Problem braku wiarygodności pokrzywdzonej a zasada domniemania niewinności (2/139/2022)

23.04.2025

 

Monika Sokołowska

Brak zaufania osób pokrzywdzonych do wymiaru sprawiedliwości jest związany z niedostatecznym poczuciem bezpieczeństwa i brakiem wiary, że  sprawca zostanie ukarany w taki sposób, aby nie miał możliwości dopuszczania się przemocy w przyszłości. W sposób szczególny wybrzmiewa to w wypowiedziach osób pokrzywdzonych przestępstwami związanymi z przemocą w rodzinie.

Problem braku zaufania kobiet doświadczających przemocy do wymiaru sprawiedliwości jest jedną z barier zgłaszania przypadków przemocy, co widoczne jest nie tylko w doświadczeniach „Niebieskiej Linii”, ale i w praktyce zawodowej prawników. Czytelnie obrazują to słowa:

To, że ofiara nie zgłasza przemocy może wynikać z braku zaufania do służb mundurowych. Ten zaś może pochodzić z negatywnych doświadczeń z przeszłości i poczucia bezradności wobec działań systemu wymiaru sprawiedliwości. Jeśli ofiara prosiła o pomoc, ale uzyskała tylko chwilowe rozwiązanie problemu (np. nietrzeźwy sprawca został zabrany z domu albo został skazany przez sąd, ale dostał wyrok na krótki czas), to często nie widzi sensu, aby zawiadamiać kolejny raz. […] Kiedy ofiara nikogo nie zawiadomi, rośnie ryzyko, że przestępstwo będzie w ciemnej liczbie przez dłuższy czas. Pokrzywdzony ma prawo domagać się reakcji policji, a także tego, żeby nie doświadczyć wiktymizacji wtórnej ze strony wymiaru sprawiedliwości. Tyle teoria, a praktyka bywa różna. […] Nie zawsze sąd podejmuje decyzję o tymczasowym aresztowaniu sprawcy, co powoduje, że ten aresztowaniu sprawcy, co powoduje, że ten może krzywdzić dalej1.

Brak zaufania pokrzywdzonych do wymiaru sprawiedliwości jest związany z niedostatecznym poczuciem bezpieczeństwa i brakiem wiary, że sprawca zostanie ukarany w taki sposób, aby nie miał możliwości dopuszczania się przemocy w przyszłości. „Poza kompleksową pomocą dla ofiar przemocy, ważne jest ukaranie sprawcy w taki sposób, aby zapobiec podobnym przypadkom w przyszłości”2.

Na brak zaufania pokrzywdzonych w dużej mierze wpływa brak wrażliwości na sytuację pokrzywdzonych, wtórna wiktymizacja pojawiająca się szczególnie w wyniku braku obdarzania pokrzywdzonych wiarygodnością, brak skutecznych rozwiązań na płaszczyźnie procesowej, np. w wyniku niedostatecznej dbałości o odizolowanie sprawcy od ofiary.

W dalszym ciągu dbałość o edukację osób pracujących w wymiarze sprawiedliwości w zakresie specyfiki spraw związanych z przemocą w rodzinie nie jest wystarczająca. Kontekst psychologiczny, kluczowy dla rozpoznania i zrozumienia osób doświadczających przemocy, tzw. błędne koło przemocy, wpływające na całe spektrum zachowań pokrzywdzonych, element zależności w kontekście emocjonalnym, są wciąż pomijane albo bagatelizowane. Pokrzywdzone traktowane są często podejrzliwie przy przesłuchaniach. Ich zeznania oceniane są przez pryzmat ewentualnej sprawy rozwodowej lub kwestii własności zajmowanego mieszkania. Często zmuszone są do tłumaczenia się, czy wniosły albo zamierzają wnieść sprawę o rozwód – jeśli tak, to na pewno zależy im na winie męża i po to zgłaszają przemoc, jeśli nie – to widocznie źle się w małżeństwie nie dzieje, jeśli są w ciąży albo niedawno urodziły, a nie zgłaszają zgwałcenia, to świadczy o tym, że przemocy nie ma, bo przecież istnieje pożycie. Przesłuchujący nie rozumieją, że przesłanki rozwodowe opierają się na wygaśnięciu więzi małżeńskich, które muszą objąć więź fizyczną, emocjonalną i gospodarczą. Przemoc w rodzinie nie jest zaś przesłanką rozwodową. Może oczywiście prowadzić do wygaśnięcia więzi małżeńskich, ale wcale nie musi.

