Jestem nikim. Doświadczenia przemocy domowej wychowanków domów dziecka

Katarzyna Kiwer

Niebieska Linia nr 2 / 2009

Skutki znęcania się psychicznego u wychowanków placówek widać gołym okiem. Niska samoocena, wrogość wobec świata i ludzi, nieufność, niezdolność do budowania więzi z innymi, zaburzenia psychiczne to tylko niektóre z nich. Istotne jest to, że przemoc psychiczna nie kończy się wraz z umieszczeniem dziecka w placówce (w odróżnieniu od innych form przemocy). Rodzice zaczynają stosować całkiem nowe formy przemocy, głównie w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej lub oszukania służb społecznych i organów ścigania.

W całej Polsce w domach dziecka przebywają tysiące dzieci, które zostały zabrane z domów rodzinnych na skutek różnorakich zaniedbań ze strony rodziców. Wiele się mówi o tym, jak nieprzyjazne są domy dziecka i jak trudno dzieciom żyć w warunkach placówki. Nie ulega wątpliwości, że tak właśnie jest. System rodzinnej opieki zastępczej i instytucjonalnej powinien być zreformowany tak, by dzieci odebrane rodzicom mogły żyć w spokoju i godnych warunkach. Jednak ważne jest, by mówić również o tym, po jakich przejściach i w jakim stanie psychicznym dzieci trafiają do placówek opiekuńczo-wychowawczych.

Art. 109 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego brzmi: "Jeżeli dobro dziecka jest zagrożone, sąd opiekuńczy wyda odpowiednie zarządzenia" (art. 109 § 1 k.r.o.). Mówi więc o niewłaściwym wykonywaniu władzy rodzicielskiej przez rodziców. Warto zauważyć, iż użyto w nim terminu "zagrożone". Przepis ma więc charakter prewencyjny, ma chronić dobro dziecka nie tylko w przypadku jego naruszenia, ale też prawdopodobieństwa naruszenia. Kwestia oceny tego prawdopodobieństwa należy oczywiście do sądu rodzinnego.

Art. 111 § 1 k.r.o. mówi, że: "Jeżeli władza rodzicielska nie może być wykonywana z powodu trwałej przeszkody albo jeżeli rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka, sąd opiekuńczy pozbawi rodziców władzy rodzicielskiej. Pozbawienie władzy rodzicielskiej może być orzeczone także w stosunku do jednego z rodziców". W wyniku zastosowania art.111 § 1 rodzice tracą wszelkie możliwości decydowania o losie swojego dziecka. Jak łatwo się domyślić, jest to rozwiązanie ostateczne.

Z analizy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wynika, iż dziecko trafia do domu dziecka z kilku powodów:
- w sytuacji, gdy rodzice nie wypełniają prawidłowo ról społecznych, a więc powodują zagrożenie naruszenia dobra swojego dziecka,
- w sytuacji, gdy rodzice rażąco nadużywają swojej władzy wobec dziecka,
- w sytuacji, gdy rodzice w sposób rażący zaniedbują swoje obowiązki względem dziecka.
Z tej analizy jasno wynika, że umieszczenie dziecka w placówce następuje po jego długotrwałym wychowywaniu się w środowisku dysfunkcyjnym. Patologie występujące w rodzinie biologicznej dzieci z placówek mają zróżnicowany charakter i natężenie.

Rodzina alkoholowa i inne problemy

Z analizy losów wychowanków domów dziecka wynika, że większość z nich wychowywało się w rodzinach alkoholowych. W związku z uzależnieniem rodziców w domach dzieci występowało szczególnie wysokie natężenie patologii i dysfunkcji. Były to przede wszystkim:
a. skrajne ubóstwo materialne oraz związane z nim niedożywienie dzieci i ich matek w okresie ciąży,
b. dramatyczny brak bodźców istotnych w rozwoju dziecka,
c. zaburzenia więzi lub jej brak pomiędzy dziećmi a rodzicami, również pomiędzy rodzeństwem,
d. brak stabilizacji, nieuregulowany tryb życia rodziny,
e. przemoc fizyczna,
f. przemoc psychiczna i emocjonalna
g. brak warunków do nauki,
h. różnego rodzaju choroby dzieci i ich rodziców lub ich ogólnie zły stan zdrowia.

