Współuzależnienie a przemoc (5/118/2018)
Artykuły „Niebieskiej Linii"
Hanna Węgrzynowicz
Świadomość różnic pomiędzy przemocą mającą ścisły związek z problemem alkoholowym w rodzinie w relacji osoba uzależniona – osoba współuzależniona a przemocą służącą sprawcy do zdobycia władzy i kontroli nad ofiarą bardzo pomaga w prawidłowym diagnozowaniu osób zgłaszających się po pomoc. Wyznacza bowiem kierunki pracy terapeutycznej oraz pozwala uniknąć ważkich w skutki błędów.
Wiedza na temat różnorodności zjawisk w obszarze przemocy domowej pozwala specjalistom pracującym w obszarze pomagania ustrzec się przed pomyłkami, co zwiększa tym samym skuteczność interwencji i pomocy. Różne są zarówno przyczyny, rodzaje oraz wymiar przemocy w bliskich relacjach. Poniżej przytoczę kilka różnic i podobieństw między relacją osoba uzależniona i współuzależniona a relacją, w której nie ma alkoholu, ale sprawca przemocy dąży do zyskania kontroli i władzy nad ofiarą przemocy w rodzinie.
Poczucie władzy i kontroli
W sytuacji przemocy domowej sprawca dąży do zdobycia władzy i kontroli, zawładnięcia ofiarą, złamania jej oporu i podporządkowania sobie. Uzyskuje to za pomocą zwartego systemu zachowań, czasem groźnych i przerażających dla ofiary, czasem stanowiących trudną do rozpoznania sieć drobnych poczynań, zaciskających wokół ofiary pętlę władzy i kontroli. Celem zachowań sprawcy jest pozbawienie ofiary sił obronnych, całkowite jej od siebie uzależnienie, pozbawienie jej poczucia własnej wartości i godności, by móc zachować istniejące status quo i pozostawać bezkarnym.
W relacji osoby uzależnionej i współuzależnionej również może dochodzić do aktów agresji fizycznej i psychicznej. Najczęściej celem zachowań agresywnych ze strony osoby uzależnionej jest zdobycie swobodnego dostępu do alkoholu. To osoba współuzależniona buduje system zachowań mających ograniczyć picie uzależnionego od alkoholu partnera. Jej zachowania, utrudniające sięganie po alkohol, wzbudzają w alkoholiku złość i gniew, prowadząc do aktów agresji.
W sytuacji przemocy sprawca narzuca swoją wolę, musi mieć kontrolę nad tym, gdzie ofiara jest i co robi. Eskortuje ją do pracy i z pracy. Domaga się, aby szczegółowo relacjonowała sposób spędzania czasu. Dodatkowo angażuje w to dzieci, nakazując im nierzadko, aby śledziły ofiarę i zdawały mu relację z tego, co robiła, i co mówiła. Kontroluje jej rzeczy osobiste, przegląda torebkę, telefon, laptop itp. Krzyczy, grozi, straszy, obwinia.
Bywa, że w relacji osoby uzależnionej i współuzależnionej podobne zachowania prezentuje ta druga strona. Prowokuje tym samym alkoholika do agresji, często zostaje pobita lub obrzucona wyzwiskami, jednak podłoże tych awantur jest zupełnie inne niż w sytuacji, gdy sprawca przemocy pragnie zawładnąć ofiarą, zademonstrować swą siłę, czy wyładować swoją złość i złe samopoczucie.
Odpowiedzialność i poczucie winy
Niektóre osoby współuzależnione, czując się odpowiedzialnymi za powstrzymywanie alkoholika od picia, też przeżywają poczucie winy, jednak bardziej jest ono związane z nieskutecznością swoich starań, dotyczących właśnie wyrwania partnera czy partnerkę z nałogu. To je motywuje do poszukiwania coraz to nowych sposobów na to, by osoba uzależniona nie miała kontaktu z alkoholem. Bardzo często pojawia się myślenie typu: gdybym się bardziej postarała, to by się nie upił.
Ofiary przemocy domowej czują się winne i akceptują własną odpowiedzialność za akty przemocy. Często można od nich usłyszeć stwierdzenia: gdybym potrafiła być taka jak on chce, to by się tak nie denerwował. Starają się dogodzić sprawcy, spełniają jego zachcianki, odgadują myśli, obiecują poprawę.
