Surowi rodzice – promocja przemocy w telewizyjnym reality show

Anna Golus

Niebieska Linia nr 1 / 2015

„To nie dzieci, to bestie" – stwierdza lektor w zwiastunie pierwszego sezonu telewizyjnego reality show Surowi rodzice, zachęcając widzów do oglądania programu, w którym te agresywne „bestie" zostaną poskromione i zmienione w grzeczne, miłe nastolatki. Czy jednak tylko młodzi bohaterowie tego programu rozwiązują problemy za pomocą przemocy?

Program Surowi rodzice, emitowany w latach 2012–2014 na antenie TVN, to polska wersja angielskiego The World's Strictest Parents, którego formuła polega na tym, że dwoje „zbuntowanych", sprawiających kłopoty wychowawcze nastolatków wyjeżdża na tydzień do domu obcej rodziny – tytułowych „surowych rodziców", mających wpłynąć na zachowanie i postawę młodzieży za pomocą surowych zasad, konsekwencji, stanowczości i dyscypliny. Fabuła programu to typowe reality show, tworzone w myśl zasady „Umieść ludzi w miejscach i sytuacjach ekstremalnych, a następnie filmuj ich reakcje" (Godzic, 2004, s. 109). Do gatunku reality show należy duża grupa programów telewizyjnych, których cechą charakterystyczną jest hybrydyzacja zarówno gatunkowa, jak i dotycząca opozycji prywatne–publiczne i prawda–fikcja. Taka forma telewizji (reality show, reality TV) wywodzi się z tradycji dokumentalizmu, ale jest oparta na formule widowiska – łączy w sobie materiał dokumentalny z rozrywkowym i stanowi kolejny (po m.in. talk show) etap mieszania w telewizji sfery prywatnej z publiczną (Przylipiak, 2004a i 2004b).

W programie Surowi rodzice kamery (i widzowie) podpatrują życie nastolatków zarówno w domu tymczasowych opiekunów, jak i w ich naturalnym środowisku – domu rodzinnym i niekiedy wśród rówieśników. Materiał dokumentalny jest jednak zmontowany oraz opatrzony komentarzem lektora w taki sposób, by stworzyć założony wizerunek młodocianych „bestii". Obraz „surowych rodziców" natomiast jest budowany tak, by widz nie miał wątpliwości, kto w programie jest pozytywnym bohaterem. Granica między dobrem a złem jest bardzo wyraźnie zarysowana.

Dwa światy

Po jednej stronie znajdują się nastolatki – „nieznośni, zadufani w sobie i rozpuszczeni" (jak określa ich lektor w rozpoczynającej każdy odcinek prezentacji), a po drugiej – „surowi rodzice", ukazywani w bardzo korzystnym świetle. Wszystko, co robią i czym charakteryzują się młodzi bohaterowie, jest przedstawiane jako negatywne, zaś zachowania i postawy ich opiekunów, w tym również czyny przemocowe – jako godne naśladowania.

Zdefiniowanie przemocy – zwłaszcza domowej – nie jest łatwe z tego względu, że trudność stanowi „skonstruowanie odpowiedniej i ogólnie akceptowanej listy zachowań, które są osią przemocy w rodzinie" (Herzberger, 2002, s. 16). Najwięcej problemów sprawia dokładne sprecyzowanie, co jest, a co nie jest przejawem przemocy wobec dzieci, ponieważ w relację rodzic – dziecko wpisana jest przewaga dorosłego i niekiedy trudno wskazać granicę między nadużyciem rodzicielskiej władzy a wykorzystaniem jej w celach wychowawczych i/lub ochronnych. Mimo iż z pomocą przychodzi prawo, które definiuje przemoc w rodzinie jako: „jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste osób wymienionych w pkt 1 [członków rodziny – przyp. autorki], w szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą" (Ustawa z dnia 29 lipca 2005..., art. 2) i gwarantuje każdemu obywatelowi – bez względu na wiek – konstytucyjne prawo do ochrony godności, nietykalności cielesnej i dóbr osobistych, w świadomości społecznej pewne zachowania rodziców względem dzieci nie noszą znamion przemocy, są akceptowane i stosowane przez opiekunów oraz promowane przez telewizję.

