Ręką nie rozwiążesz problemu. Program psychoedukacyjny dla sprawczyń przemocy domowej

Jadwiga Broniś

Niebieska Linia nr 4 / 2006

 

Większość skazanych przez sąd kobiet sprawczyń przemocy była także jej ofiarami. Ta dwoistość ról powinna zostać uwzględniona w projektowanych dla nich programach psychoedukacyjnych.

 

Początkowo w programie dla kobiet chcieliśmy wykorzystać treści merytoryczne zawarte w programie dla mężczyzn sprawców przemocy. Pojawiły się jednak pewne trudności, które nie występowały w grupach dla mężczyzn:

1. Do tej pory na oddziale dla kobiet nie były realizowane żadne systematyczne zajęcia psychoedukacyjne (w grupie dla mężczyzn były m.in. zajęcia dla osób z problemem alkoholowym).

2. Kobiety pochodziły ze środowisk, które posługiwały się przemocą (ich ojcowie, często także matki, stosowali przemoc wobec siebie wzajemnie i wobec dzieci).

3. Rodzice nadużywali alkoholu, problem alkoholowy miały także skazane kobiety, chociaż nie wszystkie były zdiagnozowane.

4. Część kobiet pochodziła z rodzin niepełnych (śmierć matki lub ojca).

5. Kobiety pozostawały w związkach z partnerami, którzy stosowali przemoc wobec nich lub ich dzieci; kobiety były więc i ofiarami, i sprawcami przemocy.

Te informacje zmieniły koncepcję programu i wpłynęły na inne zasady naboru do grupy. Warunkiem udziału w grupie męskiej było przyznanie się do stosowania przemocy wobec rodziny. Jeśli ktoś zaprzeczał, nie był przyjmowany do grupy. Zrezygnowaliśmy z takiej konfrontacji w grupie kobiet. Zależało nam na przekazaniu informacji o zjawisku przemocy i zachęceniu kobiet do uczestnictwa w naszym lub w innym programie, gdyby panie zostały przeniesione do innego zakładu karnego lub zakoń- czyły odbywanie kary. Nie chcieliśmy się koncentrować tylko na faktach złamania prawa przez osadzone. Uznaliśmy, że w ich sytuacji mechanizm zastosowania przemocy tworzył się inaczej niż u mężczyzn.

Szukaliśmy rozwiązania, które pomogłoby nam zmotywować kobiety do udziału w grupie, uniknąć powtórnego zranienienia i równocześnie nie usprawiedliwiać stosowania przez nie przemocy.

Początek

Na etapie wstępnym zaproponowaliśmy wszystkim udział w jednorazowym programie profilaktycznym "Zatrzymać przemoc". Jest to trzygodzinny program, który w syntetyczny sposób przedstawia zachowania trzech osób będących w sytuacji przemocy: sprawcy _ ofiary _ świadka. Objęliśmy nim 38 osadzonych. Początkowo kobiety prezentowały opór, ale pod koniec spotkania były mocno poruszone prezentowanymi treściami.

Po zajęciach wychowawczyni oddziału i instruktor prosili każdą z nich na krótką, indywidualną rozmowę, której celem była wstępna deklaracja uczestnictwa w grupie edukacyjnej na temat przeciwdziałania przemocy. Z 38 osób uczestniczących w zajęciach, w rozmowie wstępnej wzięło udział 25 osób, a deklarację uczestnictwa w grupie podpisało 20. Program ukończyło 15 kobiet.

Zajęcia grupowe odbywały się raz w tygodniu po 3 godziny przez ok. 7 miesięcy. Grupy dla mężczyzn prowadzili wspólnie kobieta i mężczyzna, w grupach kobiecych pojawienie się mężczyzny na zajęciach budziło duży niepokój, lęk, agresję i opór. W takiej sytuacji zdecydowaliśmy, że zajęcia będzie prowadzić kobieta i to ona będzie pełnić rolę konfrontacyjną, a mężczyzna będzie włączał się do pracy m.in. poprzez dawanie kobietom wsparcia i będzie stawał po ich stronie. Oczywiście nie dotyczyło to sytuacji łamania prawa.