Trudno nie odnieść wrażenia, że podejście wymiaru sprawiedliwości do kobiet pokrzywdzonych przemocą często nacechowane jest odzwierciedlaniem w postępowaniach własnych przekonań na temat zjawiska przemocy czy sposobu funkcjonowania rodziny. Wymiar sprawiedliwości nie jest wolny od wtórnej wiktymizacji kobiet, a ta potęguje lęki kobiet i hamuje zgłaszanie przemocy. Zresztą, umiejscowienie przestępstwa znęcania znajduje się przecież w rozdziale przeciwko rodzinie i opiece.

Można uznać, że sposób podejścia do pokrzywdzonych kobiet jest wyrazem poglądów społeczeństwa, a jak je można określić? Częściowo, lecz bardzo obrazowo, ukazują je starania części polityków o obniżenie standardów ochrony kobiet w polskim prawie. Wyraz nieufności w stosunku do relacji kobiet, które doświadczyły przemocy, czy poszerzanie granic tolerowania zachowań przemocowych wobec kobiet jest oczywistym pójściem na rękę sprawcy, którego i tak chroni jedna z najważniejszych zasad prawa karnego – zasada domniemania niewinności3, która obowiązuje do czasu jej obalenia wiarygodnymi dowodami. A głównym problemem, z jakim mierzą się pokrzywdzone w procesie karnym, jest właśnie problem udowodnienia przejawów agresji. Jeśli jedynym dowodem w sprawie są zeznania pokrzywdzonej, może to nie wystarczyć, i zazwyczaj nie wystarcza, do wszczęcia czy prowadzenia postępowania. Sprawy wszczęte są najczęściej umarzane. Organy ścigania często też ograniczają się do odebrania stanowiska sprawcy, który zaprzecza twierdzeniom pokrzywdzonej, pomimo że do obowiązków organów ścigania należy ustalenie, czy doszło do przestępstwa, jakie są okoliczności sprawy, kto jest pokrzywdzonym, a kto sprawcą i odpowiednie zebranie i zabezpieczenie dowodów.

Funkcjonariusze Policji zazwyczaj jako pierwsi mają styczność z osobami doświadczającymi przemocy. To od ich skuteczności i sposobu działania często zależy, jakie zostaną zebrane dowody.

Funkcjonariusze Policji, nawet jeśli przyjeżdżają na interwencję, to najczęściej kończy się ona na rozmowie ostrzegawczej lub w najlepszym wypadku na zabraniu do izby wytrzeźwień, jeśli sprawca był pod wpływem alkoholu. […] Stwierdzenie, że policja jest od ścigania przestępców, a nie od zażegnywania domowych awantur słyszała z pewnością niejedna ofiara przemocy. […] Dowody, które w innych sprawach stanowią podstawę do wszczęcia postępowania lub skierowania aktu oskarżenia w sprawach rodzinnych okazują się niewystarczające4.

Nie sposób pominąć doniosłej roli funkcjonariuszy nie tylko polegającej na zebraniu i zabezpieczeniu dowodów, ale również w obszarze oszacowania ryzyka przemocy. To przecież ich wiedza i doświadczenie stanowią podstawę ustalenia, czy w rodzinie doszło do przemocy, jaka jest jej skala i czy istnieje zagrożenie dla życia i zdrowia domowników. W Polsce funkcjonariusze Policji korzystają od 1 stycznia 2014 roku z kwestionariusza szacowania ryzyka. Jest to narzędzie wewnętrzne Policji, służące zwiększeniu skuteczności działań policjantów uczestniczących w interwencjach domowych.

