Co myślimy o przemocy w rodzinie? - Wypowiedzi Leszka Millera, Ewy Wojdyłło-Osiatyńskiej, Aliny Margolis

Anna Hernik

Niebieska Linia nr 6 / 2002

W ciągu ostatnich dziesięciu lat o zjawisku przemocy w rodzinie zaczęto mówić coraz więcej. Przybywa również osób, które zajmują się tą problematyką. Chcąc ocenić rozmiary zjawiska przemocy w rodzinie oraz oszacować istniejące w Polsce formy pomocy dla ofiar tego przestępstwa, zwróciliśmy się z następującymi pytaniami do znaczących osób, które stykają się z nim z racji pełnionych funkcji lub wykonywanych zawodów:

  1. Jak można określić - Pana/Pani zdaniem - rozmiary i wpływ zjawiska przemocy w rodzinie na życie Polaków?
  2. Czyim zadaniem powinno być przeciwdziałanie przemocy w rodzinie w naszym kraju i jakie znaczenie temu problemowi powinni przyznać decydenci rządowi i samorządowi?
  3. Co sądzi Pan/Pani o prowadzonych w Polsce działaniach na rzecz przeciwdziałania przemocy w rodzinie?
  4. Jak ocenia Pan/Pani wiedzę społeczną na temat przemocy w rodzinie i działań, które są prowadzone na rzecz przeciwdziałania temu zjawisku?
  5. Czy zetknęliście się Państwo osobiście z przypadkami przemocy w rodzinie?

Leszek Miller
Prezes Rady Ministrów


   1. To typowe przestępstwa, których prawdziwe rozmiary można jedynie szacować. Rodziny często ukrywają swoje kłopoty, nawet te najpoważniejsze, graniczące z przestępstwem. Można powiedzieć, że w rodzinach patologicznych jest to absolutna norma. Prawdopodobieństwo aktów przemocy jest ponaddwukrotnie większe w rodzinach alkoholików - tak twierdzą psycholodzy. Ale musimy pamiętać, że także w tzw. dobrych rodzinach, np. wśród ludzi z wyższym wykształceniem, wielokrotnie ukrywane są przypadki znęcania się nad dziećmi, małżonkami, gwałty i kazirodztwo. Zarówno ofiary, jak i świadkowie po prostu boją się ujawniać takie sprawy. "Ciemna liczba" - tak się określa skalę tego szkodliwego społecznie zjawiska. Pozytywne jest jednak to, że coraz częściej maltretowane osoby ujawniają swoje problemy, zaś aparat ścigania i wymiar sprawiedliwości interweniują bardziej zdecydowanie.
   Od 1 października 1998 roku w policji i pomocy społecznej działa "Niebieska Karta". Jest to procedura interwencji w sprawach przemocy domowej. Ułatwia rozpoznawanie i dokumentowanie takich przypadków i organizowanie pomocy w środowiskach lokalnych. Statystyki są zatrważające: najczęściej ofiarami przemocy w rodzinie padają kobiety, dzieci i młodzież. Sprawcami są w przeważającej mierze mężczyźni.

