Życie w lęku. Mężczyźni doznający przemocy domowej

Magdalena Kowalska

W społecznym postrzeganiu zjawiska przemocy w rodzinie mężczyźni są grupą, której ten problem nie dotyczy. Nic bardziej mylnego. Mężczyźni także doświadczają cierpienia, które dodatkowo potęgowane jest różnymi, stereotypowymi przekonaniami, wynikającymi między innymi ze społecznego postrzegania tego, co męskie, a co niemęskie.

Doświadczanie przemocy domowej ma niekorzystny, długofalowy wpływ na stan emocjonalny i psychiczny osoby, która jej doświadcza. Zaburzenia lękowe, depresja, zespół stresu pourazowego, nadużywanie różnych substancji psychoaktywnych to jedne z licznych konsekwencji, które przekładają się bezpośrednio na różne obszary życia osoby doświadczającej przemocy. Odnosi się to zarówno do dzieci, młodzieży, kobiet, jak i mężczyzn.

Gdy myślimy o ofierze przemocy domowej, zazwyczaj w wyobraźni widzimy kobiety lub dzieci. Zostaliśmy do tego medialnie przyzwyczajeni. Nie oznacza to, że problem ogranicza się wyłącznie do tej grupy. Mężczyźni także doznają przemocy i widzimy to jasno w policyjnych statystykach dotyczących realizacji procedury „Niebieskie Karty”. W 2019 roku odnotowano 10.676 zgłoszeń związanych z przemocą, kiedy to ofiarami byli mężczyźni. To 12,1% ogółu zgłoszeń dotyczących przemocy w rodzinie. Warto pamiętać, że są to dane przypadków odnotowanych, nie wiemy natomiast, o ile te liczby są wyższe w rzeczywistości1. Czy to jednak wciąż za mała liczba, abyśmy również wizerunek mężczyzn zobaczyli w kampaniach społecznych jako osób doświadczających przemocy?

W Wielkiej Brytanii można odnaleźć takie organizacje jak Man Kind, Men’s Aid, Men’s Advice Line i wiele innych, które zajmują się udzielaniem wsparcia krzywdzonym mężczyznom. Sam fakt ich istnienia w publicznej przestrzeni sprawia, że problem jest bardziej dostrzegany przez ogół
społeczeństwa. W Polsce na szczęście działają organizacje, które udzielają pomocy wszystkim pokrzywdzonym niezależnie od płci, natomiast brakuje organizacji, które zajmowałyby się tylko prawami pokrzywdzonych mężczyzn, co być może wpływałoby korzystniej na decyzję o sięgnięciu po pomoc przez tę grupę osób2.

Niewidzialne ofiary

Prawdopodobnie jedną z przyczyn niedostrzegania przez społeczeństwo problemu jest większa trudność mężczyzn w przyznawaniu się do tego, że są krzywdzeni oraz proszeniu o wsparcie, co wynika z rozmaitych, psychologicznych barier. Poczucie utraty męskości, lęk przed wyśmianiem i niedowierzaniem, opór społeczny przed postrzeganiem kobiety jako sprawczyni przemocy, to główne przyczyny, które utrudniają mężczyznom opowiadanie o swoim cierpieniu i szukanie wsparcia. Nie pomaga również przeświadczenie, że w przypadku rozwodu opieka nad dziećmi jest zazwyczaj przyznawana przez sąd matkom. Lęk o utratę dziecka jest tu tak samo silny, jak w przypadku kobiet i bardzo często przeważa szalę, aby nie walczyć i zachować milczenie. W takim ujęciu emocjonalny koszt ujawnienia się ze swoim problemem zdaje się decydować o pozostaniu w toksycznej relacji, mimo bolesnych konsekwencji. Dodatkowo, temat jest tak rzadko poruszany publicznie, że zdaje się nie istnieć, co nie sprzyja społecznej edukacji i szukaniu przez mężczyzn pomocy i wsparcia. Możemy sami zadać sobie pytanie, czy przypadkiem nie ulegamy wizerunkowi mężczyzny jako silnego, radzącego sobie w każdej sytuacji, co kłóci się z rolą ofiary, zwłaszcza w sytuacji, kiedy przemocy doznaje ze strony partnerki lub żony.

Konsekwencje przemocy domowej a poczucie męskości

Przemocowa relacja silnie wpływa na stan zdrowia psychicznego ofiary. Niesie za sobą szereg bolesnych konsekwencji, zaś poczucie osamotnienia w swoim cierpieniu dodatkowo je potęguje. Pojawiające się stany depresyjne, zespół stresu pourazowego oraz zaburzenia lękowe w postaci lęku uogólnionego, ataków paniki czy fobii społecznej nie są rzadkością w tym przypadku. W swoim zaawansowanym stadium nie tylko mogą osłabić funkcjonowanie w różnych obszarach życia osoby doświadczającej przemocy, ale także skutecznie zatrzymać za drzwiami własnych domów.

Jeśli poczucie męskości jest nierozerwalnie związane z siłą, odwagą oraz poczuciem pewnego stąpania po ziemi, to towarzyszący codziennemu funkcjonowaniu lęk zdecydowanie nie jest czymś, co łatwo zaakceptować, a tym bardziej przyznać się do niego przed innymi. Jest to kolejna bariera w poszukiwaniu wsparcia, przyczyniająca się jednocześnie do nasilania emocjonalnego bólu.

