Niewykorzystane możliwości. Przesłuchania dzieci - świadków przemocy

Monika Czyżewska

Niebieska Linia nr 2 / 2006

Sytuacja psychiczna dziecka-świadka i ofiary przestępstwa na sali sądowej nie jest przedmiotem szczególnej troski sądownictwa. Wszystkie działania toczą się pod dyktando dorosłych. Polski wymiar sprawiedliwości w niewielkim stopniu wykorzystuje środki, jakie mu przysługują do ochrony najmłodszych świadków.

 

Przemoc i przestępczość stały się prawie nieodłącznym elementem naszej rzeczywistości. Skala zjawiska przemocy w rodzinie i tempo, w jakim ono rośnie, każą problem przemocy uznać za kwestię społeczną. Polityka społeczna od niedawna nazywa ją dotkliwą1. Temat przeciwdziałania przemocy staje się coraz bardziej słyszalny, żeby nie powiedzieć modny. Znacznie rzadziej jednak zajmują się nim naukowcy i wykładowcy.

Wciąż proporcje ilości programów badawczych, publikacji, studiów nad tym problemem w porównaniu z innymi aspektami funkcjonowania rodziny pozostają nierówne. Nawet podręczniki akademickie wydawane w późnych latach 90. XX wieku poruszające najważniejsze kwestie społeczne, często pomijały to zjawisko2. A przecież dotyczy to prawdopodobnie co 8-10 rodziny w Polsce! Być może nie został spełniony dotychczas jeden z warunków koniecznych do uznania zjawiska za kwestię społeczną: przemoc w rodzinie nie jest postrzegana przez większość społeczeństwa za sytuację destrukcyjną.

Budowanie społeczeństwa obywatelskiego oznacza zaangażowanie w działalność na rzecz tych, których głos nie jest słyszalny. Jeśli wiara, że dom rodzinny może być azylem, jest zbyt utopijna, warto walczyć o to, by ci, którzy mają pomagać ofiarom, robili to w sposób optymalny, nie przyczyniając się do powiększania strat.

Profil badanych dzieci

W 2004 roku zakończyłam badania prowadzone w sądzie karnym w trzech wydziałach dla Warszawy Pragi. Ich celem była diagnoza sytuacji dzieci, które będąc świadkami (a zarazem ofiarami) przemocy w swoim domu, zostały włączone w proces karny prowadzony przeciwko ich agresywnemu ojcu lub innemu dorosłemu opiekunowi. Pomysł przyjrzenia się takiej populacji zrodził się w wyniku rozmów z osobami zajmującymi się pomocą ofiarom przestępstw. Docierały do nich informacje o wielokrotnych przesłuchaniach dzieci, wielominutowych spóźnieniach, nieobecności biegłego podczas przesłuchania itp. Prawo natomiast, o czym byli przekonani, daje możliwość uniknięcia powyższych stresorów. Na gruncie polskiej wiktymologii niewiele jest jednak badań empirycznych małoletnich świadków w sprawach o znęcanie się, które potwierdzałyby te doniesienia3. Celem moich badań była próba zapełnienia tej luki. Aby uzyskać informacje posłużyłam się analizą akt sądowych zakończonych spraw o znęcanie się nad rodziną z lat 1999-2003 z udziałem mieszkańców prawobrzeżnej Warszawy. Narzędziem, był kwestionariusz, który pozwolił na uporządkowanie i względne ujednolicenie informacji uzyskanych z dokumentów urzędowych.

Przebadałam 781 spraw, z czego w 103 na świadków powołano 133 dzieci. Przeanalizowane akta dotyczyły dzieci w wieku 5-17 lat; średnia wieku w postępowaniu przygotowawczym wynosiła 13 lat i 9 miesięcy, w postępowaniu sądowym - 14,5. Podział wg płci był następujący: 48,9% dziewczynek, 51,1% chłop- ców. 16 dzieci szukało schronienia poza domem (u dalszej rodziny, w hotelu, schronisku, pogotowiu opiekuńczym) od momentu zawiadomienia o przestępstwie. Tylko jedna sprawa w akcie oskarżenia została zakwalifikowana jako przestępstwo znęcania się ze szczególnym okrucieństwem (art. 207 § 2 kk).

