Artykuł wstępny (Niebieska Linia nr 3 / 2008)

Renata Durda

Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy

Za oknem zasłużone lato. W myślach głównie urlopy. Ale przecież tyle się ostatnio dzieje w sprawach związanych z przemocą interpersonalną, że trudno sobie zrobić dłuższe przerwy.
Przez ostatnie kilka miesięcy w Polsce, ale także na świecie, wydarzyło się dużo tragicznych przypadków przemocy. Świat obiegła informacja o więzionej przez 24 lata w piwnicy córce i wnukach-dzieciach Josepha Fritzla. Przez kilka dni wszyscy wstrzymali oddech w zadziwieniu i przerażeniu, że działo się to w sercu Europy, w sercu austriackiego dobrego systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Chwilę później w Polsce mieliśmy czarną serię śmiertelnych przypadków pobić i zaniedbywania dzieci. Media i opinia publiczna stawiali pytanie: co się dzieje z Polakami? Dlaczego tak okrutnie traktujemy własne dzieci? Przecież nigdy wcześniej tak nie było?
Niestety, smutna prawda jest taka, że takie przypadki zdarzały się także wcześniej. Przed wiekami, dekadami, ale też przed dwoma laty, przed rokiem? Co nie zmienia faktu, że każda krzywda to o jedną krzywdę za dużo.
Na tym tle rozpoczęła się publiczna, można by rzec nawet ?polityczna?, debata: ?zakazać prawnie bicia dzieci czy nie??. Wielu polityków zabrało głos ? premier Donald Tusk powiedział, że zdarzało mu się ?dać klapsa? synowi i teraz się tego wstydzi, rzecznik Janusz Kochanowski powiedział, że bić dzieci można - byle z miłością, a poseł Nelly Rokita powiedziała, że biła swoją córkę (np. jak ta miała 4 lata i ją oszukała) i jest z tego dumna. W tym duchu wydaje się, że odchodzimy od zasadniczego przedmiotu dyskusji ? jak lepiej chronić zdrowie i życie polskich dzieci? Jak sprawić, by wyrosły na dorosłych, którzy używają w konfliktowych sytuacjach rozsądku a nie emocji, siły argumentów, a nie argumentu siły. Aby wyrosły na rodziców, którzy rąk używają do wychowywania i przytulania a nie bicia.
To nie jest dyskusja o jednym klapsie. To dyskusja o modelu wychowania ? o miłości i strachu, o szacunku i poniżaniu, o prawie i bezprawiu.
Do wszystkich tych, którzy byli poruszeni sprawą i losem Elizabeth Fritzl, małej Wiktorii, Oskarka czy Pawełka i mówili, że zrobią wszystko, aby kolejne dziecko nie zginęło z rąk opiekunów - kieruję prośbę: zrezygnujcie z używania klapsów wobec własnych dzieci. Podpiszcie się pod ustawą o zakazie kar cielesnych i poniżającego traktowania dzieci, nawet jeśli macie wątpliwości, czy dacie radę być roztropnymi rodzicami bez klapsa. To małe wyrzeczenie, jeśli na szali jest czyjeś zdrowie i życie. Zróbcie to, nawet gdy minie Dzień Dziecka i przez jakiś czas nie będzie kolejnej tragedii, która znowu Was poruszy!

 

Życzę Państwu pełnej zadumy lektury i zachęty do działania
Renata Durda