Oprócz problemu alkoholowego rodziców przyczynami umieszczenia dziecka w placówce mogą być:
- niewydolność wychowawcza związana z niskim ilorazem inteligencji lub upośledzeniem umysłowym,
- niewydolność wychowawcza spowodowana przewlekłą chorobą fizyczną lub psychiczną,
- patologicznie ukształtowana osobowość rodziców lub jednego z nich,
- niewydolność wychowawcza związana z uzależnieniem od substancji psychoaktywnych, takich jak narkotyki, leki.

Oczywiście przyczyny umieszczenia dziecka w placówce mogą być inne, ale wydaje się, że wyżej wymienione występują najczęściej. Prawdziwą "plagą" w naszym kraju są oczywiście rodziny alkoholowe.

Wymienione powyżej konsekwencje choroby alkoholowej rodziców mają swoje skutki w życiu dzieci. Nikt tak naprawdę nie wie, ile dzieci w placówkach cierpi na FAS - alkoholowy zespół płodowy lub FAE - alkoholowy efekt płodowy. Wydaje się, że jest to dość duży odsetek, jednak diagnostyka takich dzieci w Polsce mocno kuleje, trudno więc o dokładne dane. O ile FAS diagnozowane jest stosunkowo często, o tyle na temat FAE wciąż niewiele wiadomo specjalistom mającym kontakt z wychowankami. Mamy więc w placówkach niezliczoną ilość dzieci, które cierpią na zaburzenia zachowania lub emocji i nie radzą sobie z obowiązkami szkolnymi. Przyczyn tych problemów zwykle nie szuka się w odległej przeszłości, mającej związek z zachowaniem matki w czasie ciąży.

Przemoc fizyczna i odrzucenie

Wiele z dzieci wykazuje różnorakie objawy syndromu stresu pourazowego (PTSD). Można się tylko domyślać, ile te dzieci przeżyły i jakie spustoszenie owe przeżycia zostawiły w ich psychice. Powszechnym źródłem syndromu stresu pourazowego jest doświadczenie przemocy fizycznej (maltretowania) ze strony rodzica. Jest to szczególnie istotna przyczyna problemów dzieci w funkcjonowaniu. Skala zjawiska jest ogromna.

Wychowankowie, którzy doświadczali przemocy w domu, nie potrafią wytworzyć więzi z żadną osobą dorosłą. Ich relacja z innymi ludźmi jest oparta na zimnej kalkulacji zysków i strat. Dotyczy to także relacji o charakterze wychowawczym. Pożądane zachowania dziecka są podejmowane przez nie tylko w obliczu realnych, szybkich do osiągnięcia korzyści. Dzieci "przemocowców" nie ufają nikomu, myśląc, że każdy chce je skrzywdzić. Osoby, które chcą im pomóc, traktują z podejrzliwością i uważnie obserwują.

Dzieci maltretowane i odrzucane przez bliskich notorycznie prowokują innych do kolejnego odrzucenia. Ten mechanizm objawia się zarówno w komunikatach werbalnych, jak i zachowaniach. Wychowankowie deklarują niechęć do wypełniania obowiązków, nienawiść do innych ludzi, lekceważący stosunek do świata. Chcą w ten sposób przekazać, że nie są warci naszego zaangażowania. Że są nikim. I najgorsze, że naprawdę tak myślą. Zrobią wszystko, by nie dopuścić do kolejnego odrzucenia.
Opisane wyżej zachowania stanowią szczególnie ważny problem dla rodzin adopcyjnych i zastępczych. To one ponoszą większość konsekwencji takiego funkcjonowania dzieci, bo dają dzieciom poczucie akceptacji i stwarzają możliwość pojawienia się poczucia bezpieczeństwa. To niezwykle rewolucyjne dla dotychczasowego pojmowania świata przez dziecko. Stwarza konieczność innego funkcjonowania, bardziej otwartego i uczuciowego. Dla wychowanka domu dziecka taka sytuacja jest trudna i zagrażająca, choć otoczeniu trudno to pojąć. 

