Znęcanie czy zgwałcenie?

Grzegorz Wrona

Niebieska Linia 4/2010

Dokonując analizy orzecznictwa sądów rejonowych w zakresie spraw dotyczących przestępstwa znęcania się (art. 207 k.k.), można zauważyć tendencje sądów do kwalifikowania przypadków zmuszania osób doznających przemocy do kontaktów seksualnych jako jednego z elementów znęcania fizycznego.

Przemoc seksualna jest wyodrębnioną formą przemocy w rodzinie. Analizując przepisy kodeksu karnego w zakresie przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności, można odnieść wrażenie, że ustawodawca bardzo dużą wagę przykłada do ochrony właśnie tego obszaru naszego życia. Podstawowy w tym zakresie art. 197 k.k., dotyczący przestępstwa zgwałcenia, przewiduje odpowiedzialność karną osoby, która poprzez przemoc, groźbę bezprawną lub podstęp doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, poddania się lub wykonania czynności seksualnej. Nie ma przy tym znaczenia, jakie relacje łączą sprawcę i osobę pokrzywdzoną. Zawsze tego rodzaju działanie będzie przestępstwem. Nie ma zatem żadnych wątpliwości, że o przestępstwie zgwałcenia można mówić również w przypadku, jeżeli sprawca i osoba pokrzywdzona pozostają w związku małżeńskim lub w konkubinacie.

Rozgraniczenie na działanie sprawcy polegające na użyciu przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu również należy uznać za kompletne i obejmujące wszystkie przypadki, w których wymagana jest ochrona prawna. Ogólnie rzecz biorąc wydawałoby się, że odpowiedzialność sprawcy za przestępstwo zgwałcenia nie powinna nastręczać większych problemów w zakresie wykładni i zastosowania przepisów. Tymczasem, dokonując analizy orzecznictwa sądów rejonowych w zakresie spraw dotyczących przestępstwa znęcania się (art. 207 k.k.), można zauważyć tendencje sądów do kwalifikowania przypadków zmuszania osób doznających przemocy do kontaktów seksualnych jako jednego z elementów znęcania fizycznego.

Orzecznictwo

Jako przykład można wskazać wyrok jednego z Sądów Rejonowych w Krakowie (sygn. Akt II K 1990/07 wyrok z dnia 24 stycznia 2008 r.), w którym sąd, skazując sprawcę za znęcanie się fizyczne i psychiczne, zobowiązał go do powstrzymania się od kontaktowania z osobą pokrzywdzoną podczas nieobecności innych osób. W uzasadnieniu sądu wskazano, że znęcanie fizyczne może polegać na naruszaniu nietykalności cielesnej polegającej na opluwaniu, wyrzucaniu z domu, a także na molestowaniu seksualnym. Sąd stwierdza, że zdarzały się sytuacje, w których oskarżony zmuszał pokrzywdzoną do podjęcia pożycia intymnego, z zastrzeżeniem, że jeżeli odmówi, oskarżony „będzie się zachowywał w określony sposób". W dalszej części uzasadnienia sąd podnosi, że nie przyjęto kwalifikacji z art. 197 k.k. (zgwałcenie), gdyż oskarżony nie przełamał oporu osoby pokrzywdzonej. Zgadzała się ona na pożycie pod presją „zachowania się oskarżonego w określony sposób". Zdaniem sądu jest to jednak molestowanie seksualne stanowiące znęcanie fizyczne.

Nie jest to jednostkowy przypadek tego rodzaju wykładni zarówno przestępstwa z art. 207 k.k., jak i art. 197 k.k. Należy również wskazać przykład orzeczenia Sądu Rejonowego w Białymstoku (sygn. Akt VII K 227/08 wyrok z dnia 24 stycznia 2008 r.), w którym działanie sprawcy przemocy polegające na: wszczynaniu bezpodstawnie awantur, wyzywaniu słowami powszechnie uznanymi za obelżywe, upokarzaniu, poniżaniu, szarpaniu za ubranie, popychaniu, kopaniu, ciągnięciu za włosy, przypalaniu rąk papierosem, biciu rękoma po głowie i całym ciele, ściskaniu za ręce, uniemożliwianiu spoczynku nocnego, rzucaniu różnymi przedmiotami, wielokrotnym użyciu przemocy i groźby zmuszenia do obcowania płciowego wbrew jej woli - doprowadziło do uznania zbiegu odpowiedzialności z art. 197 k.k. i art. 207 k.k., i na podstawie art. 197 § 1 k.k. skazania na karę dwóch lat pozbawienia wolności z warunkowym jej zawieszeniem na okres czterech lat.

