Prezydentka Kobiet

Monika Ksieniewicz

Niebieska Linia nr 3 / 2011

Według Michelle Bachelet poprawa sytuacji kobiet jest działaniem finansowo/polityczno/społecznym - bez każdego z tych elementów nie ma postępu. Bez politycznej woli nie ma nakładów finansowych, a bez tego - żadnych działań i zmian społecznych.

Od kilku lat mówiło się w ONZ o reformie tej instytucji, o tym, że komórki ds. awansu kobiet nie mają zbyt dużego budżetu, a ich szefowe władzy. Po kilku latach trudnych negocjacji państwa członkowskie zdecydowały, że powstanie samodzielna jednostka ONZ "Kobiety" na mocy rezolucji ONZ 64/289 z 2 lipca 2010 roku.

UN "Kobiety" wchłonęła DAW, INSTRAW, OSAGI oraz UNIFEM. Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Moon na szefa tej agencji powołał Michelle Bachelet, która nie tylko została dyrektorką wykonawczą Jednostki Narodów Zjednoczonych ds. Równości Płci i Uwłasnowolnienia Kobiet (UN Women) z budżetem 500 mln dolarów, ale również, jako podsekretarz generalna ONZ, otrzymała realną władzę.

Kim jest szefowa UN "Kobiety"?

Verónica Michelle Bachelet Jeria jest socjalistką, sprawowała urząd prezydenta konserwatywnego i katolickiego Chile w latach 2006-2010 jako pierwsza kobieta na tym stanowisku w historii kraju. Sztandarowym hasłem wyborczym jej kampanii było kontynuowanie przekształceń gospodarki wolnorynkowej, przy jednoczesnym zwiększeniu świadczeń socjalnych, po to by zmniejszyć przepaść między bogatymi i biednymi.

Bachelet z wykształcenia jest pediatrą i wojskowym epidemiologiem. Służyła jako minister zdrowia i minister obrony w administracji prezydenta Ricardo Lagosa. Jest agnostyczką, samotnie wychowuje trzech synów. W 2008 roku magazyn "TIME" ulokował jej nazwisko na 15. pozycji na swojej liście 100 najbardziej wpływowych ludzi świata. W 2009 roku magazyn "Forbes" umieścił ją na 22. miejscu w rankingu 100 najpotężniejszych kobiet na świecie. Ciekawe, które miejsce zajmie w 2011 roku? Czeka ją dużo pracy jako szefową największej organizacji działającej na rzecz poprawy sytuacji kobiet na świecie.

Na spotkaniu w Komisji Europejskiej, wielokrotnie podkreśliła rolę organizacji pozarządowych, w walce o obecny kształt ONZ "Kobiety". Mówiła o szczególnej roli lokalnych aktywistek, które naciskają na polityków w celu poprawy sytuacji kobiet na całym świecie.

Liderka i aktywistka kobiet na całym świecie

Od powołania na urząd Bachelet jest prawie cały czas w podróży - kobiety na całym świecie nie mogą się doczekać kiedy odwiedzi ich kraj. Dyrektorka biura jednostki w Brukseli poinformowała mnie, że dostaje dziesiątki listy, w których kobiety zapraszają Bachelet do swojego kraju, żeby zainspirowała inne kobiety do działania. W listach, które napływają do ONZ, mówią o swoim podziwie dla Michele Bachelet i wyrażają nadzieję, że w końcu coś się zmieni - szczególnie w krajach arabskich. Obecne wydarzenia w Tunezji, Egipcie i Libii umożliwiły kobietom wypowiedzenie swoich oczekiwań co do przyszłego kształtu demokracji w tych krajach. Paradoksalnie - rewolucje zawsze sprzyjały kobietom.  

Bachelet opowiadała o swojej podróży do Kairu, podczas której słuchała, jak wielką nadzieję mają młode aktywistki na demokratyzację kraju i jak bardzo liczą na sprawiedliwość społeczną. Spotkanie z nimi odbyło się w małym pokoju. Egipcjanki miały laptopy i komórki, za pomocą których twittowały i umieszczały na facebooku wypowiedzi swojej liderki. Dzięki tej "internetowej rewolucji", przesłanie szefowej UN "Kobiety" usłyszało nie 100, ale tysiące, może nawet milion dziewcząt! Kobiety na całym świecie czekały na taką liderkę z prawdziwego zdarzenia.

