SĄSIEDZI URATOWALI MŁODĄ DZIEWCZYNĘ Z DZIECKIEM PRZED EKSMISJĄ

Utworzono: 2005-07-06

Sąsiedzi uratowali w Katowicach młodą dziewczynę z dzieckiem przed eksmisją. - Gdy będzie trzeba, to się tu zamurujemy, ale jej nie damy - mówią oburzeni.

Dwie ciężarówki podjechały wczoraj ok. godz. 10 pod kamienicę przy ul. Markiefki w Bogucicach. Pracownicy katowickiego Komunalnego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej mieli wyprowadzić z maleńkiego mieszkania 21-letnią Annę Okulską i jej dwuletniego syna Oskara, a meble zapakować do samochodów.

Akcja się jednak nie udała. W obronie Anny stanęli sąsiedzi. Zabarykadowali się w jej mieszkaniu. - Nie dostaniecie jej! - krzyczeli. Po godzinie policja i urzędnicy odjechali, ale pani Ania nie czuje się bezpieczna. - Gdyby nie sąsiedzi, już by mnie tu nie było - płacze.

Okulska szczerze opowiada, jak zamieszkała na ul. Markiefki. Nie ukrywa, że złamała prawo, by mieć dach nad głową. Gdy 10 czerwca nie miała się gdzie podziać z synkiem, po prostu włamała się do opuszczonego właśnie przez lokatorów pokoju z kuchnią. Prowizorycznie urządziła mieszkanie: szafa, stół, dwa krzesła.

Jeszcze tego samego dnia poszła na policję i do KZGM-u, by powiedzieć, co zrobiła. Zadeklarowała, że będzie uczciwie płaciła czynsz. Ma z czego, bo dostaje alimenty. - Policjanci byli zdziwieni, że w ogóle do nich przyszłam, zamiast siedzieć cicho. Ale nie mogłabym ciągle żyć w strachu, że kiedyś zapukają do drzwi - mówi Anna.
[...]

Choć w administracji nikt oficjalnie nie zgodził się, by legalnie zamieszkała na ul. Markiefki, po paru dniach dostała książeczkę czynszową. Doliczono jej nawet karę za bezumowne korzystanie z mieszkania. Była szczęśliwa. - Wyliczyli, że razem z tą karą mam płacić 138 zł miesięcznie. Na taką kwotę mnie stać. Na pewno płaciłabym czynsz - mówi Okulska.

Wczoraj jednak administracja postanowiła eksmitować Anię i jej dwuletniego syna. Uratowali ją sąsiedzi. [...]

Źródło: www.gazeta.pl