Spokojne matki 

Agnieszka Czapczyńska

Niebieska Linia nr 1 / 2011

Jeżeli chociaż jedno pokolenie podejmie trud zatrzymania przemocy, to istnieje szansa, że już w następnej generacji problem ten się nie pojawi. Dlatego inwestowanie w pracę z matkami jest bardzo twórczym i - miejmy nadzieję - skutecznym sposobem wprowadzania zmian w wielu rodzinach.

"Spokojnie kocham"

Pomysł programu "Spokojnie kocham" kiełkował w mojej głowie przez kilka ostatnich lat pracy interwencyjnej z kobietami w Ogólnopolskim Pogotowiu dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" IPZ. Kiedy towarzyszyłam moim klientkom w zatrzymywaniu przemocy, która była obecna w ich życiu, koncentrowałyśmy się zwykle wokół diady - sprawca (zwykle mężczyzna, partner) i ofiara (zwykle kobieta, partnerka). Nieco w tle pojawiała się perspektywa innych członków rodziny, przede wszystkim dzieci, będących świadkami i równocześnie ofiarami przemocy pomiędzy rodzicami. W pracy interwencyjnej punkt ciężkości leży po stronie zapobiegania potencjalnemu zagrożeniu życia i zdrowia ofiar, nie ma czasu na pracę nad jakością relacji.

Jakość relacji

Wielokrotnie miałam poczucie, że od tej jakości zależy, czy dziecku uda się zbudować swoje poczucie bezpieczeństwa, bycia kochanym, ważnym i akceptowanym. Zważywszy na fakt, że większość ojców - sprawców przemocy - zaprzecza problemowi i nie jest zainteresowana jakimkolwiek własnym rozwojem w jakimkolwiek zakresie, w tym również w obszarze rodzicielstwa, jedyne źródło zmiany sytuacji dziecka leży po stronie matki. Wzmacniając kobiety, dając im możliwość poszerzenia perspektywy widzenia wielu problemów dotyczących dzieci, wspomagając odbudowywanie zaufania do samych siebie, wyposażając w narzędzia służące poprawie komunikacji, wspiera się zarówno matkę jak i dziecko.

Trzymając się oczywistości tej tezy, pozostawało, i nadal jest dla mnie otwartym pytanie - jak robić to skutecznie? Znane i szeroko praktykowane metody pracy z matkami, bazujące na popularnym nurcie warsztatów umiejętności wychowawczych, rozwijają komunikację opartą na wzajemnej empatii, ujawnianiu swoich uczuć i potrzeb, oddzielaniu ocen od opisu zachowania drugiej osoby. Mam bardzo dobre doświadczenia dotyczące prowadzenia tych warsztatów, ale uważam, że powinny być one przystosowywane do bardzo specyficznej sytuacji matek, które doświadczyły przemocy. Zdarzało mi się obserwować, jak kobiety szybko i z wielkim zapałem uczyły się nowych zachowań oraz równie szybko w momentach nasilenia się kryzysu związanego z przemocą, wracały do swoich starych wzorców komunikowania się z dzieckiem. Warsztaty umiejętności wychowawczych przyjmują milczące założenie, że generalnie rodzice mają pozytywny stosunek do własnych dzieci, a trudności relacyjne wynikają z braku pozytywnych wzorców komunikowania się ze sobą. Wystarczy zatem zastąpić język "szakala" językiem "żyrafy" i uda nam się przywrócić dobrostan w relacji. Tak zapewne bywa w przypadku bardzo wielu rodziców. W rodzinie, w której przez lata działa się przemoc, jest to bardziej skomplikowane.

Stosunek matek do ich dzieci bywa ambiwalentny, a przemoc nasila chaos sprzecznych uczuć. Jak w kotle miesza się miłość, złość, bezsilność, poczucie winy, lęk i wiele innych emocji.

