Interdyscyplinarne pomaganie

Piotr Teisseyre

Niebieska Linia nr 5 / 2011

Zespoły interdyscyplinarne to pierwszy krok w udzielaniu usystematyzowanej i kompleksowej pomocy ofiarom przemocy w rodzinie, osobom uzależnionym, a w szczególności pokrzywdzonym dzieciom. Do osiągnięcia wspólnego celu  potrzeba nie tylko chęci współpracy, wiedzy i narzędzi do udzielania pomocy, pokonania barier, ale przede wszystkim zrozumienia, że wszyscy mamy wspólny cel - pomoc rodzinie.

Ustawowy obowiązek

Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przyjęta przez Sejm RP w czerwcu 2010 r. nałożyła na gminy obowiązek tworzenia zespołów interdyscyplinarnych. Po roku obowiązywania nowych przepisów warto przyjrzeć się, jak wygląda ich realizacja na poziomie lokalnym. Wiemy, że do końca marca 2011 r. w co trzeciej gminie w Polsce udało się powołać miejski/gminny zespół. Sytuacja się komplikuje w dużych ośrodkach miejskich, w których istnieje wiele podmiotów, które zgodnie z ustawą mogą być reprezentowane w zespole interdyscyplinarnym: jednostek oświatowych, ochrony zdrowia czy organizacji pozarządowych działających na rzecz przeciwdziałania przemocy. Szczególny przypadek stanowi Warszawa - długie miesiące zajęło stołecznym urzędnikom ustalenie trybu powoływania i odwoływania członków zespołów interdyscyplinarnych. Zgodnie z przyjętą 16 czerwca 2011 r. przez Radę m.st. Warszawy uchwałą, zespoły powstaną w każdej z 18 dzielnic. Pamiętajmy, że dzielnice warszawskie są liczebnie większe niż niejedno miasto i gmina w Polsce (od 19-tysięcznego Wilanowa po 226-tysięczny Mokotów). Zapewne z tego powodu pytań i wątpliwości dotyczących sposobu działania zespołów interdyscyplinarnych w warszawskich dzielnicach ciągle jest wiele.

Lokalne zespoły

Optymizmem napawają dotychczasowe doświadczenia z działaniem zespołów interdyscyplinarnych powoływanych do spraw konkretnych środowisk, czyli zgodnie z nowymi przepisami - grup roboczych. Praca metodą zespołów interdyscyplinarnych jest dobrze znana służbom socjalnym, choć nie wszędzie to się udaje. Na warszawskiej Pradze podejmowanych było już wiele prób - niektóre zespoły zawiązywały się tymczasowo do rozwiązywania problemów jakiegoś środowiska (rodzin), inne spotykają się w regularnych odstępach czasu i mają stosunkowo usystematyzowaną strukturę działania oraz skład.

Kolejną próbę utworzenia lokalnych zespołów interdyscyplinarnych zainicjowała Federacja Organizacji Służebnych MAZOWIA w ramach, nadal trwającego, projektu realizowanego w okresie maj 2010 - październik 2011, dzięki dotacji niemieckiej organizacji grantodawczej Akcja Człowiek. Działania realizowane są równolegle w dwóch warszawskich dzielnicach: Praga Północ i Praga Południe. Celem projektu "Tworzenie mobilnych grup doradczych dla osób ze szczególnymi społecznymi trudnościami, zwłaszcza dla rodzin dotkniętych przemocą i upośledzeniami psychicznymi" jest zbudowanie zespołów złożonych ze specjalistów z różnych dziedzin i reprezentujących rozmaite podmioty, zarówno organizacje pozarządowe, jak i jednostki administracji samorządowej. Mogą one odpowiadać na szerokie spektrum problemów społecznych, ze szczególnym naciskiem na przeciwdziałanie przemocy w rodzinach z dziećmi. Pierwszym etapem projektu było nawiązanie współpracy z podmiotami,  zainteresowanymi zaangażowaniem się w pracę zespołu i kooperacją z innymi placówkami realizującymi podobne zadania. Tworzenie takiego zespołu napotyka ogromne trudności, nie tylko o charakterze organizacyjnym. Problem polega głównie na tym, że organizacje konkurują ze sobą o ograniczone środki, a w konsekwencji - m.in. w obszarze usług socjalnych, gdzie pożądana byłaby współpraca i koordynacja rozmaitych programów pomocowych - usiłują one raczej monopolizować prawo do zajmowania się określonymi problemami i grupami beneficjentów świadczeń. Dlatego istniało zagrożenie, że organizacje nie zechcą ze sobą współpracować na rzecz rozwiązywania problemów lokalnych środowisk z obawy przejęcia przez innych niektórych metod pracy oraz klientów. A ci są ostatecznie uzasadnieniem dla istnienia organizacji i otrzymywania przez nie dofinansowania ze środków tak prywatnych, jak i publicznych. Nie bez znaczenia był także fakt odmiennych standardów działania podmiotów trzeciego sektora - o ile placówki administracji publicznej działają na podstawie stosunkowo jednolitych zasad, o tyle metody terapii stosowane przez jedne organizacje nie muszą być akceptowane przez inne.

