Artykuł wstępny (Niebieska Linia nr 4 / 2009)

Renata Durda

Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy

Lato za nami. Dla jednych to czas odpoczynku, dla innych wytężonej pracy. Niestety, parlamentarzystom nie udało się utrzymać początkowego tempa pracy nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Premier Donald Tusk w maju 2008 roku deklarował, że polskie dzieci na początek roku szkolnego dostaną w prezencie prawną ochronę przed biciem przez opiekunów. "Być może w najbliższych latach nie będzie ważniejszego projektu" - powtarzał on w lutym 2009 roku, gdy rządowy projekt był kierowany do Sejmu. Niestety, kolejny rok szkolny witamy bez tych zapisów.

Tymczasem Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał orzeczenie w sprawie Nahide Opuz przeciwko Turcji, o czym szczegółowo pisze w tym numerze "Niebieskiej Linii" Sylwia Spurek. To ważne orzeczenie i zarazem precedens. W Polsce - jeśli odwołać się choćby tylko do pierwszej połowy tego roku - miało miejsce kilka śmiertelnych zdarzeń związanych z przemocą domową i niewydolnością wymiaru sprawiedliwości.

Najpierw sprawa z Wielkopolski. Sąd skazał Jana Sz. na początku grudnia 2008 roku na 3 lata więzienia za zgwałcenie byłej żony. Sąd Rejonowy w Kościanie podjął decyzję o zwolnieniu go z aresztu do czasu uprawomocnienia się tego wyroku, od czego nie odwołał się prokurator. Zażalenie wniosła poszkodowana i Sąd Okręgowy w Poznaniu przywrócił areszt. Wydano nakaz zatrzymania skazanego, jednak policja nie mogła odszukać Jana Sz. Wkrótce potem zastrzelił on swoją byłą szwagierkę, która we wcześniejszym procesie zeznawała na jego niekorzyść. W czerwcu 2009 roku Krajowa Rada Sądownictwa uznała, że nie ma podstaw do wszczęcia "dyscyplinarki" wobec sędzi Sądu Rejonowego w Kościanie, która wypuściła z aresztu Jana Sz.

W lutym 2009 roku do tragedii doszło w Chodlu na Lubelszczyźnie. Marek W. decyzją Sądu Rejonowego w Opolu Lubelskim został w styczniu aresztowany na trzy miesiące, po tym, jak postawiono mu zarzuty znęcania się nad żoną. Mimo że żona Marka W. zgłoszenia o przemocy ponawiała już od kilku lat, Sąd Okręgowy w Lublinie zwolnił go z aresztu. Dwa dni po wypuszczeniu z aresztu mężczyzna zabił nożem żonę. Sąd, podejmując decyzję o zwolnieniu z aresztu, uznał, że Marek W. nie stwarza zagrożenia dla żony, bo w awanturach, które wszczynał, nigdy nie używał niebezpiecznego narzędzia. Przewodnicząca V Wydziału Sądu Okręgowego w Lublinie tłumaczyła, że sąd zwolnił Marka W., ponieważ to była "typowa" sprawa o przemoc w rodzinie, za co sądy i tak orzekają najczęściej karę w zawieszeniu.

Mam nadzieję, że po orzeczeniu, które zapadło w sprawie Turcji, polski wymiar sprawiedliwości baczniej przyjrzy się orzecznictwu naszego kraju w sprawach dotyczących przemocy w rodzinie.

Państwa uwagę zwracam także na tekst o przemocy wśród i wobec osób głuchych. Nie udało mi się do tej pory trafić na teksty poświęcone temu zjawisku. Jedyne informacje, to ujawniony w styczniu 2009 roku fakt wieloletniego molestowania seksualnego głuchoniemych dzieci w kościelnym instytucie w Weronie we Włoszech. Absolwenci tego ośrodka (zamkniętego w 1984 roku), ponad 60 kobiet i mężczyzn w wieku od 40 do 70 lat, po latach zjednoczyli się i zebrali materiały ujawniające przestępstwo.

W Polsce niewiele wiemy o tym problemie, nie ma miejsc przygotowanych do pomocy i pracy z osobami pokrzywdzonymi. Tym ważniejszy jest tekst Anny Gronowskiej, która, jako jedna z dwóch niesłyszących psycholożek w Polsce, o problemie przemocy w ciszy wie bardzo dużo.

wrzesień 2009 rok

Życzę ciekawej i inspirującej lektury
Renata Durda