Fenomen sprawiedliwego świata a syndrom obwiniania ofiary

Kategoria: Aktualności i wydarzenia
Centrum Informacji NL
 
ekspert radzi nZ perspektywy psychologii społecznej jedną z najczęstszych przyczyn syndromu obarczania winą osoby poszkodowanej za zaistniałą sytuację jest zjawisko określane mianem wiary w sprawiedliwy świat. Aby nie utracić względnego poczucia bezpieczeństwa, na wieść o aktach przemocy, jesteśmy skłonni odpowiedzialność za doświadczanie przemocy przerzucać na jej ofiary.
 
Jak podaje Elliot Aronson (2012) obwinianie ofiary [z ang. blaming the victim] jest ogólnoludzką tendencją do przypisywania ofierze odpowiedzialności za doznane przez nią cierpienie. Zjawisko to jest formą atrybucji dyspozycyjnych, czyli takiego sposobu wyjaśniania zdarzeń, w którym odpowiedzialność za zaistniałe okoliczności lokowana jest po stronie cech osobowościowych jednostki.
 
Społeczny odbiór ofiar przemocy
Nierzadko spotykamy się z sytuacjami, kiedy ofiary przemocy są postrzegane jako osoby, które same w jakiś sposób przyczyniły się do własnego cierpienia. Gdybyśmy mieli za zadanie przywołać z pamięci sylwetki osób, o których wiemy że doświadczyły pewnej formy przemocy, by następnie wymienić funkcjonujące w ich otoczeniu wyjaśnienia przyczyn doznawanego przez nie cierpienia, moglibyśmy dostrzec, iż niemałą część społecznych atrybucji stanowią założenia przypisujące odpowiedzialność za sprawstwo ofiarom. Obwinianie osób pokrzywdzonych może odbywać się poprzez: uzasadnienia przypisujące ofierze negatywne cechy (coś z nią jest nie tak, skoro pozwala się bić mężowi), sugestie wskazujące na błędy popełnianie przez osobę pokrzywdzoną (sama jest sobie winna. gdyby nie chodziła po parku wieczorem, nikt by jej nie zgwałcił), czy też opinii sugerujących współudział ofiary w sprawstwie (pewnie sama go sprowokowała, a teraz udaje poszkodowaną).
 
O sposobie postrzegania osób doznających krzywd wiele mogą nam także powiedzieć terminy występujące w języku. Gdy otworzymy dowolny słownik synonimów, dowiemy się, że zamiennikami terminu ofiara są określenia w przeważającej mierze pejoratywne, a nierzadko obraźliwe. Jako przykład przytoczę Szkolny słownik synonimów Witolda Cienkowskiego, opatrzony w swoim czasie zaleceniem Ministerstwa Edukacji Narodowej jako rekomendowany dla uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych do nauki języka polskiego. W cytowanym słowniku obok określeń odwołujących się do darowizny oraz czynności ofiarowywania, kategoria odnosząca się do ofiary w znaczeniu podmiotu, który doznał przemocy, to wyłącznie cztery synonimy: niezdara, niedołęga, oferma, fajtłapa. Niepokój wzbudza nie tylko fakt obecności określeń niepochlebnych, ale także ich wyłączność. Brakuje wyrażeń o wydźwięku pozytywnym oraz neutralnym. Jeśli skorzystamy z powszechnie dostępnego słownika internetowego, odnajdziemy tam przykłady bardziej dobitnych zamienników np.: łajza, cielę na niedzielę, ciemięga, gamoń, cymbał, platfus, patałach, a nawet baba, które to słowo jest także przejawem seksizmu. Większość synonimów występujących w różnych słownikach, to nie tylko terminy o znaczeniu negatywnym, ale same w sobie będące przejawem agresji. Posłużenie się którymkolwiek z podanych powyżej wyrażeń może powodować upokorzenie i poczucie zhańbienia u odbiorcy, ranić poczucie godności, nadszarpnąć wizerunek człowieka, a także może prowadzić do dewaluacji i dehumanizacji osoby określanej takim synonimem. Ponieważ język jest odzwierciedleniem sposobu myślenia, zawartość słowników może posłużyć jako pewien wskaźnik informujący nas o społecznym odbiorze osób doświadczających przemocy.
 