Każde zajęcia obejmowały trzy etapy pracy:

- rundkę początkową, w tym pytania: W jakim nastroju przychodzicie? Czy jest coś, o czym chcecie porozmawiać teraz, aby nie rozpraszać się w trakcie zajęć?; celem tak sformułowanych pytań było ćwiczenie umiejętności wyrażania własnych myśli, opinii oraz możliwość zgłaszania bieżących problemów, które mogły mieć wpływ na przebieg zajęć;

- część ustrukturalizowaną, np. elementy psychoedukacji na określony temat, dyskusja kierowana, czytanie zadanych prac albo ćwiczenie elementów relaksacji;

- rundkę końcową, w czasie której pojawiały się pytania typu: Co każdej z osób dały zajęcia? Co odkryłam na swój temat? Co było ważne?

Przebieg pracy

Główne kierunki pracy grupowej obejmowały:

1. Zawiązanie procesu grupowego. Pierwsze spotkanie poświęcone zostało głównie na przedstawienie się uczestniczek oraz prowadzących, na określenie oczekiwań związanych z uczestnictwem w programie.

Na pytanie, jakie są twoje oczekiwania co od uczestnictwa w programie, otrzymaliśmy następujące odpowiedzi: "Zgłosiłam się dla zabicia czasu", "Jestem tu z ciekawości", "Chcę porównać swoje postępowanie z postępowaniem innych", "Przez 7 lat w domu była przemoc, czy moje życie mogło się potoczyć inaczej?", "Nauczyć się chronić siebie", "Chcę nauczyć się nowych sposobów unikania przemocy", aż po "Chcę się nauczyć nie być agresywną", "Chciałabym postępować ze swoimi dziećmi inaczej, niż to robiono ze mną w dzieciństwie".

2. Przyjęcie zasad pracy w grupie. Zastosowaliśmy elementy treningu interpersonalnego, aby uczynić osadzone współodpowiedzialnymi za proces grupowy. Wszystkie osoby brały udział w formułowaniu wewnętrznych zasad pracy grup (np. zachowanie tajemnicy grupowej, dzielenie się własnymi doświadczeniami, szczerość, nieprzerywanie innym itp.). Jeśli ktoś podjął decyzję o rezygnacji z zajęć, musiał powiadomić o tym nie tylko wychowawcę, ale i całą grupę. Chcieliśmy, aby taka osoba usłyszała informacje od uczestniczek grupy i od prowadzących.

Panie miały problemy z mówieniem we własnym imieniu, przerywały sobie, nie słuchały siebie. Niektóre wybuchały śmiechem, rozładowując napięcie, krytykowały propozycje prowadzących. Pomimo dobrej atmosfery na zajęciach, zauważyliśmy dużo napięcia w grupie, pozornej pewności siebie i równocześnie nonszalancji. Wszystkie panie zadeklarowały udział w następnych zajęciach.

W zgłaszanych trudnościach pojawiły się dwa ważne naszym zdaniem wątki. W zawiązanej grupie były zarówno osoby młode (dwudziestoparolatki), jak i w wieku dojrzałym (ok. 50_60 lat). Jedna z pań miała wątpliwości, czy taka różnica wieku nie wpłynie na rozumienie doświadczeń życiowych. Taka wypowiedź rozpoczęła ożywioną dyskusję, w której prowadzący pilnowali zasady mówienia w swoim imieniu i o sobie, nieoceniania, mówienia o swoich emocjach itd.

Pojawił się także lęk przed plotkami. Prowadzący pomagał uczestniczkom formułować komunikaty we własnym imieniu. Panie miały kłopoty z wyrażaniem myśli i z mówieniem wprost. Rozmowa toczyła się wokół tematu: Co to znaczy zaufać innym? W czym przejawia się zaufanie? Czy plotkowanie można uznać za jedną z form przemocy?

3. Życie emocjonalne człowieka. Konstruowaliśmy listę uczuć i emocji, dzieląc je na złe i dobre. Zachęcaliśmy uczestniczki do pisania indywidualnych list w zeszytach. Na początku kobiety nie chciały czytać swoich notatek, znowu pojawił się problem braku zaufania do grupy i lęk przed plotkami, ujawniły się również trudności z czytaniem, wynikające z dużych zaniedbań szkolnych.

