Budzenie tygrysa

Małgorzata Sieczkowska

Niebieska Linia nr 3 / 2013

Trauma jako potencjalne źródło sprawstwa przemocy

Sprawcy przemocy noszą w sobie traumę, której źródłem mogą być zarówno akty przemocy dokonywane wcześniej na nich samych, jak i tak odległe od przemocy zdarzenia losowe jak wypadki komunikacyjne, operacje chirurgiczne lub inne zdarzenia potencjalnie zagrażające życiu, które mają w swojej biografii, choć niekoniecznie w pamięci, a które często bywają ignorowane przez nich samych oraz przez profesjonalistów pracujących z nimi nad zmianą zachowań.

Trauma jest zapisana w ciele, a ściślej rzecz ujmując – w systemie nerwowym. Pracujmy więc nie tylko z umysłem klienta, ale i z ciałem! Pomóżmy mu dotrzeć do świadomości ciała. To mu pozwoli zmniejszyć lub ostatecznie pozbyć się nierozładowanego napięcia traumatycznego. Poznanie tego machanizmu pomoże nam, terapeutom i edukatorom, zrozumieć i zawiadywać także własnymi traumami, których nie sposób uniknąć w życiu.

Trauma jest faktem wszechobecnym w naszym życiu. Nie musi jednak być wyrokiem na całe życie. Traumę można nie tylko leczyć, ale właściwie potraktowana może stać się jedną z najistotniejszych sił w psychicznym, społecznym i duchowym przebudzeniu człowieka.

Peter Levine

Dr Peter Levine, twórca Somatic Experiencing (SE) amerykański psycholog, biofizyk i terapeuta stworzył metodę terapii traumy opartą na doświadczaniu somatycznym. Levine jest założycielem ośrodka badawczego i szkoleniowego SE Trauma Institute w Boulder, Kolorado, USA; wykształcił wraz ze swoim zespołem ponad 8000 terapeutów w kilkudziesięciu krajach. W Polsce odbyło się dotychczas kilka wykładów na ten temat i jedno szkolenie dla lekarzy, terapeutów i edukatorów.

Somatic Experiencing® to krótkoterminowa metoda leczenia traumy, należąca do nurtu obejmującego pracę ze świadomością ciała (body-mind therapy). Neurobiologiczne podstawy tego podejścia w połączeniu z najnowszą wiedzą na temat stresu pourazowego pozwoliły stworzyć spójną metodę, którą chętnie praktykują lekarze i terapeuci różnych specjalności. Metoda SE jest stosowana w leczeniu zaburzeń posttraumatycznych, ze szczególnym pożytkiem w leczeniu traumy szokowej: od przypadkowych upadków i zranień, poprzez psychofizyczne następstwa wypadków samochodowych, inwazyjnych procedur medycznych, nieoczekiwanego ataku i traumy przemocy domowej, aż do leczenia przeżyć wojennych i następstw katastrof naturalnych. SE stosuje się także w terapii traumy okresu rozwojowego, w leczeniu urazów psychicznych i emocjonalnych, w tym urazu bycia świadkiem zdarzeń traumatycznych.

SE ma również zastosowanie w leczeniu późnych następstw traumy, wyrażających się w przewlekłych zaburzeniach typu: chroniczne zmęczenie, fibromialgia, przewlekła depresja, uogólniony ból i inne. SE należy do tzw. naturalistycznych szkół terapii, odwołuje się do naturalnych procesów samonaprawczych w ciele, oferując potężne i rozbudowane instrumentarium lecznicze.

Co to jest trauma?