Konsekwencje płynące z przypisywania ofierze udziału w sprawstwie
Przypisywanie odpowiedzialności za cierpienie osobie pokrzywdzonej jest zjawiskiem mogącym wiązać się z pewnymi negatywnymi konsekwencjami dla osób będących ofiarami agresji. Przyjmowanie założenia o winie ofiary może stanowić czynnik potencjalnie zmniejszający szanse na udzielenie im adekwatnej pomocy. Ponadto, obciążanie winą poszkodowanego za sprawstwo może wzmagać trudności doświadczane przez osobę skrzywdzoną. W takiej sytuacji ofiara może cierpieć podwójnie: z jednej strony ponosi koszty psychiczne, a w przypadku przemocy cielesnej – także fizyczne spowodowane samym aktem agresji, z drugiej zaś dodatkowo koszty psychiczne wywołane krzywdzącą oceną moralną, nierzadko mającą swoje odbicie w społecznym postrzeganiu ofiary. Biorąc pod uwagę siłę, z jaką zgodnie z koncepcją Elliota i Churcha (Bańka, 2005) ocena społeczna, a ściślej perspektywa kompromitacji, może determinować zachowanie człowieka oraz wyjaśnienie sugerujące, że siła motywacji do unikania sytuacji stwarzających możliwość kompromitacji w oczach innych ludzi, może wynikać z wpływu, jaki ocena społeczna wywiera na samopostrzeganie się jednostki, nie możemy bagatelizować krzywdy ponoszonej przez ofiarę przemocy w związku z utratą dobrego imienia.
 
Wiara w sprawiedliwy świat a syndrom obwiniania ofiary
Doniesienia o aktach przemocy mogą prowokować w nas tworzenie przekonań o zagrażającym obliczu świata. Przyjęcie założeń wskazujących, iż miejsce, w którym żyjemy jest źródłem nieprzewidywalnych niebezpieczeństw, wiązałoby się dla nas z wieloma ujemnymi konsekwencjami. Antycypowanie niebezpieczeństw w codziennej egzystencji mogłoby skutkować dezorganizacją funkcjonowania jednostki, a w konsekwencji spadkiem wydajności oraz efektywności realizowanych zadań, pełnionych ról i funkcji. Co więcej, odczuwanie chronicznego lęku mogłoby generować koszty emocjonalne oraz zagrażać dobrostanowi psychicznemu. Nieadaptacyjność doświadczania niepokoju wynikającego z pełnej świadomości zagrożeń oraz pragnienie redukcji przykrych doznań, skłaniają do przyjęcia przeświadczeń może mniej realistycznych, ale przywracających spokój i poczucie harmonii. Preferujemy więc założenia potwierdzające przekonanie, że świat, w którym żyjemy, jest bezpieczny. Ponieważ dążąc do utrzymania wiary w przewidywalność świata, nie możemy zaprzeczyć istnieniu różnych niebezpieczeństw, dlatego poszukujemy innego wyjaśnienia, za sprawą którego owo dążenie zrealizujemy. Często łatwiejszym sposobem na przywrócenie względnego poczucia bezpieczeństwa okazuje się wytłumaczenie, że osoby, którym stało się coś złego, same w jakiś sposób przyczyniły się do zaistniałej sytuacji. Jest to znane w psychologii społecznej zjawisko, określane mianem wiary w sprawiedliwy świat. Fenomen wiary w sprawiedliwość świata polega na występujących w społeczeństwie przekonaniach, które sugerują sprawczy udział poszkodowanego w doznanym przez niego nieszczęściu. Zgodnie z definicją Aronsona (2012) zjawisko to pozwala wyjaśnić motywy syndromu obwiniania ofiary, a więc skłonności do przypisywania osobom doświadczającym przemocy sprawczego udziału w krzywdzących je zachowaniach.
 
Innymi słowy: motywowani pragnieniem utrzymania wizji względnie bezpiecznego świata, możemy mieć nieświadomą ku skłonność do tego, by na wieść o zaistniałym akcie agresji doszukiwać się winy ofiary. Ponieważ zjawisko to należy do mechanizmów obronnych człowieka, toteż jego nadrzędnym zadaniem nie jest poznanie prawdy, lecz zapewnianie optymalnego przystosowania. Realizacja tego zadania, jako podstawowa funkcja tzw. umysłu moralnego, odbywa się nierzadko kosztem realnej oceny rzeczywistości. Dlatego też przypisywane ofierze winy mogą być przesadnie wyolbrzymione, a nawet w całości domniemane i często dalekie od stanu faktycznego.
 
Czynnikiem, który może wzmagać wystąpienie powyższych skłonności jest poczucie tożsamości z ofiarą. Bez większej refleksji potrafimy przyznać, że gdzieś na świecie dzieją się akty przemocy, toczą się wojny, brat zabija brata. Jednak przyznanie, że niebezpieczeństwo jest tuż za ścianą lub za najbliższym rogiem ulicy, a ofiarą niezawinionej agresji jest człowiek podobny do nas, może nasilać lęk uruchamiający wyżej opisane mechanizmy obronne. Z tego względu skłonność do przypisywania ofierze współodpowiedzialności za sprawstwo ma szansę tym silniej się ujawniać, im bardziej strona doznająca krzywdy jest podobna do obwiniających ją osób, czy to pod względem wieku, płci, miejsca zamieszkania, czy też innych zmiennych. Z drugiej strony, za sprawą atrybucji obronnych, skłonność do obwiniania ofiary mogą przejawiać także sprawcy agresji oraz jednostki utożsamiające się ze sprawcami. W rezultacie pojawiają się zbieżne nastawienia dwu odmiennie motywowanych grup, co może zwiększać skalę problemu obwiniania ofiar przemocy.
 
