O potrzebie trafnej diagnozy traumy

Kategoria: Aktualności i wydarzenia
Magdalena Goetz

ekspert radzi nSłowo „trauma” jest często używane, a wręcz nadużywane w języku potocznym; jednocześnie nie zawsze używa się go we właściwym kontekście. Tymczasem zarówno niedoszacowanie, jak i przeszacowanie traumy niesie za sobą negatywne konsekwencje.

Pojęcie traumy weszło do potocznej polszczyzny i bywa używane do określenia każdego nieprzyjemnego, szokującego czy zaskakującego zdarzenia, nierzadko żartobliwie („po tej nieudanej randce będę miała traumę do końca życia”, „ten egzamin to była jakaś trauma”). Z drugiej strony zdarza się, że osobom, które doświadczyły traumatyzujących przeżyć, odbiera się prawo do traumy („Próba gwałtu? Facet był po prostu trochę zbyt nachalny, też mi trauma”).

Wtórna wiktymizacja

Tego typu komentarze w mediach (zwłaszcza w internecie) pojawiały się ostatnio częściej za sprawą ogólnoświatowej internetowej akcji #MeToo1, mającej zwrócić uwagę na problem przemocy seksualnej wobec kobiet. Pojawiło się bardzo dużo wypowiedzi kobiet, które opisywały swoje trudne (w tym traumatyczne) przeżycia. Niektóre z osób komentujących umniejszały problemy i cierpienie tych kobiet, sugerując, że to, co przeżyły, nie było traumą.

Wśród tych komentarzy znalazły się też takie, w których krytycznie oceniano zachowanie osób opowiadających o doznanej krzywdzie. Autorzy komentarzy zarzucali osobom pokrzywdzonym, że „nie tak zachowuje się ofiara traumy”, a więc to zachowanie nie było zgodne z wyobrażeniem komentatorów o tym, jak powinna zachowywać się „ofiara”. W tym kontekście krytykowano osoby ujawniające fakt przemocy seksualnej po wielu latach („po co tyle czekały?”, „chcą zaistnieć po latach”), takie które zrobiły to w sposób świadomy i zdecydowany (bo „wcale nie wyglądają na cierpiące”) czy takie, które zrobiły to w sposób emocjonalny („przesadzają”). Pojawiały się też głosy, że przecież kobiety, które doświadczyły przemocy seksualnej, np. aktorki molestowane przez producentów filmowych, „wcale tak źle na tym nie wyszły”, „zrobiły to dla kariery, a teraz narzekają”. Tego typu komentarze, podważające prawdomówność poszkodowanych, przypisujące im złe intencje bądź umniejszające znaczenie ich cierpienia i doświadczeń, są formą wtórnej wiktymizacji, czyli powtórnego, psychicznego skrzywdzenia poszkodowanej osoby (por. Goetz, 2012; Zalewski, 2012). To bardzo ważne, aby przeciwdziałać wtórnej wiktymizacji oraz – oczywiście – samemu unikać jej w pracy z osobami po doświadczeniu przemocy, bowiem wtórna wiktymizacja może być dla nich nawet bardziej dotkliwa od pierwotnej krzywdy. Ważne jest tutaj m.in., by dobrze rozumieć pojęcie traumatycznego doświadczenia, umieć rozpoznać jego symptomy, a także upowszechniać tę wiedzę w trosce o to, by pojęcie traumy było również w publicznym (a nie tylko specjalistycznym) dyskursie rozumiane poprawnie.

Wokół pojęcia traumy

Trudności i wątpliwości wokół definiowania pojęcia traumy szczegółowo naświetlają Steuden i Janowski (2016). Początkowo traumę próbowano definiować w kategoriach obiektywnych – jako rodzaj szczególnie silnego stresora znajdującego się poza zakresem normalnych ludzkich przeżyć (w przeciwieństwie do innych – słabszych i częściej spotykanych stresorów). Wiąże się to z przekonaniem, że pewne stresory są obiektywnie traumatyzujące, a inne nie.