Sprzeciw

W 2012 roku, niedługo po rozpoczęciu emisji programu Surowi rodzice, psycholodzy i psychoterapeuci z centrum „Po zmianę" wystosowali petycję do władz TVN-u, w której domagali się zdjęcia z anteny i platformy internetowej tvnplayer.pl tego programu, argumentując, że „w sposób haniebny narusza najwyższe prawo gwarantowane przez Konstytucję RP do godności osobistej człowieka, uderza w wolność jednostki, promuje język przemocy i zachowania agresywne, do których należy przemoc psychiczna i fizyczna" (Gendek, Mika, Ratajska, Staruch, Wolska, 2012).

Małgorzata Michel z Instytutu Pedagogiki UJ wyraziła sprzeciw wobec metod promowanych w tym programie, pisząc w  liście otwartym do Rzecznika Praw Dziecka: „Zmuszanie do modlitwy, ośmieszanie, upokarzanie, cynizm, seksizm, wdrażanie w role społeczne oparte na szkodliwych stereotypach, izolacja, odmawianie jedzenia czy szantaż to lansowanie kar. [...] Program „Surowi rodzice" emitowany jest w kraju, gdzie metody wychowawcze oparte są często na przemocy, a dodatkowo telewizja promuje przemoc symboliczną, religijną i psychologiczną. Jest to podważanie wysiłku środowisk naukowych oraz wielu polskich organizacji pozarządowych, promujących rozwiązywanie konfliktów bez przemocy, dbających o prawa dziecka i prawa człowieka, a także wyrażających sprzeciw wobec przemocy w rodzinie" (Michel, 2012).

Brak reakcji

Powiadomiona przez Rzecznika Praw Dziecka Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji dostrzegła w tym programie jedynie zmuszanie nastolatków do modlitwy, czyli „naruszanie swobód religijnych" (Informacja o działalności Rzecznika Praw Dziecka..., 2013, s. 152), co w mojej opinii nie stanowiło nadużycia władzy, a było raczej przesadnym zachęcaniem do praktyk religijnych, które nie przyniosło zamierzonego przez „surowych rodziców" efektu (lektor poinformował, że „wobec oporu nastolatków surowi rodzice zrezygnowali z namawiania ich do modlitwy"). Natomiast innych przejawów łamania praw dziecka i człowieka KRRiT nie dostrzegła, choć już samo nazwanie kogoś „bestią" stanowi przykład dehumanizacji i naruszenia godności osobistej człowieka. To jest tylko jeden z przykładów przemocy, głównie werbalnej, których nie brakowało już w pierwszym, najmniej drastycznym, sezonie tego programu.

W pierwszym odcinku „surowy ojciec" ucieka się do lekceważenia („Ajajaj, aleś ty wrażliwa"), stosuje wyzwiska („jesteś cholernym egoistą") i krzyczy. Gdy nastoletnia bohaterka programu zwróciła mu uwagę, że krzycząc, łamie własne zasady, najpierw przeprosił, a następnie skomentował tę sytuację w taki sposób: „mówiłem dobitnym i może lekko podniesionym głosem, nie krzyczałem". Nastolatka słusznie zauważyła, że gdyby to ona zachowała się w ten sposób, zostałaby ukarana. Lektor przedstawił widzom obowiązującą wersję wydarzeń: dziewczyna jest krnąbrna, a postępowanie rodziców – słuszne.

Manipulowanie widzem

Lektor w tym programie odgrywa bardzo ważną rolę. Wyjaśnia bowiem widzom ewentualne wątpliwości, komentuje na bieżąco każdą sytuację, zwłaszcza konfliktową oraz przypomina, którzy bohaterowie mają rację, a których należy zmusić do przyjęcia takiego zdania. Nawet jeśli jakieś zdarzenie można by było zinterpretować na korzyść młodzieży, gdyby zostało przedstawione w formie dokumentalnej, bez komentarza, w programie Surowi rodzice każda, nawet najbardziej krzywdząca i niesprawiedliwa dla nastolatków sytuacja opatrywana jest komentarzem sugerującym, że to nastolatki są złe, problematyczne, agresywne, egoistyczne etc.

I choć wiadomo, że dzieci nie rodzą się złe, lecz podlegają wpływom środowiska, głównie rodzinnego, i że nawet „dziecko skłócone z prawem, sprawca przemocy to najczęściej ofiara swego losu znaczonego różnymi odmianami agresji i niepowodzeń" (Bińczycka, 2001, s. 9), w tym programie to właśnie nastolatki są obarczane winą nie tylko za własne nieakceptowane przez dorosłych zachowanie, ale też za niepoprawne relacje z rodzicami, a nawet problemy całych rodzin. To na nich ciąży odpowiedzialność za naprawienie relacji rodzinnych, to oni muszą przejść „metamorfozę" (Bogunia-Borowska, 2012) i wrócić do własnych domów jako zupełnie inni ludzie.