Dynamika i źródło zachowań przemocowych
Dynamika aktów przemocy domowej może różnie przebiegać w zależności od relacji osoby uzależnionej od alkoholu i współuzależnionej. Czasami pierwsze incydenty przemocy pojawiają się jeszcze przed ślubem i w ogóle nie mają związku z alkoholem. Służą sprawcy do zademonstrowania swojej siły i mocy, budowania władzy i zyskiwania kontroli nad ofiarą. Jedna z pacjentek nie wycofała się ze związku, ponieważ – wówczas narzeczony – straszył, że jeśli go opuści, on wrzuci ją pod pociąg. Opisywał szczegółowo, gdzie i jak to zrobi. Opowiedział jej także historię o tym, jak zabił swojego brata, w tak sugestywny sposób, że zastraszona kobieta była przekonana, że ją może spotkać to samo (historia po kilku latach małżeństwa okazała się zmyślona). Inna pacjentka mówiła, że jej chłopak kazał zniszczyć wszystkie zdjęcia, na których była z innymi mężczyznami. Z każdego kontaktu z jakimkolwiek mężczyzną musiała się długo tłumaczyć, często przez wiele nocnych godzin.
W miarę trwania związku sprawcy przemocy z ofiarą incydenty przemocy nasilają się, jeśli sprawca jest uzależniony od alkoholu, są szczególnie groźne gdy jest pijany, ale w tym przypadku dla ofiary przemocy nie jest istotna sprawa jego uzależnienia. Niszczy ją zależność od sprawcy, utrata godności, życie w ciągłym zagrożeniu, lęku i upokorzeniu. Akty przemocy na trzeźwo są często dla niej bardziej przerażające niż w sytuacji, gdy sprawca jest pijany.
Zupełnie inaczej przebiega przemoc w przypadku osób współuzależnionych, u których początek doświadczanych zachowań agresywnych ma związek z nadużywaniem alkoholu przez partnera i próbach przeciwstawienia się temu. Osoby współuzależnione pytane w trakcie swojej terapii, kiedy miały miejsce pierwsze incydenty przemocy, odpowiadają: gdy przychodził do domu pijany, ja robiłam mu wymówki, krzyczałam na niego, zawsze kończyło się to awanturą, albo gdy wylałam mu alkohol, nie pozawalałam mu wyjść z domu, żeby się nie napił. Pacjentki współuzależnione sam fakt upicia się partnera często odbierają jako przemoc, przestępstwo. Gdy trafią na grupę dla osób doświadczających przemocy, status osoby pokrzywdzonej pozwala im wykorzystywać prawo do walki z uzależnieniem partnera.
Proces wiktymizacji
Najczęściej ofiary przemocy domowej w procesie wiktymizacji stają się pasywne, przestają wierzyć, że w wyniku swoich działań uzyskają poprawę sytuacji. Mówią: nie ma znaczenia, co robię i tak nie mam na nic wpływu. Są przekonane o wszechmocy sprawcy, wierzą w to, że on je przewyższa pod wieloma względami, więc same nie potrafią podejmować słusznych decyzji. Jedna z pacjentek mówiła: on dobrze nami rządzi i godziła się na szczególnie okrutne maltretowanie siebie i synów. Mówiła też ja nic nie wiem o życiu, bez niego byśmy zginęli.
Osoby współuzależnione są przekonane, że uda im się w końcu znaleźć skuteczny sposób na powstrzymanie alkoholika od picia. Często na tej skuteczności budują swoje poczucie mocy. Myślą, że przewyższają go pod wieloma względami, są przekonane, że tylko one potrafią podejmować słuszne decyzje, a w związku z tym bez ich wsparcia on by zginął.
Sytuacja materialna
Wyraźnie rysują się różnice przy diagnozowaniu sytuacji materialnej osób poszukujących pomocy w związku z agresywnymi zachowaniami partnerów. Ofiary przemocy domowej są poddawane terrorowi ekonomicznemu. Sprawca rozporządza finansami, często pozbawia ofiarę dostępu do pieniędzy. Wydziela jej dniówkę, rozlicza z wydatków, nazywa darmozjadem. Sam podejmuje decyzje finansowe. Utrudnia podejmowanie pracy bądź degraduje jej wartość.
