„Niewidoczny” problem przemocy w szkole

Magdalena Chustecka

Niebieska Linia nr 5 / 2016

Media bardzo często informują średnio o różnych przypadkach dyskryminacji i przemocy motywowanej uprzedzeniami w polskich szkołach. W reakcji na tego typu sytuacje instytucje nadzoru pedagogicznego sprawdzają statuty szkół, dzienniki zajęć oraz uchwały rady pedagogicznej. Czy jednak przyczyny występowania zjawisk związanych z dyskryminacją znikną w wyniku analizy dokumentów?

Zespół badawczy Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej (TEA) przez 12 miesięcy analizował prasę lokalną i regionalną (21 tytułów). W ten sposób zebrano i opisano łącznie 77 sytuacji dyskryminacji, przemocy motywowanej uprzedzeniami oraz mowy nienawiści, do jakich doszło w szkole, a których sprawcami byli uczniowie i kadra nauczycielska. Dodatkowo TEA w 31 sprawach zasygnalizowanych przez media zwróciło się z prośbą o wyjaśnienia do instytucji nadzoru pedagogicznego bądź do innych podmiotów, mających kompetencje do zajęcia się daną sprawą. Celem była odpowiedź na pytanie, czy, jak i które organy oświatowe reagują na sytuacje związane z dyskryminacją, w tym mową nienawiści, do jakich dochodzi w szkołach. Wnioski z badania zawarto w raporcie „Edukacja antydyskryminacyjna – ostatni dzwonek! O deficytach systemu edukacji formalnej w obszarze przeciwdziałania dyskryminacji i przemocy motywowanej uprzedzeniami".

Co łączy młodego faszystę, nauczycielkę szarpiącą uczniów i kolegów wyzywających rówieśnika od „imigrantów"?

Wszystkie analizowane sprawy łączyła kwestia dyskryminacji. Dyskryminacja to nierówne traktowanie osób ze względu na ich faktyczną lub przypisywaną przynależność do mniejszości społecznych – grup uznawanych jako gorsze, głupsze, niemile widziane. Dyskryminacja jest powiązana ze zjawiskiem stereotypizacji (przekonania o tym, jacy są przedstawiciele danej grupy) oraz uprzedzeń (zestaw negatywnych emocji adresowanych do przedstawicieli danej grupy). Mateusz – licealista z porażeniem mózgowym i zaburzeniem wyobraźni przestrzennej doświadczył dyskryminacji, kiedy z powodu arkusza egzaminacyjnego niedostosowanego do potrzeb uczniów z niepełnosprawnością nie zdał matury (mimo że fantastycznie mówi po angielsku i zamierza zdawać na studia filologiczne)[1]. O dyskryminacji ze względu na wyznanie/bezwyznaniowość może mówić uczeń śląskiej szkoły, zmuszony do zbiorowego odmawiania modlitwy katolickiej na lekcjach matematyki. Dyskryminacja to także pozbawienie stypendiów edukacyjnych za wybitne osiągnięcia w nauce uczniów i uczennic, którzy nie mieszkają na terenie Szczecina, ale dojeżdżają z okolicznych miasteczek i wsi – tym razem podstawą wykluczenia jest miejsce zamieszkania.

W projekcie „Edukacja antydyskryminacyjna – ostatni dzwonek!" zespół badawczy objął badaniem przypadki dyskryminacji ze względu na szerokie spektrum przesłanek: płeć, tożsamość płciowa, wiek, orientacja seksualna, status społeczno-ekonomiczny, zdrowie i stopień sprawności,

pochodzenie etniczne i narodowe, kolor skóry, wyznanie i bezwyznaniowość, kategoria pobytowa (status migrancki, status uchodźcy i pochodne), wygląd, miejsce zamieszkania. Zdarza się, że dyskryminacja przybiera formy przemocy – fizycznej, werbalnej, psychicznej, seksualnej, cyberprzemocy.