Możliwości

Hipoteza postawiona przeze mnie w badaniach brzmiała następująco: polski wymiar sprawiedliwości w niewielkim stopniu wykorzystuje środki (a przynajmniej wykorzystywał do końca 2003 r. Należy przypomnieć, że od tego czasu miały miejsce kolejne nowelizacje kpk), jakie mu przy- sługują do ochrony najmłodszych świadków. Analiza niewykorzystanych możliwości prawnych w dużej mierze to potwierdza.

Udział biegłego - przy przesłuchaniach policyjnych biegły uczestniczył w ponad 60% przesłuchań, natomiast w sądzie zjawiał się średnio na co drugiej rozprawie, choć przeglądając dokumentację trudno dociec, czy wynikało to z braku wezwań (z winy sądu), czy braku stawień (z winy biegłego). Tym samym połowa dzieci straciła (w razie zajścia takiej konieczności) osobę, która mogłaby zadbać o ich interesy. Między innymi to właśnie biegły ma odpowiednią wiedzę i prawo do tego, by wnioskować o zwolnienie z zeznawania ze względu na stan psychiczny, o przeniesienie rozprawy lub o przesłuchanie małoletniego pod nieobecność oskarżonego. Zastanawiające jest, że w 4 na 12 przypadków, kiedy biegły w swej opinii (na etapie postępowania przygotowawczego) zalecał odstąpienie od przesłuchania dziecka, zostało ono jednak wezwane do sądu. Biegli powinni stać się rzeczywistym rzecznikiem interesów dziecka chociażby wnioskując o przesłuchanie go w lepszych od proponowanych przez wymiar sprawiedliwości warunkach. Należy mieć nadzieję, że czynią to częściej niż wykazały moje badania, a kontakt z dzieckiem mają jeszcze przed rozprawą.

Odmowa składania zeznań - z ogólnej liczby dzieci 13 skorzystało z tego prawa na etapie postępowania przygotowawczego i 10 na etapie postępowania sądowego.

Przesłuchanie od razu przez sąd - do końca 2003 roku tego typu rozwiązanie nie było regułą. Przesłuchanie świadka od razu przez sąd było stosowane jedynie okazjonalnie. Obecnie dodany art. 185b kpk ma szansę tę sytuację zmienić na lepsze.
Przesłuchiwanie świadka przed sądem pod nieobecność oskarżonego - z tej możliwości (czyli wyprowadzania oskarżonego z sali rozpraw na czas zeznań świadka), korzystano w niewielkim stopniu. Fakt, że wyprowadzono oskarżonego na czas przesłuchiwania dziecka w przypadku tylko 10% spraw, świadczy o tym, że dziecko często musiało opowiadać o dramatycznych wydarzeniach w obecności sprawcy tych czynów.

Przeniesienie rozprawy - tylko raz przeniesiono rozprawę z gmachu sądu do miejsca przebywania dziecka. Oznacza to, że możliwość ochrony dziecka w ten sposób istnieje, może być praktykowana, natomiast jest najczęściej pomijana, czy wręcz nie brana pod uwagę. Ani razu nie odnotowano, żeby przesłuchanie odbyło się w specjalnym pokoju przesłuchań.

Obecnie jednak praktyka przesłuchań małoletnich pokrzywdzonych i świadków w "niebieskich pokojach" jest coraz powszechniejsza.

Wnioskowanie o modyfikacje przez opiekunów - rodzice dzieci ani razu nie wnioskowali dla nich o żadne udogodnienia, które mogłyby ułatwić sytuację zeznawania i zapewnić ochronę w czasie procesu. Zachowanie takie każe sądzić, że opiekunowie dziecka-świadka często są nieświadomi praw, jakie przysługują świadkom czy oskarżycielom posiłkowym, a mają oni chociażby prawo żądać wyłączenia jawności danej rozprawy ze względu na jej intymny, rodzinny charakter. Jeśli ktoś wnioskował na rzecz dziecka to był to biegły lub sam sędzia zarządzał zmiany.