Zmiany w świadomości społecznej - walka z dyskryminacją kobiet

Mamy XXI wiek, masę rezolucji i kodeksów, tymczasem kobiety stanowią tylko 19% przedstawicieli parlamentów krajowych i rządów. Mimo że w większości krajów ONZ są uregulowania prawne, brakuje postępów w ich stosowaniu. 2/3 analfabetów na świecie to kobiety. Tam, gdzie jest prawo i przymus chodzenia do szkoły, występują inne problemy, np. kobiety zarabiają średnio 20% mniej niż mężczyźni za pracę o tej samej jakości i wartości - im bogatsze państwo, tym większe dysproporcje! Ponadto tylko 8% kobiet bierze udział w negocjacjach pokojowych.

Sfera zainteresowania ONZ "Kobiety" dotyczy przede wszystkim działań związanych z poprawą sytuacji kobiet na świecie, na początek z ich udziałem w polityce. Największą liczbę przedstawicielek płci żeńskiej w polityce mają państwa: Rwanda, Afryka Południowa i Nepal. Jedynie w 28 państwach na świecie w sferach podejmujących znaczące decyzje znalazło się co najmniej 30% kobiet. Wśród tych krajów aż 23 posiada specyficzne ustaw dotyczące kwot, a osiem z nich znajduje się w Unii Europejskiej. Polska dołączyła do tego szacownego grona, kiedy w styczniu tego roku prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę kwotową.

Kolejnym, żelaznym punktem programu nowej agencji jest promowanie niezależności ekonomicznej kobiet. Kobiety na przykład w Afryce produkują żywność dla całego świata, a same cierpią z powodu ubóstwa. W Tanzanii rolnictwem parają się głównie kobiety, a tylko 2% z nich jest właścicielkami ziemi. W kraju tym, gdzie jest duża śmiertelność z powodu AIDS, w przypadku gdy umiera mąż, jego ziemia jest dziedziczona przez syna lub brata.

Równość płci musi stać się rzeczywistością - czytamy na stronie internetowej - www.unwomen.org.  Bachelet wielokrotnie podkreślała, że do końca kadencji chciałaby doprowadzić do zmiany świadomości społecznej, by przywódcy światowi nie mówili o problemach kobiet, tylko o wspólnym problemie! "Do kuchni już nie wrócimy" - te słynne słowa z jej przemówienia z okazji obchodów 100-lecia Międzynarodowego Dnia Kobiet w ONZ stały się inspiracją dla milionów kobiet na całym świecie.

Palące problemy

Michele Bachelet, zanim została prezydentką, w latach 90. była ministrem zdrowia, a następnie pełniła funkcję  ministra obrony narodowej, dlatego tak bliskie są jej zagadnienia dużej śmiertelności matek i dzieci w trakcie porodów, a także zwiększenie udziału kobiet w procesie budowania pokoju. Jest bardzo zaniepokojona tym, że w Autonomii Palestyńskiej cały czas utrzymuje się najwyższa na świecie umieralność noworodków. Chce zaprosić do wymiany dobrych praktyk w tym zakresie wszystkie regiony, w których taki problem występuje. Czasami jest to spowodowane brakiem elementarnej wiedzy z zakresu higieny lub brakiem położnych przy porodach - jak to miało miejsce w Boliwii, Paragwaju i Ekwadorze - co odkryła podczas jednej z oficjalnych wizyt jeszcze jako prezydentka Chile. Rocznie średnio 500 tys. kobiet na świecie umiera na skutek powikłań w czasie porodów.

Michelle Bachelet zajmuje się także trudną sytuacją kobiet w 28 miejscach na świecie, gdzie obecnie trwają operacje pokojowe ONZ. W dokumentach rzadko mówi się o przemocy seksualnej wobec kobiet jako jednym ze sposobów na pokonanie wroga czy o gwałcie jako zbrodni wojennej. Na 500 ostatnio podpisanych porozumień pokojowych, tylko 18 wspomina o roli pań w procesie demokratyzacji. Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1325 na temat udziału kobiet w konfliktach zbrojnych obchodziła rok temu huczne 10 urodziny, ale postęp w jej wdrażaniu w krajach ONZ jest niewielki. Potrzebne są nowe modele szkoleń dla kobiet-żołnierzy. Coraz więcej z nich powinno brać udział w misjach stabilizacyjnych, ponieważ  mają lepszy kontakt z ludnością cywilną, ale także są bardziej skuteczne w misjach wczesnego ostrzegania. Według Bachelet kobieta z bronią symbolizuje siłę. Na wielu zdjęciach jest ona stylizowana na kobietę-żołnierza. Wielokrotnie podawała publicznie przykład Liberii, gdzie w wojsku istnieje specjalna żeńska jednostka, która od momentu powstania szczyci się samymi sukcesami.

