Symbol i przestrzeń w psychoterapii (6/107/2016)

22.08.2025
Beata Chmielewska

Posługując się symbolami, można zobaczyć określoną sytuację z innej perspektywy, a podążając za pojawiającym się impulsem, można dokonać zmian w otaczającej nas przestrzeni. To symboliczne rozwiązanie problemu w gabinecie terapeutycznym uruchamia proces zmian w realnym życiu.

W każdym momencie życia funkcjonujemy w jakiejś konkretnej przestrzeni – wpływamy na przestrzeń, ona wpływa na nas, jesteśmy podmiotem lub jednym z elementów przestrzeni. Codziennie płynnie poruszamy się między różnymi przestrzeniami i zwykle dzieje się to w sposób automatyczny. Z przestrzenią jest tak, jak z oddychaniem – zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że istnieje dopiero w momencie, gdy zostanie zachwiana równowaga albo pojawi się nowy element, który zmusi nas do refleksji. Potem wszystko wraca do normy, a przestrzeń ponownie staje się tłem. Jednak bez względu na to, czy przestrzeń jest figurą czy tłem – zawsze jest bardzo ważna i niezwykle istotne jest to, jaki mamy obraz tej przestrzeni, czy i jak potrafimy w niej funkcjonować i jakie emocje w nas budzi. Nie ma obiektywnej, rzeczywistej przestrzeni – zawsze spostrzegamy ją w nasz subiektywny, uwarunkowany różnymi czynnikami sposób. 

Kiedy pojawia się problem, a wraz z nim stres, nasz sposób spostrzegania przestrzeni często zostaje zaburzony. Będąc w centrum stresujących wydarzeń, nie mamy dystansu, nie potrafimy spojrzeć na sytuację z różnych perspektyw – zwykle trzymamy się jednej – tej, która wcale nie ułatwia nam znalezienia rozwiązania. Bywa, że koncentrujemy się na jednym z elementów przestrzeni, a innych albo nie dostrzegamy, albo widzimy w sposób zniekształcony. Zdarza się, że w naszej przestrzeni panuje po prostu bałagan. Czasami wygląda to tak, jakbyśmy stali w pokoju twarzą do ściany i nie widzieli, że za nami jest cały pokój. 

Jeżeli sytuacja stresowa utrzymuje się i przez dłuższy czas nie znajdujemy rozwiązania, w pewnym sensie zastygamy w naszej przestrzeni – żeby coś zmienić, na początek musimy wykonać jakikolwiek ruch albo dopuścić do siebie myśl, że ruch jest możliwy. To początek. Ruch to energia, a bez energii nic dobrego nie może się wydarzyć. W czasie terapii zmieniamy obraz przestrzeni – każda zmiana obrazu to zmiana nie tylko sposobu myślenia, ale jednocześnie sposobu odczuwania i możliwość spojrzenia na siebie, innych ludzi i problem z zupełnie innej, czasami zupełnie nowej perspektywy. 

Metoda, którą od ponad 10 lat stosuję w pracy z pacjentami, a którą dosłownie i przez cały czas roboczo nazywam „Figurki w przestrzeni”, wykorzystuje z jednej strony wszystko, co niesie ze sobą przestrzeń, z drugiej zaś strony – moc symbolu – istoty, uproszczenia, esencji tego, co jest reprezentowane za pomocą symbolu. Praca z symbolem odwołuje się do naszej podświadomości i nieświadomości, jest wolna od wpływu kultury i wychowania, i dzięki temu z reguły stosunkowo szybko umożliwia pracę na głębokim poziomie.

Opis metody 

„Figurki w przestrzeni” to praca z wykorzystaniem symboli – figurek z dziecięcej kolekcji PLAYMOBILE (każda figurka ma swoją osobowość), kolorowych szkiełek, kamieni i innych drobnych przedmiotów, które w bardziej lub mniej przypadkowy sposób trafiają co jakiś czas do „kolekcji”. W trakcie rozmowy z terapeutą pacjent opowiada swoją historię, przedstawia problem, posługując się figurkami – ustawia je w przestrzeni. Pojęcie przestrzeni jest tutaj kluczowe – przestrzeń fizyczna, mentalna i emocjonalna pacjenta – co i jak ją wypełnia i jaka energia za tym stoi. Zdarza się, że w naszej przestrzeni dochodzi do zaburzenia porządku, hierarchii, nie wiadomo kto kim jest, dzieci ważniejsze są od rodziców, czasami nasza przestrzeń jest z różnych powodów bardzo ograniczona, niewiele w niej miejsca dla naszego partnera lub nas samych – żyjemy sprawami rodziny, dorosłych dzieci, sprawami z przeszłości, na jakie nie mamy wpływu albo przejmujemy role, które są przeznaczone dla innych osób, a nas tylko obciążają. 

