Konflikty między dziećmi wyzwaniem dla terapeuty

Tomasz Garstka

Niebieska Linia nr 3 / 2000

Konflikty towarzyszą nam odnajmłodszych lat. Zadaniem osób pracujących z dziećmi z rodzin dysfunkcyjnych(alkoholizm, przemoc itp.) jest m.in. pomaganie im w radzeniu sobie z konfliktami.Wymaga to nie tylko pozytywnego nastawienia do dziecka, empatii iautentyczności, ale także przemyślanej strategii.

Szczególnym miejscemstwarzającym okazję do pracy z konfliktami są letnie obozy socjoterapeutyczne.W codziennych sytuacjach dochodzi tam do zintensyfikowania relacjiinterpersonalnych, zarówno między dziećmi, jak też między dziećmi a ichdorosłymi opiekunami, co prowadzi do licznych sytuacji konfliktowych. Aby stałysię one dla podopiecznych źródłem korekcyjnych doświadczeń, potrzebne jestzrozumienie istoty konfliktów i przygotowanie do radzenia sobie z nimi.

O co chodzi?

Konflikty wynikają z dwuźródeł: z bieżącej sytuacji oraz z przeszłych doświadczeń w relacji z ważnymiosobami; można więc mówić o konfliktach aktualnych i konfliktachprzeniesionych.

Konflikty aktualne mogąwynikać z organizacji obozu, panującej w nim sytuacji społecznej, z warunkówczy otoczenia. Gdy np. struktura gier i zabaw opiera się na rywalizacji,sprzyja to konfliktom między dziećmi. Jeśli warunki są nieodpowiednie (np. zbytduża liczba dzieci w za małej świetlicy), frustracja nasila agresję, a taznajduje ujście w prowokowaniu sytuacji konfliktowych.

Przyczyną konfliktówaktualnych mogą być również deficyty dzieci w zakresie różnych umiejętnościspołecznych. Jednym z najczęstszych powodów kłótni między dziećmi jest ichnieumiejętność porozumiewania się. Ocenianie się, przyczepianie etykietek,obrażanie innych, pouczanie, okazywanie rozmówcy braku uwagi łatwo prowadzą doawantur. Nieznajomość różnych procedur czy zwyczajów (np. zasad zachowania sięprzy stole) może prowadzić do nieporozumień zarówno z dorosłymi, jak i zdziećmi.

Jeszcze inną przyczynąkonfliktów aktualnych są różne, niekiedy kolidujące ze sobą potrzeby, interesyi oczekiwania. Konflikty może wywoływać nierówny dostęp do jakiegoś dobra(niezależnie od tego, czy jest nim piłka futbolowa, czy kontakt z opiekunem) lubsprzeczne dążenia ("my chcemy ognisko", "a my chcemy dyskotekę").

Nie zawsze przyczynykonfliktów da się tak łatwo zidentyfikować. Bywa, że niektóre dzieci staleodrzucają lub są przez inne odrzucane, wywołują bójki lub padają ich ofiaramijak gdyby "bez powodu". Takie sytuacje mogą robić wrażenie niezrozumiałych,nieuzasadnionych, niejasnych. Ponieważ często towarzyszy im fizyczna lubwerbalna agresja, budzą w personelu bezradność, zaniepokojenie czy irytację.Kiedy jednak przyjrzeć się tym sytuacjom wnikliwie, można dostrzec, że istotnajest w nich nie tyle różnica interesów, co raczej błędne czy zniekształconepostrzeganie się stron konfliktu. Można więc przypuszczać, że sytuacje tezwiązane są z przeszłymi doświadczeniami dzieci w ważnych dla nich relacjach.Są to konflikty przeniesione z przeszłości, co oznacza, że dzieci nieświadomieodgrywają uwewnętrznione znacznie wcześniej wzorce relacji i w nowychsytuacjach powielają stare matryce zachowań.