Pokonywanie przeszkód

Nie mniejsze obawy dotyczyły włączenia się w projekt instytucji publicznych. Kluczowe pytanie brzmiało, czy kierownicy szkół oraz ośrodków pomocy społecznej wyrażą zgodę na udział pracowników w spotkaniach w godzinach pracy?

Doświadczenie z Pragi tylko w niewielkiej mierze potwierdziło te obawy - z niektórymi organizacjami współpraca okazała się niemożliwa, ale większość z nich - podobnie jak instytucji samorządowych - wyraziła zainteresowanie udziałem w projekcie. Być może lepszym uzasadnieniem dla braku dotychczasowej współpracy była nie tyle wzajemna niechęć, lecz bardziej prozaiczne powody - brak czasu lub animatora spotkań. Nadmiar placówek zainteresowanych współdziałaniem w zespołach interdyscyplinarnych sprawił, że konieczne stało się ograniczenie działań tylko do wybranych rejonów obu dzielnic. W przeciwnym razie praca zespołów mogłaby okazać się bardzo trudna i mało efektywna - trudno wyobrazić sobie spotkania, w których brałoby udział więcej niż 12-15 osób.

Federacja MAZOWIA, w porozumieniu z organizacjami pozarządowymi oraz ośrodkami pomocy społecznej, wyodrębniła obszary działania zespołów: na Pradze Południe rejon ograniczony czterema ulicami w pobliżu Ronda Wiatraczna, zaś na Pradze Północ dwie ulice położone w starej części dzielnicy - Ząbkowska i Brzeska. W pracę zespołów zaangażowali się pracownicy socjalni oraz psycholodzy z ośrodków pomocy społecznej, kuratorzy (zawodowi i społeczni, rodzinni i ds. dorosłych), policjanci dzielnicowi, pedagodzy ze szkół i przedszkoli oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych prowadzących świetlice dla dzieci i młodzieży oraz oferujących rozmaite formy wsparcia dla osób dorosłych, np. doradztwo zawodowe czy wsparcie psychologiczne.

Nazywanie problemów i ich rozwiązywanie

Od września 2010 roku, mniej więcej raz w miesiącu, odbywają się trwające ok. 1,5-godziny spotkania zespołów w obu dzielnicach, zazwyczaj z udziałem ok. 10 osób. Za każdym razem omawiane są problemy kilku (<3) rodzin, zgłaszane przez członków zespołu. Przebieg spotkania zapisywany jest na formularzu - "karcie rodziny", odzwierciedlającym jego przebieg. Składa się on z następujących części: struktura rodziny (dane o członkach rodziny), adres, nazwisko pracownika socjalnego i kuratora (o ile są zaangażowani w sprawy rodziny), opis obecnej sytuacji w rodzinie, lista najważniejszych problemów, spis instytucji zajmujących się sprawami rodziny, ustalenia podjęte na spotkaniu zespołu oraz nazwisko osoby wyznaczonej do koordynowania programu pomocy rodzinie.