Wówczas definiuje się ją jako przemoc motywowaną uprzedzeniami, gdzie źródłem problemu nie jest wyłącznie agresja rówieśnicza, ale podzielane przez uczniów i uczennice oraz dorosłych negatywne postawy wobec osób z konkretnej grupy społecznej.

Raport „Edukacja antydyskryminacyjna – ostatni dzwonek!" dostarcza licznych przykładów takich zdarzeń, czy może bardziej trafne byłoby sformułowanie – procesów (zazwyczaj do aktów przemocy motywowanej uprzedzeniami nie dochodzi z dnia na dzień, lecz jest to problem narastający od pojedynczych zaczepek słownych do jawnych ataków agresji fizycznej). Przemocy motywowanej uprzedzeniami doświadczył uczeń szkoły podstawowej, który został pobity przez swoich kolegów. Pretekstem miało być „obco brzmiące nazwisko". Podczas bicia chłopcy krzyczeli „ty imigrancie!". W rozmowie

z pedagogiem przyznali, że inspirację do przemocy Istotna liczba odnotowanych przez media spraw dotyczyła przemocy seksualnej, której doświadczają dziewczęta, w tym także ze strony nauczycieli (badaniem objęto przypadki molestowania seksualnego wyłącznie wobec osób powyżej 11. roku życia). Długotrwałe gnębienie nastolatki przez rówieśników, pełne obelżywych gestów i tekstów o charakterze seksualnym (Umyłaś zęby? Mój koń lubi czystą stajnię), fotografowanie intymnych części ciała przez dyrektora szkoły w dyrektorskim gabinecie, ksiądz oskarżony o seksualne wykorzystanie uczennicy ośrodka dla niesłyszących i słabosłyszących – to zaledwie kilka przykładów takich sytuacji. Zaledwie kilka wśród tych, o których donosiły media, a informacja wydostała się poza krąg sprawców i nastoletnich dziewcząt.

Problem z uznaniem praw dziecka

W niektórych placówkach problemem bazowym wydaje się uznanie faktu, ze dzieci mają swoje prawa. Są to przykłady przemocy fizycznej (zaklejanie ust, szarpanie, duszenie, ciągnięcie za włosy i wykręcanie uszu, siłowe przytrzymywanie uczniów, zrzucanie rzeczy należących do nich na podłogę), przemocy psychicznej i werbalnej (wyzywanie, zastraszanie i szydzenie, zakaz jedzenia podczas posiłku). Bulwersujące przypadki stosowania przemocy fizycznej i psychicznej przez nauczycieli i nauczycielki wobec uczniów i uczennic stawiają pod znakiem zapytania kwestię szacunku do dzieci i młodzieży jako ludzi. wzięli z marszu „przeciwko islamizacji", który parę dni wcześniej przeszedł przez miasto.

Uczeń innej szkoły – Dominik, przez długi czas był dręczony i wyzywany od „pedałów" przez swoich rówieśników. Pretekstem do przemocy był styl ubierania się i dbałość o modną, nowoczesną fryzurę. Dominik nie wytrzymał presji – popełnił samobójstwo. W kilku przypadkach media odnotowały przykłady gloryfikowania przez uczniów i nauczycieli ideologii opartych na uprzedzeniach i wykluczeniu: przez rok uczeń rzeszowskiej szkoły średniej wielokrotnie wykonywał na terenie szkoły gest hitlerowskiego pozdrowienia „Sieg Heil" oraz wykrzykiwał faszystowskie pozdrowienie (bez reakcji ze strony nauczycieli, wychowawcy i dyrekcji); nauczyciel pracujący w liceum ogólnokształcącym na swoim publicznym profilu na Facebooku publikował treści faszystowskie i rasistowskie, m.in. filmiki zespołów neonazistowskich.