Trauma wiąże się zazwyczaj z przekroczeniem granic ciała. Choć wszystko, co traumatyzuje psyche człowieka (deprywacja sensoryczna, nękanie słowem, obrazem czy dźwiękiem) zawsze ma także odzwierciedlenie w ciele. Do traumy, oprócz oczywistych aktów przemocy czy klęsk żywiołowych, Levine zalicza wszelkie drobne upadki, wypadki drogowe, w tym niedoceniane „stłuczki”, wypadki rowerowe i piesze, a także zabiegi operacyjne oraz inwazyjne procedury medyczne czy długotrwałe unieruchomienie po złamaniach, zwłaszcza w dzieciństwie; także nadmierny hałas, skrajne zimno, wczesne osierocenie oraz opuszczenie, które się zdarza np. u dzieci izolowanych od rodziców podczas długotrwałego leczenia szpitalnego.

Levine w swoim podejściu łączy własne wieloletnie badania nad stresem u ludzi z obserwacją jak zwierzęta w naturze radzą sobie z nieustającym zagrożeniem życia, czyli stałym i rzeczywistym wyeksponowaniem na traumę. Zaobserwowany u zwierząt proces walki, ucieczki, zamrożenia i wytrząsania traumy zachodzi w sposób niemalże identyczny jak u ludzi. U nas często jednak pozostaje nierozpoznany, a przez to zatrzymany w ciele, co zwykle nie daje szans na naturalne pozbycie się resztek traumatycznej energii z organizmu. Drżenie ciała, które występuje kilka godzin po traumatycznym zdarzeniu, czyli wtedy, kiedy jest już bezpiecznie, to naturalny proces rozładowywania nadmiaru energii przetrwania z organizmu. Nie należy się więc go obawiać ani tłumić, a jedynie pozwolić ciału na autoregulację. Samo rozładowywanie poprzez drżenie to jednak za mało. Levine proponuje w stworzonej przez siebie metodzie terapii traumy cały szereg działań, obejmujących drobny ruch, dźwięk, a przede wszystkim świadome śledzenie każdego doznania w ciele, by w połączeniu z wewnętrznym obrazem i odczytaniem jego znaczenia, doprowadzić do naturalnego dopełnienia biologicznego cyklu i powolnego uwolnienia energii traumy z organizmu. Ten złożony i wieloaspektowy proces terapeutyczny metodą SE nazwał renegocjacją traumy.

Trauma jako zjawisko energetyczne w systemie nerwowym

W swoim rozumieniu traumy Levine odwołuje się m.in. do ogłoszonej w latach 60. XX wieku koncepcji trójjedynego mózgu Paula McLeana, amerykańskiego neuropsychiatry, który mówi o trzech samodzielnie funkcjonujących częściach mózgu: pień mózgu, czyli tzw. mózg gadzi, ewolucyjnie najstarszy (instynkty), limbiczny (uczucia) oraz kora nowa (myślenie racjonalne).

Podczas zdarzenia traumatycznego zawsze dochodzi do wzbudzenia gigantycznej energii w systemie nerwowym, która ma posłużyć przetrwaniu. Jak to zostało opisane przy badaniach nad stresem traumatycznym, podczas zagrażającego życiu zdarzenia mózg gadzi, instynktowna część naszego mózgu, wydaje dyspozycję „walcz albo uciekaj”. Jeśli „walcz” – to impuls nerwowy z mózgu biegnie do rąk, a w ślad za nim napływa krew, co zwiększa siłę mięśni, by można było walczyć, a właściwie zabić (!) przeciwnika. Jeśli natomiast instynktowne rozpoznanie sytuacji zagrożenia każe uciekać (większy przeciwnik lub jest ich kilku), wówczas energia systemu nerwowego przyczynia się do natychmiastowego przepchnięcia krwi do nóg, by zwiększyć siłę tamtych mięśni, szybciej uciekać i tak ujść z życiem! Jeśli natomiast niemożliwa jest ani walka ani ucieczka (np. kiedy napastnikiem jest rodzic, a więc „zwierz większy” i nie ma szans na walkę z nim lub też kiedy rzecz się dzieje w domu, czyli nie ma dokąd uciekać), wówczas instynktownie pojawia się w całym ciele „zamrożenie” po to, by nie walczyć, nie uciekać, a jedynie i aż przetrwać! W reakcji tzw. zamrożenia dochodzi w ciele do natychmiastowego zatrzymania wzbudzonej wcześniej gigantycznej energii, która miała być przeznaczona do obrony, a tymczasem zatrzymała się, zastygła w systemie nerwowym, doprowadzając ciało do bezruchu, skamienienia, chwilowego paraliżu, by w ten sposób, niemalże nie oddychając, przetrwać. Stan zamrożenia ma zresztą dwojaki cel: przetrwać jakiś czas w bezruchu, unikając w ten sposób ataku lub nie czuć bólu na wypadek ataku. To nasza zwierzęca natura. Dochodzi wówczas do dysocjacji, tajemniczego i nie do końca poznanego mechanizmu, który pozwala nam nie czuć bólu i „wyjść z ciała”, a czasami widzieć je z boku lub z góry. Wydaje się, że ewolucja wyposażyła nas w naturalny przeciwbólowy sposób na ostatnie chwile życia. 

