Renata Durda, o zjawisku przemocy w trakcie pandemii, dla Tygodnika Przegląd

Logotyp NL 25 I maly

Choć nie ma jeszcze oficjalnych danych za ten rok, przypuszczenia, że może być gorzej niż podczas wiosennego lockdownu potwierdzają ekspertki zajmujące się zawodowo problemem przemocy domowej - w tym Renata Durda, kierowniczka "Niebieskiej Linii" IPZ.

Jak przyznaje w rozmowie z Tygodnikiem Przegląd Renata Durda, policyjne statystyki i tak nie oddadzą skali problemu: "Na wiosnę pokazały one wręcz spadek liczby interwencji w okresie styczeń-marzec w porównaniu z poprzednim rokiem, czym rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji nawet chwalił się w mediach. Tymczasem prawda jest taka, że od wiosny policjanci muszą się zajmować kontrolowaniem obywateli na kwarantannie i mnóstwem innych zadań związanych z covidem – do interwencji domowych jeżdżą więc rzadziej. Ludzie częściej zgłaszają się do nas, a zdarzyły się i takie opowieści: „Tak, dzwoniłam na policję, ale dyżurny powiedział: My tu jeździmy na kwarantanny, a pani dzwoni z jakąś pierdołą. Niech pani pogada z mężem i niech się państwo dogadają”. Oczywiście nie mamy pewności, czy istotnie tak było, ale wiadomo, że na policję trudniej się dodzwonić i doczekać interwencji". 

Pełną wersję artykułu znajdą Państwo pod adresem: https://www.tygodnikprzeglad.pl/przemocowe-pieklo-trwa/.

Źródło: www.tygodnikprzeglad.pl