Strategie zarządzania ryzykiem oparte na oszacowanym ryzyku mogą obejmować odpowiedni poziom ochrony ofiar oraz programy dla oskarżonych o przemoc w rodzinie. Należy pamiętać, że u podstaw każdego skutecznego oddziaływania na sprawców czy ofiary przemocy w bliskich związkach musi zostać przeprowadzona właściwa diagnoza, czyli to, co w konstrukcie oceny ryzyka określane jest jako szacowanie ryzyka i potrzeb5.

Tymczasem, pomimo wzrastającej wiedzy i szkoleń funkcjonariuszy, wciąż jeszcze praktyka pokazuje, że funkcjonariusze okazują rutynowe podejście podczas interwencji, ograniczając się do rozmów pouczających, ostrzegawczych czy zebrania informacji.

Sytuacje, z którymi mierzą się osoby doświadczające przemocy w rodzinie, o których decydują się opowiedzieć, wskazują, że emocje, doświadczenia i sposoby reagowania na sytuacje problemowe, składają się na określony wzorzec postępowania. Powinno być to drogowskazem dla szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości, a także dla organów ścigania czy kuratorów sądowych.

Temat braku wiarygodności pokrzywdzonych zasługuje na szersze spojrzenie – nie tylko w aspekcie karnoprawnym, o czym będzie jeszcze mowa, ale także w kontekście społecznym. Brak wiarygodności traktować wręcz można jako podstawę prowadzenia określonej polityki równościowej, zwłaszcza wobec kobiet. Nikt przecież nie podaje w wątpliwość zeznań pokrzywdzonego przestępstwem kradzieży z włamaniem, który twierdzi, że zginęła mu określona biżuteria czy cenne przedmioty. Brak dowodów posiadania przed kradzieżą tychże przedmiotów nie przekłada się na brak obdarzenia wiarygodnością osoby pokrzywdzonej w przypadku takiego przestępstwa. Nikt raczej nie pyta pokrzywdzonego, któremu włamywacz ukradł pieniądze czy biżuterię, dlaczego nie przechowywał ich w banku albo sejfie, jak to bywa wobec zgwałconych kobiet, wobec których powszechnym jest „przerzucanie” winy na pokrzywdzone i szukanie przyczyny przemocy w sprowokowaniu przez pokrzywdzone zdarzenia („po co się włóczy po nocy”, „trzeba było ubrać się przyzwoicie”).

Z uwagi na charakter tego problemu podkreślić trzeba, że kobiety, zarówno w Polsce, jak i na całym świecie, zwracają uwagę na ten istotny aspekt – aspekt wiarygodności. Widoczny jest on w wypowiedziach  aktywistek, polityczek, pisarek czy dziennikarek, które zabierają głos w imieniu kobiet, którym się nie wierzy. Warto przytoczyć kilka przykładów dostępnych w aktualnej literaturze: 

[…] niektóre statystyki rejestrowanej przemocy wobec kobiet są w Polsce niższe niż w innych krajach Unii Europejskiej, to jednak eksperci są zgodni, że to dlatego, że ogromna liczba tych przestępstw nigdy nie została zgłoszona. Dlaczego? Z wielu przyczyn, z brakiem wiary w skuteczność działań policji i prokuratury na czele. Wszak jeszcze w 2016 roku ledwie połowa sądowych spraw o gwałt kończyła się skazaniem winnego, a wśród nich średnio co trzecia karą w zawieszeniu. Oficjalnie (choć głównie pod presją Unii Europejskiej) państwo polskie dostrzegło i uznało za istotny problem dyskryminację ze względu na płeć, powołując w 2001 roku urząd Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn (w 2008 roku przemianowany na Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Traktowania). Jednak liczne kontrowersje, które budzi ten urząd (a zwłaszcza jego czasowa likwidacja w 2005 roku), dowodzą, że również to przeświadczenie nie jest w politykę współczesnego państwa wpisane na stałe6.