Nierozładowana energia traumy

Trauma jest być może najbardziej unikaną, ignorowaną, umniejszaną, zaprzeczaną, pełną nieporozumień i nie leczoną przyczyną ludzkiego cierpienia.

Peter Levine

Jeśli jednak przeżyjemy, to co ciało wówczas ma zrobić z tą gigantyczną zatrzymaną w nim energią? Musi ją rozładować i zwykle – jak to obserwujemy u zwierząt – rozładowuje ją poprzez niekontrolowane drżenie mięśni, krzyk, płacz, ruchy rąk jak przy atakowaniu innych (dziecko bijące matkę, po tym jak zaatakowało je inne dziecko), nadruchliwość, tendencję do nieuzasadnionej ucieczki (częsta reakcja po wydostaniu się z samochodu tuż po wypadku) lub nadmiarowej pobudliwości do walki bez okoliczności zagrożenia (późniejsze reakcje odroczone, ujawniane w nieadekwatnych okolicznościach).

My, ludzie współcześni, boimy się sytuacji niekontrolowanych, boimy się więc drżenia ciała, nagłego okazywania niekontrolowanych emocji czy nadruchliwości, jak nazwaliśmy głęboko uzasadnione reakcje w ciele. Chcemy je szybko uspokoić, odwołujemy się do środków uspokajających lub – w późniejszych odsłonach tego rozładowania – do działania alkoholu. A tymczasem to drżenie jest naturalnym, biologicznym procesem dopełnienia rozładowywania całej energii traumy i jako takie ma prawo wybrzmieć do końca. Tak więc jeśli zdołamy rozładować całą energię w walce, ucieczce lub drżeniu – po traumie może nie być ani śladu! Pozostanie jedynie pamięć zdarzenia.

Trauma nie tkwi bowiem w samym wydarzeniu, lecz w tej nierozładowanej energii, wygenerowanej w systemie nerwowym, by przyczynić się do przetrwania, która nie została do końca wykorzystana. Levine pisze więc o traumie jako o zjawisku energetycznym, które jeśli nie zostanie dopełnione, może przejść do „życia własnym życiem” i latami krążyć po ciele, przyczyniając się do najrozmaitszych zaburzeń zwanych psychosomatycznymi bądź do impulsywnych reakcji, prowadzących czasami do przemocy.

Sprawcy przemocy mogą żyć zatem z biologicznie niedopełnionym, czyli nierozładowanym procesem traumatycznym, jaki często przenoszą do późniejszego życia w nieświadomym procesie reinscenizacji.

Reinscenizacja

Organizm z natury rzeczy chce się pozbyć tej nadmiarowej, traumatycznej energii.