Posługując się symbolami, można zobaczyć określoną sytuację w trójwymiarze, z innej perspektywy. Takie doświadczenie w połączeniu z dialogiem prowadzonym z terapeutą otwiera przestrzeń dla odczuć, rozumienia i rozwoju. Idąc za pojawiającym się impulsem, można dokonać zmian w przestrzeni (hierarchii, porządku, rozmiaru, odległości i innych parametrów, które okazują się ważne w trakcie ustawiania). Próbujemy tak zorganizować przestrzeń, żeby była optymalna – w danym momencie lub w niedalekiej przyszłości. To początek zmian, a czasami nawet symboliczne rozwiązanie problemu, które uruchamia proces zmian w realnym życiu. 

Pacjent, który decyduje się na wizytę w gabinecie terapeutycznym cierpi – propozycja ustawienia figurek w przestrzeni jest zaskoczeniem, nie pasuje do naszego wyobrażenia o atmosferze terapii, odwołuje się do dziecięcej części naszej osobowości, kojarzy się z zabawą. Nieświadomie pojawia się z reguły znacznie większa otwartość, a ustawianie kolorowych figurek wciąga. To, co pacjent mówi – gesty, mimika – nie są tak silnie kontrolowane. Często zdarza się, że pacjent w trakcie ustawiania rozmawia „sam ze sobą”, komentuje własne ruchy. Wszystko w trakcie pracy jest właściwie diagnostyczne – czas potrzebny na wybranie figurek, wygląd figurek, sposób ustawiania, odległości między nimi, powtarzające się gesty, komentarze, to czy pacjent postępuje zgodnie z instrukcją, która jest jednoznaczna, czy też z różnych powodów ją zmienia. 

Jeżeli w trakcie pracy z symbolem pacjent mówi – „nie ma rozwiązania” – jedynym rozwiązaniem jest zabranie figurki reprezentującej pacjenta z przestrzeni, w której się znajduje, do innej przestrzeni – takie rozwiązanie zawsze istnieje. Trudność w znalezieniu rozwiązania polega na tym, że pacjent nie potrafi go przyjąć, bo wymagałoby to od niego zmiany, na którą nie jest gotowy. Brak problemu często oznacza samotność. I jakkolwiek to dziwnie nie zabrzmi – wolimy mieć coś (problem) niż nic (samotność). Czasami rozwiązaniem jest dostawienie nowej figurki – pojawienie się w przestrzeni nowego elementu zmienia przestrzeń i możliwości. 

Czasami ruch terapeuty, który w pewnym stopniu jest prowokacją zmienia sposób widzenia przestrzeni pacjenta – pacjent mówi – „nie”, cofa ruch, powrót do poprzedniej pozycji pokazuje jej znaczenie i wagę, której nie miała wcześniej dla pacjenta. 

Praca z figurkami nie wymaga żadnego wcześniejszego przygotowania ze strony pacjenta, jest prosta i zaskakująco głęboka. Uważam, że pacjent powinien spędzić w gabinecie terapeuty jak najmniej czasu, im szybciej sam stanie na nogi, tym lepiej. Jestem zwolenniczką terapii krótkoterminowej, terapii, która daje początek zmianom, uruchamia ten proces, a całą resztę wykonuje pacjent już poza gabinetem – figurki bardzo dobrze się do tego nadają. Jeżeli jest możliwa intensywna praca od pierwszego spotkania, to dlaczego tego nie robić. Tradycyjny wywiad to metoda, która dzieli na terapeutę i pacjenta, stwarza dystans – ustawianie figurek jest snuciem opowieści, prawdziwej historii przy użyciu zabawek, ustawia pacjent, zmienia pacjent, on od początku do końca jest najważniejszy – terapeuta zna metodę, daje instrukcje, towarzyszy pacjentowi i pozostaje w cieniu – taka rola najbardziej mi odpowiada. 

Figurki mogą być wykorzystane zarówno w pracy terapeutycznej (wywiad, praca nad konkretnym problemem, praca z objawem, konstelacje rodzinne), jak i czysto intelektualnej nad poszukiwaniem rozwiązania dla konkretnego problemu/projektu. Pomagają podjąć decyzję, wybrać strategię; pokazując inną perspektywę, odblokowują energię twórczą. Są pomocne zarówno w terapii indywidualnej, jak i terapii par i rodzin. 

