Artykuł wstępny (Niebieska Linia nr 5 / 2013)

Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy

Od dwóch lat budujemy polski system przeciwdziałania przemocy w rodzinie. W niektórych gminach ten czas to głównie reorganizacja istniejących zasobów, w niektórych tworzenie wszystkiego od podstaw. Cała ta praca – budowanie, tworzenie, organizowanie, reorganizowanie... odbywa się wysiłkiem wielu ludzi. Bezcennym, bo bezpłatnym. Iluzja, że można tworzyć ogromny system bez nakładów finansowych coraz dotkliwej zagląda wszystkim w oczy. Raport Najwyższej Izby Kontroli z czerwca 2013 roku pokazał nie tylko niską jakość świadczonej ten sposób pomocy, ale także to, że „objęte kontrolą gminy i powiaty nie prowadziły praktycznie żadnych inwestycji na rzecz rozwoju własnego systemu pomocy osobom dotkniętym pomocą w rodzinie w zakresie zapewnienia miejsc w ośrodkach wsparcia i ośrodkach interwencji kryzysowej" oraz to, że „szczególnie niepokojący jest brak środków na szkolenia". Pozostaje wierzyć, że właściwe organy państwa podejmą działania, aby stan ten zmienić.

Badania opisywane przez Katarzynę Łukowską („Postawy i kompetencje grup roboczych") współbrzmią z wynikami kontroli NIK – spotkanie osoby dotkniętej przemocą z „pomagaczami" w procedurze „Niebieskie Karty" może być dla niej wtórnie raniące, gdyż osoby te nie posiadają kompetencji do rozumienia sytuacji i pomagania ofiarom przemocy. Nie mają kompetencji, bo nikt ich do tych zadań nie przygotował, nie zapewnił szkoleń i możliwości uczenia się od innych. W wielu gminach różne działania podejmowane są „na intuicję", a ona bywa niewystarczająca, a czasem wręcz mylna.

Najbardziej z trudami tworzenia „systemu" borykają się osoby, które zgodziły się pełnić rolę przewodniczących gminnych zespołów interdyscyplinarnych ds. przeciwdziałania przemocy. To oni firmują wszystkie dokumenty swoim nazwiskiem, to na nich spoglądają inne osoby w zespole oczekując roztropnych decyzji, a czasem osobistego podjęcia działań czy interwencji. Obserwuję proces wypalania się osób pełniących tę funkcję. Dwa lata intensywnych działań, organizowania obiegu dokumentów, zabezpieczania danych osobowych, scalania zespołu, tworzenia programów działań lokalnych, „wyszarpywania" niezbędnych środków i wreszcie dziesiątek, a może setek przypadków przemocy w rodzinie... Na własnej energii, często także w czasie wolnym od pracy, bez wynagrodzenia, w dużym napięciu emocjonalnym... Wielu/-e z nich rezygnuje z funkcji przewodniczącego/-ej, czuje frustrację, zniechęcenie. Trzeba szybko im pomóc, odciążyć z funkcji administracyjnych, dać wsparcie merytoryczne.

Liczymy na nowy Krajowy Program Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, na Program Operacyjny Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie i przemocy ze względu na płeć współfinansowany z funduszy norweskich, na nowelizację ustawy i rozporządzeń... Pora na koła ratunkowe.

Pożytecznej lektury „Niebieskiej Linii" 

Renata Durda