My, przewodniczący zespołów interdyscyplinarnych

31.10.2013

Niebieska Linia nr 5/2013

Różne dziedziny nauk społecznych od dawna przekonują nas, że w każdym zespole bardzo ważny (jeśli nie najważniejszy) jest lider. Z tej perspektywy przyjrzenie się, kim są i jakie problemy w swojej pracy zgłaszają przewodniczący Zespołów Interdyscyplinarnych ds. Przeciw− działania Przemocy w Rodzinie (ZI) wydaje się bardzo ciekawą perspektywą.

W czerwcu 2013 roku zaprosiłam przewodniczących ZI do podzielenia się swoimi refleksjami o tym, jak funkcjonują ich zespoły, z czym się borykają, co się udało, co działa, czego potrzebują do dalszego sprawnego funkcjonowania. Na ankietę zamieszczoną na stronie Niebieskiej Linii" (www.niebieskalinia.pl) odpowiedziało kilkadziesiąt osób, czasem sążnistymi epistołami, czasem zaledwie kilkunastoma zdaniami. Tak więc prezentowany Państwu poniżej przegląd nie jest oparty na metodologicznych badaniach, ale na wielu godzinach rozmów z osobami, które kierują ZI, na doświadczeniach przywiezionych z wielu lokalnie organizowanych szkoleń i superwizji oraz na wspomnianej ankiecie.

Kim są?

Ponad 90% przewodniczących zespołów interdyscyplinarnych, którzy odpowiedzieli na ankietę i z którymi rozmawiałam, to pracownicy socjalni, bardzo często osoby kierujące ośrodkiem pomocy społecznej lub jakimś działem w ośrodku (pomocy specjalistycznej, pomocy rodzinie, diagnostycznym – w zależności od przyjętego nazewnictwa).

Ustawodawca nigdzie nie wskazał ani zawodu, ani stanowiska przewodniczącego. Artykuł 9a, ust. 6 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie mówi jedynie: Przewodniczący zespołu interdyscyplinarnego jest wybierany na pierwszym posiedzeniu zespołu spośród jego członków". Potencjalnie więc przewodniczącym zespołu może zostać każda osoba powołana przez wójta/burmistrza/prezydenta w skład ZI.

Wydaje się więc, że niemal powszechny wybór na to stanowisko przedstawiciela pomocy społecznej wynika z dwóch praktycznych przesłanek: wskazania ośrodka pomocy społecznej jako podmiotu odpowiadającego za obsługę organizacyjno-techniczną ZI, oraz faktycznego zaangażowania pracowników pomocy społecznej w problem przemocy w rodzinie. Sprawozdanie z realizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie za 2012 rok[1] zawiera informacje, o tym, że z 63,8 tys. Niebieskich Kart" założonych w tymże roku, 5/6 było wszczętych przez Policję, a 1/6 przez pomoc społeczną (pozostałe uprawnione służby to ilości śladowe). Naturalnym liderem w tej dziedzinie jest więc Policja. Wydaje się jednak, że Policja co do zasady nie angażuje swoich funkcjonariuszy w działania niewynikające wprost z branżowych ustaw policyjnych (znam jedną gminę, gdzie przewodniczącym ZI jest policjant – i to z ogromnym sukcesem!), więc na pozycję lidera wysunęli się pracownicy socjalni. Czasem przewodniczącym zespołu jest pedagog szkolny, czasem kurator sądowy, czasem pracownik Ośrodka Interwencji Kryzysowej czy SOW (Specjalistyczne Ośrodki Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie), bywa radny... Ale w zdecydowanej większości jest to przedstawiciel pomocy społecznej – czasem wbrew własnej woli (zostałam wytypowana do pełnienia obowiązków przewodniczącej ZI spośród pracowników socjalnych za pomocą... losowania – cytat z jednej z ankiet[2]).

