KATOWANIU DZIECI WINNI SĄ RÓWNIEŻ SĄSIEDZI?

29.05.2008

Tydzień temu w Kamiennej Górze zginął 3,5-letni Bartek. Miał krwiaki, zadrapania, siniaki i poważne obrażenia głowy i narządów wewnętrznych. O znęcanie się nad nim została oskarżona matka i jej konkubent. Wczoraj media doniosły o podobnej sprawie - do szpitala w Koszalinie trafiła skatowana dwumiesięczna dziewczynka z Białogardu.

Agnieszka Czajkowska: - Dzieje się coś bardzo niepokojącego w naszym kraju. Ostatnio co kilka dni media donoszą o wstrząsających przypadkach znęcania się, a nawet katowania na śmierć małych dzieci. Czy to zjawisko narasta?

Magdalena Dąbrowska, z-ca dyrektora zespołu badań i analiz w biurze rzecznika praw dziecka, koordynatorka kampanii "Kochaj, nie krzywdź, pomóż": - Obserwując doniesienia medialne, rzeczywiście mamy wrażenie, że przemoc wobec dzieci narasta lawinowo. Niestety potwierdzają to dane statystyczne. W 1999 roku policja zanotowała, że było 97 tysięcy ofiar przemocy domowej, a w 2006 już 157 tysięcy.

Wzrosła liczba tego typu przestępstw, ale też przełamaliśmy chyba barierę milczenia. Kiedyś przemoc domowa była tabu, teraz o takich przypadkach mówi się głośno, trwają dyskusje o przyczynach. To dobrze, że media nagłaśniają drastyczne przypadki przemocy wobec dzieci. Trzeba o tym mówić, bo wciąż ci najsłabsi mają za mało wsparcia ze strony tych, którzy powinni im pomóc. Mam na myśli nie tylko instytucje, ale przede wszystkim tzw. zwykłych ludzi: sąsiadów, krewnych, przypadkowych świadków agresji. A przecież znęcanie się nad rodziną to aż 90 proc. wszystkich przestępstw na szkodę małoletnich (m.in. molestowanie, kazirodztwo, rozpijanie, porzucenie, pornografia dziecięca).

Co jest przyczyną tak drastycznego traktowania dzieci?

- Według mnie w Polsce brakuje dojrzałości w wychowywaniu dzieci. W rodzinach świadomych, które postanowiły, że w ogóle nie będą stosować kar cielesnych, do skrajnych sytuacji nie dojdzie. Pamiętajmy, że te najbardziej wstrząsające akty przemocy nierzadko kończące się okaleczeniem i śmiercią zdarzają się głównie w rodzinach patologicznych. W alkoholizm niemal w stu procentach wpisana jest przemoc wobec najbliższych. Nie tylko fizyczna. Ludzie pijący nie panują nad sobą i nad swoimi odruchami. Przerażające jest jednak to, że nie reagują świadkowie tych tragedii.

W przypadku 3,5-letniego Bartka zupełnie zawiódł system. Kobieta miała nadzór kuratora, korzystała z pomocy społecznej, jej sytuację znał doskonale sąd rodzinny...

To oczywiste, że nasz system nie działa. Dlaczego kurator, który nie zastał jej w domu w Wałbrzychu (tam mieszkała najpierw matka Bartka - przyp. red), nie zadał sobie trudu, żeby zgłosić policji, że zniknęła kobieta z małym dzieckiem? Przecież mógł podejrzewać, że chłopczykowi grozi niebezpieczeństwo, bo wcześniej kobietę pozbawiono praw rodzicielskich wobec pozostałych dzieci. Wiemy, że nie reagują też lekarze, którzy mają do czynienia z pobitymi maluchami. Jeszcze do niedawna słyszeliśmy tłumaczenia: nie chcemy się w to mieszać, po co być ciąganym na policję, etc. Dzięki ubiegłorocznej kampanii społecznej, którą skierowaliśmy m.in. do środowiska medycznego, to na szczęście zaczyna się zmieniać.

