W bieżącym (3/134/2021) numerze

Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!

Nowa okladka lipiec

Trwające od maja rozluźnienia sanitarne dają iluzję powrotu do poprzedniego życia. Wielu z nas marzy, by wskoczyć w buty z sezonu 2019, gdy żyliśmy „normalnie”. Ale to tylko sentymentalne wspomnienie, bo przecież rozum mówi, że i wtedy borykaliśmy się z problemami, które pandemia tylko podkręciła.

W populacji dzieci i młodzieży aż 44%, dwa razy więcej niż w roku 2018, zmaga się z objawami depresji. 20% ma myśli samobójcze. Dwoje na troje ma objawy odstawienne świadczące o uzależnieniu od komórki i komputera – tu skok nie jest duży, bo o zaledwie 6%, ale wydaje się, że uzależnienie w tej grupie uległo pogłębieniu. Również około 40% cierpi z powodu uporczywego lęku.

Dorośli też są zestresowani. Coraz większa grupa boryka się z obniżeniem nastroju – aktualnie dotyczy to już blisko połowy badanych. Polacy więcej piją, jeden na pięciu stracił przynajmniej częściowo źródło dochodów, drastycznie wzrosła nie tylko liczba aktów przemocy, ale też akceptacja dla niej – aż 26% badanych deklarowało, że w niektórych przypadkach jest ona uzasadniona w rodzinie. Cierpliwość rodziców jest na wyczerpaniu, i zapewne uwaga, którą dają dziecku, to głównie uwaga negatywna – krzyk, przemoc, ciągłe kary.

To wyniki badania Dolnośląskiej Szkoły Wyższej (za dr. B. Rajba), ale cytowane w tym numerze „Niebieskiej Linii” inne badania są równie alarmujące. Nie da się wejść pocovidową stopą w dawne buty. Kryzys może być szansą na zmianę, ale trzeba zmobilizować zwątlałe zasoby, aby ją wcielić w życie. Albo porzucić wiele starych nawyków i zacząć od nowa. Choć stare mocno trzyma. Np. patriarchalne wzorce życia rodzinnego i społecznego. Wciąż to „tata zarabia pieniądze”, a „mam je wydaje” (o czym w rozmowie z prof. Adamem Bodnarem). Pandemia mocno osłabiła rynek pracy, ucierpiały zwłaszcza kobiece etaty. Tymczasem powstał pomysł, aby zwiększyć dzietność przez ochronę miejsc pracy ojców. W ponowoczesnym społeczeństwie, gdzie wiele dzieci jest wychowywanych przez samodzielne matki wzmacnianie na rynku pracy ojców, którzy na dokładkę często nie płacą alimentów – wydaje się zabiegiem… nietrafionym.

Tak, stare buty mogą się okazać nie tylko niewygodne i niemodne, ale także roznoszące stare choroby.

Z życzeniami zdrowia i odwagi pójścia nowymi drogami w nowych butach

Renata Durda 


Spis treści

10-LECIE KONWENCJI STAMBULSKIEJ

JAK DAWAĆ DZIECIOM SIŁĘ

WIEŚ (NIE)SPOKOJNA I (NIE)WESOŁA

PRAKTYKA TERAPII