Sami przewodniczący swoje przygotowanie do kierowania ZI uważają za dobre, w większości oparte na przygotowaniu do pracy socjalnej oraz wypływające z dotychczasowej pracy (posiadam nabytą wiedzę w związku z pracą w OPS; staż pracy pozytywnie wpływa na postrzeganie i rozwiązywanie podstawowych kwestii społecznych w mojej gminie, wiedzę zdobywam przez samokształcenie; czytam w internecie...). Niektórzy mają za sobą kilkugodzinne szkolenia, głównie dotyczące procedury Niebieskie Karty". Nieliczni mają specjalistyczne przygotowanie, w tym kilka osób posiada certyfikat specjalisty w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie (wydawany przez PARPA) lub certyfikat specjalisty w zakresie pomocy ofiarom przemocy w rodzinie (wydawany przez Pogotowie Niebieska Linia" Instytutu Psychologii Zdrowia).

Pozwólcie Państwo na komentarz od Autorki: W teorii zarządzania przyjmuje się, że cechą charakterystyczną lidera jest to, że ludzie lub organizacje same chcą go naśladować oraz łatwo poddają się jego przywództwu. W tej sytuacji sposób funkcjonowania ZI ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie będzie naśladownictwem sposobu organizacji pracy jednostek pomocy społecznej. Z całym dorobkiem, ale także ze wszystkimi mankamentami i zaszłościami" tego systemu (młodzi pracownicy, którzy nie mają dużego doświadczenia szukają pomocy u kolegów doświadczonych, najlepiej posłuchać opinii na dany temat od kilku osób, a jak są jakieś sprzeczności w wypowiedziach, należy sprawę przedyskutować z Kierownikiem, który wie wszystko najlepiej). Koronnym przykładem jest rozrost dokumentacji i biurokracji. Wszyscy (niemal w każdej ankiecie) na to narzekali. Ale gdy przyglądam się bliżej problemowi w trakcie superwizji pracy ZI, okazuje się, że wiele dokumentów, których wypełnienie angażuje czas i pracę członków ZI i grup roboczych (GR), nie jest nigdzie wymagane, a same druki powstały wewnątrz zespołu jako formularze, które mają pomóc w pracy". Często są one odpowiedzią na nasze obawy, że coś robimy źle bądź nie wiemy jak to zrobić, że jak przyjdzie kontrola, to będzie przeglądać dokumenty, a nie pytać o efekty pracy. A na dokładkę efekty w przypadkach przemocy w rodzinie są przecież trudno mierzalne i trudne do okazania.

I ostatnia uwaga – ponieważ pracownikami pomocy społecznej są głównie kobiety, to takiej płci są w większości osoby kierujące ZI. To utrwala stereotyp, że problem przemocy w rodzinie, to problem przede wszystkim kobiet.

Zespół oczyma przewodniczącego

Ankiety, które analizowałam, pochodziły z gmin różnej wielkości – od 4,5 tys. mieszkańców do ponad 200 tys. mieszkańców. Zasiadało w nich od 7 do 34 osób (choć wiem, że są w Polsce ZI, w których zasiada jeszcze więcej osób, najwięcej to 111 osób w ZI w Gdyni). Ze sprawozdania za 2012 rok[1] wynika, że w 2 479 gmin w Polsce funkcjonowało 2 467 Zespołów Interdyscyplinarnych (choć de facto ZI brakowało w 29 gminach, bo w gminie Warszawa jest 18 ZI, a nie jeden). Jeśli więc założymy, że w ZI zasiada średnio ok. 15 osób, to okazuje się, że w 2012 roku w Polsce ponad 37 tys. osób zostało rozporządzeniem wójta, burmistrza czy prezydenta powołanych do zajmowania się problematyką przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Bez wątpienia nie mamy tylu osób w Polsce, które zostały do tego rzetelnie przygotowane, gdyż podstawowe szkolenie w tym zakresie, które pomaga lepiej rozumieć procedury, przepisy i mechanizmy psychologiczne to 120-godzinny program Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie. Tymczasem w Polsce mamy (jak szacuję) ok. 4 tys. absolwentów tego szkolenia (licząc edycje realizowane od 1996 roku przez różne podmioty).