Peter Levine dokonał ciekawego odkrycia, zwracając uwagę na znany skądinąd fakt powtarzalności zdarzeń. Znamy go zwłaszcza z obszaru wiktymologii, która bada zjawisko nieustannego znajdowania się w roli ofiary. Levine pisze, że jest to nieświadome reinscenizowanie, żeby tym razem inaczej zakończyć zdarzenie traumatyczne. Paradoksalnie u sprawcy może to być nieświadome reinscenizowanie sytuacji, która ponownie pozwoli walczyć i – tym razem – zwyciężyć. W takich sytuacjach dochodzi często do nieuświadomionego przesunięcia w systemie rodzinnym: „bił mnie ojciec, a teraz ja biję żonę” – z powodu bliskości obu postaci, nie odróżniając ich na poziomie nieświadomym. Nierozładowana energia traumy, którą zarządza instynkt (mózg gadzi) nie komunikuje się wówczas z uczuciami (mózg limbiczny) ani z częścią racjonalną (kora nowa). I tak impuls do walki (mózg gadzi) może być spowodowany nierozpoznanym uczuciem zawstydzenia (mózg limbiczny) i zracjonalizowany jako „słuszna kara” za niewłaściwe zachowanie (racjonalizacja kory nowej). Sprawca może więc zupełnie nie rozpoznawać, że przekraczając obyczajowe i prawne granice nienaruszalności drugiej osoby, realizuje nieświadomie starą strategię walki z napastnikiem z odległej przeszłości. Czasami był nim rodzic, a czasami lekarz wykonujący zabieg wycinania migdałków. Reinscenizacja jest więc ślepą próbą wydostania się z traumy. A ponieważ trauma prowadzi nierzadko do rozszczepienia komunikacji pomiędzy trzema częściami naszego mózgu, reinscenizacja jest więc działaniem nieświadomym. Świadomość tego połączenia zostaje rozpoznana podczas procesu terapeutycznego, w trakcie renegocjacji traumy.

Acting out, czyli wyładowanie się w wybuchu agresji (dosłownie po angielsku „odgrywanie na zewnątrz”), jest wg Levine’a próbą pozbycia się nierozładowanej energii traumy, pierwotnie zmobilizowanej w trakcie zdarzenia traumatycznego do ochrony samego siebie. Levine zwraca też uwagę, że acting in, mimo że bardziej akceptowane społecznie, jest naładowane przemocą nie mniej niż acting out. Przemoc acting in może być pośrednia i ujawnić się w autodestrukcji.

Reinscenizacja jako spotkanie z własną traumą

Badano historię kilku notorycznych sprawców ciężkich zbrodni. Levine opisuje jednego z nich, który zwrócił uwagę badaczy pewną powtarzającą się procedurą kryminalną. Otóż zabijał swoje ofiary, jakby były na stole operacyjnym – otwierał ich trzewia i... patrzył na nie z góry. W badaniu jego biografii okazało się, że w pierwszych miesiącach życia przebył operację brzuszną bez znieczulenia (!). Do lat siedemdziesiątych XX wieku w Stanach Zjednoczonych operowano dzieci do 18. miesiąca życia nie używając anestezji, w przekonaniu, że człowiek we wczesnym okresie życia wytwarza naturalne opiaty, które pozwalają mu nie czuć bólu podczas zabiegu. Zapytany o to niedawno jeden z polskich chirurgów dziecięcych potwierdził, że takie przekonanie istniało również w Polsce. Wprawdzie dochodzi wówczas do znieruchmienia nacinanego ciała, ale jest to klasyczny przykład „zamrożenia w traumie”. Rzeczywiście nie ma wówczas bólu, a to z powodu potężnej dysocjacji, wewnętrznego rozłączenia komunikacji w systemie nerwowym, po której może pozostać, oderwana od świadomości, pamięć patrzenia na swoje ciało z góry.