Groźba bezprawna

Należy zatem uznać, że nie ma wątpliwości w zakresie doprowadzenia do obcowania płciowego poprzez użycie przemocy ze strony sprawcy. Jeżeli jednak dopuści się on groźby w stosunku do pokrzywdzonej, grożąc jej np. że pobije dzieci lub zdemoluje mieszkanie, jeżeli nie zgodzi się ona na pożycie, tego rodzaju działanie jest kwalifikowane jako jeden z elementów znęcania. Tymczasem, jak już wspomniano, jedną z form działania sprawcy zgwałcenia jest stosowanie groźby bezprawnej.

Kodeks karny bardzo precyzyjnie określa, co należy rozumieć pod pojęciem groźby bezprawnej. Jak stanowi art. 115 § 12, groźbą bezprawną jest zarówno groźba, o której mowa w art. 190 k.k., jak i groźba spowodowania postępowania karnego lub rozgłoszenia wiadomości uwłaczającej czci zagrożonego lub jego osoby najbliższej; nie stanowi groźby zapowiedź spowodowania postępowania karnego, jeżeli ma ona jedynie na celu ochronę prawa naruszonego przestępstwem. Z kolei art. 190 k.k. przewiduje karę dla osoby, która grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub na szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona. Istotne jest, aby obawa osoby pokrzywdzonej, że sprawca faktycznie może dopuścić się czynów, których popełnienie zapowiedział, była uzasadniona obiektywnie, a nie jedynie w subiektywnym odczuciu osoby pokrzywdzonej.

Obawa uzasadniona

Jeżeli zatem sprawca przemocy doprowadza osobę pokrzywdzoną do obcowania płciowego, grożąc jej pobiciem lub pobiciem dzieci, zniszczeniem mienia itd., należy rozważyć, czy w tego rodzaju sytuacjach mamy do czynienia z groźbą popełnienia przestępstwa na szkodę tej osoby lub osoby najbliższej oraz, czy obawa spełnienia tej groźby jest uzasadniona. Rozważanie na temat tego, czy pobicie dziecka jest przestępstwem, sprowadzę jedynie do stwierdzenia, że najczęściej zarzut postawiony sprawcy w postępowaniu karnym dotyczy również znęcania się fizycznego nad tymi dziećmi. Z tego powodu osoby, które uzurpują sobie prawo do bicia innych ludzi, nie powinny mieć wątpliwości, że sprawca grozi popełnieniem przestępstwa.

Niszczenie mienia, jeżeli stanowi ono własność osoby pokrzywdzonej, samo w sobie jest przestępstwem z art. 288 k.k. stanowiącym, że karze podlega osoba, która cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku. Jeżeli groźba dotyczy zdemolowania mieszkania, którego wyposażenie stanowi wspólną własność osoby pokrzywdzonej i sprawcy, mamy do czynienia z uznaną w orzecznictwie i doktrynie formą znęcania się psychicznego.

Skoro zatem sprawca grozi popełnieniem przestępstwa, należy rozważyć, czy obawa osoby pokrzywdzonej, że groźba zostanie spełniona, jest uzasadniona. W sytuacjach, w których wcześniejsze zachowanie sprawcy polegało właśnie na biciu, kopaniu, szarpaniu, popychaniu itd., z całą pewnością czyni tego rodzaju obawę uzasadnioną.