Jedną z ulubionych postaci Michele Bachelet jest Eleonora Roosvelt. Nieustannie przywołuje jej postać i osiągnięcia. Bachelet pyta, czy Roosvelt byłaby szczęśliwa, że powstało ONZ "Kobiety" i jednocześnie odpowiada, że zapewne powiedziałaby: "Żartujesz? 60 lat po powstaniu ONZ?" Lepiej późno niż wcale - pozytywnego nastawienia i optymizmu na pewno nie brakuje szefowej największej komórki na świecie ds. kobiet. Polityczna poprawność nakazuje przywódcom krajów mówić o działaniach na rzecz poprawy sytuacji kobiet, a jej trudnym - czego nie ukrywa - zadaniem jest monitorowanie czy za tymi słowami faktycznie stoją czyny.

Odwaga w mówieniu niewygodnych prawd

Wielką zaletą szefowej ONZ "Kobiety" jest jej talent erystyczny i mówienie z pasją: wszędzie doszukuje się analogii, przemówienia ilustruje przykładami prawdziwych historii, nierzadko zaczerpniętych z własnego, bogatego w doświadczenia, życia. Kiedy była prezydentką Chile, ktoś publicznie zapytał ją czy zabierze syna do lekarza, bo akurat był chory. Mężczyźnie nikt nie odważyłby się publicznie zadać takiego pytania.

Miałam okazję dwa razy wysłuchać na żywo jej wystąpień - jest znakomitą mówczynią, nie czyta z kartki, wtrąca dykteryjki, nie ucieka od trudnych pytań. W Parlamencie Europejskim, pośród barokowych przemówień niektórych eurodeputowanych, padło pytanie o budżet. Bachelet powiedziała, że nauczona doświadczeniem mogłaby wygłosić dyplomatyczny bełkot typu: "dziękuję za pytanie, to bardzo ważne pytanie bla bla bla...", ale powiedziała, że jest zmęczona nieustającym mydleniem oczu przez niektórych polityków i powie szczerze, że to trudna działka - sponsorzy nie są tak hojni jak kiedyś z powodu kryzysu gospodarczego, a bez pieniędzy nie ma inwestycji w politykę społeczną! Jej praca polega głównie na przekonywaniu mężczyzn, bo to oni, w  przeważającej mierze, stoją na czele rządów - że inwestycja w kobiety ma sens i się opłaca, gdyż to dzięki ich pracy i wysiłkowi edukowane są kolejne pokolenia.

Przyszłość w rękach kobiet

Bachelet mówiła, że życie współczesnej kobiety jest wyczerpujące: one chcą być prymuskami, chcą być idealnymi partnerkami, matkami, pracownicami itp., a to mordercza praca bez wytchnienia, o czym ona doskonale wie, bo jest samotną matką. Dlatego też nowa agencja ONZ ma pomóc kobietom pogodzić te wszystkie role - dzięki współpracy z mężczyznami, nie tylko w sferze polityczno-gospodarczej, ale również domowo-rodzinnej. Ważna jest także rola mentoringu - starsze kobiety powinny wychować co najmniej jedną następczynię w swojej zawodowej dziedzinie. Jedną z wielu jej misji jest pokazywanie, jak wiele świat traci na ignorowaniu talentów kobiet.

Z wizyty w Finlandii przywiozła dykteryjkę o prezydentce tego kraju, która podczas roboczej wizyty w przedszkolu zapytała małego chłopca czy chciałby zostać prezydentem. Odpowiedział zupełnie serio, że w jego kraju prezydentem może zostać tylko kobieta. Warto dodać, że premierem w Finlandii jest również kobieta. Szkoda, że takie historyjki w przeważającej części świata brzmią jak science fiction... Miejmy nadzieję, że Michelle Bachelet to zmieni!

dr Monika Ksieniewicz - radca w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.