Przewodniczący widzą, że praca w ZI to:

  • dla wielu osób dodatkowa funkcja zawodowa, co znacznie utrudnia dopasowanie terminu posiedzeń zespołu; udział w posiedzeniach ZI traktują jako karę;
  • darmowa praca społeczna (pracownicy OPS uważają, że to krzywdzące, zwłaszcza że inne służby otrzymują za swoją pracę wynagrodzenie);
  • działalność w ZI bardzo dezorganizuje czas i obowiązki związane z pracą zawodową;
  • w związku z tym aktywność niektórych członków ZI ogranicza się jedynie do przyjścia na posiedzenie zespołu; nic nie wnoszą do jego pracy.

Skarżą się więc: szkoda, że za nowymi zadaniami nie idą w parze nowe etaty; konstatują: mamy duże braki w specjalistach; narzekają: brakuje mi możliwości egzekwowania realizowanych zadań, czemu sprzyja sytuacja, gdy przedstawiciele tych podmiotów podchodzą biernie do pracy w zespole, mając poparcie swoich szefów.

Martwi zwłaszcza to ostatnie, bo w takiej sytuacji nawet zmiana martwej duszy" na innego przedstawiciela danej instytucji zapewne niewiele zmieni. W sytuacji gdy członkami ZI nie są osoby kierujące danymi podmiotami, ale ostatecznie zasiadają w zespole z polecenia swego szefa, wiele możemy uzyskać, dbając o edukację i podniesienie świadomości osób decyzyjnych. Zwykle pomaga dobrze przygotowane szkolenie z zakresu zjawiska przemocy w rodzinie, poprowadzone przez kogoś, kto jest autorytetem dla słuchaczy i/lub przekonujące przedstawienie zysków dla danej instytucji/służby płynące z systemowego podejścia do rozwiązywania problemu przemocy w rodzinie.

Często przewodniczący ZI chwalą swój zespół, mówią o tym, że od kiedy się poznali, przepływ informacji jest sprawniejszy, a i zrozumienie dla specyfiki i ograniczeń pracy w określonych instytucjach większy (konieczność współpracy znacznie przybliżyła na gruncie zawodowym wszystkich przedstawicieli powyższych instytucji, przybliżyła również, co każda ze służb może w zakresie swoich kompetencji zrobić).

I znowu pozwolę sobie na komentarz od Autorki: Odwołując się do dynamiki życia i pracy grup, zespołów pamiętać trzeba, że każdy zespół przechodzi przez pięć etapów:

  • budowa i integracja,
  • docieranie się,
  • tworzenie synergii,
  • kryzys wieku średniego,
  • odnowa i reintegracja lub równia pochyła.

Przewodniczący ZI poza kompetencjami i wiedzą z zakresu problematyki przemocy w rodzinie, powinni być także (a może nawet przede wszystkim) świetnymi organizatorami i mieć wiedzę o dynamice pracy w zespole oraz umiejętność zarządzania zespołami ludzkimi. Pamiętać trzeba, że ZI tworzą bohaterowie różnych bajek". Instytucje, które reprezentujemy i które nas delegują do ZI mają często odmienne cele i odmienne kultury organizacyjne. Mówimy różnymi językami. Połączenie tych ludzi w jeden sprawny organizm, dążący do uzgodnionego, wspólnego celu – wymaga wysokich kompetencji społecznych i wiele pracy. A także wsparcia (czuję ogromne osamotnienie...).