Ten sposób ukazywania młodych bohaterów w programie Surowi rodzice jest szczególnie niesprawiedliwy, a niekiedy wręcz absurdalny. Zwłaszcza dotyczy to trzeciego, ostatniego sezonu, w którym występowały nastolatki borykające się ze znacznie bardziej złożonymi problemami (głównie rodzinnymi) niż ich rówieśnicy w poprzednich sezonach tego programu. Na początku w tym programie brała udział raczej przeciętna młodzież – a według Michel (2012) wręcz „miłe i sympatyczne nastolatki" – która eksperymentowała z używkami. Zazwyczaj nieakceptowane przez dorosłych zachowania tych nastolatków polegały na niechęci do wykonywania obowiązków domowych i szkolnych czy nietypowym wyglądzie. Bohaterami trzeciego sezonu były natomiast dzieci z rodzin patologicznych, borykających się z problemem alkoholizmu i przestępczości; nastolatki, które nie potrafiły poradzić sobie z takimi sytuacjami, jak nałóg czy kara pozbawienia wolności dla jednego z rodziców, przemoc rówieśnicza, rozbicie rodziny (zazwyczaj taka sytuacja była spowodowana nie tyle rozwodem rodziców, ile, np. faktem, że matka jednej z bohaterek porzuciła większość ze swoich siedmiorga dzieci czy że jeden z nastolatków część dzieciństwa spędził w domu dziecka). Była to młodzież stosująca przemoc, samookaleczająca się, podejmująca próby samobójcze.

Tym samym wraz z każdym kolejnym sezonem liczba konfliktów między bohaterami zwiększała się, co miało na celu podnieść atrakcyjność, widowiskowość i sensacyjność programu. Powodem wprowadzania do kolejnych sezonów nowych „atrakcji" (w drugim sezonie programu Surowi rodzice byli to uczestnicy z różnych kręgów kulturowych, a w trzecim – większa liczba poważnych problemów) jest „nieustające oczekiwanie publiczności na nowe wrażenia i emocje" (Ogonowska, 2005). Oczekiwanie to z czasem przechodzi „w niepohamowaną i nieposkromioną żarłoczność" (Przylipiak, 2004b, s. 194).

Za głosem tłumu?

Twórcy programu Surowi rodzice spełniają oczekiwania widzów, zapewniając im w każdym kolejnym sezonie coraz więcej przykładów tak atrakcyjnej medialnie agresji i przemocy. Już w zwiastunie trzeciej serii programu, zaledwie 30-sekundowym, można było zobaczyć, że będzie ona obfitowała w sceny ukazujące różne formy stosowanej przez opiekunów przemocy fizycznej, takie jak: szarpanie, popychanie, ściąganie na siłę z kanapy czy polewanie wodą, i że konflikty przybiorą na sile tak bardzo, iż niezbędna okaże się interwencja Policji.

W jednym z odcinków ostatniego sezonu „surowi rodzice", chcąc nastraszyć „agresywnego" nastolatka, z którym nie dawali sobie rady (należy zaznaczyć, że sami zachowywali się wobec niego agresywnie i w poniżający sposób, określając go mianem „gówniarza", „buraka", „gnojka" czy „pajaca", odmawiając pożywienia, popychając), wzywają Policję. Policjanci nie wystąpili przed kamerą, ale ich rozmowa z chłopakiem i jego tymczasowymi opiekunami została zarejestrowana i przytoczona w programie. To bardzo interesująca i wymowna scena, zwłaszcza w kontekście całego odcinka.

„Surowy ojciec" mówi do funkcjonariuszy: „Panowie, trzeba temu młodemu człowiekowi wytłumaczyć, że nie może mnie popychać, bo jestem starszym człowiekiem". Nastolatek, który nieco wcześniej opisywał jedną z konfliktowych sytuacji (która nie była pokazana w programie), mówiąc, że najpierw został popchnięty przez opiekuna, przypomina, że nie on użył przemocy jako pierwszy. Następnie można było usłyszeć wyjaśnienia ze srony „surowej matki", która przekonywała policjantów, że „chłopak jest agresywny, próbuje się stawiać, próbuje wyciągać łapy do nas, próbuje nas zastraszać w miejscu publicznym, w zakładzie pracy i my po prostu już więcej tego tolerować nie będziemy".