Aktualnie trudno wypowiedzieć się, czy urząd ten faktycznie istnieje, bowiem brak jakiejkolwiek aktywności pełnomocnika w przestrzeni publicznej. Tymczasem:

Wiarygodność jest jednym z najważniejszych narzędzi umożliwiających przetrwanie. […] Nawet uzyskanie zakazu zbliżania – a jest to stosunkowo nowe narzędzie prawne – wymaga wiarygodności pozwalającej przekonać najpierw sąd, że jakiś facet stanowi zagrożenie, a następnie policjantów, że powinni wprowadzić zakaz w życie. Zresztą, tak czy owak zakaz zbliżania często nie działa. Przemoc to jeden ze sposobów uciszania ludzi, odmawiania im głosu i odbierania wiarygodności, utwierdzania się w prawie do kontrolowania innych i stawiania tego prawa ponad ich prawem do istnienia. [… ] Kluczem do zwycięstwa w feministycznej walce o to, żeby gwałt, gwałt na randce, gwałt małżeński, przemoc domowa i molestowanie seksualne w miejscu pracy zostały uznane za przestępstwa, jest zapewnienie kobietom wiarygodności i słyszalności7.

Kiedy patrzymy z tej perspektywy, widać wyraźnie, że problem wiarygodności osób doświadczających przemocy nie jest szczególną cechą wymiaru sprawiedliwości, ale bardziej, że osoby tworzące wymiar sprawiedliwości odzwierciedlają podejście całej społeczności lokalnej, narodowej czy globalnej. Wymiar sprawiedliwości można potraktować jak lustro, które odbija standardy charakteryzujące dane społeczeństwo.

Jedynym sposobem, który pozwoli pójść do przodu, jest wprowadzenie gruntownej edukacji, nie tylko osób, które związane są z wymiarem sprawiedliwości, ale edukacji od najmłodszych lat. Podstawą powinna być także możliwość skorzystania przez każdą osobę zgłaszającą przemoc z opieki psychologicznej. Terapia wzmacnia osoby, które doświadczają przemocy, pozwala im zrozumieć mechanizm przemocy i sytuację, w której się znajdują. Dzięki pomocy psychologa, osoba, która doświadcza przemocy, jest w stanie podtrzymywać swoje zeznania obciążające sprawcę, mając w sobie więcej siły, aby opanować trudne emocje, ale i z tego powodu, że zaczyna rozumieć, co czuje i dlaczego.

Problem, oczywiście poza brakiem odpowiedniej edukacji społecznej i specjalistycznej, tkwi również w braku wystarczającej dostępności do bezpłatnej i natychmiastowej pomocy psychologów specjalizujących się w tematyce przemocy, zarówno dla osób doświadczających przemocy, jak i sprawców przemocy. W mniejszych miejscowościach czy gminach miejsko-wiejskich często w ogóle nie ma takiej możliwości albo dyżur psychologa ograniczony jest przykładowo do dwóch godzin w tygodniu. Rzeczywistym problemem jest oczekiwanie w kolejce miesiącami na wizytę u psychologa. Prawnicy zaś często zdają się zapominać, że przemoc w rodzinie wyróżnia się swoją odrębnością i wymaga podejścia interdyscyplinarnego. Ten brak zrozumienia rodzi niekiedy nieporozumienia na linii pokrzywdzona – pełnomocnik lub pokrzywdzona – sąd. Podejście interdyscyplinarne powinno być odpowiednio skoordynowane. W braku takiego skoordynowania działań różnych służb pomocowych należy szukać podstawy niskiej zaradności wobec problemu przemocy.

Wciąż jeszcze prokuratorzy i sądy nie dostrzegają konieczności wywoływania opinii biegłych psychologów celem ustalenia, czy osoba zgłaszająca przemoc, ujawnia cechy świadczące o doznawaniu przemocy i jakiego rodzaju przemocy. Tymczasem odpowiednie badania i każdorazowe przesłuchanie w obecności psychologa, a następnie jego opinia może pomóc w ustaleniu, czy osoba badana ujawnia na przykład określone lęki bądź postawy, co pomocne by było w ocenie stanu faktycznego i lepszym zrozumieniu sytuacji. W środowisku prawniczym nadal pokutuje ocena, że opinie psychologów to w dużej mierze „wróżenie z fusów”. Z pewnością częściowo wynika to z niewielkiej wciąż liczby specjalistów sądowych, obciążania biegłych nadmiarem pracy, w wyniku czego obniżony bywa poziom opinii w konkretnych sprawach. 

