MIESZKANIE W PAKIECIE Z BYŁYM MĘŻEM
Aktualności
Blisko trzy lata temu pani Dorota złożyła z mężem wniosek o przyznanie mieszkania komunalnego. Żyli wtedy kątem u rodziców. - Na zaledwie 43 metrach kwadratowych mieszkało jedenaście osób. W tym czwórka małych dzieci - relacjonuje pani Dorota. - Lokalówka wniosek przyjęła i kazała czekać.
Rozwód zgłoszony za późno
W międzyczasie życie rodziny diametralnie się zmieniło. - Mąż zaczął brać narkotyki i nadużywać alkoholu. Stał się agresywny. Fundował mnie i dziecku ciągłe awantury - relacjonuje pani Dorota. - Przestał pracować. Żyliśmy tylko z mojej pensji, zaczęliśmy popadać w długi. Nie mogłam tego wytrzymać. Zabrałam córeczkę i odeszłam - mówi kobieta.
Włamały się do pustostanu. - Powiadomiłam o tym administrację. Usłyszałam sporo przykrych słów, ale nikt mnie z dzieckiem nie wyrzucił na bruk - mówi pani Dorota. - Mieszkamy tam do dzisiaj. Co miesiąc płacę 314 zł, ale to mieszkanie na dziko.
W czerwcu ubiegłego roku sąd orzekł rozwód. Winą obarczył byłego męża. Kobieta poszła z wyrokiem do wydziału mieszkalnictwa. - Powiedziałam, że nie możemy się już ubiegać o mieszkanie jako małżeństwo, bo jesteśmy po rozwodzie - relacjonuje pani Dorota. - Usłyszałam, że jest za późno, bo nasz wniosek został już pozytywnie rozpatrzony.
Kilka tygodni później byłe małżeństwo znalazło się na liście mieszkaniowej jako najemcy tego samego lokalu. - Urzędnicy tłumaczyli mi, że popełniłam błąd, bo powinnam ich poinformować o wniesieniu sprawy rozwodowej, a nie czekać do czasu ogłoszenia wyroku. Zrobiłam to z niewiedzy - tłumaczy pani Dorota.
Zawsze zostanie jeszcze eksmisja
Pani Dorota wysłała do magistratu pismo z prośbą o pomoc w rozwiązaniu tej trudnej sytuacji. Podkreślała, że boi się mieszkać z byłym mężem pod jednym dachem. "Zgodnie z uchwałą rady miasta o pomocy mieszkaniowej, w przypadku orzeczenia rozwodu małżonków umieszczonych na liście ostatecznej, lokal mieszkalny będzie wskazany obojgu małżonkom. Chyba że jeden z nich złoży oświadczenie, iż rezygnuje z prawa do lokalu lub zostanie z niego eksmitowany" - odpisał wydział mieszkalnictwa.
Kobieta udała się po pomoc do wiceprezydent Elżbiety Lęcznarowicz, ale i tam usłyszała, że przepisy nie działają na jej korzyść. Tymczasem magistrat przysłał jej skierowanie pod konkretny adres. Podobną informację dostał jej mąż. Lada dzień będą musieli podpisać umowę najmu, która opiewa na pięć lat. - Jeśli jej nie podpiszę, to dla urzędu miasta będzie oznaczało, że w ogóle rezygnuję z pomocy. Jeśli nie zrezygnuję, zafunduję sobie i dziecku piekło, z którego z trudem udało nam się uciec - mówi załamana kobieta.
Poprosiliśmy wydział mieszkalnictwa o wskazanie możliwych rozwiązań tej dramatycznej sytuacji. W odpowiedzi otrzymaliśmy obszerne fragmenty korespondencji z panią Dorotą, która - w ocenie urzędników - wskazuje na szereg zaniedbań ze strony kobiety i listę obowiązujących przepisów.
- Sytuacja rzeczywiście jest trudna - przyznają urzędnicy. Twierdzą, że i tak poszli kobiecie na rękę, bo przyznali jej i byłemu mężowi dwupokojowe mieszkanie. - Wszystko odbyło się zgodnie z procedurą. Jeśli mąż okaże się uciążliwym współlokatorem, ta pani będzie mogła wystąpić o jego eksmisję. Innej możliwości prawnej w tym momencie nie ma.
* Imię bohaterki zostało zmienione
Inne z kategorii
„Hola Hola” – nowy teledysk DAGADANA we współpracy z Niebieską Linią IPZ
28.03.2025
„Hola hola” – to opowieść o rozmowie matki z córką...
czytaj dalej