Policjanci zdają się ignorować słowa nastolatka, straszą go konsekwencjami (sprawa o naruszenie nietykalności cielesnej lub groźby karalne), natomiast niewłaściwego postępowania opiekunów nie komentują. Po rozmowie „surowy ojciec" przypomina chłopakowi: „jeśli wyciągniesz jeszcze ręce do żony albo do mnie, to wtedy panów wezwiemy", on odpowiada: „To niech mi pan odda telefon, bo jeżeli jeszcze raz pan do mnie wyciągnie ręce albo pani, to też zadzwonię, dobra?". W tej sytuacji „surowa matka" kończy dyskusję słowami, które mogłyby być mottem całego programu: „Nic ci nie oddamy, nie pyskuj".

Mianem agresywnego i odpowiedzialnego za konflikty został określony nastolatek, mimo że jego godność i nietykalność również były naruszane. Chłopak doznawał przemocy werbalnej (powyżej wymieniłam przykłady inwektyw, którymi został obrzucony) oraz takich gróźb jak np. wypowiedziane przez „surową matkę" słowa: „Słuchaj, nie drażnij się ze mną, bo ci po prostu przyłożę w mordę". Gdyby takie zdanie zostało skierowane do osoby dorosłej, chyba nikt nie miałby wątpliwości, że są to groźby karalne. Gdy skierowane są do dziecka, w programie, który teoretycznie ma dostarczać wskazówek wychowawczych, wszystko wydaje się być w porządku.

Naruszenie praw dziecka

Poza kilkoma wyrażanymi przez ekspertów głosami sprzeciwu wobec emisji programu Surowi rodzice i paroma krytycznymi tekstami publicystycznymi na ten temat (np. Kubisiowska, 2012) program ten nie wzbudzał kontrowersji. Nawet powiadomiony o sprawie Rzecznik Praw Dziecka nie zrobił nic, poza przekazaniem jej do KRRiT, choć w świetle prawa dzieckiem jest osoba do 18. roku życia, a we wszystkich odcinkach reality show łamane są również inne dziecięce prawa, przede wszystkim – prawo do prywatności. Prawa te są gwarantowane zarówno przez Konwencję o prawach dziecka, której art. 16 głosi, że „Żadne dziecko nie będzie podlegało arbitralnej lub bezprawnej ingerencji w sferę jego życia prywatnego, rodzinnego lub domowego czy w korespondencję ani bezprawnym zamachom na jego honor i reputację" (Konwencja o prawach dziecka, 1991, art. 16 ust. 1), jak i przez Konstytucję RP, według której „Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym" (Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, 1997, art. 47).

Czy naruszanie dziecięcej prywatności można uznać za formę przemocy? Według Ireny Jundziłł – owszem. Pisze ona w książce Dziecko – ofiara przemocy:

„Maltretowanie psychiczne występuje też wtedy, gdy gwałci się prawo dziecka do intymności, do posiadania własnych tajemnic, indywidualnych doznań i przeżyć. Ma to miejsce zwłaszcza w okresie dorastania. Życie duchowe w tym okresie jest wyraźnie wzbogacane, rozszerzają się kontakty rówieśnicze, rodzina już nie cieszy się niezachwianym autorytetem. Matka (rzadziej ojciec) nie lubi ukrytych tajemnic dorastającego dziecka. Przeszukuje kieszenie, szuflady biurka, a jeśli znajdzie list czy pamiętnik, którego nie dało się dobrze ukryć, „robi awanturę" lub ośmiesza czytając głośno intymne zapiski córki (lub syna), listy od chłopca lub napisane do niego. Jakież bolesne doznanie, jakie cierpienie!" (Jundziłł, 1993, s. 44–45).

Ponad 20 lat temu, gdy Jundziłł pisała powyższe słowa, telewizja nie emitowała jeszcze reality show ukazujących najintymniejsze fragmenty życia dzieci ani nastolatków. Nie było programu Superniania, w którym występowały dzieci nagie, załatwiające swoje potrzeby fizjologiczne czy wymiotujące (Golus, 2013). Nie było programu Surowi rodzice, którego młodzi uczestnicy musieli czytać na głos prywatne, bardzo osobiste listy od swoich rodziców (formuła programu wymaga takich wzruszających scen pod koniec każdego odcinka). Nie było innych programów gwałcących prawo dziecka do prywatności, intymności, a zwykle też do godności. Nie było również urzędu Rzecznika Praw Dziecka.

