Świat według gender

Beata Fiszer

Niebieska Linia nr 5 / 2008

Gender mainstreaming (g.m.) w dokumentach UE oznacza włączenie perspektywy płci do głównego nurtu działań na etapie planowania, wdrażania i ewaluacji. Oznacza to, że zasada g.m. pełni funkcję "przecinającą" przez wszystkie poziomy decyzyjne i operacyjne (włączając finanse). Mam wrażenie, że Polska, przyjmując (deklaratywnie) zasadę g.m. w różnych działaniach, pomija poszczególne etapy owego cyklu, pozostając w kwestii płci wciąż na etapie nieświadomej niekompetencji.

 

Termin "gender", definowany jako społeczno-kulturowa tożsamość płci lub społeczno-kulturowy aspekt płci, wprowadzony został jako kategoria poznawcza dla odróżnienia od płci biologicznej1. Gender dotyczy cech nabytych, przypisywanych kobiecie i mężczyźnie przez szeroko rozumianą kulturę, obejmuje relacje między kobietami i mężczyznami, zachowania, role społeczne i wyobrażenia o nich, doświadczenia kobiet i mężczyzn jako jednostek i grup społecznych.

 

Gender i gender mainstreaming

Sam termin gender zaledwie wskazuje, że role genderowe są konstruktami społecznymi i z tego powodu mogą ulec zmianie - nie precyzuje jednak kierunku tej zmiany. Znaczeń nabiera dopiero w połączeniu z celami politycznymi, takimi jak np. polityka równościowa, demokracja gender, równy status kobiet i mężczyzn. Dla skutecznej realizacji tych celów ruch kobiecy wypracował strategię gender mainstreaming (g.m.), która jako zasada horyzontalna obowiązuje w unijnych działaniach na rzecz równości kobiet i mężczyzn. Gender mainstreaming w dokumentach UE oznacza włączenie perspektywy płci do głównego nurtu działań na etapie planowania, wdrażania i ewaluacji. Oznacza to, że zasada g.m. pełni funkcję "przecinającą" przez wszystkie poziomy decyzyjne i operacyjne (włączając finanse). Stosowanie strategii g.m. wiąże się z użyciem specyficznych narzędzi, z których tzw. metoda 3R 2 i gender budżet (zwany też budżetowaniem pod kątem płci) należą do najlepiej sprawdzonych. Metoda 3R bada jak ilościowo Reprezentowane są kobiety i mężczyźni, jaki jest ich dostęp do zasobów (Resources) - pieniędzy, przestrzeni, czasu, jak wygląda Realizacja zadań. Tu badane są zależności przyczynowo-skutkowe między reprezentacją a podziałem dóbr pomiędzy płciami. Celem budżetu gender jest analiza wszystkich form dochodów i wydatków publicznych (nie tylko adresowanych do programów bezpośrednio związanych z eliminacją dyskryminacji gender) z perspektywy płci oraz identyfikacja ich skutków dla pozycji kobiet w porównaniu do pozycji mężczyzn w społeczeństwie.

Z analizy genderowej wynika, że wciąż niezbędne jest przeznaczanie specjalnych środków na projekty kobiece, które mogą być usytuowane poza obszarem zdefiniowanym wprost jako wyrównywanie szans. Rozumienie tych zależności ma kapitalne znaczenie dla prawidłowego wprowadzania polityki g.m., a w konsekwencji osiągnięcia równego statusu płci. Jolanta Plakwicz3 stwierdza, że "działania w ramach tej polityki (g.m.) opierają się na założeniu, że obie płcie są w sytuacji symetrycznej, dlatego działania w ramach gender mainstreaming mogą w praktyce doprowadzić do pogłębienia zależności kobiet od mężczyzn". I stawia pytanie, czym chcemy się zajmować "(...) harmonizowaniem relacji między płciami, czy wzmacnianiem kobiet".