Zespoły kierują pomoc do środowisk dotkniętych wielorakimi, najczęściej nawarstwiającymi się, trudnościami. Na ogół trudno jednoznacznie ocenić, co jest przyczyną, a co skutkiem tych problemów. Najostrożniej mówić o korelacjach i często spotykanych konfiguracjach kwestii (dobrze zresztą rozpoznanych przez badaczy problemów społecznych): ubóstwa, bezrobocia, przemocy, uzależnień, zaniedbań obowiązków wychowawczych przez rodziców, bezradności czy problemów psychicznych. Tę listę można zresztą bez trudu wydłużyć, ale nie zmienia to faktu, że jedną z podstawowych trudności, z jaką spotyka się zespół jest nazwanie problemów oraz wyodrębnienie tych najistotniejszych, które powinny być rozwiązane w pierwszej kolejności. Zadanie to jest tym trudniejsze, że każdy przedstawiciel zespołu może kierować się nieco odmienną hierarchią spraw. Wpływ na sposób postrzegania ma bez wątpienia miejsce pracy. Prawdopodobnie priorytetowy cel dla policjanta - ściganie osób łamiących prawo - może w niektórych sytuacjach popadać w konflikt z zamierzeniem pracownika socjalnego, by uniezależniać swoich klientów od pomocy finansowej, o ile np. klient podejmie pracę w szarej strefie gospodarki. Stosunkowo najmniej wątpliwości i rozbieżności rodzą sytuacje, w których w grę wchodzi przemoc i zagrożona jest sytuacja dziecka. Doświadczenia zespołów podpowiadają, że najbezpieczniej wyznaczać na początku niezbyt wygórowane cele, które łatwo daje się osiągnąć, ale potrzebna jest cierpliwość w osiąganiu zamierzonej zmiany.

Formy działania

Wielkim wyzwaniem dla zespołów jest wciąż określenie form działania. Poważne wątpliwości dotyczą zwłaszcza kwestii relacji między zespołem a rodziną. Na początku realizacji projektu został położony nacisk na metody pracy polegające na aktywnej współpracy specjalistów i osób, do których kierowana jest pomoc. Oznaczało to, że rodziny miały być włączane w ustalanie listy problemów oraz sposobów ich rozwiązywania. W takiej sytuacji rola zespołu miałaby polegać na asystowaniu rodzinie i nadzorowaniu wspólnie przyjętego programu pomocy. Za tego rodzaju podejściem kryje się przekonanie, że osoby, do których kierowane jest wsparcie, same najlepiej wiedzą, jakie problemy są dla nich najbardziej dokuczliwe, a także obawa, że decydowanie przez ekspercki zespół o losach rodzin jest przejawem przemocy symbolicznej i narzucania ujednoliconego wzorca zachowań.

Część osób z zespołów została przeszkolona z metody pracy zwanej Konferencją Ochrony Dziecka - warsztaty poprowadził Leszek Drozdowski z Centrum Systemu Opieki nad Dzieckiem i Rodziną. W praktyce pokazała jednak, że włączanie rodzin w pracę zespołu jest niezmiernie trudne i wymaga wielkiej ostrożności w komunikowaniu się. Niezwykle łatwo zrazić osobę, która się dowiaduje, że o jej problemach wie nie tylko zaufany pracownik socjalny, ale i wiele innych osób z zespołu.

Gdy nie chcą pomocy

Podczas realizacji projektu, specjaliści z Pragi Północ musieli w pewnym momencie odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego rodzina, której zamierzali pomóc, odmówiła jakiejkolwiek formy wsparcia, gdy dowiedziała się, że w jej sprawy zaangażowanych jest tak wiele osób. W tego rodzaju sytuacjach od razu rodzi się - w wielu przypadkach słuszne - podejrzenie, że rodzina chce coś ukryć i może chodzić o występowanie przemocy. Podobnie rzecz się ma z osobami uzależnionymi, które same często nie są w stanie świadomie spojrzeć krytycznie na swoją sytuację. Z tych powodów przekonanie o tym, że rozwiązując problemy rodziny warto w pierwszej kolejności polegać na (niekiedy bardzo nadszarpniętych) jej zasobach - przychodzi bardzo trudno, zwłaszcza że współpraca zespołu z rodzinami wymaga znacznie więcej czasu, którego i tak brakuje służbom socjalnym do wywiązywania się ze standardowych obowiązków służbowych.