   2. To niewątpliwie zadanie zarówno dla władzy ustawodawczej, jak i wykonawczej wszystkich szczebli, a także dla organizacji pozarządowych. Przecież przemoc w rodzinie niszczy ład społeczny w kolejnych pokoleniach. Musimy sobie uświadomić, że osoby poddane przemocy rodzinnej mogą powielać złe wzorce w swoich kolejnych związkach; są bardziej podatne na inne rodzaje przestępczości. Zatem zwalczanie tego rodzaju przemocy jest swego rodzaju profilaktyką i inwestycją w przyszłość - prowadzi do lepszego społeczeństwa. Wszystkie szczeble władzy powinny w tych sprawach współpracować.
   Doskonałym przykładem takiej współpracy jest Program Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinach z Problemem Alkoholowym, zainicjowany w 1994 roku przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Elementem tego programu jest wspomniana wcześniej procedura "Niebieskiej Karty". Dzięki temu ofiary przemocy rodzinnej mogą liczyć na fachową pomoc. Celem programu jest zmiana świadomości społecznej wobec zjawiska przemocy i tworzenie lokalnych programów przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Warto zwrócić uwagę na ten ostatni aspekt - lokalny system pomocy jest chyba najbardziej skuteczny, bo dotyczy bezpośrednio ogniska tej "choroby" społecznej. W województwach powołano odpowiednio przeszkolone zespoły z udziałem reprezentantów wojewody, wojewódzkiej komendy policji i miejscowej pomocy społecznej. Przedstawiciele pomocy społecznej szkolą innych pracowników socjalnych na terenach poszczególnych województw.
   We wszystkich województwach działają punkty konsultacyjno-interwencyjne, telefony zaufania, w tym powszechnie znane Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia", hostele i schroniska dla ofiar przemocy, ośrodki interwencji kryzysowej, środowiskowe grupy wsparcia, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych, grupy terapeutyczne dla dzieci - ofiar przemocy oraz interdyscyplinarne zespoły do spraw przeciwdziałania przemocy w rodzinie i zapobiegania przemocy wobec dzieci.

   3. Sytuacja pod tym względem zmienia się na lepsze, ale zbyt powoli. Często jeszcze, niestety, pokutuje u nas przekonanie, że głowa rodziny, czyli mężczyzna - mąż, ojciec - może od czasu do czasu "pokazać" rodzinie, kto tu rządzi; że nie jest to wielkie wykroczenie i że obcy nie powinni się wtrącać w sprawy rodzinne. Trzeba zmieniać takie myślenie, uświadamiać, jak ważne jest partnerstwo w rodzinie; ważne dla dzieci, ale i ważne dla otoczenia - to jest cel nadrzędny.

   4. Społeczeństwo jako całość zdaje sobie sprawę z rozmiarów zjawiska przemocy domowej. Natomiast jeżeli chodzi o wiedzę dotyczącą działań na rzecz zwalczania tej patologii, to obawiam się, że jest ona na razie ograniczona do środowisk wykształconych i wyemancypowanych oraz tych, które zajmują się udzielaniem pomocy ofiarom oraz zapobieganiem przemocy. Mam jednak nadzieję, że dzięki silnemu zaangażowaniu mediów w sprawy równouprawnienia kobiet i zwalczania przemocy w rodzinie jest szansa, że wiedza ta będzie się coraz szybciej upowszechniać, a jednocześnie zmieniać się będą postawy społeczne.

   5. Na szczęście nie. Miałem dobre dzieciństwo.

Ewa Woydyłło-Osiatyńska
doktor psychologii, specjalistka terapii uzależnień. Prowadzi również programy terapeutyczne dla więźniów oraz ofiar przemocy w rodzinie. Kieruje Komisją Edukacji w Dziedzinie Alkoholizmu i Innych Uzależnień Fundacji Batorego, odznaczona Medalem Św. Jerzego za zmaganie ze złem i uparte budowanie dobra w ży-ciu społecznym.


   1. Na podstawie moich własnych, oczywiście dość wycinkowych doświadczeń związanych z pracą z alkoholikami, narkomanami oraz ich rodzinami, a także z osobami przebywającymi w zakładach karnych, uważam, że zjawisko przemocy w rodzinie jest masowe.
   Od kilku lat coraz więcej pisze się i mówi u nas o przemocy domowej. Zwykle autorzy (również w "Niebieskiej Linii") podkreślają szerokie rozpowszechnienie tego zjawiska.
   Myślę, że precyzyjne rozpoznanie rozmiarów przemocy w rodzinie byłoby trudne. Staranne zbadanie zjawiska w skali ogólnopolskiej utrudniałby nie tylko wstyd lub lęk przed naruszeniem tabu dotyczącego prywatności życia rodzinnego lub innego tabu, np. dotyczącego bezkrytycznego stosunku do rodziców, lecz również dość niska powszechna świadomość na temat zdrowych norm życia w rodzinie.