Zgłaszane trudności i postulaty zmian

Zwykle w Polsce na zachętę do zabrania głosu reagują szybciej Ci, którzy mają jakieś zastrzeżenia lub są niezadowoleni, niż Ci, którym coś się podoba. Podobnie było i w przypadku moich ankiet, więc uwag i postulatów do zmian było całe mnóstwo. Niektóre z nich są powszechnie znane od jakiegoś czasu np. brak daty urodzenia lub PESEL w formularzu Niebieskiej Karty" A, zbyt krótki czas na przekazanie przez przewodniczącego ZI formularza NK" A członkom ZI itd. – w większości dotyczyły one przebiegu procedury NK". Powszechnie zgłaszany był także postulat dotyczący wynagradzania pracy w ZI i GR oraz wskazania środków celowych (innych niż środki własne gminy i nadużywany fundusz alkoholowy) na realizację zadań wynikających z gminnego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz ochrony ofiar przemocy w rodzinie, na spe-

cjalistyczne szkolenie członków ZI i GR oraz obsługę procedury NK" (podstawowym problemem jest brak czasu. Praca w zespole jest obciążająca emocjonalnie, wymaga poświęcenia ogromu czasu na prowadzenie wymaganej dokumentacji, w związku z czym ustawodawca powinien przewidzieć osobny etat; na wielokrotne prośby o etat dla pracownika, który technicznie wykonywałby prace administracyjne nie zdarzyło się nic; by rzetelnie prowadzić dokumentację i organizować prace ZI i GR, monitorować system – niezbędny jest pełen etat).

Niektóre z krytycznych głosów były zbieżne z uwagami Najwyższej Izby Kontroli zaprezentowanymi w Raporcie NIK o pomocy osobom dotkniętym przemocą w rodzinie – informacja o wynikach kontroli" z czerwca 2013 roku[4] (znacznie wydłużyło się podjęcie działań w stosunku do rodziny, w której stosowana jest przemoc...; przekonanie organów decyzyjnych, że zwiększona ilość dokumentów to lekarstwo na całe zło; wzrost działań formalnych, które w znacznym stopniu utrudniają realne niesienie pomocy; służba zdrowia to skała nie do ruszenia).

Ale poza uwagami powszechnie zgłaszanymi, co najmniej od dwóch lat (mija właśnie trzy lata od wejścia w życie nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz dwa lata od wejścia w życie rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie procedury Niebieskich Kart") pojawiły się także nowe informacje.

Na superwizjach ZI wiele razy zgłaszano problem zakładania NK" w sytuacjach konfliktów okołorozwodowych, ale z ankiet wynika, że niektóre ZI problem ten okiełznały (proponowanie przez adwokatów osobom rozwodzącym się założenie NK" jako pomocnej" w załatwianiu problemów małżeńskich; w początkowym okresie funkcjonowania ZI zauważono, że rodziny zakładały NK" pod sprawy rozwodowe).

Jako problem zgłoszono także zbyt częste uruchamianie procedury NK" w każdym najdrobniejszym przypadku, bez analizy sytuacji rodziny i znajomości lokalnych realiów. Zjawisko to jest podwójnie uciążliwe, bowiem zbytecznie angażuje czas wielu osób oraz osłabia wrażliwość na realne przypadki przemocy.

Zwracano także uwagę na tzw. trudne przypadki, gdy sprawa przemocy dotyczy kogoś ważnego, o wysokiej pozycji społecznej, który wie, jak sobie poradzić", albo wie, jak przekonać przełożonego o tym, że pedagog czy pracownik socjalny po prostu się uparł". Skargi, zwolnienia z pracy – kto zaryzykuje? W takich sytuacjach członkowie ZI powinni podlegać szczególnej ochronie prawnej np. podobnie jak działacze związków zawodowych, tak aby mieli możliwość skutecznego działania ponad wszelkie układy". Do tej kategorii można także zaliczyć małą skuteczność działań spowodowaną małomiasteczkową mentalnością" lub faktem, że większość mieszkańców wsi swoje problemy zatrzymuje w tzw. czterech ścianach, prawdopodobnie w większości ze względu na wstyd przed sąsiadami; prace utrudniają stereotypy, które dominują szczególnie na terenach wiejskich.

