemy jej wtedy odpowiednią grupę lub warsztaty dla rodziców, grupową terapię współuzależnienia lub DDA, terapię indywidualną itd.

Uważamy, że praca z Niemym Świadkiem może mieć podstawowe znaczenie. Po pierwsze dlatego, że uczy go odpowiedzialności za własne dziecko zamiast pozbawiania go tej odpowiedzialności drogą prawną. A po drugie, daje szansę dziecku na to, że odzyska oparcie u swojego naturalnego opiekuna.

Trzeci rodzaj działań to interwencja skoncentrowana na dziecku. Pierwszy krok to zapewnienie mu ochrony. W skrajnych wypadkach przemocy fizycznej i braku współpracy ze strony Niemego Świadka sprowadza się to do przekazania dziecka do Pogotowia Opiekuńczego i powiadomienia o tym policji, sądu rodzinnego i prokuratury. Taka forma doraźnego zapewnienia bezpieczeństwa dziecku jest możliwa bez zgody rodziców, a po 12. roku życia wymaga jedynie zgody samego dziecka.

W wielu innych przypadkach - szczególnie dotyczy to starszych dzieci - priorytetowo należy traktować wspomaganie dziecka w procesie decydowania o swym losie.

T.G.