Jak pokazuje przykład wyroku jednego z Sądów Rejonowych w Poznaniu (sygn. Akt VIII K 309/09), w którym skazano sprawcę znęcania się fizycznego i psychicznego na karę jednego roku pozbawienia wolności z zawieszeniem jej wykonania na okres trzech lat, zmuszenie osoby pokrzywdzonej do kontaktu seksualnego, również w obecności dzieci, nie jest uważane za zgwałcenie. W powyższej sprawie zarówno pokrzywdzona, jak i jej córka zeznały, że sprawca wymuszał kontakty seksualne, grożąc pobiciem dzieci, wszczynaniem awantur, demolowaniem mieszkania. Z zeznań pokrzywdzonej jednoznacznie wynika, że godziła się ona na kontakt seksualny, aby uniknąć takiego właśnie działania sprawcy oraz, że kiedy udało jej się przed kontaktem seksualnym ochronić, sprawca faktycznie dopuszczał się takich zachowań. Powstaje zatem pytanie: czy tego rodzaju zachowanie sprawców przemocy nie powinno być jednak kwalifikowane jako zgwałcenie? Skoro osoba pokrzywdzona nie chce tego kontaktu, a ulega sprawcy jedynie w celu ochrony swoich dzieci, czy nie jest to znacznie poważniejszy czyn niż tylko jeden z elementów znęcania?

Kwalifikacja czynu

Jak stanowi art. 11 k.k. § 2 i 3, jeżeli czyn wyczerpuje znamiona określone w dwóch albo więcej przepisach ustawy karnej, sąd skazuje za jedno przestępstwo na podstawie wszystkich zbiegających się przepisów, a kara jest wymierzana na podstawie przepisu przewidującego karę najsurowszą. Kara przewidziana za przestępstwo znęcania się w typie podstawowym (art. 207 § 1 k.k.) kształtuje się w granicach od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Przestępstwo zgwałcenia w typie podstawowym jest zagrożone karą od dwóch do dwunastu lat pozbawienia wolności. Mamy zatem do czynienia z nieporównanie wyższym zagrożeniem karą w przypadku przestępstwa zgwałcenia.

Rozważając okoliczności, w których dochodzi do niechcianych zachowań godzących w sferę seksualną osoby pokrzywdzonej, koniecznie należy wziąć pod uwagę szeroki zakres ochrony, jaki wynika z przepisów umieszczonych w rozdziale XXV kodeksu karnego „Przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności". Wieloletnia tradycja polskiego prawa wskazuje na objęcie ochroną również relacji małżeńskich, a tym samym konkubenckich. Ponieważ z samej istoty tych relacji wynika, że pomiędzy małżonkami lub osobami pozostającymi w konkubinacie dochodzi do kontaktów seksualnych, zarzut, że jedna z osób doprowadziła do naruszenia sfery seksualnej może się wydawać prawnie obojętnym. Jest to jednak złudzenie wynikające z braku rozróżnienia samego dążenia do kontaktu seksualnego od doprowadzenia do niego w sposób sprzeczny z prawem. Nie będzie zatem odpowiadał karnie ten, kto proponuje kontakt seksualny współmałżonkowi lub nawet nakłaniał do niego. Co nie oznacza, że w przypadku odmowy można za pomocą przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu do takiego kontaktu doprowadzić.

Jak pokazuje cytowany przykład wyroku Sądu Rejonowego w Białymstoku, zakwalifikowanie czynu sprawcy z art. 197 § 1 k.k. w zbiegu z art. 207 § 1 k.k., i wymierzenie kary na podstawie art. 197 § 1 k.k., nie musi oznaczać istotnego podwyższenia wysokości kary, a nawet nie wyklucza zawieszenia jej wykonania. Przyjęcie jednak kwalifikacji czynu z art. 197 § 1 k.k., poza możliwością orzeczenia znacznie surowszej kary, pozwala również na zupełnie inną perspektywę spojrzenia na to, czego sprawca się dopuścił. Gdyby bowiem uznać, że sprawca dopuścił się zgwałcenia w obecności osób najbliższych osoby pokrzywdzonej, jakimi są jej dzieci, w dalszej kolejności należałoby rozważyć nie tylko fakt znęcania, ale również działania ze szczególnym okrucieństwem (art. 197 § 4). Rodzaj udręczenia osoby zgwałconej w obecności własnych dzieci, poziom upokorzenia oraz traumy wywołanej tego rodzaju działaniem zawiera w sobie zupełnie inny element intensywności jak przy zgwałceniu w typie podstawowym.

Na wniosek czy z urzędu?