Podsumowanie

Obecnie – mimo istnienia instytucji RPD i coraz większej świadomości dotyczącej praw dziecka – takich programów, jak Surowi rodzice jest coraz więcej w telewizji. Z czego to wynika? Dlaczego widzowie chcą oglądać podobne programy, twórcy – je realizować, a nadawcy – emitować? Mirosław Przylipiak, pisząc o przyczynach popularności programu Big Brother, stwierdził, że „rozrywka to sprawa poważna, ponieważ zaspokaja takie na przykład fundamentalne potrzeby, jak potrzeba posiadania wzorców, utwierdzania własnego obrazu świata, dostarczania podstawowych punktów orientacyjnych w rzeczywistości" (Przylipiak, 2004a, s. 305). Dotyczy to również programu Surowi rodzice, dzięki któremu widzowie mogą ugruntować swoje przekonanie o niskiej pozycji dziecka w rodzinie i społeczeństwie, rodzicielskiej wszechwładzy, słuszności przysłowia „Dzieci i ryby głosu nie mają" i wychowania opartego na przemocy. Celem tego programu jest przywrócenie ładu w rodzinach nastoletnich uczestników poprzez zmuszenie ich do ponownego zaakceptowania stosowanej przez rodziców i innych dorosłych przemocy symbolicznej, będącej – co podkreślał twórca tego terminu, Pierre Bourdieu – nie tyle „pozbawioną wymiaru realności przemocą czysto «duchową»" (Bourdieu, 2004, s. 46), ile warunkiem zaistnienia każdej innej formy przemocy.

Program ten nie tylko ukazuje w pozytywnym świetle zachowania przemocowe, co jest niewątpliwie formą promocji przemocy wobec dzieci, ale też poprzez swoją ogólną wymowę przyczynia się do utrwalania niskiego statusu społecznego najmłodszych obywateli oraz reprodukowania modelu rodzicielstwa i innych związków międzyludzkich opartych na nadużywaniu władzy.

Anna Golus – absolwentka filologii polskiej, doktorantka na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Gdańskiego, inicjatorka kampanii „Kocham. Nie daję klapsów".

BIBLIOGRAFIA

Bińczycka J. (2001). Wstęp. W: J. Bińczycka (red.), Bici biją (s. 7–16). Warszawa: Wydawnictwo Akademickie „Żak".

Bogunia-Borowska M. (2012). Fenomen telewizji. Interpretacje socjologiczne i kulturowe. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.

Bourdieu P. (2004). Męska dominacja. Oficyna Naukowa, Warszawa.

Gendek M., Mika K., Ratajska B., Staruch M., Wolska H. (2012).

Sprzeciw wobec przemocy w mediach. Pobrano z:  http://dzieci. pozmiane.pl/Sprzeciw_wobec_przemocy_w_mediach/17.

Godzic W. (2004). Telewizja i jej gatunki. Po „Wielkim Bracie". Universitas, Kraków.

Golus A. (2013). Intymność na sprzedaż. „Tygodnik Powszechny", nr 25, s. 10–12.

Herzberger S.D. (2002). Przemoc domowa. Perspektywa psychologii społecznej. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Warszawa.

Informacja o działalności Rzecznika Praw Dziecka za rok 2012 oraz uwagi o stanie przestrzegania praw dziecka (2013). Warszawa. Pobrano z: http://brpd.gov.pl/sites/default/files/informacja_rpd_2012.pdf.

Jundziłł, I. (1993). Dziecko – ofiara przemocy. Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, Dz.U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483.

Konwencja o prawach dziecka, Dz.U. z 1991 r. Nr 120, poz. 526.

Kubisiowska K. (2012). Zimny chów. „Tygodnik Powszechny", nr 33, s. 14.

Michel M. (2012). List do Rzecznika Praw Dziecka. Pobrano z: http://www.aperti.edu.pl/aktualnosci/67list-dorzecznikaprawdziecka.

Ogonowska A. (2005). Telewizja rzeczywistości a kult autentyzmu. „Konspekt", nr 2. Pobrano z: http://www.up.krakow.pl/konspekt/22/ogonowska.html.

Przylipiak M. (2004a). Poetyka kina dokumentalnego. Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Wydawnictwo Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku, Gdańsk–Słupsk.

Przylipiak M. (2004b). U źródeł reality show. „Słupskie Prace Filologiczne", nr 3, s. 193-205.

Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, Dz.U. z 2005 r. Nr 180, poz. 1493.