Kolejne badania pokazały jednak, że w doświadczaniu zdarzeń traumatycznych mamy do czynienia ze znacznymi różnicami indywidualnymi (por. Popiel i Pragłowska, 2009) – co oznacza, że niektóre osoby są bardziej podatne na traumatyczny stres niż inne. Udało się nawet odkryć, które wymiary temperamentu (wg regulacyjnej teorii temperamentu J. Strelaua) wiążą się z większym ryzykiem doznania traumy w potencjalnie traumatyzującej sytuacji – są to reaktywność emocjonalna (a więc tendencja do głębszego przetwarzania bodźców i silniejszych reakcji emocjonalnych) oraz perseweratywność (tendencja do trwania i powtarzania danego zachowania nawet po zaprzestaniu działania bodźca, który je wywołał); podczas gdy wyższa żwawość, wytrzymałość i aktywność koreluje negatywnie z ryzykiem doznania traumy (por. Gierlotka i in., 2015).

Stwierdzono także, że zdarzenia mające potencjał traumy są w populacji ogólnej zjawiskiem znacznie częstszym niż początkowo sądzono. Jak jednak zauważają Steuden i Janowstępowania zdarzeń traumatycznych (w różnych badaniach uzyskiwano wyniki od kilkunastu do nawet ok. 90 proc.). Efektem definicyjnych niejasności jest to, że trauma jest definiowana w dwóch zasadniczych ujęciach – szerokim i wąskim: „W szerokim ujęciu traumą można określać wszelkie urazy psychiczne występujące na różnych etapach życia człowieka (kryzysy, konflikty, zagrażające życiu przewlekłe choroby somatyczne i psychiczne), które łączą się z ryzykiem wystąpienia emocjonalnych, poznawczych i społecznych zaburzeń. Takie rozumienie traumy zbliżone jest do pojęcia sytuacji stresowej. W rozumieniu wąskim trauma jest traktowana jako rodzaj ciężkiego stresora, który powoduje narażenie na utratę życia lub poważne zranienie ciała, ma najczęściej charakter nagły, niekontrolowany, może dotyczyć wielu osób równocześnie. Odnosi się to także do
sytuacji, w której osoba jest świadkiem takiego wydarzenia” (Steuden i Janowski, s. 551). Ujęcie traumy w węższym zakresie znaczeniowym jest odbiciem sposobu, w jaki pierwotnie rozumiano to pojęcie i w praktyce często może się okazać niewystarczające, kiedy np. będziemy pracować z osobą zdradzającą objawy zaburzenia będącego następstwem traumatycznego stresu, które to zdarzenie wychodzi jednak poza tę wąską definicję (np. trwająca latami przemoc w rodzinie).

Potrzebna trafna diagnoza

To bardzo ważne, by trauma była właściwie diagnozowana. Zarówno bowiem jej niedoszacowanie, jak i przeszacowanie może nieść za sobą negatywne konsekwencje dla jakości życia, stanu zdrowia i społecznego funkcjonowania danej osoby. Steuden i Janowski zauważają, że niedoszacowanie traumy i w konsekwencji nieudzielenie danej osobie odpowiedniej pomocy może prowadzić do różnorodnych zaburzeń funkcjonowania (poczucia osamotnienia i izolacji społecznej, poczucia krzywdy i/lub winy, zachowań autodestrukcyjnych, nawiązywania pozabezpiecznych więzi, utrwalania się zgeneralizowanych negatywnych schematów poznawczych i przekonań), a także do rozwoju i utrzymywania się zaburzeń zdrowia psychicznego i somatycznego, zwłaszcza o charakterze reakcji na ciężki stres. Z drugiej strony efektem przeszacowania traumy może być nadmierna, niekorzystna i odbijająca się na funkcjonowaniu, samoocenie oraz tożsamości jednostki identyfikacja z rolą ofiary. Oczywiście nie diagnozuje się traumy jako takiej; zarówno jednak obowiązująca w Europie klasyfikacja zaburzeń ICD-10, jak i amerykańska DSM-V, zawierają kryteria diagnozy różnych reakcji na silny stres i traumę, które powinny być diagnozowane z dużą starannością. Osoby, które doznały potencjalnie traumatyzującego przeżycia, powinny znaleźć się pod życzliwą, specjalistyczną opieką (o charakterze interwencji kryzysowej) oraz obserwacją, ponieważ niektóre objawy mogą być nawet znacznie odroczone w czasie (objawy PTSD mogą ujawnić się dopiero po 6 miesiącach od zdarzenia, które je wywołało).

Magdalena Goetz – psycholożka, trenerka i psychoterapeutka poznawczo-behawioralna w trakcie certyfikacji. Prowadzi terapię młodzieży i dorosłych oraz warsztaty psychoedukacyjne i szkolenia, Gdańsk.

BIBLIOGRAFIA: