Rafał i inni. Praca z dzieckiem z ADHD

Robert Gorczyca

Niebieska Linia nr 3 / 2005

W Punkcie Konsultacyjnym dla Rodzin Ośrodka Pomocy Dzieciom i Rodzinie w Rudzie Śląskiej poprowadziliśmy drugą edycję grupy terapeutycznej dla dzieci,
które doświadczyły przemocy w rodzinie i były jej świadkami. Głównymi celami naszej pracy z grupą było: umożliwienie dzieciom lepszego poznania siebie, rozwijanie umiejętności interpersonalnych, umożliwienie korzystania z wsparcia jakie daje udział w grupie osób mających podobne doświadczenia. Szerzej o założeniach i celach pisaliśmy w numerze 1/36/2005 „Niebieskiej Linii”.

W drugiej edycji zajęcia rozpoczęło dwanaścioro dzieci w wieku 10–13 lat; ukończyło je dziesięcioro – pięć dziewcząt i pięciu chłopców. Jeden z uczestników już po drugich zajęciach zrezygnował z dalszego udziału ze względu na silny lęk, jaki przeżywał w kontakcie z grupą. Drugi z uczestników wyjechał do sanatorium.
Większość członków grupy to dzieci, które były świadkami przemocy między rodzicami, doświadczały przemocy ze strony rodziców; jedno było ofiarą wykorzystania seksualnego. Dzieci miały wyraźne problemy z koncentracją uwagi. W ich zachowaniu można było zauważyć nadruchliwość, agresję słowną i fizyczną wobec rówieśników, płaczliwość, częste zmiany nastroju, wycofywanie się, trudności z respektowaniem norm obowiązujących w szkole. Troje dzieci miało obniżoną sprawność intelektualną. Ważnym zasobem uczestników okazał się wysoki poziom energii oraz duża aktywność zaznaczająca się od pierwszego spotkania.

Porównania z poprzednią edycją same się narzucały. Dzieci były mniej onieśmielone, bardziej niespokojne, bardziej zróżnicowane pod względem poziomu rozwoju emocjonalnego oraz intelektualnego. Podczas gdy jedna część grupy domagała się zabaw ruchowych umożliwiających odreagowanie, druga nie była tym zainteresowana, deklarując potrzebę rozmowy czy rysowania.

Jako osoby prowadzące musieliśmy stanowczo zaznaczać granice, często odwoływać się do norm grupowych. Musieliśmy mieć różne pomysły, propozycje i dostosowywać je do różnorodnych potrzeb grupy.
W pewnym momencie osoba współprowadząca ze mną grupę poszła na zwolnienie lekarskie. Prowadziłem grupę sam, co było dla mnie dodatkowym obciążeniem. Korzystałem z wsparcia zespołu – regularnie omawiałem pracę z grupą. Mogłem dzięki temu odreagować emocje, jakie przeżywałem podczas zajęć i analizować procesy zachodzące w grupie.
W tym artykule chciałbym się podzielić moimi refleksjami dotyczącymi pracy na tle grupy z dzieckiem z rozpoznanym ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi).

Rafał ma 13 lat, chodzi do czwartej klasy. Mieszka z rodzicami oraz młodszym bratem. Oboje rodzice to osoby uzależnione od alkoholu. Aktualnie są w trakcie leczenia. Ojciec
stosował przemoc wobec dzieci.
Na przełomie roku 2003/2004 Rafał przebywał w ośrodku dla dzieci z zaburzeniami zachowania. Od września 2004 roku z powodu przemocy ze strony ojca przez pół roku przebywał z młodszym bratem w hoteliku naszego ośrodka. Chłopiec jest w indywidualnym kontakcie z psychologiem naszego ośrodka.

Rafał okazał się bardzo wyrazistą postacią. Mimo że sam był ofiarą przemocy, stał się sprawcą przemocy, który prezentował „bogaty” repertuar przemocowych zachowań. Były to z jego strony groźby, zastraszanie, wulgaryzmy wobec innych uczestników, nakazy, wysługiwanie się słabszymi dziećmi, zabieranie im zabawek, wymuszanie decyzji grupowych.
Dochodziło także do symulowania uderzeń w osobę bądź uderzenia w materac. To miało na celu zastraszanie innych. Emocje, jakie budził w innych, to gniew, złość, chęć usunięcia go z grupy.
Chłopiec potrzebował znacznie większej uwagi niż pozostali uczestnicy.

Diagnoza – hipotezy na temat Rafała

Aby lepiej zorientować się w zakresie deficytów funkcjonalnych i osobowościowych dziecka oraz wybrać odpowiednie techniki pracy, potrzebowałem diagnozy terapeutycznej. Na podstawie obserwacji zachowań chłopca oraz rozmów z jego terapeutą sformułowałem szereg hipotez.
Zastanawiając się nad aspołecznym aspektem zachowań Rafała, pomyślałem, że są one szukaniem granic i próbą zdobycia kontroli nad sytuacją. Natomiast uzyskanie kontroli nad sobą miałoby polegać na ponoszeniu konsekwencji za swoje zachowania, a tym samym na uczeniu się rozpoznawania zależności między swoim zachowaniem, jego skutkiem a konsekwencjami.

Chłopiec wywołuje u innych skrajne postawy: od odrzucenia i przyjmowania postawy rodzica karzącego do postawy rodzica nadopiekuńczego, zdejmującego z dziecka odpowiedzialność, tłumaczącego jego zachowania chorobą. W konsekwencji może to powodować, że chłopiec będzie się oddalał od celu, jakim jest nauczenie się kontroli nad sobą i w efekcie dojdzie u niego do nasilenia się zachowań agresywnych, aspołecznych.

U Rafała występuje wysoki poziom lęku, u którego podłoża leżą przeżycia związane ze stosowaniem przemocy w domu oraz problem alkoholowy w rodzinie. Chłopiec potrzebował więcej czasu niż inne dzieci na przekonanie się, że jego lękowe fantazje na temat tego, że dorosły jest agresywny, zagrażający, nie realizują się w rzeczywistości. Przypisywał mi agresywne intencje do czasu, kiedy przekonał się, że kontakt ze mną jest bezpieczny.

Chłopiec miał wyraźne braki w zakresie opieki, przyswojenia norm społecznych, mimo ich znajomości na poziomie poznawczym. Przede wszystkim występował u niego brak uwewnętrznionego, tak zwanego obiektu uspokajającego, czyli ugruntowanego wyobrażenia dobrej relacji z ważną, chroniącą osobą. Zauważalny był również brak umiejętności symbolizacji emocji; dawałoby to mu możliwość odreagowywania przeżyć w wyobraźni. Reakcje Rafała były często natychmiastowe i impulsywne (agresja słowna i fizyczna).
Ponieważ matka i ojciec (superego) są zapamiętani jako osoby nie dające mu uspokojenia, będące źródłem zagrożenia, nie wprowadzające ograniczeń w postaci norm, co wolno, a czego nie, superego u tego dziecka nie jest prawidłowo ukształtowane. Nie spełnia więc swojej funkcji, czyli nie chroni przed zachowaniami, które mogą być dla dziecka zagrażające. Nasuwa się więc wniosek, że odpowiedzialność za kształtowanie wymienionych obszarów spoczywa na innych osobach dorosłych (nauczycielach, psychologach, pedagogach).

W pracy z Rafałem szczególnie ważne było jasne, czytelne stawianie mu granic, umożliwienie mu poniesienia konsekwencji za swoje zachowania, reflektowanie moich własnych emocji w relacji z nim.