Przeszłość, która trwa

Psychologowie orientacjipsychodynamicznej uważają, że już w najwcześniejszym okresie życia, gdydoświadczamy pierwotnych uczuć przyjemności (i "pre-miłości"), przykrości iniezadowolenia, powstają pierwsze relacje z osobą opiekuna - matki. Dzieckoprzeżywa osobę matki (a początkowo samą jej życiodajną pierś - źródło ukojeniai pokarmu) w skrajnie ambiwalentny sposób. Z jednej strony jako "całkowicie złą";dzieje się tak, gdy matka jest dla dziecka frustrująca (co zresztą w jakimśstopniu jest nieuniknione) lub gdy dziecko z powodu niedostatecznieukształtowanych własnych granic - dokonuje projekcji swej własnej złości namatkę, przeżywając siebie jako prześladowane i zagrożone. Z drugiej stronyprzeżywa matkę (pierś) jako "całkowicie dobrą" - wtedy gdy matka jest źródłemkojącego dobrostanu lub gdy rzutuje na nią swoją własną miłość, a siebieprzeżywa jako zaspokojone i szczęśliwe. Jest to pierwotny i bardzospolaryzowany sposób przeżywania. Takie rozszczepienie na "dobre" i "złe"tworzy w umyśle dziecka odrębne poznawczo-emocjonalne reprezentacje ważnejosoby - matki, siebie i uczuć łączących je. W toku rozwoju dziecka powinnodojść do zintegrowania się obu tych reprezentacji: matka (pierwowzór wszystkichinnych ludzi) powinna zacząć być przeżywana w bardziej adekwatny sposób - jakozarówno "dobra" (zaspokajająca), jak i "zła" (np. nie zawsze dostępna). Dzieckopowinno nauczyć się postrzegać ją mniej skrajnie, a pozytywne uczucia powinnypomagać mu w neutralizowaniu siły impulsów negatywnych. Ten proces rozwojowyjest jednak w rodzinach dysfunkcyjnych zakłócany. Jeśli bowiem środowiskowychowawcze jest niestabilne lub niezdolne do zniesienia naturalnych temperamentalnychcech dziecka, jeśli jest frustrujące lub inwazyjne nigdy nie dochodzi do pełnejemocjonalnej integracji przeciwstawnych reprezentacji osoby i pozostaje ona "tylkodobra" lub "tylko zła". Konsekwencją takiej "matrycy" jest stałe uruchamianie wpóźniejszym życiu w stosunkach z innymi ludźmi takich skrajnych,spolaryzowanych sposobów postrzegania drugiego i łączących z nim stosunków.

Takie dziecko, a późniejdorosły nieświadomie przepuszcza nowe doświadczenia społeczne (z ojcem,rodzeństwem, rówieśnikami, nauczycielami, a wreszcie z terapeutą) przez "filtr"tej uwewnętrznionej matrycy relacji. Nie tylko spostrzega rzeczywistość przezpryzmat swych nieświadomych oczekiwań i emocjonalnych nastawień, ale teżaktywnie dąży do potwierdzenia swojego "skryptu" - scenariusza życiowego. Wnajgorszym wypadku w kolejnych osobach widzi np. odrzucającą, chłodną matkę lubagresywnego, tyranizującego ojca, a siebie odczuwa jako odrzucanego lubprześladowanego.

Ale dlaczego dziecidoświadczające w rodzinie przemocy jako ofiary wchodzą w rolę sprawców przemocywobec innych dzieci? Ponieważ korzystają z uwewnętrznionego wzoru relacji, wktórej jest miejsce na "ofiarę", "sprawcę"; zależnie od okoliczności dzieckomoże obsadzać się w tych obu rolach, zmieniając "pasywne" doświadczanieprzemocy w "aktywne" jej zadawanie. Innymi słowy, dziecko odreagowując urazmoże identyfikować się z uwewnętrznioną postacią sprawcy (np. ojca).

W praktyce konflikty aktualnei przeniesione mogą się przenikać i nakładać.

Jak im pomóc?

Gdy już wiemy, z jakimkonfliktem mamy do czynienia, możemy wybrać sposób interwencji.

W przypadku konfliktówaktualnych sprawa jest stosunkowo prosta. Jeżeli źródłem konfliktu jestkonkretna sytuacja, należy ją tak przeorganizować, by nie prowadziła do walki(np. wyeliminować nadmierną rywalizację i zastąpić ją sytuacjami zmuszającymido współpracy; zlikwidować nadmierne zgęszczenie dzieci itp.). Jeśli źródłem sąkłopoty w porozumiewaniu się, brak jasnych zasad, nieznajomość procedurpostępowania czy zwyczajów, trzeba usprawnić komunikację interpersonalną;wprowadzić lub uzupełnić "kontrakt" z dziećmi opierając się na jasnych izrozumiałych normach, czy przeprowadzić trening określonych umiejętnościspołecznych.

Gdy konflikt wynika z różnicyinteresów, trzeba dzieci uczyć konstruktywnego rozwiązywania problemów nadrodze negocjacji, biorąc na siebie rolę mediatora. W konfliktach dotyczącychwiększych grup platformą negocjacji mogą być zebrania społeczności obozu.Negocjacje powinny zawierać następujące elementy:

- określenie i nazwanieproblemu; wzajemne wysłuchanie i zrozumienie potrzeb zaangażowanych stron,

- poszukiwanie rozwiązań;ważne jest, by nie poprzestawać na pierwszym rozwiązaniu, gdyż konflikty mogąmieć wiele dobrych rozwiązań,

- ocena rozwiązań; niektóre znich mogą satysfakcjonować obie strony (konsensus) lub wymagać wzajemnychustępstw (kompromis),

- podsumowująca (ustna lubpisemna) umowa i planowanie realizacji ustaleń (kto, co, jak i do kiedy zrobi?po czym poznamy, że ustalenia są realizowane?),

- wyrażenie wsparcia i wiaryw możliwości dzieci, odwołanie się do ich mocnych stron, które pozwolązrealizować umowę i poradzić sobie z konfliktem i zaoferowanie niezbędnejpomocy.