Obecnie bardzo dużo uwagi poświęca się zjawisku pedofilii. Wchodzące w życie zmiany legislacyjne oraz determinacja Ministerstwa Sprawiedliwości do bardziej skutecznego przeciwdziałania zjawisku powinny podnieść społeczną wrażliwość na tego rodzaju zachowania. Jednak problem zachowań seksualnych, a zwłaszcza przestępczości z tym związanej, jest znacznie szerszy. Pomimo że prawo przewiduje surowe kary za niechciane naruszenie sfery seksualnej, co mogłoby sugerować, że ustawodawca dużą wagę przykłada do zwalczania tego rodzaju przestępczości, zarówno liczba spraw dotyczących zgwałcenia, jak i wysokość orzekanych kar nie świadczy o podobnym nastawieniu wymiaru sprawiedliwości. Jak podaje rocznik statystyczny, w roku 2008 przestępstw z art. 197 k.k. stwierdzonych w zakończonych postępowaniach przygotowawczych było 1611, w roku 2007 - 1827, w roku 2005 -1987, a w roku 2000 - 2399.

W dalszym ciągu przestępstwo zgwałcenia pozostaje przestępstwem wnioskowym, co oznacza, że bez złożenia wniosku przez osobę pokrzywdzoną ściganie sprawcy nie będzie możliwe.

Przedstawiona powyżej statystyka stanowi odwrotność tezy stawianej przez środowiska naukowe, z której wynika, że większość przypadków niechcianego naruszenia sfery seksualnej ma miejsce w relacjach osób najbliższych. Ochrona przed przemocą, w tym przemocą seksualną, stosowaną przez osoby najbliższe, musi być co najmniej tożsama, jeśli nie silniejsza, jak ochrona występująca w przypadku osób obcych. Ochrona ta bowiem powinna przede wszystkim obowiązywać tam, gdzie istnieje największe narażenie osoby pokrzywdzonej na działanie sprawcy. Podobnie jak w przypadku znęcania, tak i w przypadku przestępstwa zgwałcenia, osoby pokrzywdzone są najbardziej zagrożone w miejscu swojego zamieszkania.

Posłuszeństwo i zniewolenie

Analizując naruszenie sfery seksualnej osób doznających przemocy w rodzinie przez sprawcę przestępstwa znęcania, logiczne jest, że część sprawców, dążąc do całkowitego podporządkowania sobie osób najbliższych, poza stosowaniem zastraszania, dominacji fizycznej, będzie również wymuszała kontakty seksualne, uznając je za jeden z elementów zniewolenia osoby pokrzywdzonej. Motywacja sprawcy znęcania stosującego przemoc seksualną może zatem być dalej idąca niż sprawcy przestępstwa zgwałcenia. Poza bowiem potrzebą zaspokojenia popędu seksualnego może wystąpić element zmuszenia do posłuszeństwa. Istotny jest również fakt, że osoba najbliższa jest permanentnie narażona na tego rodzaju zachowania i znacznie trudniej jej przez to bronić się przed nimi.

Przenosząc powyższe rozważania na analizę orzecznictwa w zakresie przestępstwa znęcania, przyjęcie naruszenia sfery seksualnej osoby pokrzywdzonej jako jednego z elementów znęcania, ma również konsekwencje w ocenie skutków tej formy działania sprawcy. Dolegliwość naruszenia integralności cielesnej o charakterze seksualnego wykorzystania w sposób szczególny wpływa na psychikę osoby pokrzywdzonej. Ocena zachowania sprawcy, a zwłaszcza rozważanie możliwości zawieszenia kary, w kontekście zagrożenia, jakie dla osoby doznającej przemocy stanowi sprawca, powinno uwzględniać szczególną złożoność jego zachowań o charakterze seksualnym. Trudno bowiem sobie wyobrazić możliwość zawieszenia kary bez nałożenia stosownego obowiązku poddania leczeniu tego rodzaju zachowań.

Na marginesie należy stwierdzić, że jeżeli zmuszenie osoby pokrzywdzonej do kontaktu seksualnego za pomocą groźby nie jest uznawane za zgwałcenie, a jedynie jako jeden z elementów znęcania, to z uwagi na stopień cierpień moralnych wywołanych tym działaniem, powinno się rozważać odpowiedzialność sprawcy z art. 207 § 2 k.k. (szczególne okrucieństwo) lub jako okoliczność wpływającą na ocenę stopnia społecznej szkodliwości czynu, a tym samym wymiaru kary.

G.W.