Przemoc seksualna

Życie w rodzinie dysfunkcyjnej, w szczególności w rodzinie alkoholowej, predestynuje dziecko do bycia ofiarą różnego rodzaju przestępstw. Oprócz przemocy fizycznej, mam tu na myśli przemoc seksualną, o której obecnie wiele się mówi, lecz nie w tym kontekście. Niezwykle częste są przypadki, gdy w trakcie libacji alkoholowych "goście" rodziców próbują wykorzystać seksualnie dzieci gospodarzy. Scenariusz takich zdarzeń bywa różny. Czasem wystarczy sprawcy krótka chwila w pustym pokoju, a niejednokrotnie ma on "do dyspozycji" długie godziny nocne, w trakcie których wszyscy mocno śpią. Wiele z tych prób wykorzystania dziecka niestety się udaje. Dzieci pijanych rodziców mogą w takiej sytuacji liczyć tylko i wyłącznie na siebie. Rodziców nie obchodzi, gdzie dziecko śpi i z kim, nie mają kontroli nad osobami przebywającymi w domu. Nie jest istotne, kim są partnerzy do picia, ważne, że maja parę groszy na kolejną butelkę. Rodzice nie potrafią przewidzieć konsekwencji swojej beztroski. Łatwo się domyślić, iż niewiele dzieci ma w sobie tyle siły, by obronić się przed sprawcą. Zostają więc same z tym dramatem.

Takie sytuacyjne wykorzystanie dziecka może mieć równie tragiczne skutki, jak inne rodzaje przemocy seksualnej. Czynnikiem zwiększającym traumę dziecka w takiej sytuacji jest często reakcja rodzica, który bagatelizuje zdarzenie bądź nawet reaguje agresją i złością na ujawnienie przez dziecko swoich przeżyć. Taka reakcja dramatycznie zaburza relację dziecka i rodzica i powoduje, że dziecko czuje się opuszczone i bezwartościowe. Sprawca z kolei pozostaje bezkarny, a więc w oczach dziecka - bez winy. Logiczną konsekwencją jest w tym momencie przypisanie winy samemu sobie przez bezradne dziecko. Skutki takich wydarzeń będą długofalowe.

Nie należy zapominać, że sprawcą przemocy seksualnej w rodzinach alkoholowych może być też rodzic wychowanka. Mamy wtedy najczęściej do czynienia z sytuacją, w której dramat dziecka trwa bardzo długo i jest zupełnie ignorowany, ukrywany lub bagatelizowany przez resztę rodziny. Nie trzeba wyjaśniać, co to oznacza dla samej ofiary.

Wiele takich spraw ujrzy światło dzienne dopiero momencie kontaktu dziecka ze specjalistami, a więc np. w momencie umieszczenia dziecka w placówce. Trudno wtedy pociągnąć do odpowiedzialności sprawców wykorzystania, gdyż zazwyczaj upłynął już zbyt długi czas od zdarzenia. Zazwyczaj więc sprawy nie zgłasza się organom ścigania lub, w przypadku zgłoszenia, sprawy są umarzane. W większości przypadków nie ma to już dla wychowanka większego znaczenia. Istotna jest za to dla dziecka reakcja osoby dorosłej na ujawnienie wykorzystania. W takiej sytuacji dziecku należy udzielić wsparcia zgodnego z wytycznymi dotyczącymi kontaktu z dzieckiem ujawniającym molestowanie. Już na tym etapie mogą pojawić się problemy, gdyż w dalszym ciągu zbyt wielu specjalistów, w tym pedagogów i psychologów, nie posiada wiedzy na temat postępowania z dzieckiem ujawniającym przemoc seksualną. A przecież nie wolno nam w tej tematyce poruszać się po omacku. Zbyt często dzieci, zdobywające się przecież na ogromny wysiłek opowiedzenia o swoim dramacie, są przez zmieszanego specjalistę odsyłane do innej pani z placówki lub kierowane na badania. Zdarza się także, że pracownik placówki nie wierzy w słowa wychowanka. Takie potraktowanie dziecka powoduje powtórną wiktymizację i generuje kolejne problemy psychologiczne.

