Musimy porozmawiać o Kevinie

Renata Durda

Niebieska Linia nr 6 / 2008

Po lekturze artykułu Błażeja Karwata o Łukaszu, chciałabym szczególnie polecić Państwu książkę "Musimy porozmawiać o Kevinie". Narratorką książki jest matka 17-latka, który na terenie amerykańskiej szkoły zabił dziewięcioro swoich kolegów i dwoje dorosłych. Kiedy media donoszą o kolejnej strzelaninie w szkole czy kampusie studenckim, jestem, jak zapewne wszyscy, bardzo poruszona i obawiam się, że ta "moda" dojdzie do Polski i drżę o bezpieczeństwo swego dziecka.

Perspektywa matki sprawcy tego typu tragedii jest najbardziej poruszającą z perspektyw. Często myślimy, "co czują" rodziny i przyjaciele ofiar, "dlaczego" sprawca to zrobił. Rzadko myślimy, "co myślą" i "czują" bliscy sprawcy. Poczucie winy, przerażenie, rozpacz? Oczywiście, ale? Ta książka sięga głębiej - szuka odpowiedzi na pytanie: "kiedy to się zaczęło". Stawia nam, dorosłym, trudne pytania o motywacje do posiadania i wychowywania dzieci. Narratorka pisze: "Jeśli nie ma powodu, aby żyć bez dzieci, to jaki jest powód by je mieć?". Pisze także: "W dzisiejszych czasach dzieci nie uprawiają pola rodziców, nie biorą nas do siebie, gdy się starzejemy. Nie ma żadnego sensownego powodu, aby mieć dzieci, a jednak w epoce skutecznej antykoncepcji ludzie chcą mieć dzieci. Współczesne bodźce to rządzenie i wielkość".

Przez karty książki przewija się wiele autentycznych historii związanych ze strzelaninami w amerykańskich (i nie tylko) szkołach. Kiedy wrzucicie w wyszukiwarkę internetową nazwiska "bohaterów" tych tragedii, znajdziecie niesamowite informacje. Na przykład takie, które narratorka podaje przy historii Kipa Kinkela. "Mały Kipland (jego szkolny pseudonim - przyp. R.D.) wysyłał wiele "sygnałów ostrzegawczych", które nie zostały potraktowane z należytą powagą. W szkole średniej został uznany za Najbardziej Prawdopodobnego Sprawcę Trzeciej Wojny Światowej. Całkiem niedawno miał w klasie prezentację poświęconą problemom skonstruowania domowej bomby. Rozmiar jego inklinacji w kierunku rozmaitych rodzajów przemocy był ogromny i widoczny w większości nieszkodliwych zadań szkolnych. - Gdyby ćwiczenie polegało na opisaniu czynności, jakie można wykonywać w ogrodzie - powiedział jeden z uczniów - Kipland napisałby o masakrowaniu ogrodników. (?) A już najbardziej godne potępienia było to, że dzień przed strzelaniną został zatrzymany za posiadanie skradzionego pistoletu i z aresztu oddano go pod dozór rodziców (których Kinkel zabił przed strzelaniną w szkole - przyp. R.D.). W ten sposób świat dowiedział się, że niebezpieczni uczniowie zdradzają się swoim zachowaniem. Można ich zdemaskować, a co za tym idzie można ich powstrzymać".

Trudno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak wiele sygnałów ostrzegających przed tragediami w szkołach czy rodzinach ignorujemy.

Książka jest fascynującą, choć niełatwą lekturą, bo wciąż weryfikuje nasze proste hipotezy (niechciana ciąża, patologiczna rodzina, brak opieki ze strony dorosłych, brak motywacji życiowych, frustracja itd.). Książka nie jest dokumentacją jednej konkretnej strzelaniny szkolnej. Nie wyjaśnia, jak to się stało. Nie odpowiada na tytułowe pytanie, kto powinien rozmawiać o Kevinie.
Może my wszyscy?

R.D.