Małemu Bartkowi nie pomogli też sąsiedzi, którzy słyszeli jego przeraźliwy płacz. Jak to możliwe?

- Dla mnie osoby, które wiedziały, że dziecko może być krzywdzone i nie zrobiły nic, to też patologia. Niewyobrażalne, żeby nie zgłosić takiej sprawy policji, nie spróbować wyrwać dziecka z matni. Może się bali? Może wciąż nie wiedzą, że takie zgłoszenie może być anonimowe? Z naszych obserwacji wynika, że policja w sprawie dzieci raczej zawsze reaguje. Policjanci są coraz bardziej świadomi.

Czyli sąsiedzi zza ściany są współwinni?

Moim zdaniem tak. Jest nawet artykuł (art. 304) w kodeksie karnym, którym mówi o tym, że jeśli ktoś podejrzewa, że dochodzi do przestępstwa i tego nie zgłasza, to ponosi odpowiedzialność. Gdybym była prokuratorem zajmującym się tą sprawą, to choćby dla przykładu, próbowałabym postawić tym ludziom zarzuty.

Czy zaostrzenie prawa zatrzymałoby lawinę przemocy?

Próbowaliśmy wpływać na procedury, przepisy, ale zaostrzenie kar nie zawsze przynosi oczekiwany rezultat. Nasze prawo wcale nie jest takie złe, niektóre rozwiązania są podobne np. do tych stosowanych w krajach skandynawskich. Sęk w tym, że tam wszystkie służby ze sobą współpracują, żeby to działało, u nas nie. Można by wprowadzić całkowity zakaz stosowania kar cielesnych - tak jak w Szwecji. Jednak wolałabym nie wpływać na ludzi poprzez ostre sankcje, raczej ich edukować. Wyjściem jest też kierowanie agresywnych rodziców na terapię. W wielu krajach UE są oni do tego zobligowani.

Co można zmienić?

Potrzebna jest praca z rodziną. Niestety tylko w nielicznych miastach sprawnie działają tzw. interdyscyplinarne zespoły, w których są policjanci, kuratorzy, pracownicy socjalni, sędziowie, psycholodzy, pediatrzy. Taki zespół spotyka się raz na jakiś czas i omawia sytuację rodzin, którymi się opiekuje. Wiedząc, że jest zagrożone zdrowie dziecka i jego bezpieczeństwo, mają szansę zapobiec tragedii. Konieczne są częste wizyty i obserwacja trudnych rodzin. Tam powinna bywać policja, kuratorzy, pomoc społeczna. Jeśli w Polsce matka nie zgłasza się z dzieckiem na tzw. przegląd 2-latka, to nikt jej nie szuka. A to też powinien być jakiś sygnał. Czy położne odwiedzają każdy dom i czy z ich wizyt cokolwiek wynika? U nas dba się jedynie o papierki.

Ważna jest również świadomość społeczna. W Skandynawii kampanie dały efekty dopiero po kilku latach! W sprawę mogłaby się zaangażować "Gazeta". Wasze akcje społeczne "Powrót taty", czy "Umierać po ludzku" mają ogromny oddźwięk. Może warto byłoby zrobić akcję "Wychowywać po ludzku"?

Źródło: www.gazeta.pl

Inne z kategorii

Konferencja prasowa dotycząca platformy 116.sos.pl

Konferencja prasowa dotycząca platformy 116.sos.pl

17.01.2024

W dniu dzisiejszym odbyła się konferencja prasowa Ministra Cyfryzacji Krzysztofa...

czytaj dalej
„Hola Hola” – nowy teledysk DAGADANA we współpracy z Niebieską Linią IPZ

„Hola Hola” – nowy teledysk DAGADANA we współpracy z Niebieską Linią IPZ

28.03.2025

„Hola hola” – to opowieść o rozmowie matki z córką...

czytaj dalej

Newsletter Niebieskiej Linii

Dołącz do biuletynu Niebieskiej Linii i otrzymuj wszystkie bieżące informacje o akcjach, szkoleniach, wydarzeniach oraz nowych artykułach.