Rola mediatora polega naułatwianiu stronom konfliktu wypracowania rozwiązania. Nie dzieje się to jednakprzez przyjmowanie racji jednej ze stron lub arbitralne rozstrzyganie sporów.Zadaniem mediatora jest wprowadzenie reguł na początku rozmowy (np. że jednaosoba mówi - inni słuchają, każdy będzie wysłuchany do końca, nie obrażamy sięwzajemnie) i czuwanie nad ich przestrzeganiem, pomoc w nazywaniu potrzeb ioczekiwań uczestników sporu, klasyfikowanie ustaleń i nadanie im formy umowymiędzy stronami. Praca nad konfliktami przez stosowanie mediacji uczy dziecibrać odpowiedzialność za swoje życie i doświadczyć tego, że możliwe są innerozwiązania niż narzucane przemocą przez silniejszego.

Jak "odczarować" przeszłość?

O ile praca nad konfliktemaktualnym polega głównie na kształtowaniu w dzieciach pewnych umiejętności psychospołecznych,o tyle nie ma tak jasnej procedury pracy z konfliktami przeniesionymi zprzeszłości. Ich przepracowanie wymaga socjoterapii i długotrwałego budowaniarelacji z dzieckiem, zdecydowanie odmiennej niż ta, która zostałauwewnętrzniona i zakonserwowana jako "matryca".

Aby mogło dojść douwewnętrznienia nowego wzorca relacji, dziecko musi w długotrwały, powtarzalnysposób doświadczać takiego kontaktu, który zakwestionuje jego dotychczasowyskrypt, a także znajdować pomoc w rozumieniu siebie, a zwłaszcza - rozumieniuswoich emocji. Stawia to przed pomagającymi szczególne zadania. Przedewszystkim powinni być oni zdolni do:

formułowania przypuszczeń,jaki konflikt z przeszłości jest nieświadomie przez dziecko odgrywany. (Czego -subiektywnie i obiektywnie - mogło doświadczać dziecko, co sprawia, że terazzachowuje się właśnie tak, a nie inaczej? Jaką sytuację z przeszłości próbujeodegrać "tu i teraz"? Jaką informację o swoich potrzebach przekazuje nam swoimzachowaniem?),

zrozumienia "kto jest kim"w tym odgrywanym konflikcie (w jaką rolę wchodzi dziecko (ofiara, prześladowca,ratownik...)? Do wchodzenia, w jakie role prowokuje partnera w konflikcie,rówieśnika lub terapeutę?),

pomocy dziecku w zrozumieniusiebie. Może się to odbywać poprzez odzwierciedlanie jego przeżyć. (Przykłady:Widzę, jak bardzo ci trudno dogadać się z kolegami i jak bardzo cię złości, żenie chcą się oni bawić tak, jak im to proponujesz. Widzę, że płaczesz.Rozumiem, jak bardzo ci przykro i jak bardzo się czujesz zawiedziona tym, żenie zgodziłem się na to, byś sama poszła nad rzekę). W pracy ze starszymidziećmi i młodzieżą, która jest zdolna do werbalizowania swojego wewnętrznegodoświadczenia, odzwierciedlanie przeżyć można zastępować pytaniami w rodzaju:Jak się

czujesz w tej sytuacji? Coprzeżywasz w związku z tym zdarzeniem? Co masz ochotę zrobić, gdy czujeszzłość, smutek itp.?

Gdy w kontakcie z terapeutą wdziecku aktywizują się jego wcześniejsze wzorce relacji, terapeuta możeprzeżywać różne trudne uczucia: bezradność, gniew, złość, rozdrażnienie, urazę,zniecierpliwienie itp. Narastanie tych emocji oraz chęć, aby im ulec i działaćpod ich wpływem, może wynikać z niedostatecznej świadomości terapeuty na tematjego własnych uwewnętrznionych matryc relacji i urazów doznanych wdzieciństwie.

Nasze własne doświadczenia zdzieciństwa mogą bowiem rzutować na nasze aktualne relacje z klientami iskłaniać nas do nieświadomego podejmowania destrukcyjnych ról w konfliktach "odgrywanych"przez dzieci. Wymaga to gotowości do otwartego zajmowania się także własnymi,odkrywanymi w trakcie pracy z dziećmi trudnościami: na zebraniach zespołusocjoterapeutów, w ramach koleżeńskich konsultacji i psychologicznejsuperwizji, na treningach psychologicznych czy we własnej psychoterapii.

Druga kwestia to sposób, wjaki dzieci z rodzin dysfunkcyjnych wchodzą w relacje. Ponieważ dzieciodgrywają "matrycowe" relacje, nieświadomie prowokując powielanie urazu,zadaniem terapeuty jest nie ulegać tej presji. Dziecko musi doświadczyć, że tendorosły nie jest kolejnym, który je odrzuci, wykorzysta, wyśmieje, dokuczy,pominie itp., a także mieć pewność, że pomoże mu on zrozumieć siebie wkonfliktach z rówieśnikami. Niestety nie jest to łatwe i wymaga od terapeutydużego zaufania do siebie i swoich profesjonalnych umiejętności.

T.G.