   2. Myślę, że ani decydenci rządowi, ani samorządowi nie mają wiele do zrobienia w tej sprawie. Może tylko resort oświaty mógłby wprowadzić w szkołach, już od najmłodszych klas, elementarną edukację na temat praw człowieka. Najlepszym orężem przed przemocą jest wysoka świadomość prawa każdego człowieka (dziecka też!) do bezpieczeństwa fizycznego i psychicznego, a także do poszanowania jego godności ludzkiej. Taka edukacja w szkołach powinna oczywiście objąć również nauczycieli, z tym że w ich przypadku często byłaby to... edukacja sprawców przemocy, dzięki której zmalałaby w niektórych szkołach liczba obraźliwych i uwłaczających epitetów, sarkazmu i złośliwości pod adresem uczniów.
   Ustawodawcy powinni uznać przemoc domową za przestępstwo nie tylko zdawkowo, lecz w praktyce. Należy określić, jakie konsekwencje pociągają za sobą poszczególne odmiany przemocy. Trzeba zacząć chronić ofiary, a nie sprawców. Prawo powinno wymóc na policji, by usuwała z domu szczególnie agresywnych sprawców przemocy, jednocześnie zapewniając ochronę dzieciom i krzywdzonym dorosłym. To bijący ojciec czy mąż powinien zostać zmuszony do opuszczenia mieszkania i szukania sobie hotelu lub przytułku, a nie kobieta z dziećmi! Każda sprawa musi trafiać natychmiast do sądu i w wyniku procesu lub mediacji sądowej ofiara powinna uzyskać wsparcie i zadośćuczynienie, a sprawca - możliwość skorzystania z pomocy (ale nie za pieniądze podatników, lecz za swoje), by zmienić przekonanie o swej bezkarności i oduczyć się stosowania agresji i przemocy.

   3. Bardzo dobrze oceniam działania prowadzone przez aktywistów i zapaleńców, społecznie zaangażowanych dziennikarzy, pracowników lecznictwa odwykowego, organizacje charytatywne i niektóre organizacje zajmujące się pomocą społeczną. Oni wszyscy nie mają, niestety, wielkiego wpływu na stanowienie prawa w Polsce. Bez zmiany prawa ofiara wciąż będzie musiała uciekać przed sprawcą, szukając kryjówki w przytułku, hospicjum lub schronisku, a te przecież nigdy nie staną się "bezpiecznym domem rodzinnym". Ofiara przemocy domowej w Polsce czuje się najczęściej całkowicie zdana na siebie; nie stoją za nią żadni mocni sojusznicy. Dlatego między innymi większość mieszkanek schronisk dla bitych kobiet mówi, że przemoc w ich domach trwała latami, a niekiedy towarzyszyła im wręcz od urodzenia.

   4. Obawiam się, że wiedza o przemocy w rodzinie jest u nas nikła. Wśród osób wykształconych i oczytanych, a zwłaszcza wśród czytelników takich pism, niemal specjalistycznych, jak: "Świat Problemów", "ArkA", "Niebieska Linia", "Prawo i Płeć", "Dziękuję" czy "Charaktery" - sytuacja na pewno jest dobra. Bo oczywiście są w Polsce wydawnictwa, z których można dowiedzieć się o problemie przemocy w rodzinie. Kłopot w tym, że po te tytuły sięga najwyżej kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Poza tym, z wyjątkiem "Charakterów", żadnego ze wspomnianych czasopism nie ma w kioskach.