Areszt tymczasowy lub dozór policyjny dla podejrzanego na czas trwania postępowania - rzadko również stosowano środek, który chroni nie tylko najmłodszych, ale również całą rodzinę, mianowicie odseparowanie sprawcy od ofiar, czyli areszt lub dozór wraz z zakazem zbliżania się do pokrzywdzonych przez oskarżonego na czas trwania postępowania. Niepokojąca wydaje się sytuacja rodziny już na samym początku całej drogi procesowej. Nie tylko wielokrotne zatrzymania i pobyty sprawcy w izbie wytrzeźwień mające miejsce po dacie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, ale też fakt, że często podejrzany był już kiedyś oskarżany z art. 207 (miało to miejsce w przypadku 14,6% podejrzanych) każe się zastanowić, dlaczego w takim razie tak mało jest aresztowań i wyznaczonych dozorów na czas trwania śledztwa. Moje badania wykazały, że świadkowie nie otrzymali na tym etapie odpowiedniej ochrony: tylko niecałe 7% sprawców zostało odizolowanych od rodziny. To prawie dwukrotnie mniej niż liczba dzieci (12%), które znalazły się poza domem od daty zawiadomienia o przestępstwie. Areszt średnio trwał nieco ponad 7 miesięcy. Dozór policyjny dotyczył 6 osób, z tym że tylko dwóm wydano zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych.

W tym kontekście nie jest krzepiącą informacja, że najczęstszą karą z art. 207 § 1 jest na ogół kara pozbawienia wolności w zawieszeniu, gdy jest się skazanym po raz pierwszy. Sprawca, pozostając na wolności, często w tym samym co pokrzywdzeni lokalu, może nadal znęcać się nad rodziną.

Stresory

Wielokrotność przesłuchań - jeśli przyjmiemy za normę jedno przesłuchanie przez cały okres od zawiadomienia o przestępstwie do wydania decyzji przez sąd, to za nadużycie należy uznać fakt, że prawie 1/3 dzieci była przesłuchiwana więcej niż raz. Jeśli natomiast za oczywistość sprzed nowelizacji art. 185b uznamy jedno przesłuchanie w trakcie dochodzenia i jedno przed sądem, rzeczywistość wyda się korzystna dla dziecka: tylko nieco ponad 3% dzieci było przesłuchiwanych trzy i więcej razy.

Omawiając tabelę 1. należy podkreślić, że w ciągu całego postępowania dziecko wzywane było przez organa ścigania i wymiar sprawiedliwości średnio prawie trzy razy, stawiało się na wezwanie średnio nieco ponad dwa razy, a przesłuchiwane było więcej niż raz. Szczególnie niekorzystną praktyką wydaje się więc nie tyle sytuacja wielokrotnych przesłuchań, co wielokrotnych wezwań i związanych z tym stawiennictw dzieci. Ponad 1/4 małoletnich stawiała się przed oblicze organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości 3 lub więcej razy. Cóż z tego, że nie każde stawiennictwo kończyło się składaniem zeznań. Sama wizyta w sądzie czy na posterunku jest sytuacją stresującą i trudną.

Czas oczekiwania na składanie zeznań - od czego zależy czas oczekiwania, po jakim dana sprawa trafia na wokandę? Z pewnością wśród przyczyn na pierwszym miejscu jest nadmierne obciążenie sądów sprawami, długotrwałe zbieranie dowodów, żmudne procedury zaznajamiania sprawcy z materiałem dowodowym, przedstawiania mu zarzutów itp. Warto się jednak zastanowić, czy sam fakt, że sprawy za znęcanie często ciągną się latami, wymagają przesłuchań wielu osób nie sprawia, że sędziowie niechętnie się nimi zajmują i tym samym wywołują je nie w pierwszej kolejności? Zawsze jest nadzieja, że strony pogodzą się, pokrzywdzeni zapomną i sprawa będzie mogła być warunkowo umorzona (zgodnie z art. 66 § 3 kpk ). Dziecko często musi wiele dni czekać na złożenie zeznań (licząc od daty zawiadomienia o przestępstwie) lub na skorzystanie z prawa do odmowy ich składania. Jeśli dodać do tego opóźnienia w rozpoczynaniu rozpraw oraz czas trwania procesów (niekiedy latami), trzeba zadać pytanie jak duży rozmiar mają straty poniesione przez dziecko i czy są podejmowane kroki, by te krzywdy redukować? Czas oczekiwania w postępowaniu przygotowawczym na pierwsze zeznania to średnio 42 dni (zdarzyło się ponad roczne oczekiwanie). Od zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa do daty ogłoszenia wyroku rodzina czekała średnio 16 miesięcy (maksymalnie 39 miesięcy), w tym średnia przerwa między ostatnim zeznaniem w postępowaniu przygotowawczym a pierwszą rozprawą to nieco ponad rok. Same rozprawy odbywały się na ogół regularnie - średnio w odstępach miesięcznych.

