Ból zawsze jest ten sam

Redakcja

Niebieska Linia nr 5 / 2010

Ostatni wywiad z Alice Miller zamieszczony na oficjalnej stronie www.alice-miller.com w lutym 2010 roku

Publikowany poniżej wywiad miał pomóc dziennikarce, która chciała opisać moją osobę. Porzuciła jednak ten zamiar po tym, jak przeczytała moje odpowiedzi na jej pytania. Zamieszczam tutaj krótką wymianę zdań, sądząc, że może to wiele wyjaśnić moim czytelnikom.

Dlaczego terapeuci zawsze biorą stronę rodziców? Dlaczego terapeuci są - jak powiedziałaś - tak niechętni, by przyjąć do wiadomości, że są rodzicami krzywdzącymi dzieci?

Prawie WSZYSCY, z niewieloma wyjątkami, byliśmy bici w dzieciństwie i nie wolno nam było się bronić. Nasi rodzice nie zawsze byli "krzywdzący": bili nas, bo tak samo byli traktowani w dzieciństwie. Po prostu wierzyli w to i wmówili także nam, że taka jest właściwa droga wychowania. Ta myśl cały czas tkwi w naszych głowach i jako bite dzieci, którymi kiedyś byliśmy, wciąż boimy się kary, gdybyśmy chcieli się zbuntować przeciwko temu absurdowi. Terapeuci nie są wyjątkiem: jak my wszyscy, jak wszyscy dorośli niegdyś bici, żyją w strachu przed swoimi rodzicami. Z tego powodu nie są w stanie zrozumieć, że WSZYSCY ich pacjenci byli naprawdę źle traktowani w dzieciństwie. Rodzice niekoniecznie muszą być źli, aby sprawiać ból. Po prostu automatycznie powtarzają to, czego sami doświadczyli, czego się nauczyli w pierwszych latach życia, kiedy kształtuje się mózg.

Dlaczego terapeuci są tak zależni od teorii Freuda?

Ta teoria pomaga im ukrywać bolesną prawdę. Freud uświadomił sobie, i opublikował to w 1896 roku, że neuroza jest efektem złego traktowania w dzieciństwie (dla niego było to przede wszystkim molestowanie seksualne). W rezultacie spotkał się z nienawiścią i odrzuceniem ze strony wszystkich kolegów i trudno mu było znieść samotność. Wymyślił więc teorię seksualności dziecięcej i kompleksu Edypa, która chroni rodziców i wini dziecko. Za pomocą tej interpretacji zaoferował swoim kolegom kłamstwo, które było - i wciąż jest - akceptowane z entuzjazmem, gdyż pomaga chronić rodziców i uniknąć buntu dziecka przeciwko nim (opisuję to dość szeroko w mojej książce Mury milczenia). NIESTETY, TO JEST WŁAŚNIE TO KŁAMSTWO, KTÓRE CZYNI LUDZI CHORYMI I DEPRESYJNYMI. Kiedy mają odwagę wyznać prawdę, a mianowicie, że byli okrutnie traktowani w dzieciństwie, mogą wyjść z depresji, często bardzo szybko. Otrzymuję wiele listów relacjonujących taką pozytywną zmianę.

Jaki rodzaj terapeuty, w Pani poczuciu, jest właściwie przygotowany, aby zajmować się dorosłym, któremu wyrządzono krzywdę jako małemu dziecku?

Moim zdaniem tylko terapeuci, którzy dobrze znają bolesne historie z własnego dzieciństwa, mogą z szacunkiem i skutecznie radzić sobie z cierpieniem swoich pacjentów. Nie będą z własnego strachu doradzać im zapomnienia i przebaczenia, będą zdawać sobie sprawę z tego, że WSZYSCY ich pacjenci cierpią w wyniku efektów zaprzeczenia temu, że byli bici, poniżani, a nawet torturowani.

Dlaczego tak wielu profesjonalistów jest niechętnych Pani teoriom?

Większość profesjonalistów (choć bez wątpienia nie wszyscy) jest oporna moim pismom, ponieważ boją się uczucia stłumionej wściekłości, która była zakazana w ich dzieciństwie. Niestety, tylko kilku z nich nauczyło się w czasie szkoleń, że uczucie uzasadnionej wściekłości w wieku dorosłym nie jest w ogóle groźne, a raczej uzdrawiające.

Co doprowadziło Panią do tych teorii?

W przeciwieństwie do Freuda, Junga i innych nie przedstawiam żadnych teorii ani domysłów. Moje badania były zawsze ściśle empiryczne. Najpierw przez ponad 20 lat słuchałam opowieści moich pacjentów, bez uwikłania w teorię Freuda, potem, po opublikowaniu Dramatu udanego dziecka, dostawałam tysiące listów z opowieściami o ludzkich chorobach i powrotach do zdrowia. Dzięki ich odwadze, aby stawić czoła historiom z dzieciństwa, które przechowuje ciało, wielu innych mogło doświadczyć wyleczenia. Moje dwie ostatnie książki Twoje ocalone życie i From Rage to Courage (zbiór listów i odpowiedzi, 2009, Wydawnictwo W. Norton & Company), są świadectwem tego odkrycia.

Jak to się stało, że odpowiedzi na listy stały się tak ważne dla czytelników na całym świecie?

Zachęciły one ludzi do brania na serio tego, co wiedzieli od zawsze, ale nie śmieli w to uwierzyć. Jako że nie ma różnic kulturowych w sposobie, w jaki małe dzieci są upokarzane, moje odpowiedzi są rozumiane WSZĘDZIE: w Chinach, Japonii, Brazylii, Hiszpanii czy Rosji. Ból jest ten sam, strach przed rodzicem jest ten sam, i wyparcie prawdy jest takie samo. A ci, którzy ośmielają się opuścić więzienie, mają takie samo doświadczenie: gdy tylko odważą się żyć ze swoją prawdą, krok po kroku pozbywają się depresji i innych symptomów. Każde dziecko, nawet najgorzej traktowane, potrzebuje iluzji, że jest kochane. Ale dorośli muszą porzucić tę iluzję, jeżeli nie chcą jej przypłacić depresją.

Tytuł pochodzi od redakcji.

Tłumaczenie Maria Burek