Aby stosować tę metodę konieczne są: 

  • Wiedza psychologiczna, łatwość abstrakcyjnego myślenia, intuicja. 
  • Zbudowanie atmosfery zaufania i dobry kontakt z pacjentem. 
  • Obserwacja i słuchanie – całą swoją uwagę koncentrujemy na pacjencie, nie analizujemy, a jedynie rejestrujemy, nie szukamy rozwiązania, z ciekawością i otwartością oczekujemy na to, co się wydarzy, pomimo pewnych powtarzających się elementów ustawień – za każdym razem jest inaczej, zawierzamy intuicji. Brzmi to, jak coś oczywistego w tej pracy, ale jest najważniejsze i najtrudniejsze. 
  • Podążanie za pacjentem z jednej strony – dochodzimy do momentu, do którego pacjent jest gotowy dojść – nic na siłę – i odwaga z drugiej strony w proponowaniu ruchów, do których pacjent naszym zdaniem jest gotowy. Nic nowego – ale bardzo ważne dla tej metody. 
  • Szacunek dla pacjenta i jego historii – bez tego nie ma pracy. 
  • Autentyczność – to jak terapeuta czuje się z tą metodą. 
  • Poczucie humoru, żart w czasie ustawień – bezcenne i w przypadku tej metody i pomagania w ogóle. 
  • Dobra pamięć – nie ma możliwości prowadzenia notatek w trakcie spotkania, pojawia się wiele ważnych niuansów, których zapamiętanie jest ważne w poszukiwaniu rozwiązania dziś albo w trakcie następnych spotkań. 
  • Umiejętność kontrolowania czasu – czasami, szczególnie w przypadku konstelacji rodzinnych, trudno jest zmieścić się z pracą w ciągu jednej sesji, a nie można zostawić pacjenta w połowie pracy – praca z systemami wymaga doświadczenia. 
  • Zestaw figurek i innych rekwizytów – wielu, różnorodnych, ale również należących do tej samej rodziny – szczególnie ważne przy ustawieniach rodzinnych – często system rodzinny jest bardzo rozbudowany. Ustawiać można wszystko – rzeczy, które pacjenci noszą w torbach, przedmioty znajdujące się na biurku lub kawiarnianym stoliku, patyki, kamienie czy figurki szachowe. Wybór zależy od pomysłowości i inwencji terapeuty oraz od potrzeby konkretnej pracy. 

„Figurki w przestrzeni” to metoda, która jak każda inna ma swoje ograniczenia. Nie należy jej stosować (bo po prostu nie działa) w przypadku: 

  • osób o niskim poziomie intelektualnym, niezdolnych do myślenia abstrakcyjnego, 
  • osób, u których występuje ograniczona świadomość, zaburzenia procesów spostrzegania i myślenia – pacjenci bardziej zaburzeni i uzależnieni, 
  • młodych osób, które przed chwilą wyrosły z zabawek – czują się dorosłe i czasami propozycję pracy z figurkami traktują jako coś niestosownego do ich wieku. 

Stosując tę metodę, trzeba uważać na przywiązanie do własnych interpretacji (nie zawsze muszą być trafne) i nadinterpretację – wskazany jest umiar, rozsądek i pokora. Psychologowie często używają zbyt wielu słów – mają tendencję do „przegadania i intelektualizowania”. Zbyt dużo słów osłabia siłę impulsu – gdy pojawia się impuls – najlepiej zakończyć pracę. Warto pamiętać, że głęboka interpretacja pozawerbalnego porozumiewania się prowadzi do absurdalnych uproszczeń i rozmycia tego, co ważne. 

Metody tej nie warto kopiować, każdy może wziąć z niej coś dla siebie i stworzyć swój własny wariant wzbogacając ją tym, co sam posiada unikalnego – w takiej formie będzie najskuteczniejsza.

Informacje na temat szkolenia z tej metody dostępne są na stronie: www.psychologia.edu.pl

Beata Chmielewska – psycholog, psychoterapeuta, Warszawa.

Artykuł pochodzi z czasopisma „Niebieska Linia" nr 6/107/2016

Inne z kategorii

„Pomagacz” w opresji (2/73/2011)

„Pomagacz” w opresji (2/73/2011)

19.06.2025

Ewa Mażul 

Pomiędzy pomagającym a podopiecznym tworzą się relacje,...

czytaj dalej
Pomaganie – praca tylko dla siłaczy? (5/154/2024)

Pomaganie – praca tylko dla siłaczy? (5/154/2024)

16.01.2025

Sandra Błędek-Andrzejak

W systemową pomoc osobom doświadczającym...

czytaj dalej

Newsletter Niebieskiej Linii

Dołącz do biuletynu Niebieskiej Linii i otrzymuj wszystkie bieżące informacje o akcjach, szkoleniach, wydarzeniach oraz nowych artykułach.