Praca w grupie

Podczas pierwszego spotkania dzieci się przedstawiały. Każdy mógł powiedzieć coś o sobie. Rafał od razu dał się poznać jako „chłopiec groźny”. Mówił o sobie, swojej agresji, o tym, że lubi się bić i ma z tym problem. Wejście w grupę oparł więc na znanej sobie strategii profilaktycznego zastraszenia innych. Był to jeden z jego sposobów radzenia sobie z napięciem i lękiem oraz próba zaznaczenia swojej roli w grupie.

W trakcie drugiego spotkania w grupie pojawiło się dużo napięcia i zaproponowaliśmy zabawę ruchową, która miała pomóc w odreagowaniu. Okazało się jednak, że napięcie wzrasta. Rafał z dwójką kolegów byli szczególnie ruchliwi, nie byli w stanie zakończyć zabawy. Uspokojenie nastąpiło dopiero w momencie, gdy Rafał strącił klockiem z gąbki doniczkę z kwietnika. Po raz pierwszy na tych zajęciach miał możliwość zmierzenia się z konsekwencją tego, co zrobił – zaproponowaliśmy posprzątanie ziemi, uporządkowanie miejsca. Potem przeszliśmy do omawiania z grupą konsekwencji nieprzestrzegania norm grupowych. Rafał chętnie w tym uczestniczył. Ważną propozycją z jego strony było wyjście za drzwi na jakiś czas w ramach kary. W ten sposób dał samemu sobie możliwość odpoczynku i odizolowania się od grupy, gdy tego potrzebował. Później stworzyłem do tego instrukcję dotyczącą każdego z uczestników: powrót następuje wtedy, gdy osoba zdecyduje się przestrzegać norm. Dało to dzieciom możliwość przejęcia kontroli nad własnym zachowaniem.

Po jakimś czasie dało się zauważyć, że w relacji ze mną Rafał funkcjonuje w pewnym cyklu, powtarzającym się wielokrotnie w ciągu pojedynczych zajęć oraz 12 tygodni spotkań. Było w tym wzmacnianie, chwalenie za pozytywne zachowania. Jednym słowem dawanie mu możliwości zaistnienia w bardziej pozytywnej roli. Zdarzało się to dosyć często, ponieważ chłopiec często miał celne stwierdzenia i dobre pomysły. Na przykład podczas zajęć na temat stresu stwierdził, że w takich sytuacjach chce mu się płakać, albo że źle się czuje, gdy w klasie się z niego śmieją.

Nierzadko zdarzało się, że był wulgarny i prowokował inne dzieci. Wtedy przerywano zajęcia i omawiano konfliktową sytuację, szukając jej rozwiązań.
Po jakimś czasie nasza relacja przybrała formę bezpiecznego rytuału. Bezpiecznego, ponieważ Rafał doskonale się w nim orientował – zasady ponoszenia konsekwencji oraz uzyskiwania pochwał i wsparcia były wyraźne i jasne.

Dobre efekty przynosiło też nazywanie przeze mnie emocji, jakie przeżywały dzieci. Ważne też było nazywanie tego, co aktualnie dzieje się w naszej grupie. Okazało się, że takie informacje zwrotne przyjmuje również Rafał. Dzięki nim lepiej orientuje się, co inni przeżywają w związku z jego zachowaniami oraz co on sam przeżywa. Nazywając jego emocje, starałem się okazać mu, że go rozumiem.

Obraz dorosłego

Podczas ósmych zajęć rozmawialiśmy w grupie na temat przemocy, czym jest, kto ją stosuje i dlaczego. Ciekawe były odpowiedzi na pytanie, kto stosuje przemoc. Dzieci wymieniały osoby dorosłe, ludzi uzależnionych, rodzinę. Dorosły widziany oczami tych dzieci to postać agresywna, uzależniona, bezradna, nie można na niego liczyć, zwrócić się o pomoc w konflikcie, kryzysie.