Kolejnym problemem są sytuacje, gdy przedstawiciele ZI powiadamiają o przypadku przemocy w rodzinie organy ścigania, jednak sąd nie powiadamia Przewodniczącego o podjętych działaniach. W przypadku Prokuratury są to znikome przypadki, kiedy dociera do nas informacja o podjętych decyzjach. Nie ma przepływu informacji czy w danej rodzinie prowadzone jest postępowanie czy ofiara lub inna instytucja złożyła zawiadomienie.

I wreszcie sprawa braku narzędzi do wpływania na sprawców (ZI nie ma możliwości sankcji administracyjnej w przypadku uporczywego niezgłaszania się na posiedzenie ZI lub GR; bezkarność" sprawcy, który nie zgłasza się na wezwania i nie ponosi żadnych konsekwencji, zwłaszcza w sytuacji umorzeń sprawy w Prokuraturze), a także rozumienia i umiejętności pracy ze sprawcami przemocy (brak przekonania, że warto pracować ze sprawcami, a nie tylko ich karać).

Środki zaradcze i sukcesy

Przewodniczący/ce zgłosili także dużo pomysłów na to, jak radzić sobie z trudnościami i problemami. Zacytuję je bez komentarzy.

  • Utworzenie etatu w OPS czy przy Policji nadałoby temu zadaniu profesjonalizmu, a osoba, która by to robiła przy ścisłej współpracy pozostałych członków ZI, byłaby skuteczniejsza.
  • Każdy zespół powinien wypracować własne, indywidualne metody pracy. Model pracy musi zostać opracowany przez wszystkich członków ZI, aby każdy wiedział, jaką pełni funkcję w zespole i jakie ma zadanie.
  • Bardzo ważne jest, aby wszystko robić na bieżąco, na tu i teraz", ponieważ przemoc domowa stwarza sytuacje zagrażające, które mogą się wydarzyć w każdej chwili. Drugą istotną rzeczą jest kwestia dobrej i sprawnej komunikacji miedzy członkami ZI, aby nie było jakichś niejasności, które w późniejszym czasie mogą stać się większym problemem.
  • Polecam udział w rozprawach karnych (jeśli nie jesteśmy świadkami). RewelacjaTo działa. Stosuję tę metodę od 2001 roku (wiedza zdobyta na SPPwR!). Osoba doświadczająca przemocy ma ogromne poczucie bezpieczeństwa i wsparcie, sprawca nie czuje się komfortowo, a i rozprawy oraz rozstrzygnięcia wyglądają inaczej.
  • Trudne grupy robocze ze sprawcami organizujemy w Komendzie Policji, gdzie sam budynek działa ostrzegawczo, możemy korzystać z obecności kilku policjantów, prokuratora.
  • Gdy chcemy, aby NK" założyła szkoła, bo mają informacje od dziecka, jedziemy do szkoły i pokazujemy jak się to robi, jak poprawnie wypełnić formularz i jakie korzyści będzie mieć szkoła z tego.
  • Kolejne posiedzenia odbywały się w siedzibach każdej instytucji, których przedstawiciele wchodzą w skład ZI. Doskonale się to sprawdza, dając członkom ZI możliwość poznania danej instytucji, jej oferty pomocy oraz zakresu działania na rzecz przeciwdziałania przemocy w rodzinie.
  • W przypadkach przemocy stosowanej wobec dzieci i osób starszych Przewodnicząca powołuje doraźny Zespół, który wnikliwie bada sytuację i podejmuje decyzje o prowadzeniu dalszej procedury.
  • Świetnie sprawdzają się grupy robocze.
  • Fakt powołania ZI wzmocnił pewne działania i nadał im odpowiednią procedurę.
  • Mam bzika na punkcie mojej pracy i uważam, że to nie tylko zawód, ale i powołanie.
  • Sprawcy doskonale wiedzą, że nie są bezkarni.
  • Zmniejszenie lub całkowite zlikwidowanie poczucia bezkarności sprawcy.
  • Członkowie ZI obligatoryjnie powinni być szkoleni kilka razy w roku, dodatkowo przewodniczący powinien odbyć Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie i na to wszystko powinny być zabezpieczone pieniądze z budżetu państwa.
  • W ZI obowiązkowo powinien być przedstawiciel prokuratury!
  • Jak sobie radzę, co działa? Przede wszystkim wiara w sens pomocy, rozwaga i cierpliwość fachowo pomagających.
  • Nawet dziwne zapisy ustaw i rozporządzeń nie są w stanie tej współpracy zepsuć.

Co dalej?

Jeśli system przeciwdziałania przemocy w rodzinie w zaproponowanym w 2010 roku kształcie ma się rozwijać, niezbędna jest inwestycja w kompetencje przewodniczących ZI oraz włączenie do systemu przedstawicieli służb/podmiotów, którzy nie znaleźli jeszcze w nim swego miejsca. Przed nami dobre perspektywy w postaci działań podejmowanych przez kilka resortów w ramach grantu, jaki państwo polskie otrzymało od Norwegii, w tym m.in. szkolenie dla ZI organizowane przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Oby znalazły się w nim elementy niezbędne do rozwoju umiejętności przewodniczących ZI czyli naszych przemocowych liderów.

Socjolog amerykański Robert K. Merton dokonał następującego rozróżnienia wśród liderów zespołów[5]:

  • ludzie, którzy wywierają wpływ w chwili obecnej (tacy, których pozycja społeczna jest ustalona);
  • ludzie potencjalnie wpływowi (wschodzące gwiazdy, pnące się w górę po drabinie społecznej);
  • ludzie, których wpływ stopniowo zanika (po osiągnięciu szczytu, ich społeczna pozycja obniża się);
  • ludzie, których wpływ jest ukryty" (osoby te posiadają obiektywne cechy osoby wywierającej wpływ, ale nie wykorzystują tej właściwości).

Jedną z ważnych cech lidera jest również zdolności do dobrego kontaktu z ludźmi. Dla lidera przemocowego" to umiejętność kluczowa.

Renata Durda – kierowniczka Pogotowia Niebieska Linia" IPZ, członkini Zespołu Monitorującego przy ministrze pracy i polityki społecznej, superwizorka w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

––––––––––––[1] Projekt sprawozdania z realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie od 1 stycznia 2012 r. do 31 grudnia 2012 r. – www.mpips.gov.pl – dostęp 10.09.2013.

[2] Kursywą będę podawać cytaty z ankiet dla przewodniczących ZI.

[3] Patrz przypis 1.

[4] Raport NIK o pomocy osobom dotkniętym przemocą w rodzinie – informacja o wynikach kontroli, zatwierdzona 6 czerwca 2013 roku (KPS-4101-04-00/2013, Nr ewid. 143/2013/P/12/107/KPS), – dostęp 10 września 2013.

[5] Wikipedia, dostęp 10.09.2013.

Inne z kategorii

„Hola Hola” – nowy teledysk DAGADANA we współpracy z Niebieską Linią IPZ

„Hola Hola” – nowy teledysk DAGADANA we współpracy z Niebieską Linią IPZ

28.03.2025

„Hola hola” – to opowieść o rozmowie matki z córką...

czytaj dalej

Przemoc instytucjonalna (2/109/2017)

14.03.2025

Mariusz Sobkowiak

Przemoc instytucjonalna to pojęcie, które od...

czytaj dalej

Newsletter Niebieskiej Linii

Dołącz do biuletynu Niebieskiej Linii i otrzymuj wszystkie bieżące informacje o akcjach, szkoleniach, wydarzeniach oraz nowych artykułach.

Ostatnie czasopisma