Jak ukrócić przemoc domową? O tym dyskutuje cała Europa

20.12.2013

Czy praca z potworami ma sens?

- Za sprawą przemocy domowej co roku ginie w Rosji 114 tys. kobiet, a wciąż nie mamy prawa, które by mogło temu zapobiegać - mówi Andriej Kołpakow z rosyjskiego stowarzyszenia Mężczyźni XXI Wieku. W pracy nie skupia się jednak na ofiarach, jak większość społeczników, lecz na sprawcach domowych dramatów. Od 2004 r. pomaga mieszkańcom Petersburga. Jego stowarzyszenie tworzy zaledwie pięć osób - to konsultanci prowadzący terapię dla sprawców przemocy.

W Rosji nie ma prawa nakazującego takim osobom leczenie, dlaczego więc przychodzą? - Bo żona każe, grozi rozwodem. A oni boją się stracić dzieci - opowiada Kołpakow. - Rocznie zgłasza się ok. 70 osób, ale po pierwszym spotkaniu połowa rezygnuje. To naprawdę niewiele jak na 10-milionowe miasto i skalę problemu.

Kołpakow chciał poznać w Berlinie nowe metody walki z problemem.

- Właśnie tym się zajmujemy - mówi Katarzyna Wojnicka z WWPEN. - Kontaktujemy działaczy z Europy Zachodniej i Wschodniej, gdzie rządy dopiero opracowują regulacje mogące poprawić sytuację kobiet i ułatwić terapię mężczyznom.

- Od 2009 r. przemoc domowa jest u nas ścigana z urzędu, a liczba notowanych spraw wzrosła trzykrotnie - mówi Dovile Bubniene, wolontariuszka Męskiego Centrum Kryzysowego z litewskiego Kowna. - Teraz jeżeli sąsiad wezwie policję, bo za ścianą dzieje się coś złego, ta wszczyna postępowanie niezależnie od woli ofiary.

Sąd może skierować sprawców przemocy na terapię. Jej odbycie często zastępuje odsiadkę w więzieniu.

- Dotąd większość organizacji skupiała się na ofiarach. Niektóre przekonywały nawet publicznie, że praca ze sprawcami nie ma sensu. Podstawą jest dla nich oddzielenie agresorów i ofiar; nieważne, co będzie z nimi później - mówi Bubenie.

Właśnie przed takim wyzwaniem stają kolejne kraje europejskie.

- Praca z mężczyznami, którzy znęcają się nad partnerkami, jest bardzo delikatna - podkreśla Gregor Lapanje, działacz ze Słowenii. - Przychodzi do ciebie taki facet, rozmawiacie o pracy, piłce, polityce. Myślisz - fajny gość. Potem dostajesz raport policji o jego sytuacji domowej i myślisz - potwór. Naszym zadaniem jest sprawić, aby nie chciał podnosić ręki ani głosu na partnerkę. Potrzebny jest czas i terapia, na którą w więzieniu nie mógłby liczyć i opuściwszy je znów stałby się potworem.

Przemoc to nie tylko problem tzw. rodzin patologicznych. Terapeuci zgodnie przyznają, że niektórzy sprawcy przyjeżdżają na terapię mercedesami, a zdaniem sąsiadów rodzina za ścianą wiedzie idealne życie.

- Sprawcy zwykle trudno przyznać, że ma problem z samym sobą - mówi Alessandra Pauncz z włoskiego Centrum Pomocy. - Pamiętam mężczyznę, który powiedział: "To się zdarzyło tylko kilka razy. Najpierw uderzyłem ją w twarz, później popchnąłem, złapałem za głowę. Ale gdyby ktoś mnie zapytał, czy uderzyłem kobietę, bez namysłu odparłbym: nigdy!".

Pomóc ofiarom i sprawcom

W pracy z takimi ludźmi przodują w Europie Niemcy i Skandynawowie. To tam powstała większość koncepcji terapeutycznych i tam działa najwięcej organizacji. Z problemem walczy nawet malutka Islandia - spokojny kraj, w którym ofiarami zabójstw padają rocznie maksymalnie dwie osoby i gdzie przemoc domowa dotyczy zaledwie 1,5 proc. kobiet. Od 2006 r. terapię przeszło tam 200 mężczyzn.

Za wzór służy Hiszpania. Choć nadal ma tam miejsce ok. 80 tys. przypadków przemocy domowej rocznie, dobrze działa system pomocy ofiarom i sprawcom. Tych drugich sądzą specjalne sądy. Wszyscy są wysyłani na obowiązkową roczną terapię (skazani na mniej niż dwa lata mogą nią zastąpić pobyt w więzieniu). Hiszpańskie statystyki pokazują, że tylko 4,5 proc. leczonych ponownie dopuszcza się przemocy.

- W najcięższych przypadkach ofiarom przez całą dobę towarzyszy policjant - mówi dr Meritxell Pérez Ramirez, badaczka z Uniwersytetu Autonomicznego w Madrycie. - Na wszystkich komisariatach są przeszkoleni funkcjonariusze. Co kilka dni, a nawet godzin, oceniają każdą zgłoszoną sprawę, by upewnić się, czy niebezpieczeństwo nie narasta i czy ofiara nie potrzebuje dodatkowej pomocy.

Polskę reprezentowała w Berlinie dr Dorota Dyjakon, psycholog, wykładowca Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, która otworzyła we Wrocławiu ośrodek pomagający sprawcom przemocy. Ubolewa, że nie ma on hostelu. - Z tego powodu z naszej pomocy nie mogą skorzystać mężczyźni z małych miast, którym trudno specjalnie przyjechać do Wrocławia na terapię.

W 2012 r. w Polsce aż 76,9 tys. osób padło ofiarą przemocy - ponad 50 tys. to kobiety, a blisko 20 tys. to dzieci. 31 tys. sprawców było pod wpływem alkoholu.[...]

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75477,15099333,Jak_ukrocic_przemoc_domowa__O_tym_dyskutuje_cala_Europa.html

Źródło: www.wyborcza.pl

Inne z kategorii

Zostań koordynatorem(-ką) poradni pomocowej platformy dla osób w kryzysie psychicznym

Zostań koordynatorem(-ką) poradni pomocowej platformy dla osób w kryzysie psychicznym

18.06.2025

Poszukujemy osoby na stanowisko koordynatora(-ki)...

czytaj dalej
„Hola Hola” – nowy teledysk DAGADANA we współpracy z Niebieską Linią IPZ

„Hola Hola” – nowy teledysk DAGADANA we współpracy z Niebieską Linią IPZ

28.03.2025

„Hola hola” – to opowieść o rozmowie matki z córką...

czytaj dalej

Newsletter Niebieskiej Linii

Dołącz do biuletynu Niebieskiej Linii i otrzymuj wszystkie bieżące informacje o akcjach, szkoleniach, wydarzeniach oraz nowych artykułach.

Ostatnie czasopisma