 

Gender nie znaczy po równo

W moim przekonaniu te dwa podejścia nie powinny mieć charakteru wykluczającego się. To właśnie analiza społeczno-kulturowych (w tym politycznych) treści związanych z relacjami kobiet i mężczyzn, statusu obu płci, bogactwa doświadczeń tych grup wiedzie nas ku stwierdzeniu różnorodności, asymetryczności i, niestety, nierówności (w znaczeniu dyskryminacyjnym) pomiędzy płciami. Dysponujemy wieloma obiektywnymi wskaźnikami dyskryminacji kobiet (nierówne płace, dostęp do społecznie ważnych zasobów, nikła reprezentacja interesów politycznych, piętnujące stereotypy płci), a jednak wiedza ta jest wciąż podważana, działania na rzecz zmiany, mimo osadzenia w prawie krajowym i międzynarodowym, neutralizowane, blokowane, bądź co gorsza wykorzystywane w celach odwrotnych: utrzymania/pogłębiania stanu nierówności (np. ograniczenie wolności decyzyjnej kobiet w obszarze zdrowia reprodukcyjnego). Dlatego istotą polityki g.m. ma być harmonizowanie relacji między kobietami i mężczyznami poprzez wzmacnianie kobiet i stosowanie koherentnych narzędzi polityki społeczno-ekonomicznej.

Równe traktowanie oznacza stosowanie takich działań i procedur, które dopiero w konsekwencji doprowadzą do wyrównania pozycji kobiet i mężczyzn. Stosowanie takich samych polityk i środków (w tym finansowych) w stosunku do kobiet i mężczyzn oznaczałoby właśnie pomijanie aspektu genderowego i utrwalanie nierówności. Dyskryminacją jest zarówno niejednakowe traktowanie równych podmiotów, jak i równe traktowanie nierównych. Barbara Siegler4, badaczka procesów g.m, przestrzega: "Gdziekolwiek g.m. jest wychwalany jako przypuszczalnie najnowsza i najbardziej efektywna strategia, używana w celu wyeliminowania starych, zaskorupiałych strategii, tam jest więcej niż prawdopodobne, że toczy się próba sił między płciami, która rozstrzygnie się na niekorzyść kobiet. Najefektywniejszym środkiem sprawdzenia szczerości pozostaje wciąż analiza ilości zaangażowanych osób, wysokości dotacji i mobilizacji potencjału organizacji w celu zmiany relacji gender". Innymi słowy: chcesz poznać priorytety - zajrzyj do budżetu.

 

Język
Język w sposób niezwykle dynamiczny odbija zmiany zachodzące w kulturze. W sposób oczywisty posiada także swój aspekt genderowy. Ukazuje relacje władzy, stanowi normę męską jako punkt odniesienia dla "innego" - kobiet. W sporze (sic!) nad używaniem żeńskich odpowiedników niektórych funkcji lub zawodów odbijają się historyczne zaszłości, hierarchiczność i nierówności w statusie obu płci. Nauczyciel, artysta, reżyser, przewodniczący, trener, filozof itp. cieszą się większą estymą niż te rodzaju żeńskiego. Wiele kobiet czuje się wręcz deprecjonowanych używaniem takich określeń.
Tymczasem język, którego podmiotem jest tylko rodzaj męski, jest językiem wykluczenia, tak indywidualności, jak i kobiet (dziewcząt) jako grupy. Szczególnie widoczne jest to w tekstach pisanych. Również tak zwany język neutralny płciowo na ogół albo wykluczał kobiety, albo zaciemniał obraz opisywanych zjawisk (np. "Co czwarta osoba doświadcza przemocy w rodzinie"). Przy pomocy neutralnego słownictwa nie uda się przekazać wszystkich istotnych informacji dotyczących jednej z płci. Istotą stosowania języka wrażliwego genderowo jest upodmiotowienie i włączenie kobiet i mężczyzn w obieg komunikacji społecznej, nadanie należytej wagi problemom dotychczas ignorowanym lub marginalizowanym (bo dotyczących kobiet), opis sytuacji ze względu na ich znaczenie dla kobiet i mężczyzn.

Stosując "monitoring genderowy", analizujmy treści przekazów medialnych, podręczników szkolnych (nie tylko do historii czy polskiego!, w zadaniach z matematyki aż roi się od dyskryminujących kobiety stereotypów5), tekstów literackich itd. Zauważymy, że w mediach kobiety najczęściej opisywane są w relacji z innymi ważnymi podmiotami: jako "czyjeś" matki lub żony, a mężczyźni głównie przez ich pracę i dokonania. Kobiety infantylizuje się, przedstawiając tylko z imienia, używając określeń "dziewczyny", fotografuje w sposób familiarny (posłanka u fryzjera), nie podkreślający atrybutów władzy czy pozycji, ukazuje w sytuacji zależności i podporządkowania mężczyźnie jako naturalnej relacji płci. Często ignoruje się osiągnięcia kobiet, odmawia się zainteresowań, zachowań i zdolności wychodzących poza stereotyp. Nawet spektakularne dokonania nie powodują tego, że kobiety stają się "kimś"; "Alpinistka? Skąd! Po prostu kocham góry", "Kobieta dużego formatu politycznego? Skąd! Kocha: ludzi, dzieci, zwierzęta i żeby było dobrze!".

Osobnym zagadnieniem są przekazy seksistowskie, poniżające, uprzedmiotawiające i fragmentujące kobiece ciała, eksploatujące stereotypy oparte na przekonaniu o niższości kobiet. Choć Konwencja o Eliminacji Wszelkich Form Dyskryminacji wobec Kobiet (CEDAW) obligowała Polskę, na długo przed wejściem do Unii Europejskiej, do przeciwdziałania stereotypom płci, upatrując w nich narzędzie dyskryminacji i wiktymizacji kobiet, mamy w tym obszarze bardzo wiele do zrobienia.Pomaganie mężczyznom i kobietom, poprzez edukację, podnoszenie świadomości i zwiększanie wrażliwości jest fundamentalne dla wzmocnienia ich wzajemnych relacji, eliminacji nierówności i niesprawiedliwości opartej na płci oraz skutecznego przeciwdziałania przemocy.

 

Statystyka a język
Jeszcze do niedawna dane statystyczne dotyczące przemocy, także w rodzinie, nie były ujmowane ze względu na płeć (CEDAW i wytyczne UE nakazują to czynić). Uniemożliwiało to zrozumienie specyfiki problemu, a co za tym idzie opracowanie i wdrażanie skutecznych metod pomocy. Statystyki dostarczają próbkę rzeczywistości i w tym kontekście kryteria są kluczowe dla określenia jak owa rzeczywistość jest reprezentowana. Zwracam uwagę na powstanie swoistych artefaktów zaznaczania obecności kobiet i mężczyzn w prezentacji statystyk. Czym różni się (na poziomie wiedzy) stwierdzenie dawne (gender blind):"30% młodzieży do lat 15 doświadczyło jakiejś formy molestowania seksualnego" od nowego (gender sensitive):"30% dziewcząt i chłopców do lat 15... itd."? Jeżeli za taką informacją nie pojawi się dalsze rozróżnienie, nie tylko nie uzyskamy nowej jakości danych, lecz może nastąpić regres w pojmowaniu charakteru przemocy wobec kobiet i dziewcząt.

Istniejące statystyki mogą być zatem używane, jeśli zawierają osobne dane dla każdej płci, jednak w wielu przypadkach muszą zostać sformułowane nowe pytania poznawcze i badawcze. Jest szczególnie ważne, aby stosować znajomość relacji genderowych przy zbieraniu danych, konstruowaniu kwestionariuszy i konstatowaniu faktów (Stiegler).

Przemoc wobec kobiet w edukacji genderowej - refleksja trenerska
Zagadnienie przemocy wobec kobiet, która jako jeden z najpoważniejszych społecznych problemów dotyczących relacji płci nieodmiennie pojawia się na szkoleniach genderowych, stanowi największe wyzwanie edukacyjne. Wydawać by się mogło, że właśnie tak jednoznaczna sytuacja opresji dobrze zilustruje i pomoże w zrozumieniu zjawiska męskiej dominacji i społecznego na nią przyzwolenia. Tymczasem pomimo kampanii świadomościowych i deklaratywnych postaw potępiających przemoc domową, nader często natrafiamy na opór grupy w uwewnętrznieniu podawanych faktów (szczególnie w grupach mieszanych płciowo). Zarówno kobiety, jak i mężczyźni danym dotyczącym rozległości zjawiska przemocy wobec kobiet przeciwstawiają incydenty, gdzie ofiarami są (lub mogliby być) mężczyźni, a sprawczyniami kobiety. Przy czym schemat "kobiety są jeszcze gorsze" znajduje duże zrozumienie: największą karierę zrobiły przysłowiowe już "ochroniarki Kaddafiego" (te jak zabiją to już zabiją po trzykroć, a jak torturują to bezwzględnie - inni zapewne łagodnie i zabijają też tylko raz).

Niechęć do skonfrontowania się z problematyką przemocy ma oczywiście podłoże genderowe. Tematyka poprzez odniesienie do traumatycznych przeżyć może naruszać poczucie bezpieczeństwa osób uczestniczących. Kobiety mogą oporować przeciw tożsamości ofiary, mężczyźni przeciw tożsamości sprawcy. Obie grupy mogą nie akceptować tej dychotomii, traktując przynależność do powyższych kategorii jako zdeterminowaną czynnikami biologicznymi, co nie daje możliwości wyboru. Sprawczość jednostki bywa przy tym absolutyzowana, a kontekst kulturowy i społeczny ignorowany. Ponadto doświadczenia mężczyzn mają większy ciężar gatunkowy niż doświadczenia kobiet (gender!) i stąd niemalże imperatyw ilościowego i jakościowego pomniejszania zjawiska przemocy wobec kobiet poprzez konfrontację z aktami przemocy wobec mężczyzn. Zauważmy, że chociaż molestowania seksualnego doświadczają przede wszystkim kobiety, to najbardziej znanym (a może jedynym w klasie A) filmem o tym zjawisku jest "W sieci", rzecz o molestowaniu mężczyzny przez władczą szefową!

Kiedy w czasie warsztatów pytam prowokacyjnie: "Ilu zatem mężczyzn musi zostać pobitych, wykorzystanych, zgwałconych przez swoje partnerki, aby można było mówić o przemocy wobec kobiet?" - po chwilowej konsternacji następuje punkt zwrotny w podejściu do problemu.

Pod ujawnionym oporem znajdują się pokłady niepokoju przed wizją świata z wszechobecną niesprawiedliwością wobec kobiet. Lęk ów próbuje się zneutralizować - paradoksalnie - równością w dyskryminacji. Dyskryminacja kobiet musi być zrównoważona jakąś formą dyskryminacji mężczyzn. I tu pojawia się, niestety, całkiem mocno ugruntowane przekonanie o zjawisku (aspekt masowości) dyskryminowania mężczyzn przez sądy rodzinne w kwestii przyznawania opieki nad dziećmi. Stwierdzenie to, powtarzane jak mantra przez polityków i polityczki, także powołanych do działań na rzecz równego statusu płci, z łatwością (ciekawe dlaczego?) i całkowicie bezrefleksyjnie zaczęło funkcjonować w społecznej świadomości. Poczucie niesprawiedliwości może powstać jedynie w sytuacji konfliktu pomiędzy rodzicami. Rodzice, którym udało się przy rozwodzie ocalić relacje i mieć na względzie dobro dziecka, w ogóle nie potrzebują orzecznictwa sądowego, zarówno w kwestii miejsca zamieszkania, jak i alimentacji dziecka. Czym zatem miałby się kierować sąd? Statusem materialnym rodzica? W tej sytuacji kobiety byłyby instytucjonalnie karane za gorsze warunki ekonomiczne wynikające z ich genderu: niższego uposażenia kobiet niż mężczyzn, niższych płac w zawodach sfeminizowanych, przerw w pracy spowodowanych - niespodzianka! - ciążą, porodem, urlopem macierzyńskim i wychowawczym. To błędne koło czystej dyskryminacji ze względu na płeć zbliżałoby nas w rzeczywistości do Kodeksu Napoleona, gdzie dziecko było po prostu własnością ojca. Świadomość niesymetryczności doświadczeń macierzyństwa i ojcostwa ma szczególne znaczenie. Badania m.in. prof. Małgorzaty Fuszary6 ujawniły, że w sądach stereotypy płci odgrywają wciąż ważną rolę: to od kobiet w związku z pełnionymi przez nie rolami społecznymi i oczekiwaniami wobec tych ról wciąż wymaga się więcej (kobieta udowadnia, że była dobrą żoną i matką, mężczyźnie wystarczy, że nie był złym ojcem).