Skutki wykorzystania seksualnego u wychowanków domów dziecka mogą być bardziej niebezpieczne niż u dzieci z tzw. normalnych domów. Przyczyn jest kilka: po pierwsze, dzieci nie otrzymały w przeszłości odpowiedniej pomocy, a więc objawy mogły się rozwinąć i nasilić. Szczególnie widoczna i prezentowana jest erotyzacja zachowania. Drugą przyczyną jest fakt, iż wychowankowie domów dziecka niezwykle często z ofiar stają się sprawcami przemocy seksualnej. Z pewnością wpływ na to ma brak opieki psychologicznej, ale nie tylko. W placówkach mamy do czynienia z dużą grupą dzieci mieszkającą na ograniczonym terenie. W pokoju śpi po kilkoro dzieci. Jeżeli wśród nich pojawi się choć jedno odczuwające silny popęd płciowy (dotyczy to szczególnie dzieci upośledzonych umysłowo, choć nie tylko), łatwo może dojść do nadużycia innego wychowanka. Biorąc pod uwagę przeszłość dzieci i ich stan psychiczny, wychowankowie domów dziecka są łatwo dostępnymi ofiarami wykorzystania. Łatwo sobie wyobrazić, iż w takiej sytuacji liczba ofiar i sprawców stale rośnie, a problem rozprzestrzenia się na całą placówkę. Tematyka ta jest obecnie przedmiotem moich badań.

Przemoc psychiczna

Wychowankowie domów dziecka są niezwykle często ofiarami przemocy psychicznej i emocjonalnej ze strony rodziców. Wiadomo powszechnie, że taki rodzaj przemocy pozostawia trwałe i, w pewnym sensie, nieodwracalne zmiany w psychice dziecka. To bardzo niszczący rodzaj przemocy. Niezwykle istotny jest fakt, że dzieci doświadczyły takich zachowań ze strony osób najbliższych.

Skutki znęcania się psychicznego u wychowanków placówek widać gołym okiem. Niska samoocena, wrogość wobec świata i ludzi, nieufność, niezdolność do budowania więzi z innymi, zaburzenia psychiczne to tylko niektóre z nich. Istotne jest to, że przemoc psychiczna nie kończy się wraz z umieszczeniem dziecka w placówce (w odróżnieniu od innych form przemocy). Rodzice zaczynają stosować całkiem nowe formy przemocy, głównie w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej lub oszukania służb społecznych i organów ścigania. Wychowankowie narażeni są przede wszystkim na manipulacje ze strony rodziny. Są wtedy zmuszani do kłamstw lub zachowań przestępczych. Niestety, często jest tak, iż rodzice biologiczni dziecka nie mają ochoty ułatwiać dziecku pobytu w placówce. Robią więc wszystko, by dziecko nie mogło się w niej zaaklimatyzować. Najczęstszą praktyką (oczywiście oprócz okazywania wrogości i oczerniania pracowników placówki oraz innych osób zaangażowanych w sprawę) są wszelkie działania mające na celu wzbudzenie w dziecku poczucia odpowiedzialności, a więc i winy, za to, że znalazło się w placówce. Prowadzi to do wielu problemów emocjonalnych u dziecka, z zaburzeniami depresyjnymi i lękowymi włącznie. Równie niszczące są stałe zapewnienia ze strony rodziców o tym, iż dziecko wróci do domu, nawet w sytuacji, gdy nie ma takiej możliwości. Dziecko żyje wówczas w zawieszeniu, nie wie, czego może się spodziewać w przyszłości. Długo trwa, zanim straci nadzieję.

Na koniec

Niniejszy artykuł jest jedynie szkicem tego, co można napisać o przeszłości dzieci z domów dziecka. Porusza najważniejsze zagadnienia dotyczące doświadczania przez nie przemocy, stanowiąc jednocześnie wstęp do dalszych rozważań. Mam jednak nadzieję, że poruszyłam parę istotnych, i, co ważne, dotychczas pomijanych kwestii. A są one przedmiotem prowadzanych przeze mnie badań i analiz, które w przyszłości doczekają się osobnego opracowania.

K.K.