Aktualnie w Ameryce

Renata Durda, Agnieszka Czapczyńska

Niebieska Linia nr 2 / 2008

Cindy Dyer jest od 2007 roku dyrektorem Biura ds. Przeciwdziałania Przemocy wobec
Kobiet w Ministerstwie Sprawiedliwości USA (United States Department of Justice -
Office on Violence Against Women). Przedtem przez lata pracowała w Teksasie jako
prokurator w sprawach dotyczących przemocy domowej oraz nadużyć seksualnych,
była także wolontariuszem w schronisku dla kobiet ofiar przemocy w Dallas.
Spotkałyśmy się w Warszawie, którą odwiedziła w ramach Tygodnia Pomocy Ofiarom
Przestępstw, na zaproszenie ministerstwa sprawiedliwości (luty 2008).

 

Czym zajmuje się Pani biuro?
Biuro ds. Przeciwdziałania Przemocy wobec Kobiet (OVC) powstało na mocy ustawy w 1994 roku. Zarządzamy finansami z budżetu państwa przeznaczonymi na wspieranie i rozwój lokalnych działań w czterech obszarach: pomocy ofiarom przemocy domowej, przeciwdziałania przemocy na randkach, przeciwdziałania nadużyciom seksualnym oraz zjawisku uporczywego nękania (stalking). Biuro zarządza dwunastoma programami grantowymi, stworzonymi po to, aby wspierać działania służb i tworzyć nowe dobre praktyki w tych czterech obszarach. Od roku 1994 Biuro ds. Przeciwdziałania Przemocy wobec Kobiet przyznało granty w wysokości ponad 3 mld dolarów różnym organizacjom stanowym, plemiennym, lokalnemu samorządowi, organizacjom pozarządowym, uniwersytetom i placówkom naukowym, które działają w obszarze przeciwdziałania przemocy. Kwota ta wygląda może imponująco, ale gdy zestawimy ją z 300-milionową populacją amerykańską, oraz 50 stanami, to już nie jest ona taka wielka. W naszych kompetencjach jest także inicjowanie zmian legislacyjnych, zmierzających do lepszej ochrony praw kobiet oraz ogólnie osób krzywdzonych. Tradycyjnie też zajmujemy się organizowaniem i wspieraniem kampanii społecznych. W ostatnim czasie dużo uwagi poświęcamy problemowi przemocy na randkach wśród nastolatków (teen dating violence).

W Polsce coraz częściej mówi się, że skala przemocy wobec kobiet jest zawyżana, głównie za sprawą działań środowisk feministycznych, zaś skala przemocy wobec mężczyzn jest zaniżana. Podaje się badania amerykańskie, mające być potwierdzeniem tej tezy (np. H. Sheridian, C.P. Flynn itp.).
Czy obserwuje Pani takie zjawisko w USA? Czy przekłada się ono na sprawy w sądzie?
Znam te badania i nie zgadzam się z przedstawioną w nich tezą. Z mojej wieloletniej praktyki sądowej jako prokuratora stanowego w Teksasie wynika, że większość ofiar przemocy domowej stanowią kobiety. Jest taki żart, który opowiadamy sobie w środowisku prawniczym: ?Gdybyśmy żyli w świecie, w którym ofiarami przemocy domowej byliby mężczyźni, to schroniska dla ofiar byłyby
na rogu każdej ulicy, przed każdym byłby duży, wygodny parking dla samochodów, a w środku można by skorzystać z pola golfowego i Sali fitness?. To żart, ale oddaje specyfikę problemu. Przemoc domowa dotyka oczywiście w jakimś zakresie także mężczyzn, ale zasadniczym problemem ze względu na skalę i okrucieństwo jest przemoc wobec kobiet.

Jak wygląda w USA kwestia programów dla sprawców/sprawczyń przemocy? Kto w nich uczestniczy?
W jaki sposób finansowane są te programy i jaka jest ich skuteczność?
Sprawcy przemocy domowej są motywowani do udziału w programach terapeutycznych, tzw. BIPP Program (Battering Intervention and Prevention Project), najczęściej na drodze sądowej. Jest to dość rozpowszechniona praktyka, dzięki której programy zyskują wielu klientów. Uczestnicy płacą za udział w zajęciach z własnej kieszeni, w szczególnych przypadkach mogą ubiegać się o dofinansowanie.
Programy przeznaczone są dla dorosłych sprawców przemocy domowej, bez względu na płeć, choć z reguły biorą w nich udział mężczyźni. Inny rodzaj warsztatów przeznaczony jest dla sprawców przemocy wobec dzieci, tutaj klientami bardzo często bywają kobiety. Jeśli chodzi o skuteczność oddziaływań takich programów, głosy są podzielone. Są opinie, że sytuacja rodzin poprawia się znacząco dzięki terapii sprawców, znam też opinie, że na dłuższą metę nie daje to zbyt wiele. Jestem prawniczką, nie znam konkretnych badań ewaluacyjnych, które mogłabym przytoczyć w tej chwili.

Czy w USA są podejmowane jakieś działania profilaktyczne, prewencyjne w zakresie przemocy
w rodzinie?
Poza stałą pracą prewencyjną i edukacyjną policji mamy teraz w pilotażu kilka programów profilaktyki przemocy rodzinnej realizowanych w szkołach. Programy są prowadzone przez pedagogów i terapeutów, którzy na co dzień nie pracują w tych szkołach, a są finansowane ze źródeł zewnętrznych (fundacje, społeczności lokalne, władze stanowe). Programami obejmowane są 11?14-latki. To dopiero początki, więc niewiele potrafię powiedzieć na temat ich skuteczności.

