Renata Durda, kierowniczka "Niebieskiej Linii" IPZ, o procedurze NK dla Gazety Prawnej

dziennikgpTak jak w poprzednich latach najwięcej zgłoszeń pochodziło od policji oraz pracowników socjalnych – 78 proc. i 12 proc. Następne 5 proc. dołożyli nauczyciele i pedagodzy. Natomiast na szarym końcu są druki, które trafiły do zespołów interdyscyplinarnych od gminnych komisji oraz służby zdrowia. W tym ostatnim przypadku było to tylko 658 NK, czyli 0,7 proc. Tym samym utrzymana została niechlubna tendencja, bo do tej pory tylko raz (w 2017 r.), ich liczba przekroczyła 700.

"Z jednej strony, patrząc na ogólną sytuację w służbie zdrowia, która na co dzień boryka się z wieloma problemami, należy się cieszyć nawet z tej skromnej liczby medyków, którzy wypełniając NK, włączają się do walki z przemocą w rodzinie. Jednak z drugiej strony, biorąc pod uwagę, powody tak małej aktywności podawane przez samych lekarzy, państwo przez te 10 lat niewiele zrobiło, aby na nie zareagowa" – powiedziała Renata Durda, kierowniczka "Niebieskiej Linii" IPZ. 

Pełna wersja artykułu dostępna pod adresem: https://serwisy.gazetaprawna.pl/samorzad/artykuly/1492169,przemoc-domowa-pandemia-niebieska-karta-zabieranie-dzieci-interwencje.html. 

Źródło: gazetaprawna.pl