 

Unia wymaga, Unia rekomenduje...
Rekomendacje czy dyrektywy zbudowane są na schemacie: "zauważając, że..., uznając za ważne, podkreślając..., przyjmuje, postanawia się, zaleca...". Konstrukcja ta przypomina znany cykl uczenia się Kolba. Najpierw badamy rzeczywistość (w interesującym nas aspekcie z perspektywy płci), zdobytą wiedzę poddajemy refleksji, uznajemy, że ma to jakieś znaczenie (dyskryminacja kobiet nie jest dobra i pożądana), potrzebujemy nowych strategii działania, tworzymy je i wprowadzamy (gender mainstreaming). Cykl powtarza się.

Niestety, pozostając przy teorii uczenia się, mam wrażenie, że Polska, przyjmując (deklaratywnie) zasadę g.m. w różnych działaniach, pomija poszczególne etapy owego cyklu (już to nie wdraża, już to nie nadaje znaczenia), pozostając w kwestii płci wciąż na etapie nieświadomej niekompetencji.

Oto Komisja Praw Kobiet i Równouprawnienia Parlamentu Europejskiego w opinii w sprawie roli sportu w kształceniu "wzywa państwa członkowskie do przeprowadzenia analizy jakościowego i ilościowego uczestnictwa dziewcząt i chłopców w zajęciach sportowych w szkole i poza nią, a także przeznaczenia niezbędnych zasobów na dalsze rozszerzanie oferty zajęć sportowych a przez to zwiększenie uczestnictwa dziewcząt w zajęciach sportowych; ponownie przypomina o konieczności nadzorowania i oceny skuteczności wydatków publicznych na ten cel za pomocą budżetowania pod kątem płci i oceny wpływu takiego budżetowania".

Tymczasem rząd polski z wielką dumą realizuje dokładnie przeciwny, skrajnie nierównościowy program, budując 1000 lokalnych stadionów do piłki nożnej. W niewrażliwym genderowo budżecie znajdzie się duża kwota przeznaczona na usportowienie młodzieży. Ale miejscem sportowego rozwoju dziewcząt pozostanie podwórkowy trzepak.

 


 


1 Dyskurs dotyczący konstruktów "płeć biologiczna" i "gender", toczący się żywo w naukach społecznych i wśród najwybitniejszych filozofek i filozofów, daje świadectwo istotności tych zagadnień. Dla potrzeb niniejszego artykułu pozostanę przy pewnym koniecznym uproszczeniu.

2 Czasem do metody tej dodawany jest punkt "rekomendacje" i wtedy występuje pod nazwą 4R.

3 J. Plakwicz: O potrzebie gender mainstreaming w polityce [w:] Polityka równości płci na poziomie lokalnym, Ośka 2005.

4 B. Stiegler: W jaki sposób kategoria gender wkracza do głównego nurtu zagadnień polityczno-społeczno-gospodarczych.

5 E. Majewska, E. Rutkowska: Równa szkoła, edukacja wolna od dyskryminacji, DOM Współpracy polsko-niemieckiej, Friedrich Ebert Stiftung.

6 M. Fuszera: Rodzina w sądzie, Uniwersytet Warszawski; Wydział Prawa i Administracji, 1997.

B.F.