Czas mężczyzn
Aktualności
Niebieska Linia 5/2009
Prawo nie jest tworem neutralnym płciowo. Tworzone przez mężczyzn w dominującej męskiej kulturze, nastawione jest głównie na ochronę ich interesów.
Tytuły międzynarodowych aktów prawnych poświęconych zwalczaniu i zapobieganiu przemocy, zajmują kilka stron. Jeśli dołożyć do tego krajowe ustawy, powstaje spory zbiór. Przemoc ta nazywana jest niekiedy przemocą w rodzinie, w bliskich związkach, przemocą wobec kobiet i dzieci, rzadziej przemocą (tylko) wobec kobiet. O mężczyznach w tych tytułach ani słowa, choć rzecz najczęściej ich właśnie dotyczy. Powstaje pytanie, o czym to świadczy? To, że jest tych konwencji, ustaw, rekomendacji aż tyle, i to, że o mężczyznach się w nich milczy?
Czy wielość aktów oddaje lata wysiłków feministek, co światlejszych prawodawców i działaczy praw człowieka, które sprawiły, że dostrzeżono problem? Czy też świadczy o tym, że nadal nie sposób się z nim uporać? Niepokojące, także przez swoją powszechność, jest zjawisko tworzenia nowego prawa, gdy praktyka nie przynosi spodziewanych efektów, w nadziei, że nowe przepisy same przez się coś zmienią. Nieźle wpływa to na samopoczucie prawodawców, niekoniecznie na poprawę praktyki. Czy z podobnym procesem mamy do czynienia w przypadku aktów nastawionych na zwalczanie i zapobieganie przemocy?
W 2007 roku Rada Europy wydała Rekomendacje CM/Rec (2007) 17 o Standardach i Mechanizmach Zapewnienia Równości Genderowej. Bezpośrednio odniosła się w nich do przemocy wobec kobiet. Rekomendacje wskazują na najróżniejsze formy przemocy doświadczanej przez kobiety: seksualną, fizyczną, psychologiczną, w rodzinie, w domu, i poza rodziną i domem, seksualne molestowanie w trakcie konfliktów zbrojnych i sytuacji postkonfliktowych, w środowisku instytucjonalnym i w postaci nierespektowania praw i swobód reprodukcyjnych, mutylacje żeńskich organów, przestępstwa popełniane na kobietach w imię honoru, przymusowe i zawierane we wczesnym wieku małżeństwa oraz ogólnie tradycyjne praktyki szkodliwe dla kobiet i dziewczynek.
Przemoc wobec kobiet, co rekomendacje powtarzają za wieloma poprzednimi dokumentami, jest jednym z najpoważniejszych naruszeń praw człowieka i podstawowych wolności oraz przeszkodą w korzystaniu z tych praw. Tyle że prawa człowieka to ten wąski wycinek praw, który reguluje stosunki między władzą i jednostką. Przemoc, o której tu mowa, jest dodatkowo czymś wyjątkowym w tym sensie, iż to na władzy, wraz z przyjęciem zobowiązania, spoczywa obowiązek dopilnowania, aby nie tylko w relacjach władza - jednostka, ale także w relacjach prywatnych między jednostkami nie dochodziło do przemocy wobec kobiet.
Z naruszaniem praw człowieka bezpośrednio przez władzę mamy do czynienia wszędzie tam, gdzie ustawodawstwo i towarzysząca mu praktyka ograniczają prawa reprodukcyjne kobiet1, przyzwalają na przemoc seksualną w miejscu pracy, czy tworzą przepisy, które sprzyjają bezkarności, np. sprawców gwałtów2. Ma to miejsce także wtedy, gdy istniejące standardy tworzenia i stosowania prawa oraz polityka społeczna i karna nie przeciwdziałają skutecznie przemocy stosowanej w relacjach prywatnych. Nie dotyczy więc to zachowań chuligana na ulicy, ale zachowań podejmowanych przez osoby często najbliższe w warunkach, w których mamy prawo oczekiwać bezpieczeństwa, wsparcia, uznania, a tymczasem spotyka nas przemoc, poniżenie i niszczenie.