„Boję się wszystkiego”

Wizyty jednego z mężczyzn, nazwijmy go Waldemar, będącego ofiarą przemocy domowej ze strony żony nie sposób zapomnieć. Spotkanie z psychoterapeutą umówił troskliwy kolega, według którego Waldek zmienił się nie do poznania.

W czasie pierwszej wizyty w gabinecie, ten niespełna 50-letni mężczyzna usiadł na krześle roztrzęsiony, niemal skulony, wyraźnie przestraszony. Jakby przed chwilą przed kimś uciekał. Opowiedział o swojej relacji z żoną. Jego codzienność była przepełniona groźbami, obelgami, insynuowaniem zdrad, śledzeniem, podsłuchiwaniem, zakazem zapraszania gości do domu, odseparowaniem od rodziny i sporadycznymi aktami przemocy fizycznej. Mimo ogromu cierpienia, jakiego doświadczał, Waldemar był wyraźnie zaskoczony, gdy usłyszał określenie „przemoc domowa”. Przyczyn obecnej sytuacji doszukiwał się zupełnie gdzie indziej, w stresującej pracy żony lub wyobrażeniach, że być może na coś zachorowała.

Relacjonował: „Wie pani, ja już się z nikim nie spotykam, żeby tylko nie było awantur. Nie ma dnia, żebym nie bał się otworzyć drzwi domu, bo nie wiem, co mnie czeka. Boję się zostawić szklankę w zlewie, żeby nie pomyślała, że ktoś u mnie był. W pracy nie mam siły z nikim rozmawiać, nie mogę skupić się na tym, co robię. Kiedyś miałem tyle energii, że chętnie robiłem nadgodziny, żeby zarobić trochę więcej. O wszystko się martwię, boję się gdziekolwiek dalej pojechać. Cały czas mam wrażenie, że coś złego się stanie. Trudno mi gdzieś iść, coś załatwić, czasami boję się nawet odezwać do sprzedawcy w sklepie. Cały czas czuję się jak mały, przestraszony chłopiec. Często idę do pokoju mojego syna, żeby tylko z nim posiedzieć i się do niego przytulić, tak bardzo samotny i zagubiony się czuję. Tak jakby nigdzie indziej już nie było bezpiecznie”.

Waldemar przez lata trwał w związku małżeńskim, rozstał się z żoną dopiero wtedy, gdy syn był już pełnoletni i sam mógł zdecydować o zamieszkaniu z tatą. Nigdy sam nie poprosił o pomoc, nigdy nie zadzwonił na Policję. Jak twierdził: „wtedy dopiero rozpętałoby się piekło, zresztą, kto by mi uwierzył, że kobieta mi takie rzeczy robi”. Stany lękowe u Waldemara utrzymywały się jeszcze długo po rozstaniu z żoną.

Co możemy zrobić?

Powyższa historia nie jest odosobnionym przypadkiem. Pojawia się jednak przykre wrażenie, że społeczeństwo jest bardziej wyczulone i skłonne do pomocy kobietom i dzieciom, które są postrzegane jako „słabsze”. W przypadku mężczyzn często pojawia się stereotypowe stwierdzenie: „jak można tak dać się kobiecie traktować”. Pamiętajmy, że niezależnie od płci, wieku czy statusu społecznego, specyfika mechanizmów przemocy oraz skala cierpienia jest dokładnie taka sama. Jeśli więc widzimy, że w relacji naszych bliskich, znajomych, kolegów z pracy nie dzieje się dobrze, nie pozostawajmy całkowicie bierni i przynajmniej zapewnijmy o naszym wsparciu. Dzięki temu dana osoba być może sama dostrzeże wagę problemu, zauważy, że nie jest sama i kiedy tylko będzie gotowa, poprosi o pomoc.

Warto także pamiętać, że cierpienie nie kończy się wraz z rozstaniem ze sprawcą. Doświadczenie przemocy jest poważną traumą. Praca nad niwelowaniem skutków tej traumy, w postaci różnych, trudnych stanów emocjonalnych oraz zaburzeń psychicznych może trwać bardzo długo i niewątpliwie powinna obejmować budowanie nowych relacji. Istotne wydaje się również, abyśmy zaczęli przezwyciężać stereotypy dotyczące męskości i zaczęli dostrzegać, że tak samo jak mężczyźni mogą stać się ofiarami przemocy domowej, mają też pełne prawo do przeżywania rozmaitych kryzysów emocjonalnych, niezależnie od tego, pod jaką postacią one występują. Pełna akceptacja i głośne poruszanie tego niedostrzeganego problemu może przyczynić się do przełamania tabu i częstszego sięgania po wsparcie przez mężczyzn.

BIBLIOGRAFIA:

Biuro Prewencji KGP, Wydział Prewencji. (2020). Informacja dotycząca realizacji przez Policję procedury „Niebieskie Karty” w 2019 roku.

https://www.mankind.org.uk/help-for-victims/other-organisations/
(Pobrano: 22.05.2020)

Micah, A. (2018). Emotional abuse and anxiety. Pobrano z: www.calmclinic.com (21.05.2020)

Robinson, L., Segal, J. (2020). Help for men who are being abuse. Pobrane z: www.helpguide.org (24.05.2020)

* * *

Magdalena Kowalska – psycholożka, praktyczka Brainspotting, specjalizująca się w psychologii klinicznej osób dorosłych. Obecnie prowadzi Gabinet Wsparcia Psychologicznego w Iławie.