4. Rozpoznawanie własnych zachowań agresywnych. Przy komentarzach pojawiały się spontaniczne racjonalizacje swoich czynów, np. "On zaczął, więc mu oddałam". Panie miały trudności z identyfikacją biernej agresji. Własnego krzyku, wrzasków zazwyczaj nie uznawały za zachowanie agresywne, nawet jak chciały coś wymusić na partnerze. Do zachowań agresywnych nie zaliczały również samouszkodzeń. Pojawiały się wąt- pliwości, czy należy uznać za agresję sprzeciw wobec czyjejś decyzji. Buntowanie się kobiety interpretowały jako stosowanie przemocy! Takie trudności wynikały z myślenia z pozycji ofiary. Można je interpretować także jako cechę DDA (odmawianie sobie prawa do sprzeciwu, czy wyrażenia wątpliwości, gdy nie wiadomo, jak być powinno).

5. Złość. Zajęcia dotyczyły tego, czym jest złość, jaką pełni funkcję, co najczęściej wywołuje złość. Na podstawie przykładów podawanych przez uczestniczki analizowaliśmy, w jaki sposób tworzy się u nich złość i jak może ona wpływać na ich zachowanie. Chcieliśmy zapoczątkować proces radzenia sobie z napięciem w warunkach więziennych, ale trudno było dotrzeć do bieżących przykładów. Koncentrowaliśmy się więc na przykładach z przeszłości, które panie chętniej podawały. Analizy dokonywaliśmy według założeń Racjonalnej Terapii Zachowania, opierając się na analizie schematu: wydarzenie_inter-pretacja_uczucia_wybór_zachowa- nie_konsekwencje. W pracach kobiety myliły fakty z interpretacją, interpretację z emocjami. Miały tendencję do koncentracji na racjonalizacjach, które często wzmacniały wcześniejsze urazy i uczucie złości. Wspólnie próbowaliśmy analizować, co mogły zrobić inaczej, jak inaczej mogły się zachować itp.

6. Elementy technik relaksacyjnych. Warunki lokalowe nie pozwoliły nam na przeprowadzenie np. treningu autogennego. Skoncentrowaliśmy się więc na podstawowych ćwiczeniach mających na celu zwiększenie świadomości oddychania, podstawowych umiejętnościach koncentracji, przerywania myśli, prób wizualizacji. Te krótkie demonstracje i 5_10 minutowe ćwiczenia cieszyły się dużym zainteresowaniem i panie bardzo chętnie brały w nich udział.

7. Budowanie planu bezpieczeństwa. Temu tematowi poświęciliśmy dużą część zajęć. Intencją było m.in. uczenie się obserwacji własnych myśli, zachowań i sygnałów docierających z ciała, aby lepiej siebie rozumieć i przeciwdziałać stosowaniu przemocy. Każda z pań miała wypełnić przygotowany arkusz i przeczytać swój plan. Analiza prac była otwierająca na doświadczenia z przeszłości, pojawiły się stwierdzenia: "Napięcie wzrastało we mnie, kiedy mąż pił albo szykował się do picia", "Pierwszą moją reakcją na picie męża była panika". Kobiety spontanicznie opowiadały o sytuacjach, które wywoływały w nich złość i lęk, najczęściej były one związane z piciem lub agresją męża. Często plan bezpieczeństwa rozumiały jako plan ochrony siebie przed agresją męża, a nie, jak było w naszych zamierzeniach, plan chroniący je przed zastosowaniem przemocy wobec męża. W pracach ujawniały się problemy nadużywania alkoholu lub leków przez uczestniczki grupy.

Był to sposób na łagodzenie napięcia emocjonalnego _ głównie lęku, złości, bezradności, bólu, w tym fizycznego. Część pań wygłaszała opinie, że niepotrzebnie rozdrapujemy rany i lepiej do tego nie wracać.

8. Analiza materiału "Stop _ przer-wa na ochłonięcie" i "Rozmowy ze sobą". Zaproponowaliśmy czytanie tekstów na głos. Był to dobry pomysł. Panie pytały o niezrozumiałe sformułowania, wymieniały poglądy, uczyły się formułować myśli, nabywały umiejętności wyrażania własnego zdania. Ten sposób pracy nad tekstem okazał się ważny dla młodszych uczestniczek grupy. Zachęcaliśmy również do poszukiwania osobistej wersji monologu wewnętrznego.

Przy pracach nad "przerwą na ochłonięcie" panie miały trudności z koncentracją na sobie, skupiały się na partnerze, czekały aż się zmieni, aż zrobi coś z piciem, aż zrozumie, przestanie bić i katować, aż się opamięta. Pojawiły się wspomnienia z dzieciństwa, sytuacje bycia ofiarą i świadkiem przemocy. Dużo czasu przeznaczyliśmy na to, co każda z nich mogła zrobić w konkretnej sytuacji, aby zachować się konstruktywnie i nie odpowiedzieć przemocą lub/i nie ulegać przemocy.

Na tej grupie nie mogliśmy zajmować się problemami psychoterapeutycznymi, podjęliśmy decyzję, że zostawimy kobietom tyle czasu, ile będą potrzebowały i nie będziemy je dyscyplinować, aby trzymały się tematu. Okazało się, że temat "Co zrobić, aby nie wybuchnąć", uruchomił w grupie wspomnienia i silne emocje.

9. Alkohol/leki. Program, który realizowaliśmy zakładał, że uczestniczki brały udział w zajęciach dla osób uzależnionych. Nie mieliśmy takich możliwości, ale też nie mogliśmy specjalnie zajmować się tym problemem. Poświęciliśmy mu tylko jedne zajęcia. Z obserwacji i uzyskanych informacji okazało się, że dwie panie brały udział w terapii odwykowej, zanim trafiły do więzienia. Przyznawały się do bycia alkoholiczkami. Na tle grupy najczęściej konfrontowały inne kobiety w sprawach nadużywania przez nie alkoholu. Następna osoba brała udział w grupie edukacyjnej dla osób z problemami alkoholowymi w innym więzieniu i na naszej grupie spotkała się z własną bezsilnością wobec alkoholu, co było dla niej samej dużym zaskoczeniem. Podkreślała, że w tamtej grupie mówili jej o bezsilności, ale ona nie wierzyła, że jest uzależniona. Inne potwierdziły, że przemoc, którą stosowały wobec swoich partnerów, miała związek z faktem, że były pod wpływem alkoholu. Młodsze kobiety zastanawiały się, czy czasem nie są uzależnione. Takie wątpliwości pojawiły się, gdy omówiliśmy osiowe objawy uzależnienia od alkoholu. Dwie kolejne osoby dały do zrozumienia, że nadużywały leków uspokajających, szczególnie wtedy, gdy mąż wracał pijany i awanturował się, musiały się jakoś uspokoić _ jak twierdziły.

Te pobieżne informacje pokazały, że na 15 osób, które ukończyło program, 10 prawdopodobnie było uzależnionych od alkoholu lub/i leków. Uświadamialiśmy tym osobom, że mogą się zgłosić do placówki specjalistycznej po pomoc, bo same sobie nie poradzą. Podobnie motywowaliśmy kobiety, które wykazywały cechy współuzależnienia i DDA.

10. Uczenie się rozpoznawania systemu władzy i kontroli i rozpoznawanie zachowań świadczących o stosowaniu przemocy. W zamierzeniach powinien to być główny obszar pracy grupy, ale z konieczności musieliśmy skrócić ten fragment programu. Ten blok tematyczny realizowaliśmy analizując przygotowane opowiadania i własne przykłady kobiety. Na podstawie opowiadania uczestniczki uczyły się rozpoznawać związek pomiędzy faktami, intencjami, zachowaniem i konsekwencjami. Uczyły się również rozróżniać zachowania służące wzmocnieniu systemu władzy i kontroli. Po takiej "wprawce" prosiliśmy o opisanie przykładu z własnego życia. W tych opisach wypłynęły problemy związane z relacjami rodzinnymi i małżeńskimi opartymi na przemocy, pojawiły się problemy charakterystyczne dla bycia ofiarą przemocy, świadkiem, problemy nadużywania alkoholu/uzależnienia u partnera, rodziców, u siebie.