Przyjmowanie założeń o winie ofiary a zagrożenie dla jej bezpieczeństwa
Zgodnie z koncepcją wiary w sprawiedliwość świata mamy motywację do tego, by obwiniać ofiarę za zło, którego doznała. Konfrontacja przeświadczenia o przewidywalności świata z konkretnymi przejawami agresji, dowodzącymi istnienie osób doznających niezawinionych krzywd, mogłaby skutkować dysonansem poznawczym (zjawisko to opisane jest przez przez Leona Festingera). Zniwelowanie dysonansu może się odbyć na dwa sposoby. Jednym z nich jest przyznanie istnienia rozbieżności, co wiąże się z kosztami nieprzyjemnych doznań, wobec których możemy uruchamiać motywację unikową (pojęcie zaproponowane przez Reykowskiego, 1970). Drugim zaś jest zaprzeczenie faktom. Kiedy potrzebujemy uznać sprawstwo osoby pokrzywdzonej, jesteśmy skłonni dostrzec cechy lub zachowania, które pozwolą nam uznać winę strony pokrzywdzonej. By postrzegać ofiarę przez pryzmat jej realnych, wyolbrzymionych lub życzeniowo dostrzeżonych przewin, dokonujemy krytycznej oceny ofiary, dostrzegając w niej osobę pod jakimś względem niemoralną. Jednocześnie, jak wskazuje Aronson (2012), mamy ogólnoludzką dążność do utrzymania przeświadczeń o własnej kompetencji, dobroci i przyzwoitości. Mając moralny obraz własny oraz postrzegając ofiary jako pozbawione tej właściwości, stawiamy mentalny mur pomiędzy nami a osobami, które doświadczyły agresji.
 
Ta właśnie granica utrudnia identyfikację ze stroną pokrzywdzoną, pozwalając uchronić się przed lękiem o podzielenie losu ofiary i jednocześnie zmniejsza szanse na gotowość udzielenia pomocy osobom doznającym przemocy. Zgodnie z hipotezą empatii – altruzimu Daniela Batsona, to właśnie wczucie się w sytuację drugiego człowieka jest czynnikiem odpowiadającym za gotowość niesienia bezinteresownej pomocy. Teoria ta zakłada, iż owo dążenie do zapewniania wsparcia motywowane jest pragnieniem uniknięcia emocjonalnego dyskomfortu w kontakcie z osobą doznającą krzywdy. Doświadczenie empatii związane jest z poczuciem identyfikacji z osobą, z którą empatyzujemy. Na przykład medialna wzmianka o tragedii dziecka w polskiej rodzinie prowokuje społeczne poruszenie, a obok doniesień o śmierci grupy bośniackich dzieci, jesteśmy w stanie przejść dość obojętnie. Brak tożsamości z ofiarą może nieść za sobą ryzyko dehumanizacji i związanej z nią agresji. Deidentyfikacja poprzez budzenie przekonań o braku moralności wroga to popularną metoda wykorzystywana niegdyś w treningach żołnierzy. Przedstawianie wroga jako pozbawionego moralności służyło hamowaniu empatii za sprawą utraty poczucia tożsamości, co z kolei umożliwiało mężczyznom dokonywanie okrucieństw, których w innych warunkach mogliby się nie dopuścić.
 
Zatem brak identyfikacji z ofiarą przemocy, będący dalekosiężnym skutkiem pragnienia zachowania wizji sprawiedliwego świata, może prowadzić do braku gotowości do niesienia pomocy ofiarom aktów agresji. Jednocześnie te same przyczyny mogą stwarzać zagrożenie ponownego doświadczenia przemocy. Przykładem wtórnej agresji werbalnej jest język i zawarte w nim wyrażenia, jakimi się posługujemy, określając ofiary. Mogą także wystąpić przejawy agresji relacyjnej, kiedy osoba pokrzywdzona doświadcza rozluźnienia więzi interpersonalnych, a nawet ostracyzmu.
 
Opisane w artykule problemy dotyczą pewnych ogólnoludzkich skłonności, których występowanie w społeczeństwie odbywa się zgodnie z rozkładem normalnym Gaussa. Oznacza to, iż są mechanizmy mogące występować u znacznej grupy osób, lecz z pewnością nie u wszystkich.

Eliza Śliwińska – absolwentka psychologii ze specjalnością kliniczną, autorka bloga Psychologia Rozwoju Osobistego (www.psychologiarozwojuosobistego.pl), poświęconego popularyzacji wiedzy służącej podnoszeniu jakości życia, w tym promocji działań związanych z przeciwdziałaniem przemocy.
 
Materiał Niebieskiej Akademii Warszawskiej, projekt finansuje Miasto Stołeczne Warszawa. 
LOGO biale finansowanie