O czym jednak mówimy, używając takich słów, jak przemoc fizyczna, poniżenie, niszczenie? Tylko z pozoru wydawałoby się, że to proste. Wystarczy wziąć dowolną książkę poświęconą przemocy wobec kobiet, napisaną z perspektywy ofiar, by odtworzyć, odmalować i wyliczyć ciąg zdarzeń pojedynczych i powtarzających się. Nawet bez szczególnej empatii bicie po głowie, przywiązywanie do kaloryfera, przypalanie, gwałty i okaleczanie nie zostaną uznane za przejaw naturalnych" sposobów rozwiązywania konfliktów rodzinnych. Jednak gdy używamy takich pojęć, jak: awantury, poniżanie, lekceważenie, upokarzanie, kontrolowanie, izolowanie, nadopiekuńczość, zależność ekonomiczna, szarpanie, zamykanie, szturchanie czy potrząsanie - okazuje się, iż są one nie tylko stopniowalne, ale i ich znaczenie jest uzależnione. Od czego? Od tego czyj interes i czyją wrażliwość bierzemy pod uwagę.
Czy prawo ma płeć?
Catharine MacKinnon słusznie uznawana jest za jedną z najbardziej zasłużonych prawniczek. Skutecznie wywalczyła to, że wiele praw kobiet sformułowano i egzekwuje się je z uwzględnieniem wartości ważnych dla kobiet. Wykazała też, że to, co wcześniej określano procesem równouprawnienia kobiet, było zaledwie podciąganiem" kobiet do korzystania z praw, jakie mężczyźni stworzyli, mając na uwadze swój interes. Jednocześnie prawo to nazywali powszechnym i neutralnym płciowo. MacKinnon do sukcesów zalicza dostrzeżenie i wyeksponowanie kulturowej płci samego prawa. Tego, że prawo jest konstruktem stworzonym przez mężczyzn, dla mężczyzn, w interesie mężczyzn, wspierające mężczyzn, często z pominięciem interesów kobiet3. Bez tego nie byłoby możliwe rozpoznanie molestowania seksualnego i przemocy seksualnej, nadanie zjawiskom nazwy i uznanie ich za dyskryminację ze względu na pleć. Nie przyjęto by wielu ustaw bezpośrednio lub pośrednio odnoszących się do przeciwdziałania przemocy wobec kobiet, i nie doszłoby do uznania przez Amerykański Kongres w ustawie Violence Against Women Akt (VAWA - ustawa przeciwko przemocy wobec kobiet), iż zgwałcenie i pobicia są przemocą motywowaną ze względu na pleć (gender-motivated violence). Nie zdemaskowano by pornografii.
Tymczasem dzięki dostrzeżeniu kulturowej płci prawa pozbawiono je pozy estetyki i erotyzmu i dostrzeżono w nim w końcu mizoginiczną praktykę paradującą w masce konstytucyjnie zagwarantowanego prawa do wolności wypowiedzi i artystycznej ekspresji. Prostytucję zaś uznano za jedną z form przemocy i naruszenia praw człowieka wobec pociąganych do odpowiedzialności karnej osób, najczęściej kobiet i dziewczynek wykorzystywanych do prostytucji.
Nadal jednak pozostaje problem przemocy wobec kobiet i nieobecności mężczyzn, zarówno w treści przepisów, jak i w trakcie dyskusji nad zjawiskiem. Co musi się stać, aby przepisy skierowane przeciwko sprawcom przemocy wobec kobiet prowadziły w efekcie do jej zapobiegania i skutecznego karania sprawców? Co musi się stać, skoro nie pomoże sama wiedza o tym, że prawo nie jest tworem neutralnym płciowo, a tworzone przez mężczyzn w dominującej męskiej kulturze, nastawione jest głównie na ochronę męskich interesów?
Jorgen Lorentzem z Centrum Studiów Gender na Uniwersytecie w Oslo proponuje nazywać rzecz po imieniu i mówić o przemocy stosowanej przez mężczyzn, bo z tym mamy główny problem tam, gdzie rzecz nazywana jest przemocą wobec kobiet lub przemocą w rodzinie. Kontynuując myśl, niemal ze złością zarzuca szwedzkim ustawom, że do jednego worka wrzucają szturchnięcia i ciężkie pobicia. Tym sposobem, zdaniem Lorentzem, zamiast wiedzy, produkuje się ideologię. Ważny krok, by w końcu zacząć mówić o mężczyznach, proponowany jest więc na męskich warunkach4. Przemocą ma być to, co mężczyźnie kojarzy się z silą i bólem. Perspektywa ofiary, którą przyjął szwedzki ustawodawca wprowadzając ustawę o integralności kobiet, jest uznana za pozbawioną sensu, skoro mężczyźni się z nią nie identyfikują5. Fakt, że można przyjąć inny niż męski punkt widzenia, uwzględnić inny niż męski poziom odczuwania i wytrzymałości na ból, zwyczajnie nie mieści się autorowi w głowie. Niemniej Lorentzem ma rację zauważając, że zajmując się przemocą z pomijaniem mężczyzn mamy ogromną wiedzę na temat kobiet doznających przemocy i tego, jak stereotypy na temat płci sprzyjają przemocy wobec kobiet; znacznie mniej jednak rozumiemy, w jaki sposób mężczyźni są produkowani" i reprodukowani" jako sprawcy przemocy. Publikacje i studia poświęcone zmianom, jakie muszą nastąpić w wychowaniu chłopców i promowaniu nowych wzorów męskości, które sprzyjają prewencji przemocy są dużo rzadsze niż te dotyczące anonimowo traktowanej przemocy wobec kobiet6.
Wstyd się przyznać
Nadszedł więc, jeśli zależy nam na skuteczności działań podejmowanych wobec przemocy, czas na mężczyzn. Określenie przydane zjawisku jako przemoc wobec kobiet czy przemoc w rodzinie już nie wystarczy. Pozostawienie sprawcy w cieniu, poza nawiasem dyskursu, czyni go niewidocznym i tym samym zwolnionym z odpowiedzialności za zachowanie, którego się dopuszcza. Pomijanie sprawcy odcina nas od stanu jego umysłu. Od wzorców tego, co normalne", naturalne" i poczucia bezradności, zagubienia, trudności w radzeniu sobie z emocjami, dla których nie ma on ani słów, ani kulturowych pozytywnych wzorców komunikowania się. Wreszcie ignorowanie mężczyzn sprawia, iż tracimy perspektywę istnienia strukturalnej legitymizacji przemocy.
Patriarchalna kultura sprzyja przekonaniu o tym, że normalne" i naturalne" jest, że kobieta służy do zaspokajania emocjonalnych, życiowych i seksualnych potrzeb mężczyzn. Kulturowo też ugruntowane jest identyfikowanie męskości z przemocą. Mężczyźni od urodzenia są postrzegani jako ci, którzy mogą i mają dopuszczać się przemocy. Rozwijana równolegle w społeczeństwie kultura wsparcia, pomocy i troski zarezerwowana jest tymczasem najczęściej tylko dla kobiet. Lorentzem zastanawia się, czy nie jest więc tak, że mężczyźni biją nie z powodu przepełniających ich uczuć agresji i dominacji, lecz przede wszystkim z braku zdolności do okazania empatii i opiekuńczości oraz braku umiejętności rozwiązywania konfliktów bez agresji. Okazuje się, że nie wystarczy zakazać, potrzeba również wskazać, czym zastąpić zwyczajowe zachowanie, które nagle spotyka się z potępieniem.
Badania, które opisuje Dean Ajduković potwierdzają trafność argumentów Lorentzema7. Mężczyźni znacznie powszechniej niż myślą, że ma to miejsce, potępiają przemoc wobec kobiet i równie często nie bardzo wiedzą, jak się zachować wobec przemocy stosowanej przez siebie i przez innych. Ajduković przytacza badania oceny społecznych wzorców zachowania w Chorwacji. W tym kraju powszechnie akceptuje się użycie siły dla osiągnięcia celu. Mężczyźni od dziecka uczeni są, że przemoc jest środkiem do rozwiązywania konfliktów i kontrolowania innych. Szczególnie przemoc wobec kobiet jest środkiem do potwierdzenia i ochrony ich męskości. I mimo to okazuje się, że pytani anonimowo, przyznają się do odczuwanego dyskomfortu, gdy rzecz dotyczy przemocy wobec kobiet; potępiają zarówno sprawców, jak i ich zachowanie. Nie okazują jednak tego sądząc, że są wyjątkami, że innym to nie przeszkadza. Strach przed ostracyzmem sprawia, że podtrzymywany jest mit samca zadowolonego z władzy, jaką sprawuje pięścią nad swoją kobietą. Tymczasem, odpowiadając anonimowo, mężczyźni przyznają, iż socjalizacja, która tępi emocje i promuje przemoc, nie jest dobra. Tego jednak też nie ujawniają wstydząc się ośmieszenia i przekonani, że są w takim myśleniu osamotnieni.
Ujawnienie tych badań uzmysławia, że dominacja i władza nie muszą stanowić trzonu męskiej socjalizacji. Mężczyźni nie mniej niż kobiety potrzebują i zyskują na dopuszczeniu do kultury promującej porozumienie bez przemocy. Wymaga to innego języka, odmiennych wzorów zachowań i tego, aby, gdy mowa o przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie, zrobić miejsce sprawcom. Aby skutecznie przeciwdziałać przemocy wobec kobiet, potrzebny jest więc czas mężczyzn. Czas na naukę komunikacji bez przemocy, przyzwolenie na wrażliwość i okazywanie z empatii.
M. P.
Przypisy
1 Przejawem naruszenia tego prawa jest brak powszechnej edukacji seksualnej, ograniczenia, także finansowe, w dostępności do środków antykoncepcyjnych, ustawowy, prawno-karny zakaz aborcji, niesprawna opieka ginekologiczno-położnicza, polityka społeczna dyskryminująca matki i ograniczająca dostęp do żłobków, przedszkoli i faktycznego dzielenia obowiązków rodzicielskich między rodzicami dziecka.
2 Patrz art. 197 k.k. Polskie prawo wymaga wniosku o ściganie sprawcy od osoby pokrzywdzonej przestępstwem zgwałcenia.
3 Catharine MacKinnon, Women's lives, men's laws, The Belknap Press of Harvard University Press, Cambridge, Massachusetts 2005.
4 Jargen Lorentzem, Specificity of men's violence within the family regarding women, children and the elderly w: "Measures dealing with men perpetrators of domestic violence", EG-SEM-MV (2003) Proceedings, Strasburg 2003, s. 35-38.
5 Monika Płatek, Karno-prawne modele przeciwdziałania przemocy w rodzinie, Archiwum Kryminologii" T. XXIX-XXX, 2007-2008, s. 601-616.
6Patrz np. Donald Dutton, Przemoc w rodzinie, Diogenes, Warszawa 2001; Dan Kindlon, Michael Thompson, Sposób na Kaina. Jak chronić życie emocjonalne chłopców, Wydawnictwo UJ, Kraków 2004.
7 Dean Ajduković, Role of man in stopping the family violence w: Violence within the family: the place and role of men, Council of Europe, Strasburg 2005, s. 85-87.
Inne z kategorii
Zaburzenia odżywiania u kobiet a przemoc || PODCAST
12.01.2025
W jaki sposób zaburzenia odżywiania...
czytaj dalej
Koluzje – źródło konfliktów par (3/140/2022)
07.03.2025
Sylwia Kita
Każdy z nas posiada swoją osobistą historię, doświadczenia...
czytaj dalej