Kiedy stwierdziłem, że agresywne są osoby, które się boją, Rafał natychmiast zaprzeczył. Powtórzył to kilkakrotnie.
Na pytanie, jak poradzić sobie z osobą agresywną, dzieci odpowiedziały: zaprzyjaźnić się z nią, oddać jej, podać na policję, odejść od niej, unikać jej, odwrócić się od takiej osoby, nie zwracać na nią uwagi, doradzić, żeby się nie biła.

Strategię zaprzyjaźnienia się z Rafałem przyjęła Małgosia. Dlatego ważny był moment, kiedy podczas podsumowania spotkania powiedziała, że złości się na niego, ponieważ przeszkadza na zajęciach. Małgosia miała wsparcie dwóch uczestniczek.
Rafał był członkiem grupy, przy którym u innych łatwo aktywizowały się ich własne sposoby radzenia sobie z osobą stosującą przemoc – unikanie go, niezwracanie uwagi, wchodzenie w konfrontację oraz udzielanie informacji zwrotnych o tym, jak odbierają jego zachowania.

Podczas trwania grupy byłem w ciągłym kontakcie z psychologiem prowadzącym Rafała indywidualnie. Ustalaliśmy wspólne cele oraz na bieżąco wymienialiśmy informacje. W efekcie dało to spójność naszych interwencji terapeutycznych oraz, jak mi się wydaje, mogło przyczynić się do zwiększenia poczucia bezpieczeństwa u Rafała.
W rozmowie indywidualnej Rafał stwierdził, że wszyscy w grupie się go boją. Był z tego zadowolony. Psycholog zadał mu pytanie, czy ktoś go lubi i że może warto się o to postarać i zastanowić, jak to zrobić. Efektem tej interwencji była poprawa relacji z Kamilem. Wcześniej Rafałowi zależało na tym, żeby się go bał. Później jedno z zadań robili wspólnie. Jego celem było zareklamowanie grupie drugiej osoby, mówienie o sobie nawzajem dobrych rzeczy. Zadanie się udało.

Wnioski

W trakcie zajęć szczególną uwagę skupiałem na rozpoznawaniu sposobów reagowania i stwarzaniu dzieciom warunków, by mogły wnieść własne treści, na pokazaniu innych możliwości zachowania się w określonych sytuacjach, trenowaniu innych zachowań. Rafał często stwierdzał, że jest tutaj, ponieważ kurator postraszył go ośrodkiem wychowawczym, jeśli się nie poprawi. Z drugiej strony, kiedy uczestnicy rysowali „zdjęcie grupowe” na wspólnym arkuszu brystolu, napisał obok własnego rysunku przedstawiającego straszną twarz: „Je, tu jest dobrze”.

Widziałem, że jego uczestnictwo w grupie opóźnia jej rozwój oraz integrację. Paulina z Małgosią usztywniały się, gdy wchodził do sali. Niechętnie mówiły o tym, co czują, z wyjątkiem kilku ostatnich zajęć, kiedy miały odwagę powiedzieć mu o tym, jak go naprawdę odbierają. Sam Rafał chętnie przyjmował pozytywne informacje zwrotne od uczestników. Na nieprzyjemne treści reagował wulgarnymi odpowiedziami i groźbami. Z drugiej strony miał okazję doświadczyć, iż relacja z innymi nie musi opierać się na sile i na tym, kto kogo pierwszy zastraszy. Gdy miał możliwość nawiązania pozytywnej relacji z uczestnikami, robił to, na przykład pomagał Szymonowi, kiedy ten uczył się chodzić na rękach.

Ważna była dla Rafała moja akceptacja oraz fakt traktowania go tak, jakby miał inną rolę w grupie niż ta, do której się przyzwyczaił. Utrwalenie się jego starej roli, w tej grupie i na ten czas, nie było potrzebne innym. Stało się tak, ponieważ uczestnicy nie musieli projektować na Rafała własnej agresji, gdyż sami czuli się na tyle bezpiecznie, żeby ją wyrażać.
Myślę, że każdy wziął coś dla siebie z tych spotkań.

R.G.