Warszawski barometr zmian

Paulina Szczupaczyńska

Niebieska Linia nr 3 / 2016

Bez rozumienia zjawiska przemocy w rodzinie trudno o skuteczne pomaganie osobom doświadczającym przemocy czy o systematyczne podnoszenie standardu usług do nich skierowanych. Dlatego Urząd m.st. Warszawy postanowił cyklicznie sprawdzać, jak zmienia się na przestrzeni ostatnich lat postrzeganie przemocy w rodzinie w opinii warszawiaków.

W ciągu ostatnich dekad byliśmy świadkami dużych zmian społecznych. Oczywiście zmieniło się także rozumienie zjawiska przemocy domowej. Pomimo wielu podjętych do tej pory działań, nadal stanowi ono jeden z poważnych problemów społecznych, także na Mazowszu. Właśnie dlatego Urząd m.st. Warszawy postanowił cyklicznie (od 2007 roku) sprawdzać, z jaką reakcją dorosłych mieszkańców Warszawy spotkała się realizacja programów wynikających z wykonania zapisów ustawy z 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Celem badań było zarówno oszacowanie skali zjawiska, jak i wstępne poznanie postaw warszawiaków wobec problemu przemocy oraz znajomość systemu pomocy dla osób doznających przemocy.

Lata 2007-2009

Pomiary z lat 2007-2009 realizowane były w ramach wielotematycznego i cyklicznie powtarzanego badania pt. „Barometr Warszawski”. Przeprowadzono je na próbie losowej mieszkańców Warszawy. Pytania zadawano respondentom mającym 18 lat i więcej. Ich wykonawcą była Fundacja Centrum Badania Opinii Społecznej, która w celu zbadania zjawiska sięgnęła po technikę bezpośrednich wywiadów (PAPI).

W 2007 roku zadano respondentom wiele pytań, by w ten sposób sprawdzić rozumienie określenia „przemoc w rodzinie”, które obudowano różnymi kontekstami. Badanych poproszono o ustosunkowanie się do następujących stwierdzeń:

Z badań wynika, że przeszło 90 proc. badanych zanegowało cztery pierwsze twierdzenia, zaś do piątego stwierdzenia odniosło się pozytywnie. Co ważne, blisko 79 proc. badanych (w tym 81 proc. kobiet) uznało, że dla przemocy nie ma usprawiedliwienia.

W roku 2008 postanowiono pójść o krok dalej i zbadać, na ile owa opinia ulegnie zmianie, gdy odwołamy się do konkretnych argumentów, mających na celu usprawiedliwienie stosowania przemocy. W badaniu wzięto pod uwagę trzy sytuacje, mogące „tłumaczyć” agresywną postawę respondentów. Jakie zatem okoliczności stanowiły dla badanych czynnik łagodzący tę surową normę? Najczęściej wytłumaczeniem i usprawiedliwieniem dla stosowania przemocy było posiadanie niegrzecznych dzieci. Średnio co trzeci respondent (36 proc.) zgodził się z tym stanowiskiem. Warto jednak zaznaczyć, że ponad połowa badanych (53 proc.) była przeciwna takiej formie usprawiedliwiania. Odsetek kobiet, które miały taki pogląd, stanowił 63 proc. Co czwarty respondent (25 proc.) był w stanie usprawiedliwić przemoc w formie kary cielesnej wobec dzieci za niewykonanie swoich obowiązków. Przeciwnego zdania było zaś 2/3 badanych (66 proc.). Również i w tym przypadku kobiety były mniej skłonne, by usprawiedliwiać przemoc niż mężczyźni. Warto dodać, że 36 proc. respondentów akceptuje stosowanie kar cielesnych jako doraźnego środka dyscyplinującego, zaś 53 proc. ankietowanych było przeciwnego zdania.

Czynnikiem, który najrzadziej był wskazywany przez respondentów jako wyjaśnienie dla aktów przemocy była zdrada – tylko co dziesiąty uważał, że jest to argument do usprawiedliwiania przemocy, podczas gdy swój sprzeciw zadeklarowało aż 70 proc. (z czego aż 49 proc. zrobiło to w sposób bardzo stanowczy).