Powtórne odgrywanie to naturalny, biologiczny mechanizm służący dopełnieniu. Levine pisze, że pragnienie, by „wyleczyć” traumę, dzięki ponownemu jej odgrywaniu potrafi być niezwykle silne i stać się przymusem. Dzieci, które doświadczyły traumy, często odgrywają ją w swoich zabawach. Czyż dzieci bite nie biją swych misiów? A zaraz potem je tulą, by do końca odegrać to, co się zdarzyło lub pragnęły, żeby się zdarzyło pomiędzy nimi a rodzicem czy innym opiekunem. Dorośli odgrywają to w życiu codziennym. W czasie powtórnego odgrywania człowiek nie jest w pełni świadomy, co stoi za tym procesem.

Wiele aktów przemocy jest rezultatem niewyleczonej traumy odgrywanej bez końca.

Renegocjacja traumy

Ta sama energia, która powoduje wystąpienie objawów traumy, może nam dać poczucie siły, a gdy się ją odpowiednio zmobilizuje i ukierunkuje, może nas uzdrowić.

Peter A. Levine

Renegocjacja traumy jest celem terapeutycznego procesu. Ten złożony proces terapeutyczny, któremu służy rozbudowane instrumentarium SE, przebiega zwykle w sekwencji: Kontrolowane pobudzenie + Obserwowanie ciała + Odczytanie doznań w ciele + Wewnętrzne zobrazowanie + Rozpoznanie uczuć + Odczytanie znaczenia, czyli wgląd w sytuację  + Rozładowanie w ciele + Odzyskanie pełniejszego przepływu energii i wigoru.

Renegocjacja jest świadomym powrotem do połączenia aktywności wszystkich trzech części mózgu – instynktownej, czuciowej i racjonalnej. To proces dający się łatwo obserwować przez terapeutę i klienta podczas sesji indywidualnej SE.

Zdarza się, że powraca pamięć pierwotnego zdarzenia traumatycznego, ale nie jest to konieczne. Najważniejsze jest powolne dopełnienie w ciele procesu rozładowywania nadmiaru pierwotnej traumatycznej energii. W SE pracujemy „małym ruchem”. To nie jest metoda oparta na katharsis. Wykorzystuje natomiast Felt Sence (odczute znaczenie). To dostępny nam wszystkim stan świadomości, odkryty i rozwinięty przez Eugene’a Gendlina, twórcy Focusingu, amerykańskiego filozofa i badacza skuteczności psychoterapii. Felt Sence pozwala doświadczać całości doznań ciała jednocześnie i odczytać znaczenie, które jest zawarte w każdym wewnętrznym ruchu.

Unikanie retraumatyzacji

Levine zwraca szczególną uwagę na unikanie retraumatyzacji. Wyraził to jasno w zdaniu: „Nie opowiadaj mi swojej historii, powiedz mi, co masz w ciele”. Do retraumatyzacji zwykle dochodzi przy szczegółowym opisywaniu zdarzenia traumatycznego „po kolei”. Metodą SE, czyli Doświadczaniem Somatycznym, można pracować bez całościowego lub nawet częściowego relacjonowania, co się wydarzyło. To ważne w pracy z ofiarami przemocy, zwłaszcza na początku, kiedy pobudzenie w systemie nerwowym jest wciąż bardzo silne. W tym czasie celem nie jest ustalanie faktów, lecz osłabienie i rozładowanie nadmiernego pobudzenia. Ikoną SE jest tygrys, który symbolizuje energię traumy. Jest potężny, drapieżny i groźny, więc zbliżając się do niego, należy zachować szczególną ostrożność, by nas nie pożarł! Tytułowe „budzenie tygrysa” odbywa się więc powoli i nie wprost, tak by wykorzystać jego potężną moc wyłącznie do przekształcenia cierpienia w uzdrowienie.

Energia to energia

Uwięziona w systemie nerwowym energia traumy, jest po prostu energią życiową, która po uwolnieniu z fałszywych torów wiecznego powtarzania, ponownie wspiera procesy życiowe. Jak pisze Levine, podczas renegocjacji traumy dochodzi do przerwania konieczności powtarzania tego samego scenariusza; więcej, dochodzi do zmiany scenariusza, by ostatecznie dopełnić biologiczny proces wyprowadzania energii traumy z ciała. Cykl gwałtownego powtarzania przekształca się w wewnętrzne uzdrawiające wydarzenie. Po renegocjacji nie występuje już potrzeba zemsty ani konieczność posuwania się do czynów pełnych przemocy.