11. Poszukiwanie zachowań alternatywnych. Wobec takiej różnorodności problemów, które uczestniczki grupy miały do rozwiązania, poszukiwanie konstruktywnych zachowań okazało się bardzo skomplikowanym procesem. Pytanie: "Co mogłam zrobić inaczej?", otwierało następne problemy: jak obronić się przed przemocą męża, co zrobić, aby nie wypił, jak chronić dzieci, co zrobić z pijanym ojcem itd. Informowaliśmy, gdzie kobiety mogą szukać pomocy w zakresie terapii uzależnienia i współuzależnienia oraz przeciwdziałania przemocy.

Mówiliśmy o konieczności podjęcia przez nie regularnej, profesjonalnej terapii. Kobiety mówiły: "Mogłam od niego wcześniej odejść", "Mogłam nie pić, to przez picie", "Mogłam się wyprowadzić".

Oznaczało to, że w ich przypadku potrzebne były bardzo radykalne decyzje odseparowania się od partnera, złożenie doniesienia do prokuratury (starsze uczestniczki grupy) oraz nabycie umiejętności właściwego komunikowania się, lepszego radzenia sobie z obniżaniem napięcia, unikanie alkoholu (młodsze uczestniczki grupy). W tej części pracy staraliśmy się wyodrębnić system władzy i kontroli, a także przekonania ułatwiające kobietom stosowanie przemocy. Ze względu na trudności, do których ciągle wracam, charakteryzując pracę z grupą, wyniki tych obserwacji są fragmentaryczne i nie stanowią wyczerpującego opisu zjawiska. Pomimo tego pojawiły się ważne różnice pomiędzy młodszymi i starszymi uczestniczkami grupy.

Historie kobiet

Ewa, lat 40: "Konflikty były od początku małżeństwa. Mąż często wracał pijany, awanturował się, czasami uderzył. Byłam ustępliwa do czasu. Nie mogłam sobie poradzić z tym, że nie szanował mnie i mojej pracy. Kiedyś to ja zaczęłam pierwsza, miałam pretensje do męża, że nie pomógł mi wytrzepać dywanu, coś mu powiedziałam, więc to była moja wina, dostałam od niego, mogłam się nie odzywać. Chciałam, aby mąż docenił moje wysiłki i reagował na moje prośby. Czułam się upokorzona, zlekceważona, naśmiewał się ze mnie, nie pomógł, a jeszcze dokuczał. Chciałam pokazać, że jestem na niego wściekła, więc uderzyłam go trzepaczką. Należało mu się. Zasłużył na to. Jak mu przyłożyłam, poczułam się lepiej. Chciałam, żeby dostrzegł to, co robię i uszanował moją pracę. Mąż powinien mi pomagać. Mężczyzna ma obowiązki, które tylko on może wykonać. Czułam się wykorzystywana _ to niesprawiedliwe. Do niego nic nie docierało, bił, katował. Kilka razy leżałam w szpitalu. Robiłam mu awantury, ale było coraz gorzej. On pił coraz więcej i katował mnie. Myślałam, żeby odejść, ale myślałam też: wszystko tylko nie rozwód, mamy dzieci. Sama nie chciałabym z nim być. W końcu złożyłam pozew. Kiedyś wrócił pijany, rzucił się na mnie z pięściami, złapałam za nóż... Siedzę. Powinnam jednak wcześniej zdecydować się na rozwód".

Wydaje się, że uczucie upokorzenia, lekceważenia, samotności, czekanie, aż "on zrozumie", podporządkowanie się "dla świętego spokoju", z lęku przed jego siłą, wywołało chęć obrony siebie, wzięcia odwetu i wymierzenia sprawiedliwej kary. Równocześnie fizyczna agresja wobec męża przynosiła uczucie ulgi i rozładowania nagromadzonego napięcia. Kobieta bardzo często łagodziła napięcia relanium, a potem alkoholem.

Osoby starsze były w długich związkach z partnerami stosującymi przemoc i wyraźnie ofiar stały się sprawcami. Poczucie krzywdy rodziło bunt, wściekłość, a kobiety dawały sobie prawo do odwetu i wymierzenia sprawiedliwości w obronie siebie i własnych dzieci. Odwet i kara zazwyczaj dotyczyły partnera, który wobec nich stosował przemoc.