Problemem jest nie tylko przemoc dorosłych wobec dzieci, postrzegana jako narzędzie wychowawcze czy dyscyplinujące, ale rzeczywisty brak uznania uczniów i uczennic jako osób posiadających prawa (przykład: uczniowie w plebiscycie na patrona szkoły wybrali ks. Twardowskiego, podczas gdy pani dyrektor wraz z gronem pedagogicznym forsowała kandydaturę św. Franciszka. Po wyborach opiekunka samorządu uczniowskiego zabroniła ujawniania wyników, następnie zmieniono regulamin wyborów i poszerzono grono uprawnionych do głosowania o rodziców i nauczycieli).

W raporcie „Edukacja antydyskryminacyjna – ostatni dzwonek!" przykłady nadużyć wobec dzieci (wobec wszystkich dzieci, nie tylko pochodzących z określonych grup społecznych) ze strony nauczycieli zostały zdefiniowane jako dyskryminacja ze względu na wiek. Stosowanie zachowań o charakterze przemocowym przez kadrę pedagogiczną wobec uczniów i uczennic opiera się na przekonaniu, że hierarchiczne relacje między tymi dwiema grupami legitymizują stosowanie różnych form przemocy (jednocześnie sprawcy przemocy nie dopuszczają się takich czynów wobec dorosłych, na przykład innych nauczycieli).

Karanie, pogadanki i szkolny monitoring

Naganne zachowania uczniów i uczennic nie zawsze pozostają bez echa – bywa, że szkoła wprowadza działania naprawcze (osobną kwestią jest szybkość reakcji). Koncentrują się one przede wszystkim na ukaraniu sprawców (obniżenie oceny z zachowania, udzielenie nagany, rozmowy dyscyplinujące). Szkoła organizuje lekcje wychowawcze poświęcone ogólnie zagadnieniom bezpieczeństwa, przeciwdziałania agresji, jednak, poza dwoma wyjątkami, takie działania nie odnosiły się do mechanizmu dyskryminacji i wynikającej z niej przemocy. Działania wychowawcze wydają się być nietrafione, jakby „obok" faktycznego problemu. Przykładowo, jako remedium na długotrwałą przemoc seksualną wobec nastolatki ze strony rówieśników szkoła w Sulejowie zaproponowała uczniom zajęcia „Kultura języka, kultura słowa", „NIE wulgaryzmom. Dbamy o kulturę słowa" w miejsce dyskusji nad źródłami molestowania seksualnego – wizerunkami kobiet i mężczyzn w kulturze, które z jednej strony „nakazują" młodym mężczyznom narzucać się seksualnie, a dziewczynom – być uległymi obiektami seksualnych pożądań. Z pewnością refleksja nad tymi zagadnieniami, choć bardziej celowa, jest znacznie trudniejsza niż zakaz mówienia brzydkich wyrazów.

W kilku przypadkach jako działanie zapobiegające dyskryminacji wskazano funkcjonowanie szkolnego monitoringu (w jednym przypadku – sprawowanie kontroli przez firmę ochroniarską) oraz system dyżurów nauczycielskich w czasie przerw międzylekcyjnych. Co charakterystyczne – w przypadku małoletnich sprawców przemocy i innych nietypowych zachowań młodzieży wzywana jest Policja. W przypadku nadużyć ze strony dorosłych uczestników szkolnej przestrzeni nie stosuje się takich form interwencji. Nasuwa to przypuszczenie, że z jednej strony szkoła nie wie, jak inaczej sobie poradzić z daną sytuacją, z drugiej strony – interwencja Policji jest traktowana jako czynnik wychowawczy.

Tylko w 2 na 31 przypadków szkoła podjęła działania edukacyjne nawiązujące do zjawiska dyskryminacji – stworzyła uczniom i uczennicom przestrzeń do refleksji nad przyczynami i konsekwencjami zachowań wynikających z uprzedzeń.