Trauma to trauma, bez względu na jej pochodzenie

Kilka lat temu włączyłam do swojej praktyki terapeutycznej terapię traumy. Używam różnych podejść, uczę się od starych i nowych nauczycieli. Do starych należy Ajschylos, który jako pierwszy użył słowa trauma w rozumieniu rana, skaleczenie, uraz. Klasycznym nauczycielem jest także Zygmund Freud, który jako pierwszy w nowożytnej literaturze dotyczącej psyche pisał o traumie i w 1914 roku zdefiniował ją jako naruszenie bariery chroniącej człowieka przed bodźcami, prowadzącymi do poczucia nadmiernej bezradności. Judith Lewis Hermann, lekarz psychiatra, feministka, amerykańska badaczka zjawiska traumy, zwłaszcza kazirodztwa oraz historii przemocy wobec kobiet, współtworzyła w latach osiemdziesiątych XX wieku pojęcie Syndromu Stresu Pourazowego, natomiast Bessel van der Kolk, amerykański psychiatra, znawca procesu powstawania i leczenia stresu pourazowego, główny twórca pojęcia Syndromu Stresu Pozurazowego jako jednostki chorobowej, włączył je w 1980 roku do DSM-III diagnostycznego i statystycznego podręcznika zaburzeń psychicznych. W swoich pracach pisze o stresie traumatycznym dorosłych i dzieci, żołnierzy i ofiar przemocy domowej, w nierozpoznanej traumie widząc przyczynę wielu zaburzeń psychicznych, po psychozy włącznie.

Stephen Porges, amerykański neuropsychiatra, twórca Teorii Poliwagalnej oraz pojęcia neurocepcji, specyficznego dla ssaków sposobu skanowania komunikacji mimicznej, służącego rozpoznaniu czy jest, czy nie jest bezpiecznie. Porges dowodzi, że w sytuacji zagrożenia, kiedy jesteśmy nastawieni na ratowanie życia, wyłącza się znaczna część mimicznej komunikacji społecznej. Nie można się wówczas komunikować na poziomie społecznym (czyli np. patrzeć w oczy) ani odczytywać u innych tej komunikacji (widzieć, co mają w oczach). Wydaje się, że sprawcy przemocy żyją z wyłączoną lub znacznie ograniczoną komunikacją zaangażowania społecznego, pozostając w długotrwale utrzymującym się poczuciu niebezpieczeństwa, stąd ich nieadekewatne reakcje walki, prowadzące do aktów przemocy. Komunikacja zaangażowania społecznego obejmująca m.in. konktakt wzrokowy, uśmiech, odzwierciedlanie gestów rozmówcy i czucie ciepła własnego ciała włącza się na poziomie systemu nerwowego wyłącznie wtedy, kiedy rozpoznajemy (!), że jest bezpiecznie. Wydaje się, że to istotny etap pracy ze sprawcą nad jego zadawnioną traumą – pozwolić mu odczuć, że już jest bezpiecznie i tym samym doprowadzić go do pełnego kontaktu z rzeczywistością.

Francine Shapiro, twórczyni EMDR, metody terapii traumy opartej na specyficznych ruchach oczu lub naprzemiennym stymulowaniu prawej i lewej strony ciała, w stosownej procedurze i relacji wobec wydarzenia traumatycznego, pisze, że trauma „udaje teraźniejszość”, a naszym zadaniem jest ją przenieść do archiwum, by pozostawać w pełnym i realistycznym kontakcie z tu i teraz.

