Klaps po nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie

Sylwia Spurek

Niebieska Linia nr 5 / 2010

Podczas prac w Sejmie i Senacie nad nowelizacją ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie najwięcej kontrowersji wzbudziły dwa przepisy. Jeden z nich to przepis zakazujący rodzicom stosowania kar cielesnych, co istotne - pozbawiony sankcji i mający charakter bardziej postulatu niż normy prawnej sensu stricto. Dyskusje i spory parlamentarzystów, cytowane poniżej, wskazują na istnienie dwóch poglądów na kwestię praw dziecka i sposobów jego wychowywania1.

Przepis niepotrzebny?

W dyskusjach, które toczyły się podczas parlamentarnych prac nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy rodzinie, często podkreślano, że przepis wprowadzany do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zakazujący expressis verbis stosowania kar cielesnych, nie jest potrzebny. Co prawda, jak czytamy w Uzasadnieniu do rządowego projektu zmiany ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i niektórych innych ustaw, "w chwili obecnej w obowiązujących regulacjach prawnych nie funkcjonuje przepis, który wprost odnosiłby się do zakazu krzywdzenia dzieci. Przywołuje się często, jako argument, przepisy art. 40 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, jednakże jest on skierowany do władz publicznych". Ze względu na fakt, że część doktryny prawniczej nie podziela powyższego stanowiska, art. 40 Konstytucji często przywoływany był w debacie parlamentarnej również jako potwierdzenie, że zakaz kar cielesnych już obowiązuje w polskim systemie prawnym.
Ponadto w dyskusjach zwracano uwagę na art. 95 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zgodnie z którym władza rodzicielska obejmuje w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka, z poszanowaniem jego godności i praw. Wnoszono na tej podstawie, że "zakazuje się (...) stosowania kar cielesnych, zadawania cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka, bowiem trudno uznać, że takie czynności mogą zostać zaakceptowane z perspektywy konieczności poszanowania godności i praw małoletniego" (zob. Opinia prawna dotycząca niektórych przepisów projektu ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw z dnia 27 stycznia 2010 roku, opracowana przez Biuro Analiz Sejmowych).

Autorytet rodziców i silna rodzina

Podczas dyskusji przeciwnicy wprowadzenia zakazu stosowania kar cielesnych podkreślali, że "najważniejszy jest autorytet rodziców, który nie powinien być przez nikogo podważany", zaś "proponowane w projekcie ustawy zapisy mają na celu przede wszystkim podważenie tego autorytetu, zantagonizowanie członków rodziny przeciwko sobie, dzieci przeciwko rodzicom". Wskazywano, że zgodnie z art. 48 Konstytucji rodzice mają prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, a tymczasem "w projekcie ustawy państwo mówi nam, rodzicom, jak mamy wychowywać dzieci. Państwo nie ma prawa mówić nam, jak mamy wychowywać dzieci. Są ludzie, którzy wiedzą to znacznie lepiej, nie taka jest funkcja państwa, państwo się na tym nie zna". Zatem "projekt ten godzi wprost w instytucję rodziny i jej święte prawo do wychowywania dzieci".
W związku z tym zadawano pytanie: "Czy państwo, które tymi przepisami prowadzi do zaburzenia i zniszczenia relacji zaufania i miłości, uniemożliwiając rodzicom oddziaływania wychowawcze, czy to państwo równie skwapliwie weźmie na siebie koszty wejścia w dorosłość ludzi niewychowanych?".

Tradycja i mądrości ludowe

W pracach nad projektem nowelizacji ustawy parlamentarzyści odwoływali się też do własnych doświadczeń z przeszłości, opowiadając: "Za moich szkolnych czasów, już odległych, w szkole podstawowej używano na co dzień linijki, którą bito uczniów po dłoniach". I pytali: "Czy to oznacza, że dzisiaj mamy na to samo pozwolić?". Zauważano, że "nie leży w naszej polskiej tradycji rozmowa z dzieckiem. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, gdzieś tam w tyle głowy tkwi nam zdanie, że dzieci i ryby głosu nie mają, że dziecko dopiero wtedy zaczyna myśleć, kiedy kończy 18 lat".
Z kolei przeciwnicy wprowadzenia zakazu wskazywali: "To jest mądrość ludowa, że zły to ojciec, który oszczędza pasa i klapsa dla syna. (...) Klaps jest i będzie, pas ojca jest i pozostanie".

Stwierdzano również, tłumacząc postępowanie rodziców: "Nie umiemy sobie radzić z własnymi frustracjami, nie znamy innych metod wychowawczych, ponieważ sami byliśmy według tych kanonów wychowywani. Ale to nie znaczy, że mamy dalej na to pozwalać".

