"W Polsce kobiety nadal wstydzą się mówić o przemocy. Jest najgorzej w Europie"

Kategoria: Media o nas
Utworzono: 2014-03-06
Administrator NL

Dania, Finlandia, Szwecja, Holandia to kraje, w których według badań Agencji Praw Podstawowych dochodzi najczęściej do przemocy wobec kobiet. Statystycznie najlepiej na tym tle wypada... Polska. Jak to możliwe? - Mamy najniższą statystykę, jeśli chodzi o ujawnione przypadki przemocy - komentowała w TOK FM Renata Durda kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia".

Co trzecia Polka była molestowana seksualnie, co dziesiąta padła ofiarą stalkingu, a 19 proc. doświadczyło przemocy fizycznej bądź seksualnej - wynika z opublikowanego właśnie raportu unijnej Agencji Praw Podstawowych "Przemoc wobec kobiet w UE: codziennie i w każdym miejscu". A i tak wciąż Polska wypada całkiem nieźle w porównaniu z innymi krajami. - Jesteśmy najgorsi, ponieważ nadal problem, który dotyczy wielu kobiet, wielu rodzin, jest pod dywanem - przestrzegła w audycji Post Factum Renata Durda, kierowniczka "Niebieskiej Linii".

- Kobiety nadal wstydzą się mówić o doznawanej przemocy, boją się ujawnienia tego faktu. Także ze strachu przed sprawcą - kontynuowała rozmówczyni Agaty Kowalskiej. - Dodatkowo, bardzo często nie mają nawet świadomości tego, że doznają przemocy, ponieważ niektóre zachowania, które Dunki, Holenderki czy Francuzki uznałyby za przemocowe, w Polsce są pewną "normą" współżycia w rodzinie - tłumaczyła Durda.

We czwartek w warszawskim kinie Muranów i na antenie TOK FM będziemy debatować, skąd się bierze przemoc wobec kobiet?". Wydarzenie jest organizowane jest z inicjatywy Parlamentu Europejskiego wspólnie z Instytutem Spraw Publicznych oraz Radiem TOK FM.

Dlaczego akurat o przemocy wobec kobiet?

- Czy jest sens, żeby to rozdzielać: przemoc wobec kobiet od przemocy w ogóle? - pytała Durdę Agata Kowalska. - Oczywiście, że jest sens - odpowiadała kierowniczka "Niebieskiej Linii". - To tak samo, jak rozmawiamy o epidemiologii różnych chorób - tam rozdzielamy, że na pewne choroby zapada populacja ludzi w określonym wieku, płci, genotypie. W związku z tym działania ochronne kierujemy głównie do tej populacji, bo jest szczególnie zagrożona. Podobnie jest z przemocą.

- Według badań, głównymi pokrzywdzonymi przez przemoc są kobiety. Co nie oznacza, że zapominamy o osobach pokrzywdzonych płci męskiej - stwierdziła ekspertka. - Należy oczywiście chronić ich prawa i zatrzymywać przemoc. Ale nie możemy udawać, że dotyczy to po równo kobiet i mężczyzn.

Źródło: www.gazeta.pl

Dlaczego akurat o przemocy wobec kobiet?

- Czy jest sens, żeby to rozdzielać: przemoc wobec kobiet od przemocy w ogóle? - pytała Durdę Agata Kowalska. - Oczywiście, że jest sens - odpowiadała kierowniczka "Niebieskiej Linii". - To tak samo, jak rozmawiamy o epidemiologii różnych chorób - tam rozdzielamy, że na pewne choroby zapada populacja ludzi w określonym wieku, płci, genotypie. W związku z tym działania ochronne kierujemy głównie do tej populacji, bo jest szczególnie zagrożona. Podobnie jest z przemocą.

- Według badań, głównymi pokrzywdzonymi przez przemoc są kobiety. Co nie oznacza, że zapominamy o osobach pokrzywdzonych płci męskiej - stwierdziła ekspertka. - Należy oczywiście chronić ich prawa i zatrzymywać przemoc. Ale nie możemy udawać, że dotyczy to po równo kobiet i mężczyzn.