Rzecz dotychczas nie badana, a bardzo ważna, to kolejność przesłu- chań świadków: moje badania wy- kazały, że dziecko nigdy nie było przesłuchiwane jako pierwszy świadek, natomiast często musiało czekać aż przesłuchani zostaną inni (ważniejsi, bo starsi, bardziej wiarygodni?) świadkowie. Nieraz zmuszone było przyjść do sądu kolejny raz, gdyż za pierwszym (lub kolejnym) razem nie starczyło czasu na jego wysłuchanie. Należy mieć nadzieję (bo w aktach tej informacji nie notowano), że na kolejnym przesłuchaniu zadbano, by (jeśli taka wola dziecka) małemu świad- kowi towarzyszyła bliska osoba (np. wcześniej już przesłuchiwana matka). Takim wielokrotnym wzywaniem "zapewniano" dziecku ponowne przeżywanie stresu, strachu i upokorzenia.

Czas spędzony w instytucjach i dbałość o komfort dziecka - przesłuchanie policyjne trwało średnio 43,5 minut (maksymalnie 110 minut).

Czas przebywania każdego z 64 dzieci, które w ramach całego postępowania udały się na policję i do sądu, a w ich aktach odnotowano czas początku i końca tych wizyt, to średnio (w obu miejscach razem) nieco powyżej 151 minut, czyli 2,5 godziny. Sama rozprawa trwała średnio 26,5 minuty. Najkrócej oczywiście trwały sprawy, w których wnioskowano o warunkowe umorzenie, pozostałe dużo dłużej - maksymalnie ponad 3 godz.). Nie należy jednak pomijać kwestii opóźnień w rozpoczynaniu rozpraw: spośród 136 spraw, na które wezwano dziecko prawie co drugą zaczęto z opóźnieniem, średnio o 36 minut (maksymalnie ponad 2 godz.). Pewna 15-letnia dziewczyna - świadek w sądzie - jednorazowo spędziła 2 godziny w oczekiwaniu na rozpoczęcie i 2 godziny na samej rozprawie, na której składała zeznania.

Zastanawia wysoka liczba przesłuchań, które nie odbyły się z powodu nieobecności oskarżonego. W 22% doszło do sytuacji, gdzie ze względu na nieobecność oskarżonego rozprawa, na którą przyszło dziecko - nie odbyła się.

Brak wsparcia

Opieka psychologa i przygotowanie do wizyty w sądzie - tylko niewielka część dzieci, tzn. 10,5% była pod opieką psychologa lub pedagoga innego niż biegły, sprawującego systematyczną opiekę psychologiczną nad dzieckiem z uwzględnieniem przygotowania go do toczącego się procesu. Jednakże osoby te ani razu nie wnioskowały w sprawie dziecka na rozprawie. Może dlatego, że nie były wzywane do składania zeznań, za wyjątkiem sytuacji, kiedy wezwano psychologa szkolnego, gdyż to szkoła złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Tylko w 3 przypadkach do akt była dołączona opinia psychologa innego niż biegły.

Utajnienie rozprawy - wszystkie rozprawy z udziałem dziecka odbyły się jako jawne, czyli na salę sądową mogła wejść przypadkowa osoba, również wtedy, gdy zeznawało dziecko. Trudno takie warunki określić jako sprzyjające zaspokojeniu potrzeb dziecka.