Dziecko - człowiek

W debacie pojawiło się też szereg głosów o prawach dzieci i traktowaniu dziecka w sposób równoprawny. Pytano: "Nie tolerujemy klapsów w relacjach między dorosłymi, więc skąd myśl, że moglibyśmy przyzwalać na bicie dziecka?". Potwierdzano, że "dziecko musi być wychowywane w systemie nagród i kar (...). Tyle tylko, że kara nie może być karą przemocową. Tak jak my dorośli nie karzemy się w sposób fizyczny i karą chłosty, karą uderzania, chwytania się za krawat, policzkowania, szarpania za uszy i za włosy nie załatwiamy swoich relacji społecznych, tak nie ma żadnego powodu, żebyśmy jako cywilizowane państwo akceptowali tego typu relacje między osobą silniejszą i słabszą". Postulowano: "Potraktujmy naszych małych obywateli z należytym im szacunkiem - takim, jaki należy się człowiekowi".

Wypowiedzi przeciwników wprowadzenia zakazu stosowania kar cielesnych podsumowano retorycznym pytaniem: "Czy niektórzy z nas stawiają znak równości między słowem miłość a słowami moja własność?".

Sankcje?

Mimo tego, że przepis wprowadzany do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego nie jest opatrzony żadną sankcją, podczas dyskusji w Sejmie i Senacie pojawiły się głosy zaniepokojenia. Po pierwsze, obawiano się, że "dziecko, względem którego rodzice zastosują takie, a nie inne środki wychowawcze, pouczone takimi rozwiązaniami ustawowymi, będzie donosiło do organów ścigania, bo tata nie puścił go na dyskotekę". I pytano: "Czy prawo stanowione ma tworzyć sankcje po to, żeby dzieciak za przykładem Pawki Morozowa denuncjował rodziców, bo rodzice nie pozwolili mu na przykład wyjść wieczorem?".

Część osób nie zauważała, że w przepisie brak sankcji i stwierdzała: "Osoba, która zgłosi, widząc na ulicy, że rodzic dał dziecku klapsa w pupę, powinna zgłosić do policji, policja powinna zgłosić to do prokuratora, prokurator powinien wszcząć postępowanie". Niektórzy parlamentarzyści, zwracając się do Rzecznika Praw Dziecka - zwolennika zakazu stosowania kar cielesnych - oświadczali: "Wychowując dzieci, nieraz dałem któremuś klapsa. Panie rzeczniku, jeżeli pan tak uważa, proszę zgłosić to do prokuratury".

Niektórzy parlamentarzyści próbowali, bezpodstawnie, powiązać zakaz stosowania kar cielesnych z innym, dla wielu osób równie kontrowersyjnym, przepisem, zgodnie z którym w razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia dziecka w związku z przemocą w rodzinie pracownik socjalny wykonujący obowiązki służbowe ma prawo odebrać dziecko z rodziny i umieścić je np. u innej niezamieszkującej wspólnie osoby najbliższej. Pytano: "Idzie ulicą matka z dzieckiem, wydarza się coś nadzwyczajnego. I co? Pracownik socjalny wtedy to dziecko zabiera?". Albo stwierdzano wprost: "Projekty Platformy i Lewicy zawierają bardzo niebezpieczne zapisy, które dadzą urzędnikom niemalże nieograniczone prawo do odbierania dzieci rodzicom. Ci urzędnicy będą to robić w imię słusznej w ich mniemaniu walki z niedokładnie określoną przemocą, którą według założeń tego projektu może być na przykład wydany dziecku zakaz dotyczący wyjścia na dyskotekę, randkę, może wyjazdu wakacyjnego. O popularnym klapsie za złe zachowanie już nawet nie będę wspominał".

Z drugiej strony podnoszono wątpliwość, "czy właściwa jest legislacja tego rodzaju, że stosuje się zakazy bez możliwości ich wyegzekwowania?".

Nowy przepis w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym

W efekcie tych dyskusji, do ustawy z dnia 25 lutego 1964 roku - Kodeks rodzinny i opiekuńczy wprowadzono w wyniku prac legislacyjnych następujący przepis: "Art. 961. Osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych".

Zgodnie z Uzasadnieniem do rządowego projektu noweli taka regulacja ma na celu zmianę postaw społeczeństwa i wskazanie na inne metody wychowawcze. Jakie będą więc konsekwencje wprowadzenia tego przepisu? Czy faktycznie spowoduje on zmianę świadomości rodziców? Czy zmieni się nasza postawa i częściej będziemy reagować na klapsy, których świadkami będziemy w sklepie czy na ulicy? Zgodnie z art. 12 noweli minister pracy i polityki społecznej oraz Rzecznik Praw Dziecka przedstawią Sejmowi i Senatowi informację o skutkach obowiązywania tej ustawy po upływie roku od dnia jej wejścia w życie. Z pewnością w tym dokumencie znajdzie się również odniesienie do stosowania tego, nowego w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, przepisu.

 

1. Wszystkie dyskusje toczone podczas posiedzeń komisji - sejmowej i senackich - oraz posiedzeń plenarnych Sejmu RP i Senatu RP, a także opinie i ekspertyzy dotyczące nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie - www.sejm.gov.pl oraz www.senat.gov.pl.

S.S.