Kuratorium odwraca oczy

Zarówno prawo, jak i zdrowy rozsądek wskazują, że szkoła powinna zapewnić każdemu dziecku wolne od dyskryminacji i wynikającej z niej przemocy środowisko nauczania. Instytucje oświatowe, przede wszystkim kuratoria oświaty, posiadają instrumenty do rozpoznania i rozwiązywania problemów wynikających z dyskryminacji i przemocy motywowanej uprzedzeniami w środowisku szkolnym. Jednak w praktyce skupiają się przede wszystkim na poprawności formalno-prawnej, a kontrola doraźna ogranicza się do bardzo szczegółowej analizy dokumentów. Analiza odpowiedzi kuratoriów na zapytania TEA rodzi przeświadczenie, że w centrum zainteresowania leży nie dobro dziecka, ale to, aby „w papierach wszystko się zgadzało". W efekcie adekwatne wsparcie nie jest adresowane ani do osoby doświadczającej dyskryminacji lub przemocy motywowanej uprzedzeniami, ani do społeczności szkolnej. Ten sposób myślenia widoczny jest m.in. w stwierdzeniu jednego z kuratoriów: „ustalono, że uczniowie ci nie znęcali się nad kolegą, a jedynie próbowali odzyskać pożyczone pokrzywdzonemu wcześniej pieniądze i rzeczy. Jednak sposób i próby odzyskania ich nie był zgodny z regulaminem szkoły, naruszał zasady komunikacji".

W co piątej sprawie instytucje oświatowe w ogóle nie zareagowały na dyskryminację i przemoc w szkole. Swoją bezczynność usprawiedliwiały przede wszystkim kwestiami formalnymi. W interpretacji kuratoriów niektóre naruszenia wykraczały poza kompetencje kuratora (interweniować powinna inna instytucja lub działania zostały już podjęte przez prokuraturę lub Policję), nie zostały zgłoszone zgodnie z ustaloną procedurą (nie wpłynęła formalna skarga) lub nie dotyczyły szkoły (mimo iż w zdarzeniu uczestniczyli uczniowie, do naruszenia doszło poza terenem samej placówki). Tylko w 2 przypadkach kuratorzy wskazali na potrzebę podnoszenia kompetencji w zakresie przeciwdziałania przemocy wśród kadry pedagogicznej – w obydwu sprawach przesłanką do takiej rekomendacji były wyjątkowo dramatyczne sytuacje: samobójstwo nastolatka oraz długotrwała przemoc seksualna.

Więcej edukacji w edukacji

Główna konkluzja, jaka wyłania się z badania „Edukacja antydyskryminacyjna – ostatni dzwonek!" to brak wiedzy na temat mechanizmu dyskryminacji i przemocy nią motywowanej wśród kadry pedagogicznej oraz nadzoru pedagogicznego, a co za tym idzie – brak narzędzi do jej diagnozowania, reagowania i profilaktyki. Widoczne jest utożsamianie dyskryminacji i przemocy motywowanej uprzedzeniami z agresją rówieśniczą. Dlatego zajęcia na ten temat są zalecane szkołom jako clue programów naprawczych. Być może także dorośli obawiają się poruszania tej problematyki z dziećmi i młodzieżą, co wynika z braku konsensusu wobec uznania praw człowieka różnych grup mniejszościowych.

Rodzic – ważny sygnalista

Przy bezradności lub bezczynności organów nadzoru pedagogicznego (co dość wyraźnie pokazały wyniki przeprowadzonego badania), pewną nadzieję na poprawę sytuacji przynoszą rodzice. Analiza przypadków dyskryminacji w szkole wskazuje, że najważniejszymi sojusznikami dzieci i młodzieży pozostają rodzice, którzy stają w obronie zarówno swoich, jak i innych dzieci. Dlatego należy wzmacniać wiedzę rodziców na temat ich praw i praw ich dzieci do równego traktowania oraz uznania ich różnorodności.

Magdalena Chustecka – badaczka zjawiska dyskryminacji i związanej z nią przemocy w szkołach, trenerka w zakresie przeciwdziałania dyskryminacji, członkini Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej.

__________________

[1] Wszystkie przykłady pochodzą z raportu „Edukacja antydyskryminacyjna – ostatni dzwonek!"