Od kilku miesięcy trwa w Polsce gorąca dyskusja wokół kilku przypadków, w których sąd zdecydował o umieszczeniu dzieci w domach dziecka z powodu tzw. Syndromu Gardnera (inaczej PAS ? parental alienation syndrome). Jaka jest Pani opinia na ten temat?
Sądy w ten prosty sposób ?karzą? kobiety- ofiary przestępstw w rodzinie za to, że nie potrafią porozumieć się z ojcem dziecka w sprawach kontaktu z dzieckiem. Nie znam orzeczeń sądów amerykańskich, w których posługiwano by się syndromem Gardnera. Ale sytuacje, w których kobiety ofiary przemocy domowej tracą możliwość sprawowania opieki nad dziećmi, zdarzają się także w USA. Głównym powodem takiej decyzji jest nierówny status majątkowy rodziców. Kobiety po rozwodzie mają często niższe zarobki i słabszą pozycję ekonomiczną, niż ich byli partnerzy. Znam przypadki, w których dzieci trafiały do ojca, sprawcy przemocy wobec matki, tylko dlatego, że był w stanie zapewnić im znacząco lepsze warunki bytowe.

W polskim prawodawstwie toczy się aktualnie batalia o wprowadzenie zakazu zbliżania się sprawców przemocy domowej do ofiar. W prawodawstwie amerykańskim zakaz ten jest od lat wprowadzany w życie. Jak on działa?
Protection order to przepis stosowany w przypadku sprawców przemocy domowej, przydatny w praktyce sądowej w wielu sytuacjach związanych z przemocą w bliskich związkach, m.in. w sprawach dotyczących uporczywego nękania (stalkingu). W zdecydowanej większości przypadków ten zakaz jest respektowany przez osoby stosujące przemoc i dobrze chroni osoby pokrzywdzone. Ale zdarzają się przypadki bardzo agresywnych czynów popełnianych w trakcie trwania zakazu zbliżania się. Praktyka wykonywania tych postanowień wciąż jest monitorowana i wymaga udoskonalania.

Jeśli w USA można izolować sprawcę od ofiary, to jakie są motywy, dla których kobiety korzystają ze schronisk i hosteli?
Pierwszy powód wymieniłam powyżej ? w przypadkach bardzo agresywnych i zdesperowanych sprawców kobiety obawiają się o swoje życie, jeśli pozostaną w miejscu znanym sprawcy. Drugi powód dotyczy sytuacji ekonomicznej i socjalnej, w której znajduje się ofiara przemocy. Często jest bez pracy, co wynika z mechanizmów, jakie działały
w krzywdzącym związku ? partner nie życzył sobie, aby ona wychodziła z domu do pracy. Poszukiwanie pracy, uzupełnianie wykształcenia, podnoszenie zawodowych kompetencji wymaga czasu i spokoju. Kobieta potrzebuje, aby w tym czasie ktoś zadbał o jej dzieci, zapewnił jej opiekę socjalną, by mogła ona uporządkować swoje życie. Czasem kobiety chcą natychmiast opuścić mieszkanie, z którym wiążą je złe wspomnienia i traumatyczne przeżycia i potrzebują czasu na znalezienie nowego lokum. Czasem też potrzebują wsparcia na czas podejmowania decyzji ?co dalej?? ? rozwód, separacja, zmiana miejsca zamieszkania, sprawa karna? Dobrze, gdy kobieta ma szansę podejmować tę decyzję bez presji i strachu o teraźniejszy dzień.

Wiemy, że w USA istnieje tzw. fundusz kompensacyjny dla ofiar. Jak on działa?
Każdy skazany wpłaca zasądzoną kwotę (zróżnicowaną ze względu na status materialny skazanego oraz rodzaj przestępstwa) na ten fundusz, a ofiary mają prawo wystąpić do tego funduszu z wnioskiem o zwrot kosztów leczenia, kosztów zniszczonych przedmiotów lub innych strat, które poniosły z tytułu przestępstwa.

Do polskiego sądownictwa powoli przedostaje się termin stalking. Co się za tym kryje?
Stalking to uporczywe nękanie ? np. SMS-ami, telefonami, mailami, nachodzeniem. Sprawca nie stosuje bezpośredniej przemocy lub gróźb karalnych, ale ciągłe zainteresowanie ofiarą i jej życiem osadzone jest w kontekście zastraszania. Pamiętam taki przypadek, gdy były chłopak zostawiał na progu domu dziewczyny kwiaty. Można by powiedzieć, że to miły objaw adoracji. Tymczasem chłopak wielokrotnie groził dziewczynie, że gdy go porzuci, to umrze, a kwiaty, które zostawiał na progu, były zwiędłe lub uschnięte. Dziewczyna czuła się zastraszana i obawiała się o swoje życie. Daliśmy wiarę jej obawom i wobec chłopaka został orzeczony zakaz zbliżania się. Ten rodzaj nadużyć jest dość szczególny, jeśli chodzi o praktykę prawną, bo dotyczy karania sprawców za zachowania, które w kontekście codziennego życia są zupełnie normalne i nie uchodzą za przestępstwa. Szacuje się, że
w USA jest 1,5 mln ofiar stalkingu rocznie, a 80% z nich to kobiety. Większość to ofiary ze strony swoich partnerów seksualnych oraz osoby nękane przez komunikatory internetowe (tzw. cyberbulling). Dlatego też w USA tradycyjnie styczeń jest miesiącem poświęconym budzeniu świadomości społecznej na temat problemu stalkingu. Corocznie nasze biuro organizuje w tym czasie kampanie społeczne poświęcone właśnie temu problemowi.

Dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiały Renata Durda i Agnieszka Czapczyńska