PTSD

Pojęcie stresu pourazowego, PTSD (Post Traumatic Stress Disorder) bez różnicowania przyczyn, wprowadzono wtedy, kiedy okazało się, że żołnierze i weterani wojenni, ofiary przemocy w rodzinie, gwałcone kobiety i maltretowane dzieci, uczestnicy katastrof komunikacyjnych i naturalnych, bez względu na okoliczności, ostatecznie doświadczają tych samych następstw urazów psychicznych. Podobnie rzecz się ma z dorosłymi sprawcami przemocy, którzy mają w swojej biografii traumę. Oni także doświadczają PTSD, co paradoksalnie staje się źródłem dalszego przenoszenia traumy.

Wskazówki do wywiadu z klientem

Warto w wywiadzie z klientami programów edukacyjno-korekcyjnych zwrócić ich uwagę na takie źródła traumy jak:

    wszelkie intencjonalne naruszenie granic ciała,

    zabiegi medyczne, zwłaszcza we wczesnym dzieciństwie,

    porzucenie, brak kontaktu fizycznego z opiekunami,

    silny stres, szok,

    wypadek samochodowy,

    przeszczep narządów,

    intensywne procedury medyczne.

Obszary warte obserwacji i edukacji u klientów

Warto zaobserwować i dopytać klienta o odległe objawy posttraumatyczne:

   zaburzone odczuwanie temperatury (np. brak poczucia zimna),

   nadmierna czujność, poczucie, żeby cały czas mieć się na baczności,

    bezsenność,

    chroniczny ból,

    skrajna wrażliwość na światło i dźwięk,

    przesadne reakcje emocjonalne,

    gwałtowne zmiany nastroju, w tym napady wściekłości,

    koszmary nocne,

    zaburzenia snu,

    osłupienie lub umysłowe odpływanie,

    przestraszony wygląd,

    nieśmiałość,

    chroniczne zmęczenie,

    niezdolność do podejmowania zobowiązań,

    poczucie oderwania od rzeczywistości, „bycia martwym za życia”,

    poczucie bezradności i odpowiadające temu zachowanie,

    niezdolność do więzi.

Potrzeba pracy w perspektywie ponadmoralnej

Odpowiedzialność sprawcy przed prawem jest w dzisiejszych czasach poza wszelką dyskusją. Istnieje jednak potrzeba zrozumienia, wykraczająca poza perspektywę moralną, żeby poza wszelką oceną zastanowić się, jakie mogą być przyczyny intencjonalnego zadawania innym bólu. Wspólne ich poszukiwanie razem z klientem może obejmować historię jego przeżyć traumatycznych oraz edukowanie w zakresie dynamiki traumy, która może być w nim ciągle obecna.

Pierwsza książka Petera Levine’a „Obudźcie tygrysa. Leczenie traumy” jest głęboko humanistyczna, czego m.in. wyrazem jest wyraźne adresowanie jej do zwykłych czytelników, z dołączonym komentarzem, że „jeśli jesteś w procesie terapeutycznym, zainteresuj tą pozycją swojego terapeutę”. Daje nam wszystkim w ten sposób wolność poznania, postrzegając nas przede wszystkim jako uczestników życia, a dopiero potem pacjentów i klientów różnorodnych programów edukacyjnych czy korekcyjnych. Książka Levine’a, wydana w serii wydawniczej TT – Terapia Traumy, może być więc świetnym narzędziem do pracy z klientem dopuszczającym się przemocy i jako nieoceniające źródło wiedzy, może się przyczynić do powzięcia ważnych wglądów w naturę i leczenie traumy.

Małgorzata Sieczkowska – psychoterapeutka; specjalistka psychoterapii uzależnień i współuzależnienia; pracuje w podejściu systemowym, w ostatnich latach specjalizuje się także w terapii traumy, stosując m.in. podejście SE, Somatic Experiencing wg Petera Levine’a, które studiuje w UTA Akademie w Kolonii. Współprowadzi serwis edukacyjny i informacyjny: TT www.terapiatraumy.pl