W wypowiedziach kobiet pojawiły się przekonania, które można ująć w kilka grup:

- przekonania związane z relacją pomiędzy małżonkami. Powtarzały się określenia wyrażające żal, rozczarowanie, poczucie krzywdy, że partner ich nie rozumie, nie ceni i równocześnie pojawiała się chęć odwetu: "Jeśli ktoś nie docenia moich starań, to znaczy, że traktuje mnie jak szmatę. Ja się tyle napracowałam, a on tego nie zauważył, ubliżał mi", "On powinien (ma obowiązek) docenić moje starania".

- przekonania tworzące się na bazie uczuć macierzyńskich: "Jeśli kobieta broni dzieci jest usprawiedliwiona. Może zrobić wszystko", "W obronie dzieci nie mam zahamowań", "Mam prawo go ukarać, gdy on uderzył moje dziecko". Te stwierdzenia pomogły kobietom wymierzyć własną sprawiedliwość.

- przekonania przyzwalające na odpowiadanie przemocą na przemoc: "Uderzyłam, bo on mnie katował, bo on katował moje dziecko", "Jeśli ktoś mi dopieka, mogę mu odpłacić tym samym", "Gdy ktoś mnie zaatakuje, mam prawo go uderzyć".

U młodszych uczestniczek grupy przekonania przyzwalające na stosowanie przemocy były trochę inne. Różnice były widoczne nie tyle w samym ich sformułowaniu, ale w kontekście sytuacji, w której zastosowano przemoc. Podawane przykłady dotyczyły komunikowania się z innymi poprzez stosowanie siły. Oto najbardziej charakterystyczne wypowiedzi:

Agnieszka, lat ok. 25, tak opowiadała o konflikcie ze znajomą, którą dotkliwie pobiła: "Chciałam, żeby ona się zamknęła, ciągle gadała. Jeśli człowiek jest zdenerwowany, może uderzyć. Gdy ktoś mnie prowokuje, wyzywa, mam prawo uderzyć. Nie jestem workiem treningowym _ muszę się bronić". (Jej ojciec jest alkoholikiem, katował rodzinę, bicie było codziennością).

Dorota, lat ok. 24: "Ona nie powinna mnie kopać, powinna dostosować się do naszych zasad, zrozumieć, że młodszych dzieci się nie bije. Uderzyła moją siostrę, więc dostała ode mnie. Rodziny należy bronić wszelkimi sposobami. W obronie rodziny mogę uderzyć, są sytuacje, w których trzeba uderzyć. Dostała. Czułam satysfakcję, że dobrze zrobiłam, chęć dominacji i wyższość. Dopięłam swego i byłam wściekła, że ubrudziła mi spodnie, więc znowu chciałam ją zbić, ukarać, ale mnie odciągnęli".

Joanna, lat ok. 23: "Chciałam jej (siostrze) wytłumaczyć, że ja myślę dobrze i żeby ona myślała tak jak ja. Jeśli to ja mam rację, ona powinna się podporządkować. Jeśli ja chcę dla kogoś dobrze, to ten ktoś powinien mnie posłuchać. Gdy ktoś mnie nie słucha, czuję, że mnie lekceważy, olewa".

Odnosiliśmy wrażenie, że młodsze uczestniczki grupy, które jako dzieci wychowywały się w rodzinach, gdzie była przemoc, przenosiły ten sposób komunikacji na relacje z rówieśnikami, rodzeństwem. Dotyczyło to relacji opartych na dominacji/uległości, przyzwolenia na egzekwowanie swoich praw przy pomocy siły, wymuszaniu na innych podporządkowania się, odreagowywaniu złości, narzucaniu swojego zdania, nieakceptowaniu sprzeciwu ze strony innych itp.

Wśród starszych uczestniczek grupy dominował w wypowiedziach schemat: Przez wiele lat kobiety pozostawały w sytuacji przemocy, były bite. Broniły się, ale mało skutecznie, narastała w nich frustracja, bunt, nieznośne napięcie, lęk, poczucie krzywdy.