Tymczasem poziom wiedzy z dziedziny psychologii, socjologii, kryminologii, seksuologii czy pedagogiki nieustająco wzrasta i obecnie mamy jako prawnicy coraz więcej narzędzi, które pozwolą ustalić w sposób pełniejszy, jak wyglądają relacje rodzinne i czy w rodzinie faktycznie dochodzi do przemocy. Udział psychologa jest obowiązkowy podczas przesłuchań pokrzywdzonych w sprawach dotyczących czynów karalnych o charakterze seksualnym8. Nie zawsze jednak wywoływane są opinie psychologiczne po przesłuchaniu, gdyż przepisy nie wprowadziły takiego obowiązku. Opinie, jeśli już są wywołane, nie zawsze są wyznacznikiem dla sądów czy prokuratorów w kierunku oceny wiarygodności pokrzywdzonych. Rolą biegłych nie jest oczywiście wskazanie, czy osoba badana „kłamie”, czy mówi prawdę, ale to, czy prawidłowo postrzega ona, zapamiętuje i odtwarza zdarzenia, czy ma tendencje do konfabulowania. Stąd niejednokrotnie, pomimo dysponowania opinią psychologiczną wskazującą na prawidłowość oceny i odtworzenia zdarzeń przez pokrzywdzoną, odmawia obdarzenia wiarygodnością jej zeznań, opierając się na ich ocenie w kontekście całości materiału dowodowego. Dlatego też, jeśli zeznania pokrzywdzonej są jedynym dowodem w sprawie, to pomimo opinii biegłego konstatującej, że pokrzywdzona prawidłowo zapamiętuje, odtwarza i interpretuje zdarzenia – postępowania bywają umarzane. 

Istnieje jednak możliwość, a uważam, że wręcz potrzeba, pełniejszego korzystania z zasobów wiedzy psychologicznej i podejmowania wysiłku ustalania zdarzeń na podstawie zeznań pokrzywdzonych również na podstawie dokładniejszych opinii biegłych, nie tylko dotyczących prawidłowości zapamiętywania i odtwarzania zdarzeń, ale i w zakresie, czy (a jeśli tak, to jakie) pokrzywdzona ujawnia symptomy mogące świadczyć o doznawaniu przemocy, jakie są relacje psychiczne łączące ją ze sprawcą, jaki jest charakter tych relacji w kontekście społecznym. W opinii psychologicznej biegły stwierdzić przecież może, czy pokrzywdzona przejawia cechy długotrwałego stosowania przemocy. „Do konsekwencji długotrwałego stosowania przemocy można zaliczyć m.in. wyuczoną bezradność, syndrom sztokholmski, PTSD (zespół zaburzeń stresu pourazowego), chorobę rezygnacji […]. Stanowią one w pewnym zakresie powód nieujawniania istniejącej przemocy w rodzinie przez jej ofiary oraz braku z ich strony współpracy z organami ścigania w celu wykrycia i ukarania sprawcy”.

Szczególne znaczenie ma to w tych przypadkach, które nie były nigdy wcześniej zgłaszane – brak bowiem dokumentacji procedury „Niebieskie Karty”, interwencji Policji czy osób będących świadkami, np. sąsiadów. Dotyczy to na przykład tzw. gwałtów małżeńskich, które są niezwykle trudną do udowodnienia grupą czynów, przy wciąż panującym przekonaniu, że żona ma obowiązek współżyć z mężem z racji tylko i wyłącznie pozostawania w małżeństwie.