Tendencja do deklaracji, iż przemoc jest przestępstwem i nie ma dla niej usprawiedliwienia była widoczna także w badaniu z 2009 roku, odpowiedziało takblisko 93 proc. warszawiaków. Jednocześnie wśród beneficjentów utrzymała się społeczna akceptacja stosowania przemocy w pewnych sytuacjach. I tak:

Warto jednak zaznaczyć, że część osób badanych nie uważa uderzenia niewiernej żony lub nieposłusznego dziecka za zachowanie przemocowe. Niemniej jednak, w stosunku do lat poprzednich, o 7 punktów procentowych zmniejszyła się grupa osób, które dopuszczają stosowanie kar fizycznych wobec nieposłusznych dzieci.

Badanie przeprowadzone w latach 2007-2009 wśród warszawiaków miało również sprawdzić ich stosunek do przemocy. W tym celu postanowiono zadać pytania o gotowość do poinformowania Policji lub ośrodka pomocy społecznej w kilku różnych sytuacjach, w których zaistniała przemoc. W 2008 roku zdecydowana większość ankietowanych, bo aż 88 proc. uznało, że każdy powinien informować Policję lub OPS o przemocy w rodzinie. I choć respondenci wskazali, że nie należy być obojętnym wobec przemocy domowej, to jednak blisko 25 proc. badanych zadeklarowało, że nie zrobiłoby nic, bo nie wie, co należy w takiej sytuacji zrobić. W przypadku zaniedbywania dzieci badani zadeklarowali poinformowanie OPS o tej sytuacji – przy czym 32 proc. uznało, że OPS-om brakuje uprawnień do skutecznego przeciwdziałania przemocy w rodzinie (niestety w badaniu nie rozwinięto szerzej tej kwestii).

Lata 2010-2011

W 2010 roku w badaniu wprowadzono pewne zmiany. Przede wszystkim badanie to postanowiono prowadzić w formie oddzielnych sondaży, poświęconych wyłącznie zjawisku przemocy w rodzinie. Zmienił się także wykonawca pomiarów – w latach 2010, 2011 oraz 2014 był to ARC Rynek i Opinia. Dodatkowo, podczas gdy w latach 2007-2009 badanie realizowane było techniką bezpośrednich wywiadów (PAPI), w latach 2010, 2011 oraz 2014 sięgnięto po technikę wywiadów telefonicznych (CATI).Grupa badawcza pozostała ta sama – losowa próba warszawiaków w wieku 18 lat i więcej.

Badanie z 2010 roku pokazało, iż znaczny odsetek respondentów (ponad 3/5 mieszkańców) nie potrafi spontanicznie wymienić organizacji zajmującej się problemem przemocy w rodzinie. Niemniej w grupie osób posiadających wiedzę na ten temat wystąpiła przewaga kobiet (37,4 proc. wobec 26,7 proc. mężczyzn). Wśród znanych sobie organizacji badani najczęściej wskazywali Policję, sektor organizacji pozarządowych, ośrodki pomocy społecznej, Niebieską Linię oraz telefony zaufania. Rzadziej wskazywali na Rzecznika Praw Obywatelskich (14 proc.) czy wymiar sprawiedliwości (8 proc.). Ponadto badania pokazały, że wśród mieszkańców Warszawy niewielka jest świadomość możliwości uzyskania pomocy od pedagogów szkolnych czy pracowników ochrony zdrowia. W badaniu z 2010 roku z pewnością utrzymała się tendencja warszawiaków do braku akceptacji dla różnych form przemocy fizycznej i psychicznej. Jednak co 10 osoba akceptowała popychanie, szarpanie czy poniżanie werbalne. W przypadku karcenia dzieci klapsem, 2/5 ankietowanych uznało to za przemoc, zaś blisko 3/5 akceptowało taki sposób karania dzieci.

Wyniki badań z 2011 roku dotyczące różnych form doświadczanej przemocy we własnym gospodarstwie domowym były bardzo zbliżone do tych z lat wcześniejszych. W dalszym ciągu najczęściej wymienianą formą przemocy było: wyzywanie, obrażanie i słowne poniżanie. Aż 85 proc. respondentów miało do czynienia z taką sytuacją w swoim domu (w porównaniu z 86 proc. w roku poprzednim). Spośród wszystkich rodzajów przemocy najczęściej doświadczaną była przemoc psychiczna, którą wymieniało aż 98 proc. badanych. Blisko połowa respondentów (49 proc.) miała też do czynienia z przemocą ekonomiczną i fizyczną. Pomiary z 2011 roku pokazały także, że w dalszym ciągu nikła jest świadomość istnienia organizacji zajmujących się problemem przemocy w rodzinie (3/5 respondentów nie potrafiło wymienić nawet jednej). Spośród tych, którzy wskazywali takie organizacje, 38 proc. respondentów wymieniło Niebieską Linię (wzrost o 14 proc.). Niestety, odsetek osób szukających pomocy w takich instytucjach utrzymał się na poziomie poniżej 10 proc.

Jeśli chodzi o reakcję na przemoc, to badani najczęściej wskazywali na próby bezpośredniego reagowania (55 proc.). Ci, którzy pozostawali obojętni, wskazywali jako główne źródło braku reakcji obawę o własne bezpieczeństwo (49 proc.).

Rok 2014

Co przyniosły wyniki badań z 2014 roku? Niewątpliwie w porównaniu z pomiarami z roku 2010 i 2011 wzrosła liczba osób, które w swojej najbliższej okolicy zetknęły się z problemem przemocy w rodzinie (wzrost po 6 pkt proc.). Co ciekawe, na bezpośrednie pytanie o kontakt z przemocą w rodzinie twierdząco odpowiedziało 8 proc. badanych, natomiast 22 proc. warszawiaków przyznało, że w ich domach występują zachowania przemocowe. Wydaje się zatem, że tylko niektóre sytuacje są interpretowane przez badanych jako przejaw przemocy domowej.

Większość respondentów (66 proc.) było zdania, że żadna sytuacja nie usprawiedliwia bicia dzieci. W porównaniu z pomiarami z roku 2010 i 2011 zmniejszył się odsetek zwolenników karania dzieci klapsem (spadek odpowiednio o 8 i 7 pkt proc.). W stosunku do 2010 roku odnotowano z kolei niewielki spadek liczby osób opowiadających się za biciem nieposłusznych dzieci oraz stosowaniem kar fizycznych w celach wychowawczych (spadek odpowiednio o 6 i 4 pkt proc.). Z badania z 2014 roku wynika także, że ponad połowa warszawiaków (62 proc.) nie potrafiła spontanicznie wymienić instytucji i organizacji zajmujących się problemem przemocy w rodzinie. Niemniej znajomość tego typu placówek zadeklarowało 38 proc. badanych, co w stosunku do 2010 roku stanowi wzrost o 6 pkt proc. Spośród znanych instytucji i organizacji pomocowych respondenci najczęściej wymieniali Niebieską Linię i telefon zaufania (43%), Policję (35%) oraz OPS-y (29%). W porównaniu z 2010 rokiem wyraźnie poprawiła się rozpoznawalność* Niebieskiej Linii i telefonów zaufania (wzrost o 19 pkt proc.), ale także Policji (wzrost o 9 pkt proc.) oraz OPS-ów (wzrost o 4 pkt proc.).

Podsumowanie

Pomimo wielu podejmowanych do tej pory działań, mających na celu przeciwdziałanie przemocy w rodzinie, zjawisko to nadal stanowi poważny problem społeczny na Mazowszu. Biorąc pod uwagę niską znajomość specjalistycznych instytucji pomocowych, wydaje się niezbędne upowszechnianie informacji na temat oferty tych placówek. Ważna jest także edukacja mieszkańców w obszarze przemocy w rodzinie, która może przyczynić się do zmniejszenia stereotypów na temat samego zjawiska.

Paulina Szczupaczyńska – specjalista ds. PR-u oraz szkoleniowiec z technik motywacji, asertywności i kreatywnego myślenia. Studentka kryminologii na Wydziale Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji (Uniwersytet Warszawski).



 

* Mowa tu o rozpoznawalności rozumianej jako znajomość konkretnych instytucji i organizacji zajmujących się różnymi aspektami przeciwdziałania przemocy w rodzinie.