Alkohol, leki przestawały pomagać, odważały się użyć swojej siły, co dawało poczucie mocy, satysfakcji i sprawiedliwości. Zaczęły stosować przemoc, która z czasem eskalowała. Stały się sprawczyniami. Głównymi elementami ich systemu władzy i kontroli była chęć odwetu za doznane krzywdy.

Jedna z pań tak podsumowała swoje doświadczenia: "Jeśli raz się stosowało przemoc, łatwiej jest w podobnej sytuacji powtórzyć znów to zachowanie".

Wśród młodszych uczestniczek dominowało myślenie: "Stosowanie siły, wyzwisk jest czymś naturalnym, nie ma innej drogi, aby dogadać się z innymi. Tak robią dorośli, tak robię ja".

Zakończenie pracy

Podsumowaniem pracy w grupie była rundka końcowa oraz zebranie ankiet oceniających nasz program.

Na pytanie, co w proponowanych spotkaniach było dla ciebie szczególnie cenne, padały odpowiedzi: "To, że mimo tego miejsca nie bałam się otworzyć na swoje problemy", "To, że można rozmawiać o problemach bez pięści", "Poznałam bardziej siebie, wiem, jak mogę pohamować swoją złość i agresję. Muszę nad sobą pracować, a wtedy będę w stanie uniknąć przemocy", "Dowiedziałam się, że z każdej sytuacji są dwa wyjścia: dobre i złe. Że mogę zapanować nad sobą, nie krzywdząc siebie, wybierając to, co najlepsze w danej sytuacji", "Poznałam siebie lepiej, tym samym mogę poradzić sobie ze złymi nawykami, wykazując więcej cierpliwości, wyrozumiałości i szacunku tak dla siebie, jak i dla osób, z którymi przyszło mi popaść w konflikt".
Jakie korzyści odniosłaś z uczestnictwa w programie?: "Jestem bardziej opanowana i nie wybucham tak często złością", "Jestem spokojniejsza w środku i nie boję się ani nie wstydzę mówić otwarcie o tym, co mi się nie podoba". Stałam się bardziej ostrożna w wyrażaniu własnego zdania", "Korzyść jest taka, aby rozwiązywać spokojnie moje kłopoty, nie krzykiem i przemocą, i że ręce nie rozwiązują problemów, tylko je pogarszają".

Czego ci zabrakło w programie?: Prawie wszystkie uczestniczki pisały, że zabrakło treści związanych z uzależnieniem od alkoholu, narkotyków oraz treści odpowiadających na pytanie, co robić, aby partner przestał pić.

Trudno dokonać krótkiego pod- sumowania pracy z grupą kobiet, które są sprawczyniami przemocy. Każdy z ujawnionych w czasie zajęć problemów, wymagał odrębnego potraktowania. Oddzielną całość sta- nowiły zagadnienia dotyczące alkoholizmu i współuzależnienia, oddziel- ną identyfikacja problemów przemocy widziana z perspektywy ofiary i sprawcy, oddzielną część stanowiło uczenie umiejętności psychologicznych. Wydaje się, że tak skonstruowany program ukazał wielowątkowość problemów, które wyłoniły się w grupie. W tej sytuacji nie było możliwości, aby nie przedłużyć programu. Program trwał 7 miesięcy (ok. 90 godzin). Wprowadzenie oddzielnego programu alkoholowego, skróciłoby realizację programu przemocowego.
W pracy z kobietami tematem, który wydaje się niezbędny, jest analiza sytuacji bycia ofiarą przemocy, niezależnie, czy pracujemy w problematyce alkoholizmu czy ze sprawczyniami przemocy. Realizacja programów edukacyjno-korekcyjnych wśród osadzonych kobiet wydaje się niezbędna.

Realizacja programu psychoedukacyjnego dla sprawczyń przemocy _ kobiet, które wyrokiem sądu zostały skazane na karę pozbawienia wolności, była możliwa dzięki pomocy finansowej Fundacji OŚKA z Programu Wpierania Polskich Organizacji, Inicjatyw i Grup Kobiecych "Fundusz dla Kobiet". Zajęcia odbywały się w Areszcie Śledczym w Kielcach.

 

J.B.