Wymierne korzyści

Niezależnie od niepowodzeń dotyczących stosowania niektórych metod, warto wymienić najważniejsze korzyści z funkcjonowania zespołów. Dzięki ich istnieniu udaje się koordynować programy pomocy oferowane przez różne placówki - uniknąć dublowania jednakowych działań podejmowanych przez różne instytucje oraz zidentyfikować środowiska, które dotychczas były z jakichś powodów niezauważone. Niekiedy spotkania zespołów są jedyną okazją do rozmowy z pedagogiem szkolnym czy policjantem dzielnicowym. Oferują też możliwość przedyskutowania problemów, spojrzenia na nie z innej perspektywy. Kluczową rolę odgrywa przy tym fakt, że zespół tworzą osoby, które patrzą na problemy społeczne w odmienny sposób, charakterystyczny dla reprezentowanych instytucji. Dlatego też wszyscy mogą czerpać od siebie nawzajem inspirację do pracy oraz nowych rozwiązań. Ta odmienność perspektyw może być jednak także źródłem trudności w działaniu zespołu i nieporozumień. Zdarza się, że instytucje, których przedstawiciele tworzą zespół, są przyzwyczajone do tak odmiennego stylu pracy, że nie sposób znaleźć płaszczyzny porozumienia i wspólnego języka w mówieniu o problemach społecznych.

Przyszłość zespołów interdyscyplinarnych

O tym, czy zespoły przetrwają dłużej niż czas trwania projektu, zadecydują dwa najważniejsze czynniki: po pierwsze, jeśli ich członkowie dostrzegać będą przewagę omówionych korzyści nad ograniczeniami współpracy; po drugie zaś - jeśli powiedzie się, wyłonienie lidera, który przejmie organizowanie spotkań zespołu. Kwestia przywództwa jest o tyle delikatna, że może dojść do sytuacji, w której jedna instytucja zyska decydujący głos w gronie zespołu, co może zrazić pozostałe strony. Niezależnie od tego zagrożenia, trudno wyobrazić sobie istnienie zespołu bez osoby koordynującej spotkania, czuwającej nad ich przebiegiem oraz wspólnymi ustaleniami. Na Pradze Południe rolę lidera przejął Ośrodek Pomocy Społecznej - jego dyrekcja od początku zaangażowała się w realizację projektu i wybrała pracownika socjalnego, który przejął koordynowanie działań zespołu. Na Pradze Północ prym wiodą organizacje pozarządowe - Stowarzyszenie dla Rodzin, Stowarzyszenie Mierz Wysoko, Stowarzyszenie SPOZA, Stowarzyszenie Otwarte Drzwi, Stowarzyszenie Brzeska Odczarowana. Tam też udało się opracować wewnętrzny regulamin; dokładnie precyzuje on zasady członkostwa w zespole, prawa i obowiązki oraz metody pracy z rodziną.

Dobrze się złożyło, że Federacja MAZOWIA rozpoczęła realizację projektu - którego celem jest sieciowanie instytucji pracujących na rzecz rodziny, przeciwdziałających przemocy oraz innym problemom społecznym w momencie wchodzenia w życie przepisów wykonawczych dotyczących zasad tworzenia zespołów interdyscyplinarnych. Udało się zapewnić wsparcie merytoryczne dla zespołów - zorganizować szkolenia oraz wizytę studyjną w Berlinie. Stała się ona okazją do podejrzenia sposobów działania pomocy społecznej u naszych zachodnich sąsiadów, którzy przywiązują wielką wagę do budowania platform współpracy. Lokalne doświadczenie z Pragi warto wykorzystać w innych miejscach - czerpać korzyści z istnienia zespołów, ale i zważać na liczne ograniczenia. 

Piotr Teisseyre - doktorant w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, w Federacji Organizacji Służebnych MAZOWIA od połowy 2010 r. koordynuje projekt pt. "Tworzenie mobilnych grup doradczych dla osób ze szczególnymi społecznymi trudnościami, zwłaszcza dla rodzin dotkniętych przemocą i upośledzeniami psychicznymi".