Wydaje się, że opinie psychologiczne wciąż nie znajdują odpowiedniego miejsca, zarówno w hierarchii dowodów, jak i w obszarze ustalania i analizy stanu faktycznego. Nadal niechętnie sięga się po opinie biegłych psychologów, nie ma nawyków ustalania w drodze opinii, czy pokrzywdzona przejawia cechy ofiary przemocy, a zatem pomija się aspekt psychologiczny, który w przypadku przemocy wobec kobiet odgrywa wręcz fundamentalną rolę. Należy zwrócić uwagę, że również pomoc prawna pokrzywdzonym nie jest powszechnie zapewniana, zwłaszcza na etapie postępowania przygotowawczego. Działając jako kurator dla małoletnich pokrzywdzonych w sprawach dotyczących znęcania, niejednokrotnie obserwowałam, jak pokrzywdzone samodzielnie usiłują poradzić sobie w postępowaniu, często nie mając wiedzy, że skoro ich sytuacja materialna nie pozwala na wynajęcie pełnomocnika, mają możliwość złożenia wniosku o pełnomocnika z urzędu. Udział pełnomocnika w postępowaniu jest zaś bardzo istotny, zwłaszcza w sytuacjach, w których dochodzi do postępowania mediacyjnego, gdzie pokrzywdzona z reguły ma ogromne trudności z obroną swoich racji.

_______________

1. J. Strojer-Polańska, Ciemna liczba przestępstw, SWPS https:// swps.pl/strefa-prawa/artykuly/22103-ciemna-liczba-przestepstw-zwiazanych-z-przemoca-w-rodzi-nie-samotnosc-ofiary-i-bezkarnosc-sprawcy-w-czasach-pandemii.

2. Watchdog Portal, Wymiar (nie)sprawiedliwości  wobec  przemocy?, https://watchdogportal.pl/watchdog-article/wymiar-niesprawiedliwosci-wobec-przemocy (dostęp: 05.12.2017).

3. Konstytucja RP art. 42 ust. 3; art. 5 Ustawy z dnia 6 czerwca 1997 roku – Kodeks postępowania karnego z 22 listopada 2019 r.

4. U. Nowakowska, Państwo a przemoc wobec kobiet, „Prawo i Płeć” 2001, nr 1, s. 15–18.

5. D. Rode, Psychologiczne i relacyjne wyznaczniki przemocy domowej. Charakterystyka sprawców, Kraków 2018.

6. A. Kowalczyk, Brakująca połowa dziejów, Warszawa 2008. 7 R. Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat, przeł. A. Dzierzgowska, Kraków 2017.

7. R. Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat, przeł. A. Dzierzgowska, Kraków 2017.

8. Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 roku – Kodeks postępowania karnego t.j. z 22 listopada 2019 r., art. 185 a, b, c, d, 186, Dz.U. z 1997 r., nr 89, poz. 555 z późn. zm.

Monika Sokołowska – adwokatka, współautorka monografii „Przeciwko Goliatowi. Poradnik dla kobiet doświadczających przemocy”, Lublin.

***

Artykuł jest fragmentem książki pt. „Wymiar sprawiedliwości w państwie prawa. Wyzwania” pod red. dr Katarzyny Gajowniczek-Pruszyńskiej. Publikacja została wydana przez Wydawnictwo ARCHE, Sopot 2021. Zachęcamy Czytelników do sięgnięcia po tę książkę autorstwa znakomitych prawniczek i prawników.

Artykuł pochodzi z czasopisma „Niebieska Linia" nr 2/139/2022

 

Inne z kategorii

Superwizja w pracy nad przemocą domową (6/71/2010)

Superwizja w pracy nad przemocą domową (6/71/2010)

20.10.2025

Renata Kałucka-Kokot, Piotr Antoniak

Idea superwizji zakłada doskonalenie...

czytaj dalej
Zaburzenia nastroju u ofiar przemocy (4/51/2007)

Zaburzenia nastroju u ofiar przemocy (4/51/2007)

04.08.2025

Joanna Krzyżanowska-Zbucka 

Nie wszystkie ofiary przemocy cierpią...

czytaj dalej

Newsletter Niebieskiej Linii

Dołącz do biuletynu Niebieskiej Linii i otrzymuj wszystkie bieżące informacje o akcjach, szkoleniach, wydarzeniach oraz nowych artykułach.

Ostatnie czasopisma