Dziecko - instrumentem w rękach ojca

Sprawcy przemocy zwykle wykorzystują relacje pomiędzy matką a dzieckiem, aby za jego pośrednictwem stosować wobec niej przemoc. Odbywa się to na wiele sposobów. Zbierając doświadczenia moich klientek, mogę wyliczyć kilka "najpopularniejszych":

Relacje matka - dziecko

Lista tych zachowań może być o wiele dłuższa, efekt jednak zawsze pozostaje ten sam - pogorszenie relacji między kobietą a jej dzieckiem. Matki, ofiary przemocy ze strony swoich partnerów, powoli tracą bliski kontakt z własnym dzieckiem, doświadczają odrzucenia lub same odrzucają dziecko, trudno im oddzielić uczucia wobec sprawcy od uczuć wobec syna czy córki, którzy kopiują zachowania ojca.
Moje klientki mówią: "Czasami patrzę na moją córkę i widzę w niej jej ojca - ma taki ton głosu jak on, patrzy na mnie tak jak on, słyszę jego słowa jakby stał koło mnie", "Kiedy dziecko wraca z wizyt u ojca, czuję jakby przestawało być moim dzieckiem. Robi się agresywne, upokarza mnie, nie mam z nim kontaktu. Dopiero po kilku dniach wszystko wraca do normy, robi się takie jakie znam", "Rozumiem, że chłopiec potrzebuje ojca i nie bronię mu kontaktów, ale nie jestem w stanie zaakceptować tego, że on upodabnia się do swojego ojca. Boję się, bo zaczynam widzieć w moim synu sprawcę".

Kobiety winią same siebie za trudne zachowania dziecka i własne uczucia niechęci wobec niego. Myślą o sobie "jestem złą matką, bo nie umiem kochać tak jak inne kobiety". Społeczny obraz matki, to przecież kobieta, która jest bezgranicznie otwarta i potrafi znieść dla dobra dziecka wszystko. Wiele kobiet podejmuje ogromny wysiłek pracy wewnętrznej, która pozwala oddzielić swoje uczucia wobec sprawcy od uczuć wobec dziecka, patrzy na trudne zachowania dziecka z perspektywy współczującego dorosłego, a nie ofiary. Jest to jednak praca wymagająca odwagi ujawnienia tego, że jest im trudno kochać własne dziecko. To wielkie tabu w naszej kulturze, uznającej za oczywistość bezwarunkową miłość kobiecego serca.

Jest w tej sytuacji też paradoks polegający na tym, że kobiety uważające się za złe matki, są realnie bardzo często jedynymi opiekunkami dziecka, troszczącymi się o jego codzienne potrzeby. To jednak nie podnosi ich rodzicielskiej samooceny, ponieważ kulturowa poprzeczka, jaką sobie stawiamy jako matki, jest postawiona o wiele wyżej. Nie uwzględnia też faktu, że trudno jest zbudować mocną więź, jeśli druga dorosła osoba w związku ciągle niszczy to, co udało nam się stworzyć.

Pracując z matkami, które doświadczyły przemocy, należy w klasycznej formule warsztatów umiejętności wychowawczych uwzględnić tę właśnie specyfikę. Oznacza to, że poza wyposażeniem kobiet w cenne umiejętności komunikacji bez przemocy, trzeba stworzyć bezpieczną i rozległą przestrzeń na wyrażanie trudnych uczuć wobec dziecka.

Często w moim doświadczeniu wygląda to tak, że dopiero po dotarciu do własnej, głęboko ukrytej złości, lęku, bezsilności, kobiety są w stanie poczuć prawdziwą bliskość wobec dziecka. Bez tej więzi umiejętności komunikacyjne są tylko protezą dobrej relacji.
Mój autorski program "Spokojnie kocham", realizowany w ramach działalności Fundacji Miejsce Kobiet, był próbą stworzenia warsztatu, który z jednej strony dostarczy kobietom konkretnych umiejętności psychologicznych, a równocześnie da przestrzeń do pracy z własnymi zablokowanymi emocjami.

Uczestniczki spotkań i ich dzieci

W grupie wzięło udział 16 kobiet, które doświadczyły przemocy w rodzinie i są równocześnie matkami. Zaprosiłam do zajęć kobiety, które aktualnie nie doświadczały przemocy lub też miały poczucie, że potrafią na tyle dobrze postawić swoje granice wobec sprawcy, że nie jest im już potrzebna praca interwencyjna. Dominującą motywacją zgłaszających się kobiet była chęć poprawy swojego funkcjonowania w związku z dzieckiem/ćmi. W grupie były zarówno kobiety z małymi dziećmi jak i całkiem już dorosłymi, kobiety z jedynakami jak i wielodzietne (troje lub czworo dzieci).

Przebieg spotkań

Grupa pracowała bardzo intensywnie. Spotkałyśmy się podczas trzech sesji trwających po 20 godzin każda, odbywających się w odstępach co 2-3 tygodnie. W sumie było to 60 godzin pracy warsztatowej. Tempo wynikało z krótkiego czasu, jakim dysponowałam na realizację projektu (w planach, przerwy między sesjami miały trwać ok. 3-4 tygodni). Konsekwencje tego rytmu były dwojakie. Z jednej strony uczestniczki mówiły, że jest im trudno "życiowo". Dla kilku kobiet było to pierwsze od wielu lat wyjście z domu na tak długi czas i tak często. Budziło to w nich poczucie winy, że poświęciły tyle czasu "tylko dla siebie". Czasami (np. matkom samodzielnie wychowującym dzieci) było trudno przyjść na kolejne warsztaty, ponieważ nie miały na ten moment zapewnionej dla nich opieki. Z drugiej strony intensywność spotkań oraz bardzo mocna dynamika pracy w grupie wytworzyły silną więź między uczestniczkami. Pracowałam metodami terapii przez sztukę - pracy z bajką, odgrywania ról rodzinnych, wizualizacji, tworzenia spontanicznych rysunków. Wprowadziłam elementy edukacyjne, pochodzące z nurtu komunikacji bez przemocy. Pierwszy dzień każdej dwudniowej sesji poświęcony był "kobiecie", drugi "dziecku".

Dzień "kobiety" był przestrzenią na przyjrzenie się "samej sobie", swoim przekonaniom na różne tematy, uczuciom, potrzebom. Był to dzień dotykania różnych emocji mających związek z przemocą jakiej doświadczyły, niejednokrotnie było to bardzo trudne dla kobiet. Dzień "dziecka" miał bardziej charakter edukacyjny, uczestniczki ćwiczyły umiejętności rozpoznawania potrzeb swoich i dziecka, wyrażania uczuć, rozwiązywania konfliktów z dzieckiem itp.

Zauważyłam, że wiele kobiet w grupie posiadało dużą samoświadomość i wiedzę na tematy wychowawcze. Bardziej niż edukacji potrzebowały przestrzeni na uważny kontakt z samą sobą. Podczas kolejnych spotkań zaczęłam więc wydłużać część temu poświęconą. Wprowadziłam też elementy edukacyjne dotyczące rozpoznawania przemocy, przede wszystkim psychicznej, ponieważ okazało się, że jest to wiedza pomagająca bardziej obiektywnie spojrzeć na różne reakcje, zarówno swoje jak i dzieci. Owocem tej edukacji stała się ulotka na temat rozpoznawania przemocy psychicznej, którą przygotowałyśmy w ramach projektu i przekazałyśmy warszawskim organizacjom pozarządowym.

Podsumowanie przebiegu programu

Na podstawie analizy dwóch rodzajów ankiet, których użyłam do ewaluacji programu, zauważyłam, że zajęcia bardzo pozytywnie wpłynęły na różne obszary funkcjonowania kobiet. Uczestniczki doświadczyły wzrostu kontroli nad własnym życiem, zrobiły się bardziej samodzielne w podejmowaniu decyzji. Wzrósł poziom ich akceptacji wobec samych siebie, poczucia własnej wartości, pozytywnego myślenia o sobie. Wzrosła także umiejętność stawiania granic innym oraz poczucie wpływu na własny los. Uczestniczki biorące udział w programie zaczęły w bardziej pozytywny sposób myśleć o własnej przyszłości. Wzrósł poziom otwartości na nowe kontakty z ludźmi i zadowolenie z kontaktów z własnymi dziećmi. Wzrosła umiejętność radzenia sobie w sytuacjach konfliktowych z dziećmi, wiedza na tematy wychowawcze i wiedza umożliwiająca rozpoznawanie przemocy w relacjach. Nie zmienił się natomiast poziom zaufania wobec wsparcia innych. Zarówno na początku jak i pod koniec spotkań uczestniczki uważały, że wsparcie innych osób, będących w podobnej sytuacji, pomoże im w pokonywaniu problemów.

Kobiety podkreślały wartość zajęć z następujących tematów:

Brakowało im jednak takich tematów jak seksualność i zdrowe relacje z mężczyznami. Chciałyby w przyszłości, w trakcie spotkań więcej ćwiczeń relaksacyjnych oraz ogólnie dłuższego czasu trwania programu.

Przykładowe wypowiedzi uczestniczek na temat korzyści z uczestnictwa w zajęciach:

Zauważyłam, że nie stawiam wystarczających granic moim dzieciom.

Zobaczyłam, że manipulacja i zaniechanie to też przemoc.

Wzbogaciłam swoją wiedzę o komunikowanie się bez przemocy.

Zaczęłam wyznaczać granice w relacjach z innymi.

Otworzyłam się na własne emocje, w szczególności na złość.

Program pomógł mi zorientować się w swojej sytuacji i zobaczyć ją wyraźniej.

Lepiej zrozumiałam mechanizmy stosowania przemocy.

Nie mam obaw przed otwarciem się przed córkami.

Wiem co robić, aby nie stać się agresorem, a także jak dostrzec manipulację i powiedzieć "nie zgadzam się".

Teraz lepiej dogaduję się z córkami, łatwiej mi z nimi rozmawiać.

Bardziej cenię to, że jestem kobietą.

Refleksje osobiste

Jeśli chodzi o mnie, wzbogaciłabym program o wiele więcej tematów, niż te, o których wspomniały w swoich ankietach uczestniczki. Dodałabym odkrywanie i transformowanie wzorców pochodzących od rodziców, odnajdywanie własnych zasobów, kontakt z kreatywnością, szukanie indywidualnej ścieżki w świecie i kilka innych. Nie pozwolił na to czas. Ale nawet to, co wydarzyło się podczas trzech weekendowych spotkań było dla mnie, autorki i prowadzącej, dobrym oraz poruszającym w wielu momentach doświadczeniem, dającym poczucie sensu tego co robię. Jestem przekonana, że im mocniejsze, bardziej świadome i niezależne stają się matki, tym mocniejsze, bardziej świadomie i niezależne będą też ich dzieci. Wierzę, że jeżeli jedno pokolenie podejmie trud zatrzymania przemocy, to istnieje szansa, że problem ten nie pojawi się już w następnej generacji. Inwestowanie w pracę z matkami jest bardzo twórczym sposobem wprowadzania zmian do wielu rodzin.

 "Spokojnie kocham" - autorski program dla matek, które doświadczyły przemocy w rodzinie, realizowany był  w ramach dotacji Urzędu Miasta Stołecznego Warszawa dzielnicy Śródmieście w okresie od października do grudnia 2010 roku.

Agnieszka Czapczyńska - psycholożka, arteterapeutka, trenerka warsztatu PTP, specjalistka w zakresie pomocy ofiarom przemocy w rodzinie, tworzy Fundację Miejsce Kobiet.