Wychowywanie dla przyszłości - używanie rąk w celu ochrony i wychowywania, a nie karania

Maud de Boer-Buquicchio

Niebieska Linia nr 3 / 2008

13 czerwca 2008 r.
Wiele lat temu kary cielesne były bardzo modne, we wszystkich częściach świata i w wielu różnych środowiskach - od więzień po domy, w jednostkach wojskowych, szpitalach dla psychicznie chorych, a nawet w miejscach pracy - ludziom sprawiano fizyczny ból za wszelkiego rodzaju przewinienia, a nawet bez żadnego powodu.

Na szczęście czasy się zmieniły. Dzisiaj żyjemy w społeczeństwach cywilizowanych i humanitarnych, które już nie dają przyzwolenia na zadawanie ludziom fizycznego bólu, ani też na ich poniżanie. Wyjątkiem jest traktowanie dzieci. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności znalazły się one poza zasięgiem tej wielkiej humanitarnej ewolucji i w wielu miejscach nadal rzeczą zupełnie normalną jest wymierzanie im klapsów i takie traktowanie, które w przypadku stosowania wobec dorosłych mogłoby się spotkać nawet z karą więzienia.

Istnieje szereg poważnych przesłanek przemawiających za koniecznością położenia kresu karom cielesnym w stosunku do dzieci. Nawet najłagodniejszy mały klaps umacnia w dziecku przekonanie, że przemoc jest akceptowalnym sposobem rozwiązywania konfliktów. Poza tym wymierzenie klapsa nie zawiera w sobie niczego, co mogłoby dzieciom wskazać właściwy model zachowań i relacji społecznych, nie stanowi też najlepszego sposobu przygotowywania ich do przyszłego życia. Istnieją bowiem takie pozytywne formy nauczania, korygowania zachowań lub dyscyplinowania dzieci, które znacznie skuteczniej wpływają na ich rozwój. Należy przyjąć, że społeczeństwo tolerujące bicie jest po prostu społeczeństwem tolerującym przemoc.

Rada Europy wzywa dziś rządy wszystkich 47 państw członkowskich do zakazania kar cielesnych. Do chwili obecnej dokonało tego 18 krajów europejskich, a prekursorem była w latach 70. ubiegłego stulecia Szwecja. Kontrowersyjnemu ruchowi na rzecz zniesienia kar cielesnych towarzyszyły wtedy działania mające na celu rozwinięcie w rodzicach umiejętności pozytywnego rodzicielstwa.

Polegały one na udzielaniu rodzicom rad, jakie postępowanie jest właściwe dla danego wieku dziecka, wskazywaniu, jak, poprzez rozmowę z dziećmi, rozwiązywać problemy, a także kształtować dyscyplinę opartą na zachęcaniu do właściwego zachowania i okazywaniu dezaprobaty dla nieposłuszeństwa.

Rada Europy chciałaby, żeby poszczególne kraje przyjęły taki właśnie model. Wierzymy, że wysiłek włożony w pomoc rodzicom przyniesie w przyszłości efekty, a dzieci wychowywane pozytywnie wyrosną na dojrzałych ludzi wykorzystujących te same umiejętności w stosunku do własnych dzieci.

Ponadto obowiązkiem Rady Europy jako głównego strażnika praw człowieka jest zapewnienie tych praw każdemu - nie wyłączając dzieci. W celu wypełnienia tej luki zapoczątkowaliśmy kilka lat temu program "Budowanie Europy dla dzieci i z dziećmi". Sprzeciwiamy się uznawaniu dzieci za mini-ludzi z mini-prawami. Pragniemy, aby istniejące liczne dokumenty prawne, włącznie z Konwencją Praw Dziecka Organizacji Narodów Zjednoczonych, przekładały się faktycznie na działania w praktyce. Pragniemy, żeby dzieci wiedziały o tym, że są chronione prawem także przed przemocą i niesprawiedliwością.

W chwili obecnej dziecko - małe i bezbronne - korzysta z ochrony w mniejszym stopniu niż człowiek dorosły. To właśnie świat dorosłych musi zapewnić zmianę takiego stanu rzeczy. Rządy muszą na mocy prawa zakazać bicia i wprowadzić w życie zasady pozytywnego wychowania; rodzice i opiekunowie muszą stworzyć pozytywne formy postępowania i rozwijać relacje w rodzinie dające pełną satysfakcję, a każdy członek społeczeństwa musi reagować i zwalczać tego rodzaju nadużycia z chwilą, gdy tylko je dostrzeże.

Każdy z nas musi sprzeciwiać się biciu, a ręce powinny służyć zapewnieniu ochrony i wychowania, a nie wymierzaniu kar.

Maud de Boer-Buquicchio,
zastępca Sekretarza Generalnego Rady Europy