Korzystanie z możliwości zasięgnięcia kompleksowej opinii lekarskiej - tylko w jednym przypadku zarządzono sporządzenie opinii kompleksowej, której zadaniem jest jednorazowe (jednodniowe) i w jednym miejscu przebadanie dziecka. Ma to zmniejszyć liczbę badań, które mogłyby być stresogenne dla dziecka.

Przedstawiciel społeczny - ani razu nie odnotowano jego obecności na sali sądowej, choć na terenie Warszawy nie brakuje organizacji społecznych. Na szczęście obecnie realizowane są ciekawe, nowatorskie programy wprowadzające na salę rozpraw takiego przedstawiciela.

Którędy droga?

Czy nowo uchwalona ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie stanie się pomocą na drodze do stworzenia systemu ochrony ofiar przestępstwa przemocy? Zapewne konieczna będzie szeroka edukacja zarówno profesjonalistów, jak i zwykłych obywateli, gdyż w świetle nowego aktu prawnego i Konstytucji RP wszyscy jesteśmy zobowiązani do zgłaszania informacji o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wobec rodziny czy dziecka do odpowiednich służb. Bezpośrednią poprawę sytuacji przesłuchiwanych może przynieść bezwzględne stosowanie art. 185b kpk do małoletnich świadków przemocy domowej. Aby tak się stało, należy starannie wypełniać wszystkie zalecenia formalne dotyczące toczącego się postępowania, by później w ramach usankcjonowanych proceduralnie możliwości nie narażać dziecka na dodatkowe stresory. Niewypełnione zalecenia mogą stać się podstawą do zażaleń, powtórnych rozpatrzeń sprawy itp., a to wszystko może być powodem kolejnych wezwań i przesłuchań dziecka. Jednocześnie prawdziwym "stratnym" w przypadku wystąpienia przemocy należy uczynić sprawcę, oczywiście w ramach poszanowania jego praw jako podejrzewanego, podejrzanego i oskarżonego4.

Należy doprowadzić do tego, że oczekiwanie na wejście sprawy na wokandę nie będzie się wiązało z koniecznością ucieczki ofiar z domu (a może i miejscowości, czyli zmianami szkoły, pracy, pozostawieniem przyjaciół itp.), ze strachem przed sprawcą pozostającym na wolności na czas trwania śledztwa, z utrudniającym życie kontaktem z wymiarem sprawiedliwości, np. w postaci opóźnień spraw, powtórnych dosłuchań, niepotrzebnych wezwań dziecka na rozprawy.

Warto doprowadzić do tego, żeby dziecko miało zapewniony kontakt z psychologiem zanim sprawa wejdzie na wokandę, by zostało przygotowane do tej nowej i często stresującej sytuacji (oficjalny budynek, przypominanie dawnych nieprzyjemnych wydarzeń, zeznawanie przeciwko osobie bliskiej). Może wzorem np. brytyjskiej policji do przesłuchań dzieci udałoby się delegować wyłącznie policjantów po gruntownym przeszkoleniu psychologicznym, których głównym zajęciem jest właśnie kontakt i przesłuchiwanie nieletnich?



1. M. Tetrycz, Nowe kwestie społeczne: znęcania się nad osobami najbliższymi, zależnymi, małoletnimi i nieporadnymi, "Polityka Społeczna" 11-12/2002.

2. np. "Polityka społeczna", pod red. A. Rajkiewicza, J. Supińskiej, M. Księżopolskiego, Biblioteka Pracownika Socjalnego, Śląsk, Katowice 1998; Społeczeństwo polskie w latach 1989-1995/96, pod red. A. Rajkiewicza, Fundacja im. F. Eberta, Warszawa 1997.

3. Podobne badania przeprowadzone zostały przez M. Dobrowolską, A. Olejak, w pracy "Prawa i obowiązki świadków w postępowaniu sądowym w świetle badań empirycznych", w: Świadek w procesie sądowym, pod red. S. Waltosia, s. 241.

4. Nazwy z postępowania wyjaśniającego, przygotowawczego i sądowego.

M.C.