Inaczej sprawy finansowe układają się w relacji, gdy finansami rodzinnymi zarządza osoba współuzależniona. To ona stara się ograniczyć dostęp alkoholika do pieniędzy. Wydziela mu określone kwoty np. na fryzjera, papierosy, przejazdy. Często jest zmuszana siłą do dawania pieniędzy na alkohol, pobita, wyzwana, obrzucana obelgami. W tej sytuacji, jeśli osoba współuzależniona uzyska pomoc w wyjściu z sytuacji uwikłania w picie męża, akty agresji ustaną.
Lęk
Zasadnicze różnice w relacji osoba uzależniona – współuzależniona oraz sprawca – ofiara dotyczą źródeł i intensywności przeżywania lęku. Większość osób doświadczających przemocy domowej boi się sprawcy. Jest to wszechogarniający, uniemożliwiający obronę lęk przed siłą i przewagą sprawcy. Sposób przeżywania tego lęku i jego skutki prowadzą często do zespołu stresu pourazowego. Lęk wynika z ciągłego zagrożenia zdrowia i życia nie tylko własnego, ale także często wspólnych dzieci.
W niektórych przypadkach osoby współuzależnione nie borykają się z sytuacją wszechogarniającego lęku. Ich lęk dotyczy przede wszystkim różnego rodzaju szkód spowodowanych piciem – materialnych, prawnych, zagrażających pozytywnemu obrazowi rodziny. Dobrym przykładem jest przypadek jednego z pacjentów, który usilnie zabiegał o uznanie, że doświadcza przemocy ze strony żony uzależnionej od alkoholu. Zapytany, czy zdarzało się, że żona go przeprasza po aktach agresji (diagnoza cyklów przemocy), odpowiedział: tak, ja ją do tego zmusiłem. Po czyjej stronie jest zatem siła? Pacjent ten, jak wszystkie osoby współuzależnione, posiada i używa całego arsenału broni: wyraża ostrym tonem oburzenie, oskarża żonę o całe zło w rodzinie, manipuluje nią. Oskarżenie żony o znęcanie się nad nim (ciągnęła mnie za włosy, popychała, gdy usiłowałem ją zmusić do posprzątania tego, co narobiła, znowu się upiła i była wulgarna), wzywanie Policji do pijanej żony oraz korzystanie z wiedzy nabytej na grupie dla ofiar przemocy domowej stało się dla tego pacjenta jeszcze jednym sposobem na to, by zmusić żonę do zaprzestania picia. Był oburzony na terapeutkę, że nie chce uznać jego statusu ofiary, bronił się przed udziałem w grupie dla współuzależnionych.
Zupełnie inaczej reagują osoby, które doświadczają długotrwałej przemocy domowej. Perspektywa oskarżenia sprawcy, wezwanie Policji i złożenie zawiadomienia o znęcaniu je przeraża. Bardzo długiej pracy wymaga wzmocnienie ich i zmotywowanie do tego, by zaczęły się bronić.
Przykładem może być jedna z klientek, która trzykrotnie wycofywała się z uczestniczenia w grupie, zawierała umowy z mężem: on przestanie ją bić, ona zrezygnuje z chodzenia na grupę. Dopiero po dwóch latach od pierwszego kontaktu, gdy doszło do próby samobójczej jej syna, po usiłowaniu odebrania sobie życia przez nią samą, jak mówiła: by wzruszyć męża, uwierzyła, że nie ma innej drogi, jak zawiadomienie prokuratora i ujawnienie całego okrucieństwa, jakiego doznała od męża. Utrzymanie jej w tym postanowieniu był czasem intensywnej pracy terapeutycznej, ciągłego wzmacniania i utwierdzania, że postępuje słusznie.
Prawidłowe diagnozowanie osób zgłaszających się po pomoc i uznawanie różnic w przypadkach przemocy domowej w zależności od opisanych czynników wyznacza kierunki pracy terapeutycznej oraz pozwala uniknąć ważkich w skutki błędów.
Hanna Węgrzynowicz – specjalistka psychoterapii uzależnień i przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Posiada uprawnienia superwizorki w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie, Gdańsk.
Artykuł pochodzi z czasopisma „Niebieska Linia" nr 5/118/2018
Inne z kategorii
Stawianie granic po doświadczeniu przemocy (4/141/2022)
03.09.2025
Agata Sierota
Przemocowy związek narusza poważnie granice...
czytaj dalej
Wyobrażenia wspierające rozpoznawanie własnych potrzeb (1/138/2022)
09.04.2025
Przemysław Mućko
Wskutek negatywnych doświadczeń z dzieciństwa...
czytaj dalej