   5. Tak, nieraz, jako świadek i jako ratownik. Za każdym razem pragnęłam mieć za sobą Andrzeja Gołotę z kajdankami, który by wziął damskiego boksera za kołnierz i wystawił na klatkę schodową. Bez prawa powrotu, dopóki nie nauczy się respektu dla ludzi.
   Wiem na pewno, że przemocy można się oduczyć. Jest już w Polsce co najmniej dwudziestu specjalistów, może trochę więcej, którzy z dobrym skutkiem umieją pomóc agresywnym przestępcom oduczyć się przemocy. Jak alkoholik może przestać pić, narkoman brać, żarłok objadać się, hazardzista grać, tak sprawca przemocy może przestać bić, wyzywać, grozić lub poniżać. Kłopot w tym, że nie zrobi tego, bo mu się pewnego dnia znudzi stosowanie przemocy; zrobi to wtedy, gdy zostanie do tego zmuszony przez kogoś silniejszego od siebie, jak choćby sędziego, policjanta czy kuratora.

Alina Margolis
lekarz, od wielu lat zajmuje się problematyką przemocy wobec dzieci. Autorka książki "Zespół dziecka maltretowanego. Diagnostyka medyczna". Zasiada w zarządzie Fundacji "Dzieci Niczyje" i współpracuje z organizacją "Lekarze bez granic".


   1. Przemoc w rodzinie powoduje destabilizację rodziny i nawet wówczas, kiedy kierowana jest na jednego z jej członków, wywiera destrukcyjny wpływ na cały układ. Ma zdecydowanie negatywny wpływ na kształtowanie osobowości dzieci (powielanie agresywnych zachowań). Występuje we wszystkich krajach europejskich, Polska nie jest dotknięta tym zjawiskiem bardziej niż inne kraje o podobnym profilu kulturowym. Elementem sprzyjającym przemocy w rodzinie jest alkoholizm. Rozmiar zjawiska trudno ocenić, a badania statystyczne nie odzwierciedlają stanu faktycznego. W Polsce prace na ten temat są nieliczne, podjęła je m.in. Fundacja Dzieci Niczyje.

   2. Zapobieganie przemocy w rodzinie wymaga współdziałania instytucji rządowych i organizacji pozarządowych - multidyscyplinarnego działania wszystkich profesjonalistów pracujących z dzieckiem i rodziną w różnych dziedzinach, z sądownictwem i policją włącznie, przy jak najdalej idącym poparciu ze strony instancji rządowych i samorządowych.

   3. W Polsce przeciwdziałanie przemocy w rodzinie w ciągu ostatnich 10 lat poczyniło wyraźny postęp. Dotyczy to zarówno kampanii medialnych, jak i pracy z poszczególnymi rodzinami. Jednakże jest to wciąż niewystarczające; często ofiara przemocy jest wtórnie krzywdzona. W celu odizolowania od sprawcy umieszcza się matkę z dzieckiem poza domem rodzinnym, pozostawiając sprawcę w domu, przy tym liczba ośrodków dla ofiar przemocy jest o wiele za mała. Pracę w rodzinach utrudnia brak kadry specjalistów działających w środowisku domowym; w innych krajach jest to ogromnie ważny element pracy w rodzinie patologicznej.

   4. Wiedza ta w przez długi czas nie istniała. Nie było w społeczeństwie świadomości problemu przemocy w rodzinie. W ostatnim dziesięcioleciu nastąpił wyraźny postęp, ale obserwuje się go w dużych miastach, w których powstały placówki wyspecjalizowane w tej dziedzinie, jak np. Niebieska Linia czy Fundacja Dzieci Niczyje. Informacja na terenie kraju jest jednak wciąż niedostateczna, kobiety poszukujące pomocy wielokrotnie nie wiedzą, do kogo się zwrócić. Za mało jest punktów informujących, telefony zaufania nie mają dostatecznej obsady i są przez to niedostatecznie wykorzystywane.

   5. Przed przyjazdem do Polski pełniłam parę lat we Francji funkcję Pediatry Odpowiedzialnego za Dzieci w Niebezpieczeństwie w północnym sektorze Paryża.

Opracowała: Anna Hernik